IV Spotkanie Stowarzyszenia Malt Whisky Club Poland

Sobota, słońce, delikatne powiewy wiatru, mnóstwo zieleni, zdrowe górskie powietrze, piękne krajobrazy…whisky. Oprócz tego my, czyli członkowie Stowarzyszenia Malt Whisky Club Poland, których łączy jedna wspólna pasja. Wszystko to w Hotelu Wilga, który mieści się w Ustroniu i swoją architekturą przenosi nas do lat ’70. Lokalizacja zapewne nie przypadkowa, bo skoro zaplanowaną na popołudnie oficjalną degustację rozpoczynać ma trunek wydany w latach 70-tych to czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce na takie spotkanie? 🙂

Tyle tytułem wstępu, przejdźmy teraz do głównych gości naszego spotkania. Rzecz jasna nie byliśmy to my, ale one w ilości sztuk pięć, powabnie prezentującyce swoje wdzięki i prężące swoje korki przed oczyma spragnionych dobrego alkoholu towarzyszami.

Pierwszą z nich była ośmioletnia Glengoyne wydana w latach 70-tych i sprowadzona na rynek włoski przez Giorgio Gnudi z Bolonii. Piękna vintage butla z czarną lekko już odklejającą się etykietą, zakręcana metalową nakrętką. Obok takiego klasyka z mocą 43% ABV nie można przejść obojętnie. Whisky ta wśród obecnych szesnastu członków stowarzyszenia uzyskała średnią notę 83,1 pkt. Niezły bukiet jednak na języku dało się wyczuć jej młody wiek. Doświadczenie pomimo wszystko bezcenne.

Podtrzymując klimat lat 70-tych przeszliśmy do Macallan-Glenlivet czyli whisky 21-letniej, wydestylowanej w 1974 roku i zabutelkowanej w wersji cask strength (53,6%) latem 1995 roku na zlecenie jednego z największych niezależnych bottlerów – firmy Cadenhead. Fantastyczna szkocka, która ujęła nas wszystkich bez wyjątku, dla niektórych z nas jak się później okazało była to pozycja nr 1 tego popołudnia. Średnia z naszych ocen to bagatela 94 pkt! Wspaniały bukiet, istne bogactwo na języku i zadowalający finisz.

Następna w kolejce czekała Glen Grant 30yo wydana w 1990 roku z mocą 45% na okazję 150 lat istnienia destylarni. W ślad za piękną prostokątną butelką oraz unikatową etykietą poszła także jakość. Absolutnie genialny trunek, który podobnie jak Macallan-Glenlivet uzyskał średnią ocenę 94 pkt. Rzekłbym, whisky kompletna od początku do końca, w mojej ocenie zwycięzca naszej degustacji.

Później przyszedł czas dla miłośników torfu. Degustowany Bunnahabhain 1997 to niezależna edycja, sygnowana marką legendarnego włoskiego Bar Metro z Mediolanu. 12-letni destylat, został zabutelkowany w 2009 roku, z naturalną mocą 59% . To pierwsza Bunna, w której doświadczyłem naprawdę sporej ilości dymu i torfu. Średnia nota 84,9 pkt i największa rozpiętość ocen od 80 do aż 92 pkt stała się przedmiotem długiej dyskusji. To odbieranie przez każdego z nas inaczej tej samej whisky sprawia, że degustowanie alkoholi starzonych jest pięknem samym w sobie.

Na koniec części oficjalnej pozostała nam Ardbeg 1992 wydana przez niezależnego bottlera, firmę Silver Seal w roku 2004. Częściowe dojrzewanie w beczce po sherry, butelkowanie z mocą 46% i charakter Islay wpłynęły na solidny bukiet, niezły język  i dobrej długości wykończenie. Średnia nota 86,8 pkt i zaszczytne trzecie miejsce na podium.

W trzech zdaniach: To było bardzo udane, czwarte już spotkanie członków Stowarzyszenia Malt Whisky Club Poland, w którym miałem okazję uczestniczyć po raz pierwszy. Żałować tylko mogę, że nie dołączyłem do klubu wcześniej przez co opuściłem wcześniejsze spotkania. Dziękuję z tego miejsca chłopakom za wzorową organizację, selekcję unikatowych trunków oraz wszystkim uczestnikom za fajnie spędzony czas z kieliszkiem w dłoni.

…a potem był już tylko Open Bar

Zdjęcia: Michał Kortas

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s