degustacja#104 BOWMORE Black Rock

BOWMORE Black Rock

Szkocja, Islay

bowmore

Litr szkockiej zawsze spoko. Zanim jednak udało mi się otworzyć tę butelkę, trochę się nacierpiałem. Dlaczego? Otóż Black Rock’a zakupiłem na strefie wolnocłowej (czyli w dedykowanym miejscu dla tej edycji właśnie) , by po kilku godzinach od zakupu rozbić całość w holu hotelowym. To miała być ta butelka, przy której wakacyjny relaks okaże się jeszcze przyjemniejszy…

Jakiś głos z niebios zdawał się wtedy mówić” nie pij tego stary, to zła whisky była” . Gdybym był człowiekiem mocnej wiary pewnie bym posłuchał, ale że nie jestem to przy okazji wycieczki na Gibraltar zakupiłem ją ponownie za niewielkie pieniądze.

Nazwa Black Rock wywodzi się z czarnej skały wynurzającej się z wód zatoki Loch Indaal, która widoczna jest z okien gorzelni. Nie mamy tu deklaracji wieku zastosowanych destylatów, wiemy jednak, że finiszownie odbyło się w beczkach po sherry Oloroso.

Nos – delikatnie dymny, bryza morska, rodzynki, orzechy, tytoń

Smak – mało złożony i płaski, torf, czekolada, wędzona śliwka, rodzynki

Finisz – średniej długości z akcentem soli morskiej i białego pieprzu.

W trzech zdaniach: Zawiodłem się bardzo. Torf i sherry to znakomite połączenie, jednak nie w tym przypadku. Bowmorowi nie przystoi wypuszczanie tak słabych edycji. Na szczęście Black Rock świetnie się sprawdza jako składnik sosów do mięs, butelka więc się nie zmarnuje.

Zawartość alkoholu 40%, cena ok 190 zł

Moja ocena 2/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s