degustacja#259 Let’s Get Ready to RAMBLER

Rambler list

Z początkiem tygodnia grupa osób pisząca o whisky (ale nie tylko) otrzymała miłą niespodziankę od Loży Dżentelmenów. Niespodzianki są zawsze miłe prawda? Tutaj nie było inaczej. W pudełku dostarczonym przez kuriera oprócz czterech Ramblerów znalazł się także list ubrany w ciepłe słowa nawiązujące do dzisiejszych, niełatwych przecież dla nas czasów. Treść zachęcała to spędzenia spokojnych kwietniowych wieczorów z Rambler’ami w kieliszku.

Pić samemu? Nie! Najlepiej pije się w gronie przyjaciół stwierdziła Agnieszka Kazimierska z Kiss Me Whisky. Słuszna myśl więc od razu zdecydowałem się ją podbić. Pomysł Agnieszki nie musiał długo czekać na akceptację Artura Brzychcy, który zaprosił nas na wspólną degustację na zoom’ie.

W czwartkowy wieczór w wirtualnym towarzystwie Krzysztofa Dynowskiego z Loży Dżentelmenów, Agnieszki i Andrzeja z e-whisky.pl , Agnieszki wraz z Kamilem Kiss Me Whisky, Piotra Stachury z Whisky My Life, Tomka i Toma z Whisky Team, Bartosza Łatasia ze Szkockiej Kraty, zasiedliśmy do wspólnej degustacji prowadzonej oczywiście przez Artura Brzychcy z Loży Dżentelmenów. Z tym prowadzeniem bywało jednak różnie ale przecież doskonale wiemy, że nawet Michael Buffer oddaje swój głos w ringu zaraz po wykrzyknięciu LET’S GET READY TO RAMBLER!

Rambler sample

Na prośbę Artura zaczęliśmy wbrew ogólnym zasadom, czyli od jedynej w tym zestawieniu whisky torfowej. Bardzo dobry pomysł, sam niejednokrotnie rozpoczynałem degustacje w ten sposób gdyż torf potrafi potęgować późniejsze doznania whisky kwiatowych i owocowych.

CAOL ILA 2008 11yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,1%)

Nos – biszkopty, tarta cytrynowa, mokre siano, bardzo subtelny torf, wanilia i toffi. Wyraźne akcenty bourbonowe, niewiele tu dymu, alkohol trochę drażni śluzówki

Smak – świeża, młoda dość alkoholowa w pierwszym zetknięciu. Jest tlące się ognisko, kawa, tytoń, skórka grejpfruta, wędzona śliwka, cytrusy i pieprz

Finisz – średniej długości z utrzymującym się tytoniem i dymem torfowym

W trzech zdaniach: któż w Polsce nie butelkował jeszcze Caol Ila? Było tego trochę i  było lepiej, także wcześniej u Loży. Bardzo spokojny bukiet, trochę przeszkadzający alkohol jednak poźniej rozwija się charakter tej lubianej przez wielu destylarni. Największą jej zaletą jest niewątpliwie jej finisz.

Moja ocena 4/10

 

Na drugi ogień poszła jedyna w tym zestawieniu whisky z beczki po sherry.

BLAIR ATHOL 2008 11yo (Refill Oloroso Hogshead 54,8%)

Nos – dużo zielonego jabłuszka, kwas chlebowy, syrop z puszkowanych brzoskwiń, kminek oraz imbir

Smak – jabłka, gruszki, biała czekolada, toffi, migdały, dębowa goryczka

Finisz – średniej długości, herbata z papają i białymi owocami

W trzech zdaniach: Bardzo przyjemny bukiet, na języku sporo owoców, bardzo pijalna ze spokojnym finiszem ale…beczka po Oloroso? Serio 11 lat?  W ciemno obstawiałbym bourbon! Nie znajduję tu ani szczypty sherry. Pomimo wszystko dość ciekawy daily dram.

Moja ocena 4/10

 

Trzecią pozycją była Inchgower 2009 czyli whisky, która na polskim podwórku narobiła już chyba więcej szumu niż Glenmorangie od Loży, a to wszystko za sprawą oceny -1. wystawionej dla tej whisky na jednym z forów. Chwila niedyspozycji czy tylko czysta złośliwość? Ciężko zrozumieć motto przewodnie autora tej oceny. Zostawmy.

INCHGOWER 2009 10yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,2%)

Nos – mydliny, drożdże, zsiadłe mleko, wanilia, ciastka zbożowe, zioła i dąb. 

Smak – kokos, pastylki pudrowe, wafle z nadzieniem waniliowym, pestki dyni, cytrusy i gałka muszkatołowa 

Finisz – krótki, maślany z cierpką pestką dyni i lekką goryczką

W trzech zdaniach: Ale zwariowana whisky! Po przejściu przez bukiet czeka nas nie lada gratka. Dzieje się dużo, smaki na języku dynamicznie się zmieniają i dostarczają szalonych bodźców. Jest to whisky wymagająca i nieoczywista. Lubię to!

Moja ocena 4,5/10

Degustację zamykała whisky określana przez Artura jako Tutti-Frutti.

MANNOCHMORE 2006 13yo (Ex – Bourbon Hogshead 57,6%)

Nos – mango, marakuja, guma turbo, pastry sour, ananas

Smak – nos przeniesiony niemal w całości na język, ponownie guma turbo, dużo marakui i mango, znów ananas, dochodzi brzoskwinia i papaja

Finisz – średniej długości, tropikalne owoce, ciasteczka maślane

W trzech zdaniach: Tropikalna dawka multiwitaminy, dobrze ułożona z przepięknym bukietem i mnóstwem owoców. Fajna rzecz, nad którą można bardzo przyjemnie spędzić wiele czasu.

Moja ocena 5/10

Podsumowanie:

To był fantastyczny wieczór obfitujący w dużą dawkę humoru ale też i skupienia. Whisky potrafiły się obronić. Zawsze możemy sugerować się opinią innych ale bez przetestowania tego na własnym gardle pozostajemy tylko w sferze domysłów.

Forma degustacji in plus – jak nie można inaczej to jakoś trzeba sobie radzić. Polecam i Wam. Loża Dżentelmenów ma w planach podobne wydarzenia.

Na koniec wszyscy jednogłośnie wyraziliśmy swoją tęsknotę za festiwalami, wspólnymi spotkaniami i rozmowami do późnych godzin. Bądźmy cierpliwi i wierzmy w moc Rodziny CS. Do zobaczenia wkrótce 🙂

#mike

Rambler kafelki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s