degustacja#150 KARUIZAWA 1994 NOH 15yo Single Cask #270

Tagi

, ,

KARUIZAWA 1994 NOH 15yo Single Cask #270

Japonia

fot. Tomasz Razik

Niezbyt często ma się okazję do opisywania whisky z zamkniętej japońskiej destylarni, której butelki na aukcjach osiągają zawrotne ceny. Taką przyjemność mam dzięki chłopakom z Whisky Team (piona!), a Karuizawę 1994 Noh 15yo wybrałem na jubileuszową 150-tą degustację.

Gorzelnia została założona w 1955 roku w wypoczynkowej miejscowości Karuizawa u podnóża czynnego wulkanu Asama. Whisky produkowano na niedużą skalę oraz wyłącznie na rynek krajowy. W 2000 roku niestety zakończono produkcję ale na szczęście zachowały się pełne beczki tego wyjątkowego trunku. Obecnie na świecie jest ich zaledwie ok 300 szt i większość z nich pochodzi z lat ’90. Zachowały się także beczki z lat ’60, pozostało ich tylko 14 sztuk. Tak naprawdę Karuizawa sławę zdobyła dopiero po zamknięciu gorzelni. Od 2006 roku firma Number One Drinks zajęła się jej dystrybucją w różne zakątki świata, świata który na jej punkcie oszalał.

Opisywana dziś seria zawiera różne maski używane w Noh, jednej z tradycyjnych japońskich sztuk scenicznych. Maska widoczna na etykiecie to O-Beshimi, który jest odpowiednikiem znaku Noh „Tengu”, jednego z najbardziej popularnych i legendarnych japońskich goblinów. Karuizawa 1994 jest single cask’iem i pochodzi z baryłki po sherry pierwszego napełniania #270. Butelkowanie z mocą beczki 62,7% ABV nastąpiło w 2010 roku. Wydanie w ilości 480 sztuk.

Nos – bogaty i owocowy, duża moc alkoholu zupełnie nie drażni śluzówek, mamy tu mus z ciemnych owoców, eukaliptus, lekko przypalane drewno, pomarańcz, landrynki wiśniowe. Z wodą whisky się otwiera i staje się bardziej kwiatowa i słodka.

Smak – bogaty i złożony, początkowo słodki, galaretka z owoców leśnych, granat, maliny, czekolada mleczna, po chwili przechodzi w bardziej wytrawne nuty. Cały czas w tle przewija się palone drewno oraz przyprawy, które kontrują początkową owocową słodycz. Z wodą zdecydowanie daje więcej doznań.

Finisz – średniej długości, dębowy z sherry w tle

W trzech zdaniach: Jest to whisky kompletna, równa i wielowarstwowa. Można przyczepić się do jej finiszu, który moim zdaniem jest jej najsłabszą stroną. Spodziewałem się tu mocnego uderzenia sherry a jednak wszystko było dobrze stonowane. Jestem szczęśliwy, że w końcu mogłem jej spróbować. Oczekiwałem czegoś wielkiego i epickiego jednak zabrakło mi tego WOW. 

Zawartość alkoholu 62,7%, cena ok 11.000zł – 14.000zł

Moja ocena 7/10

 

degustacja#149 TALISKER 57 North

Tagi

,

TALISKER 57 North

Szkocja, Islands

To był typowy piątek kończący ciężki tydzień, w którym moją głowę zaprzątał stos różnych spraw. Po tygodniu takim jak ten człowiek pragnie usiąść spokojnie w fotelu z dobrą whisky w dłoni by choćby przez chwilę odciąć się od rzeczywistości. W tym jakże czasem potrzebnym resecie przewodów znajdujących się pod ludzką kopułą  pomóc mi miała Talisker 57 North. Czy spełniła swoje zadanie?

North to NAS wydany z mocą beczki. Butelkowanie na poziomie 57% ABV musi budić respekt. Destylaty leżakowały przynajmniej trzy lata w baryłkach z amerykańskiego dębu. Whisky była filtrowana na zimno i barwiona karmelem.

Nos – wyraźny dąb, torfowe i morskie nuty, anyż, herbatniki maślane, limonka, świeżo zmielony pieprz

Smak – dąb na pierwszym planie jest bardzo agresywny, wyraźny alkohol, trochę miodu, torfu i mokrej gleby, w tle ślady cytrusów i chili. Jest płasko i ubogo. Woda nie pomaga…Katastrofa

Finisz – średniej długości, mocno pieprzny i dębowy

W trzech zdaniach: Ależ ogromne rozczarowanie…! To zupełnie nieudana whisky. Nie ma tu głębi, za to jest potworny bałagan. Określiłbym ją nawet mianem wulgarnej. Talisker to jedna z moich ulubionych destylarni, takie wydania spod dachu tak poważnej gorzelni nie powinny ujrzeć światła dziennego. Nie polecam.

Zawartość alkoholu 57%, cena ok 350zł

Moja ocena 2/10

degustacja#148 STRATHISLA 14yo Dun Bhegan Vintage Bottling

Tagi

, ,

STRATHISLA 14yo Dun Bhegan Vintage Bottling

Szkocja, Speyside

 

Dun Bhegan to niezależny bottler, który wydaje whisky w serii Vintage Bottling. Przy okazji ostatniej sesji w plenerze, w kadr wszedł mi pewien gość, który zdaje się  potwierdzać hasło Vintage 😉 To może ja zajmę się dziś whisky Strathisla 14yo finiszowaną w beczkach po sherry Oloroso, a resztę zostawię archeologom.

Strathisla to destylarnia, która należy do Chivas Brothers. Mieliście pewnie już z nią styczność bowiem jest to główna whisky słodowa wchodząca w skład blendów Chivas’a.

Opisywana dziś edycja to whisky wydana przez niezależnego bottlera Dun Bhegan. Destylacja odbyła się październiku 2000 roku, zaś butelkowanie nastąpiło w roku 2015. Whisky finiszowana w beczce po sherry Oloroso, nie była filtrowana na zimno ani barwiona karmelem. Na rynek wyszło 785 takich butelek.

Nos – wanilia, kokos, eukaliptus, delikatny dym, rodzynki, toffi

Smak – rodzynki, tytoń, marmolada, elementy morskiego powietrza, pieczone jabłko oraz imbir

Finisz – dobrej długości, słodki i przydymiony z lekkim pieprzem

W trzech zdaniach: Przyjemna, dość słodka i z lekkim powiewem dymu oraz morskiego powietrza whisky. Jest równa, dobrze ułożona i  fajnie pijalna. To bardzo ciekawa propozycja dla fanów spokojnych nieagresywnych ale dobrze skomponowanych ze sobą smaków.

Zawartość alkoholu 46%, cena ok 350zł

Moja ocena 5/10

 

degustacja#147 LAGAVULIN 1995 Distillers Edition bottled 2011

Tagi

, ,

LAGAVULIN 1995 Distillers Edition bottled 2011

Szkocja, Islay

 

Polscy siatkarze do lat 21 gromią w niespełna 60min Kubańczyków w finale MIstrzostw Świata zdobywając tytuł!!!
Z tej okazji dziś piję whisky, która destylowana była w 1995 roku, czyli wtedy gdy większość z naszych chłopaków przychodziła na świat.

Lagavulin 1995 DE butelkowana była w 2011 roku. Destylaty finiszowane były w beczkach po sherry Pedro Ximenez. Trunek ten nie był filtrowany na zimno, natomiast zastosowano tu karmel w celu barwienia.

Nos – dymny i torfowy, wióry dębowe, ropa, budyń waniliowy z cynamonem, miód, kawa, gorzka czekolada, brązowy cukier. Zdecydowanie mniej intensywny niż w standardowej 16. Zbyt wyraźne jak dla mnie nuty dębowe. To nie jest mocna strona tej whisky.

Smak – dymny i torfowy z akcentem ryb, rodzynek, pastylek pudrowych, czarnej porzeczki, jagód, miodu i espresso. O dziwo nie ma tu już w ogóle dębu, który tak dominuje w bukiecie. Whisky jest dobrze ułożona i równa.

Finisz – długi i kompleksowy z fantastyczną słodyczą ciemnych owoców i palonego brązowego cukru

W trzech zdaniach: Zaskakująca to whisky! Słaby bukiet nie zapowiada tego co będzie się działo dalej. Na języku jest znacznie lepiej, z każdym kolejnym łykiem smaki się rozwijają. Finisz to niewątpliwie najmocniejsza strona Lagavulin 1995. Beczka PX stworzyła tutaj absolutnie fantastyczne wykończenie. Powstaje pewien dylemat i otwarte pytanie: Kupiłbyś jedną butelkę Distillers Edition czy w tej cenie dwie 16yo?

Zawartość alkoholu 43%, cena ok 500-600zł

Moja ocena 6,5/10

 

degustacja#146 KILCHOMAN Loch Gorm

Tagi

, ,

KILCHOMAN Loch Gorm

Szkocja, Islay

Nazwa Loch Gorm pochodzi od jeziora z dużym torfowiskiem znajdującego się na końcu drogi prowadzącej do destylarni Kilchoman.

W bieżącym roku ukazał się już szósty relase tej whisky. W porównaniu do poprzednich edycji zwiększono tutaj wpływ beczek po sherry Oloroso. Butelkowanie odbywało się w latach 2009 i 2010, natomiast proces starzenia miał miejsce w beczkach typu Butt oraz Hogshead. Spotykamy się tutaj oczywiście z naturalną barwą oraz brakiem filtracji na zimno. 

Nos – morski i słony, pomarańcz, cynamon, wiśnie, dym torfowy

Smak – początkowo lekko słony jednak dosłownie po chwili wychodzi babciny kompot wiśniowy, mleczna czekolada, melon, rodzynki, cynamon, później torf i pieprz. Zaskakująco dobrze zbalansowany.

Finisz – długi, torfowy ze słodyczą czerwonych owoców

W trzech zdaniach: Bardzo ciekawa, dobrze zbalansowana i równa whisky. Fanom kombinacji smaków Islay i wzmacnianych win na pewno przypadnie do gustu. Idealny daily dram. Polecam!

Zawartość alkoholu 46%, cena ok 300zł

Moja ocena 6/10

degustacja#145 ICHIRO’S MALT Mizunara Wood Reserve

Tagi

, , , , ,

ICHIRO’S MALT Mizunara Wood Reserve

Japonia

UWAGA na kleszcze – alarmuje sanepid! W tym roku zauważono, że owadów jest znacznie więcej niż zwykle. Stają się bardzo aktywne gdy przychodzą ciepłe dni. Są głodne, agresywne i atakują w najmniej oczekiwanym momencie. Im szybciej usuniemy kleszcza tym lepiej, wtedy ryzyko zakażenia chorobą jest mniejsze.

Podczas ostatniego spaceru po lesie zaatakowała mnie niezidentyfikowana wcześniej japońska odmiana tego pajęczaka. Kleszcz wczepił mi się prosto w gardło i choć nakazują inaczej, nie byłem w stanie szybko się go pozbyć. Obawiam się, że mogłem zostać zarażony wirusem mizunara 😉

Opisywana dziś whisky to japoński blended malt będący mieszanką destylatów bez deklaracji wieku pochodzących z dwóch destylarni; Chichibu oraz Hanyu. Maturacja odbywała się w beczkach z japońskiego dębu mizunara. Trunek przed butelkowaniem nie był filtrowany na zimno ani barwiony karmelem.

Nos – owocowy i kwiatowy, miód, syrop klonowy, pomarańcze, landrynki, budyń waniliowy, dąb, róże

Smak – owocowy i słodki, creme brulee, konfitura z brzoskwiń i jabłek, karmel, mleczne landrynki, czekolada mleczna, przewijający się świeży dąb

Finisz – raczej krótki, lekki dąb z soczystą gruszką

W trzech zdaniach: Bukiet jest naprawdę świetny jednak na języku trochę zawodzi. Co prawda można wyczuć tu wiele smaków ale nie tworzą one razem wspólnej harmonii. Powiedziałbym, że panuje tu lekki chaos. Finisz choć przyjemny to zdecydowanie za krótki.  Na zakup całej butelki się nie zdecyduję ale jeśli będziecie mieć okazję spróbujcie jej lub chociaż powąchajcie 🙂

Zawartość alkoholu 45%, cena ok 1000zł

Moja ocena 4/10

degustacja#144 GLENGOYNE Teapot Dram

Tagi

, , , ,

GLENGOYNE Teapot Dram (batch no. 004)

Szkocja, Highlands

 

Teapot Dram to hołd dla młodych sezonowych pracowników, którzy niegdyś podczas pracy odlewali sobie resztki młodej whisky do dzbanuszka na herbatę. Dla starszych pracowników kieliszek whisky po pracy był codziennością, ci młodsi zaś by móc się napić musieli „magazynować” ją właśnie w ten sposób.

Opisywana Glengoyne to NAS z beczki pierwszego napełniania po sherry Oloroso. Butelkowana z mocą beczki whisky nie była barwiona karmelem ani filtrowana na zimno.

Nos – bardzo aromatyczna, głębokie sherry, pomarańcze, polewa czekoladowa, jagody, creme brulee, imbir, stare meble, figi.

Smak – bogaty i słodki, sherry, rodzynki, orzechy, gdzieś w tle eukaliptus tłumiący mocną słodycz, imbir, melasa, suszone śliwki.

Finisz – długi i słodki z akcentem imbiru i ciemnych owoców

W trzech zdaniach: Bardzo fajna i równa młoda sherry bomba. Biorąc pod uwagę jej młody wiek (destylaty 8-12yo) jest złożona i dobrze wyważona. Uroczy dram potrzebujący na pewno przed spożyciem powietrza. Choć ma miejsce na dolanie wody, mnie najwięcej przyjemności dała z mocą butelki.

Zawartość alkoholu 58,7% , cena: do zdobycia tylko w destylarni

Moja ocena 6,5/10

degustacja#143 ARDBEG Ardbog

Tagi

, ,

ARDBEG Ardbog

Szkocja, Islay

Podczas gdy cały świat żyje jeszcze premierą Kelpie, ja postanowiłem powrócić do Ardbeg Day 2013 i sięgnąć po Ardbog’a. Wspomnianą Kelpie miałem okazję spróbować w dniu premiery podczas II Whisky & Food Festiwal w Mikołowie. Whisky ta jednak nie sprawiła bym wył z rozkoszy, jednak ocenianie trunków na stoiskach festiwalowych jest jak sex w prezerwatywie – fajnie, że jest ale… 😉 No właśnie, dlatego do Kelpie wrócę sobie na spokojnie. Dziś zapraszam na torfowisko Ardbog’a.

Ardbog to whisky butelkowana z mocą 52,1%. W jej skład wchodzą destylaty starzone w beczkach po bourbonie oraz sherry Manzanilla. Jest to NAS, który nie był filtrowany na zimno ani barwiony karmelem.

Nosdymny i torfowy, wędzonka, wiórki dębowe, tabaka, wanilia, olej silnikowy, strudel jabłkowy

Smakdymny i torfowy, lekka solanka, skóra, orzechy, suszona śliwka, rodzynki, przyprawy korzenne

Finiszśredniej długości, dymny z akcentem przypraw korzennych

W trzech zdaniach: To chyba najlepsze wydanie okolicznościowego Ardbega. Moim zdaniem Ardbog jest znacznie lepszy od Dark Cove czy Pertpetuum. Beczka po sherry zrobiła tu niezłą robotę, trunek jest całkiem nieźle ułożony. Ciemna barwa substancji nie przypomina w ogóle wydań tej destylarni, które zazwyczaj są barwy jasnej-słomkowej. Solidna whisky, oby Ardbeg powrócił do tego poziomu wydań okolicznościowych.

Zawartość alkoholu 52,1% , cena obecnie ponad 900 zł

Moja ocena 6,5/10

IV Spotkanie Stowarzyszenia Malt Whisky Club Poland

Tagi

,

Sobota, słońce, delikatne powiewy wiatru, mnóstwo zieleni, zdrowe górskie powietrze, piękne krajobrazy…whisky. Oprócz tego my, czyli członkowie Stowarzyszenia Malt Whisky Club Poland, których łączy jedna wspólna pasja. Wszystko to w Hotelu Wilga, który mieści się w Ustroniu i swoją architekturą przenosi nas do lat ’70. Lokalizacja zapewne nie przypadkowa, bo skoro zaplanowaną na popołudnie oficjalną degustację rozpoczynać ma trunek wydany w latach 70-tych to czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce na takie spotkanie? 🙂

Tyle tytułem wstępu, przejdźmy teraz do głównych gości naszego spotkania. Rzecz jasna nie byliśmy to my, ale one w ilości sztuk pięć, powabnie prezentującyce swoje wdzięki i prężące swoje korki przed oczyma spragnionych dobrego alkoholu towarzyszami.

Pierwszą z nich była ośmioletnia Glengoyne wydana w latach 70-tych i sprowadzona na rynek włoski przez Giorgio Gnudi z Bolonii. Piękna vintage butla z czarną lekko już odklejającą się etykietą, zakręcana metalową nakrętką. Obok takiego klasyka z mocą 43% ABV nie można przejść obojętnie. Whisky ta wśród obecnych szesnastu członków stowarzyszenia uzyskała średnią notę 83,1 pkt. Niezły bukiet jednak na języku dało się wyczuć jej młody wiek. Doświadczenie pomimo wszystko bezcenne.

Podtrzymując klimat lat 70-tych przeszliśmy do Macallan-Glenlivet czyli whisky 21-letniej, wydestylowanej w 1974 roku i zabutelkowanej w wersji cask strength (53,6%) latem 1995 roku na zlecenie jednego z największych niezależnych bottlerów – firmy Cadenhead. Fantastyczna szkocka, która ujęła nas wszystkich bez wyjątku, dla niektórych z nas jak się później okazało była to pozycja nr 1 tego popołudnia. Średnia z naszych ocen to bagatela 94 pkt! Wspaniały bukiet, istne bogactwo na języku i zadowalający finisz.

Następna w kolejce czekała Glen Grant 30yo wydana w 1990 roku z mocą 45% na okazję 150 lat istnienia destylarni. W ślad za piękną prostokątną butelką oraz unikatową etykietą poszła także jakość. Absolutnie genialny trunek, który podobnie jak Macallan-Glenlivet uzyskał średnią ocenę 94 pkt. Rzekłbym, whisky kompletna od początku do końca, w mojej ocenie zwycięzca naszej degustacji.

Później przyszedł czas dla miłośników torfu. Degustowany Bunnahabhain 1997 to niezależna edycja, sygnowana marką legendarnego włoskiego Bar Metro z Mediolanu. 12-letni destylat, został zabutelkowany w 2009 roku, z naturalną mocą 59% . To pierwsza Bunna, w której doświadczyłem naprawdę sporej ilości dymu i torfu. Średnia nota 84,9 pkt i największa rozpiętość ocen od 80 do aż 92 pkt stała się przedmiotem długiej dyskusji. To odbieranie przez każdego z nas inaczej tej samej whisky sprawia, że degustowanie alkoholi starzonych jest pięknem samym w sobie.

Na koniec części oficjalnej pozostała nam Ardbeg 1992 wydana przez niezależnego bottlera, firmę Silver Seal w roku 2004. Częściowe dojrzewanie w beczce po sherry, butelkowanie z mocą 46% i charakter Islay wpłynęły na solidny bukiet, niezły język  i dobrej długości wykończenie. Średnia nota 86,8 pkt i zaszczytne trzecie miejsce na podium.

W trzech zdaniach: To było bardzo udane, czwarte już spotkanie członków Stowarzyszenia Malt Whisky Club Poland, w którym miałem okazję uczestniczyć po raz pierwszy. Żałować tylko mogę, że nie dołączyłem do klubu wcześniej przez co opuściłem wcześniejsze spotkania. Dziękuję z tego miejsca chłopakom za wzorową organizację, selekcję unikatowych trunków oraz wszystkim uczestnikom za fajnie spędzony czas z kieliszkiem w dłoni.

…a potem był już tylko Open Bar

Zdjęcia: Michał Kortas

degustacja#142 BENRIACH 15yo Dark Rum Wood Finish

Tagi

, ,

BENRIACH 15yo Dark Rum Wood Finish

Szkocja, Speyside

Benriach15

Do premierowej imprezy Rum Love Festival pozostał nieco ponad miesiąc. Jako że jestem fanem zarówno whisky jak i rumu to postanowiłem dziś połączyć dwie moje słabości w siłę (dwa minusy dają plus!)  i przyjrzeć się dogłębnie czy jak kto woli doustnie BenRiach 15yo Dark Rum Wood Finish.

Opisywana dziś edycja ukazała się w 2006 roku w limitowanej ilości 2100 butelek. Jej maturacja odbywała się w beczkach po bourbonie, natomiast do finiszowania użyto baryłek po ciemnym jamajskim rumie.

Nos – słodki i kremowy, wyraźnie czuć tropiki, mango, banany, brzoskwinie, dużo karmelu, trochę cynamonu i oczywiście sporo rumu. Bardzo przyjemny bukiet.

Smak – słodki, morele, rodzynki, papaja, biała czekolada, toffi i delikatny cynamon

Finisz – średniej długości, bogaty rum z przyjemnie wplecionym dębem

W trzech zdaniach: Mogę powiedzieć, że to najlepsza whisky finiszowana w beczce po rumie z jaką do tej pory się spotkałem. Co prawda finisz mógłby być nieco dłuższy, ale  zarówno bukiet jak i wrażenia smakowe są na naprawdę dobrym poziomie. Potwornie przyjemna w piciu szkocka! Uwaga bo wchodzi jak multiwitamina tymbarka 😉

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 330 zł

Moja ocena 6/10