degustacja#306 BENRIACH 2008 Exclusively Selected And Bottled for AL.CAPONE

BENRIACH 2008 Exclusively Selected And Bottled for AL.CAPONE

Szkocja, Speyside

Jak świętować to hucznie! 🙂 Al.Capone Specjaliści od alkoholu postanowili uczcić dziesięciolecie istnienia firmy serią dziesięciu indywidualnie wyselekcjonowanych trunków. Pierwszą z nich była całkiem udana Benrinnes 2010 (jeszcze o niej napiszę), druga z powodu COVID-a jeszcze nie dojechała, za to trzecią z nich przedstawiam Wam już dziś.

Torfowa Benriach starzona przez 12 lat w beczkach po Pedro Ximenez i butelkowana z mocą beczki na poziomie 60,6% ? W to mi graj! Sprawdzam.

Opisywana dziś whisky powstała ze słodu jęczmiennego suszonego torfowym dymem. Destylacja miała miejsce 28 marca 2008. Maturacja w beczkach typu puncheon po Pedro Ximenez trwała dwanście lat. Butelkowanie oczywiście z mocą beczki i bez barwienia karmelem. Z beczki numer 4051 powstały 554 takie butelki

Nos – daktyle, wiśnie, ziemistość, lukrecja, powidła śliwkowe, delikatny dym , ślady popiołu i tytoniu , gorąca czekolada 

Smak – rodzynki , mnóstwo gęstej słodyczy konfitur ze śliwek i wiśni, tusipect, eukaliptus , cukierki irysy. Całości dopełnia świetnie wkomponowany torf. Wow ależ ona jest pyszna!

Finisz – długi, eukaliptus , torf, rodzynki , orzechy

W trzech zdaniach: Jestem pod wrażeniem! Bukiet zwiastował powodzenie ale to co się wydarzyło na języku totalnie mnie uwiodło. Ta whisky jest bogata, oleista i wielowarstwowa. Alkohol pomimo dużej mocy zupełnie nie przeszkadza, a jest doskonałym nośnikiem smaku i aromatu. Piłem wiele Benriach’ow w podobnym wieku, w różnych kombinacjach słodów i beczek, jednak ta selekcja Al.Capone jest dla mnie Topem! Bardzo udana whisky.

Zawartość alkoholu 60,6% , Cena 599zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

degustacja#305 HIGHLAND PARK Cask Strength Release No.1

HIGHLAND PARK Cask Strength Release No.1

Szkocja, Islands

Przygotowani na lany poniedziałek? Dziś nie ma żartów i tylko amunicja z odpowiednią mocą może przeciwstawić się siłom wroga. Dziś łapię za kolbę Highland Park Cask Strength z mocą wyrzutu 63,3% i każdy kto się do mnie zbliży zostanie nieźle sponiewierany. Zaryzykujecie?

Opisywana dziś whisky to kombinacja beczek z dębu amerykańskiego oraz sezonowanych beczek po sherry. Whisky nie była filtrowana na zimno ani barwiona karmelem. Jest to pierwszy wypust z tej destylarni butelkowany z mocą beczki. Wiemy już też, że będą kolejne wydania.

Nos tosty z masłem i miodem, lukrecja, bryza morska, muśnięcie dymu, brzoskwinie, drewno , sernik z rodzynkami, sporo gryzącego alkoholu 

Smakdużo miodu, skórka chleba , krówki mleczne , syrop klonowy, delikatny torf, nadal alkohol, ostry pieprz , kardamon

Finiszalkoholowy , morski, karmelowy 

W trzech zdaniach: Whisky od początku jest alkoholowa i bardzo agresywna. Wodą, lejcie ją wodą! Dopiero po odpowiednim zalaniu HP otwiera się ukazując duże pokłady miodu, karmelu i morskiej bryzy. Nie ma tu wielkiej złożoności ale można ją sączyć doszukując się jeszcze krówek, serniczka i brzoskwiń. Konia z rzędem jednak temu, kto w ciemno postawiłby tu na jakikolwiek udział beczek po sherry.

Nie ryzykuj, bez wody nie podchodź!

Udanego dyngusa 🙂

Zawartość alkoholu 63,3% cena ok 300zł

Moja ocena 4/10 – 83/100

degustacja#304 Przegląd The Single Cask

Dziecko Bena Curtisa The Single Cask narodziło się w 2010 roku w Singapurze. Od tego czasu bottler ten wydaje nie tylko szkockie malty ale również amerykańskie bourbony i whisky irlandzkie. Zawsze spotykamy się tu z naturalną mocą beczki oraz brakiem filtracji na zimno. Do tej pory produkty TSC były mi zupełnie obce więc kilka z nich postanowiłem poznać bliżej podczas degustacji online. Sprawdźcie jak wyszło.

LINKWOOD 2011 TSCL

Szkocja, Speyside

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/163560/linkwood-2011-tscl

Dużo zielonego jabłka , świeże drożdże, cytrusy, dąb, kruszonka, kajmak i płatni owsiane. Młody destylat jest wyraźny, whisky nie do końca ułożona, świeża. Nie ma tu głębi, nie ma polotu. Whisky do zapomnienia.

Moja ocena 3,5/10 – 81/100

DAILUAINE 2007 TSCL

Szkocja, Speyside

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/153201/dailuaine-2007-tscl

Bakaliowa whisky? W kontekście zbliżających się świąt może spełnić swoje zdanie i idealnie wpasować się na stół.

Są tu wyraźne orzechy, migdały, figi i rodzynki. Pojawiają się również nuty trawiaste, a także sporo karmelu kontrowanego skórką pomarańczy. Niestety tak jak w przypadku Linkwood’a jest nieco alkoholowo ale Dailuaine jest trochę lepiej ułożona.

Moja ocena 4/10 – 83/100

TOMINTOUL 1995 TSCL

Szkocja, Speyside


https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/99100/tomintoul-1995-tscl

Tropiki w akcji? Do żaru daleko jednak po słabym wstępie można się już miejscami zatrzymać i podumać. Mamy tu wanilię, brzoskwinie, creme brulee, zielone jabłka, papaję, mleko kokosowe i limonkę. Do tej pory najbardziej ułożona i dojrzała whisky ale nie ma co się dziwić bo okres maturacji musiał odbić swoje piętno. Pytanie tylko czy po 22 latach nie powinniśmy oczekiwać więcej ?

Moja ocena 5/10 – 85/100

STRATHCLYDE 1993 TSCL

Szkocja, Lowland

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/162177/strathclyde-1993-tscl

Jedyna whisky zbożowa w zestawieniu. Ta tutaj leżakowana przez 26 lat w beczce po bourbonie. Kawał czasu jednak wiemy bardzo dobrze, że w przypadku whisky zbożowych okres ten może nie wystarczyć by zadowolić wybrednego konsumenta.

Jest tu dużo kawy zbożowej, trawy cytrynowej, miodu oraz kwiatów. Gryzący alkohol, zmywacz do paznokci, dębina i cierpki destylat. Kolejny przykład na to, że grain poniżej 40 lat nie zrobi dobrze.

Moja ocena 4/10 – 83/100

GLENTAUCHERS 1996 TSCL

Szkocja, Speyside

www.whiskybase.com/whiskies/whisky/130304/glentauchers-1996-tscl

Wiśnia, czereśnie, skórka świeżo wypieczonego chleba, marcepan, orzechy, poźniej przechodzi w tropiki z dominacją papaji.

Bardzo fajna kombinacja beczek po bourbonie i sherry. Whisky jest dobrze ułożona i wielowarstwowa. Słodziak godny polecenia! No w końcu 🙂

Moja ocena 6/10 – 88/100

CAOL ILA 2013 TSCL

Szkocja, Islay

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/163558/caol-ila-2013-tscl

Na koniec najmłodsza w stawce bo zaledwie 6-cio letnia i jedyna przedstawicielka Islay.

Zaskakująco dużo cytrusów na starcie, tarta cytrynowa, dawka popiołu i tytoniu. Jest również opalane drewno, wanilia, brzoskwinie i pieprz. Taki młokos dał mi tyle pozytywnych bodźców? Tak to możliwe i jest to dla mnie top młodych CI jakich dane mi było do tej pory spróbować. Biorąc pod uwagę ogromną popularność tej destylarni wśród niezależnych bottlerów musicie traktować to jako duży komplement i polecenie zarazem.

Moja ocena 6/10 – 88/100

W trzech zdaniach: Przegląd The Single Cask uważam jako udany. Choć pierwsze pozycje pozostawiały wiele do życzenia to ostatnie dwie pozycje zamknęły line-up dużym zadowoleniem. Od podstaw do spełnienia. Bardzo nierówno ale warto obserwować co będzie się działo dalej. Zostawiam pinezkę i śledzę. Dzięki za miłą atmosferę i interakcję godną degustacji online. Obyśmy szybko mogli spotkać się live.

#mike

Zdjęcia dzięki uprzejmości i za zgodą The Single Cask PL

degustacja#303 PORT CHARLOTTE 2008 Private Cask Octomore Farm

PORT CHARLOTTE 2008 Private Cask Octomore Farm

Szkocja, Islay

fot. Tomasz Osipiuk

Jeśli krajobrazy są stanami duszy to czym jest whisky, która te najpiękniejsze z nich skrywa pod korkiem?

Przenieśmy się na farmę James’a Browna by znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Octomore Farm – Niesamowicie mnie do Ciebie ciągnie, wieś ?

Opisywana dziś whisky została zabutelkowana dla James’a Browna i reprezentuje serię Octomore Farm. Destylacja tej szkockiej miała miejsce w listopadzie 2009 roku, a maturacja trwała do listopada 2019 roku. Destylat cały ten czas spędził w baryłce po bourbonie. Z beczki #3256 powstało 208 butelek o naturalnej mocy.

Nos – bardzo organiczny, z dużą ilością wanilii i torfu. Pachnie ciepłą tarta cytrynową z serkiem mascarpone i wiejską pasieką. Jest również powiew morskiej bryzy i zapach mokrej gleby tuż po deszczu.

Smak – gęsta i oleista z dużą ilością cytrusów, wanilii i soli morskiej. Oprócz przewijającego się cały czas torfu jest również dużo słodyczy nektarynek, żółtych jabłek i miodu. Mamy też pajdę wiejskiego chleba…mniam!

Finisz – długi, dymny i torfowy, miód i pieprz cayenne

W trzech zdaniach: Uwodzicielska, wciągająca i relaksująca. Jest treściwa, pełna intensywnych smaków i aromatów z elegancko ukrytym alkoholem. Dużo organicznych wręcz wiejskich nut, które tworzą niesamowite krajobrazy w głowie. Whisky to stan duszy. Też.

Zawartość alkoholu 62,6% , cena ok 1000 zł

Moja ocena 6,5/10 – 90/100

degustacja#302 GLENALLACHIE 2008 bottled for Kirsch Import

GLENALLACHIE 2008

Szkocja, Speyside

Glenallachie mógłbym z porcji własnych doświadczeń określić jako dość trudną w odbiorze. Przez długi czas w różnych wydaniach wyczuwałem mokrą szmatę, a sama whisky pod kątem złożoności wielokrotnie pozostawiała wiele do życzenia . Od jakiegoś czasu jednak coś się zaczęło zmieniać na lepsze i nie koniecznie trzeba za to płacić duże pieniądze.

Idealna budżetówka w mocy beczki z wyraźnym wpływem Pedro Ximenez oraz Pinot Noir? Bardzo proszę! Glenallachie 2008 butelkowana dla Kirsch Import.

Opisywana dziś whisky to kupaż destylatów z 2008 roku leżakujących przez conajmniej 12 lat w beczkach po Pedro Ximenez oraz Pinot Noir. Butelkowanie z mocą beczki, bez filtracji na zimno oraz bez barwienia. Dla chętnych raczej nie braknie bo wydano aż 4761 butelek tej właśnie whisky. Sprawdzamy.

Nos – powidła śliwkowe , amaretto, marcepan, gorąca czekolada, chili, mielone migdały, kawa

Smak – pełny , oleisty, słodycz czerwonych owoców w postaci mięsistych wiśni czereśni, mamy pestki granatu, chili, lody waniliowe z gorącymi malinami, orzechy, kawa

Finisz – średniej długości , amaretto, kokos, czereśnie 

W trzech zdaniach: Oj jest naprawdę bardzo fajnie! Whisky jest kremowa, intensywna i wielowarstwowa. Czuć w niej miejscami młodość ale użyte beczki dały tu dużo „soku” i picie tej szkockiej sprawia wiele przyjemności. Zaskakująco dobra kombinacja i bardzo udana pozycja za relatywnie niewielkie pieniądze. Super rzecz jako #dailydram. Oby więcej takich odkryć.

Zawartość alkoholu 53,9% , cena ok 300zł

Moja ocena 5,5/10 – 87/100

degustacja#302 LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

Szkocja, Islay

Miłość jest wtedy, kiedy na trzeźwo też się sobie podobacie. Miłość jest też wtedy, gdy od lat jesteście niezmienni. Wreszcie miłość jest też wtedy gdy chcesz ją zabić lecz ciagle odkładasz to na jutro.

Laphroaig 10 Cask Strenght – wiecznie piękna, niezmienna od lat i zawsze w zasięgu ręki. To miłość.

Opisywana dziś whisky jest dwunastym wydaniem z serii Cask Strength. Jest to kupaż destylatów starzonych przez conajmniej 10 lat w beczkach po bourbonie, butelkowanych z naturalną mocą, nie filtrowanych na zimno i nie barwionych karmelem. Sprawdźmy czy bardzo różni się od swoich poprzedniczek.

Nos – dużo fenoli i sporo dymu, sól morska, grillowane mięso, cytrusy, jodyna, tlące się drewno, bandaże

Smak – słodki torf, wanilia, miód, syrop klonowy, glony, czarny pieprz, jodyna, tarta cytrynowa z cynamonem

Finisz – długi i rozgrzewający, orzechy, pieprz, jodyna, tytoń i dym torfowy

W trzech zdaniach: Nadal trzyma poziom do, którego zdążyła nas już przyzwyczaić. Jest jakby od lat niezmienna, powtarzalna i to jest jej siła. Whisky jest pełna, oleista i dobrze zbudowana. Alkohol fantastycznie ukryty, a wszystkie warstwy i smaki są wyraźne i występują kolejno po sobie jak w książce. Kolejny bardzo udany batch i jak zwykle uczciwy stosunek jakości do ceny.

Zawartość alkoholu 61% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#301 The BALVENIE 15 Single Barrel Sherry Cask #2812

The BALVENIE 15 Single Barrel Sherry Cask #2812

Szkocja, Speyside

Piękny i słoneczny dziś mamy dzień….Taaaak… to nie jest lenistwo, tylko dysfunkcja systemu motywacji!

Coś wypiłem, coś napisałem. Mogę zamykać popołudnie.

Opisywana dziś whisky spędziła 15 lat w 500 -litrowej beczce po sherry, z której napełniono 650 butelek. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie z obniżoną mocą 47,8% ABV.

Nos – słodka wiśnia, trochę kurzu, mokre deski , marcepan, pieprz cayenne , gorąca czekolada z bitą śmietaną , ziarna kawy, czereśnie

Smak – wiśnie w czekoladzie, chilli, marcepan, śliwka, kakao, rodzynki

Finisz – średni, drzewo sandałowe, pieprz z miętą i konfiturą wieloowocową 

W trzech zdaniach: Fajny i nieprzesadzony słodziak. Bardzo pijalna whisky, która jest niczym babciny kompocik postawiony na stół do niedzielnego obiadu. Na pewno sprawi Ci dużo frajdy ale nie doszukuj się w niej jakiejś wybitnej złożoności. Całkiem przyjemny nos, przyzwoity język i wybrakowany finisz. Odhaczone.

Zawartość alkoholu 47,8% , cena ok 550zł

Moja ocena 5/10 – 86/100

degustacja#300 BRUICHLADDICH 1998 Anciem Regime

BRUICHLADDICH 1998 Anciem Regime

Szkocja, Islay

Złapała mocno, a ostra czerwień jej paznokci zwiastować mogła tylko jedno…Chodź na górę – szepnęła…ukażę Ci woń wyjątkową, dam niespotykany smak i najdłuższy finisz jaki miałeś…

Mogło być tak pięknie…bez niedosytu, szybka Walentynko.

Opisywana dziś whisky to kupaż destylatów z czerwca 1998, które starzone były do roku 2011 w beczkach po bourbonie. Whisky ta została wydana z okazji Feis Ile 2011. Powstało 2500 takich butelek, niefiltrowanych na zimno i nie barwionych karmelem, ale za to z obniżoną mocą do 46% ABV.

Nos – zioła , trawa, marcepan, mentol, nuty morskie i mineralne 

Smak – dąb, migdały , zioła , limonka, kokos, syrop klonowy, herbatniki maślane

Finisz – krótki, dębowy, mineralny ze szczyptą pieprzu

W trzech zdaniach: Ciekawe doświadczenie bo nie często pija się nietorfową Bru, która dziś jest już nieco vintage. I tyle ciekawości bo choć whisky zła nie jest to ani oldschool’u a ani szału tu nie ma. Przyzwoitka, która zabrała Cię w sferę wysokich oczekiwań, a pozostawiła po sobie niedosyt. Szybka walentynka, z krótkim finiszem, choć z dość zastanawiającym i zwariowanym językiem. Na Islay mają MILFy. Potwierdzone info.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 650zł

Moja ocena 5/10 – 85/100

degustacja#299 KILCHOMAN Fino Sherry Matured

KILCHOMAN Fino Sherry Matured

Szkocja, Islay

Zrobiłem dla niej wiele, zadbałem o idealne warunki i choć odpowiedź padła to nie pamiętam jak to się stało. Alkohol nie pozwala znaleźć odpowiedzi, ale pomaga zapomnieć pytanie. No to pogadaliśmy sobie.

Opisywana dziś whisky to kompozycja destylatów z lat 2014 i 2016, które dojrzewały w 11 beczkach ponownego napełniania i jednej beczce pierwszego napełniania po Fino Sherry z Bodegi Miguel Martin. Powstało 10500 takich butelek, które nie były filtrowane na zimno ani też barwione karmelem. Butelkowanie z obniżoną mocą 46%.

Nos – bryza morska, torf, sól , agrest, popiół , limonka, palony plastik

Smak – popiół, sporo dębu, landrynki , sól, bulion warzywny, bekon, drożdże

Finisz – średniej długości, dymy, słony i dębowy z akcentem orzechów

W trzech zdaniach: Po wielu pozytywnych opiniach liczyłem na coś więcej. Lubię Kilchoman’a i lubię Fino, tutaj jednak nie do końca wszystko mi pasuje. Whisky nie jest zbyt lotna, a na języku brakuje jej złożoności. Jest tu sporo dębowej goryczy i jakiegoś dziwnego torfu, który nie do końca do mnie przemawia. Piłem ją w wannie, piłem przy rozpalonym kominku i piłem ją zrelaksowany na kanapie patrząc na piękną zimową aurę…Starałem się. Przykro mi.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 350zł

Moja ocena 4,5/10 – 84/100

degustacja#298 LOCHINDAAL 2009 BWM – Zodiac Series – Virgo

LOCHINDAAL 2009 BWM

Szkocja, Islay

Mężczyźni są kwietniem w czas zalotów, a grudniem po ślubie. Panny są majem w wieku panieńskim, ale niebo się chmurzy, gdy zmieniają się w żony.

„Jak Wam się podoba” W. Shakespeare’a to komedia z roku 1600. Ja natomiast wiem jakie są teraz Panny. Wiem jaka jest Virgo będącą kolejnym elementem zodiakalnej układanki Best Whisky Market i wcale nie trzeba być mężczyzną by dobrze ją poznać.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana we wrześniu 2009, a jej butelkowanie nastąpiło w moje urodziny (!) w listopadzie 2020. Maturacja przebiegała w baryłce po bourbonie (R10/002-2), whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Z tej beczki powstało 167 butelek o naturalnej mocy 62,4% ABV.

Nos – masło orzechowe , sporo wanilii , torf, zioła, petrykora, wypieczony chleb, cytrusy

Smak – torf, zioła , wodorosty, sporo dymu, sól morska, bardzo dużo przyjemnego słodu, cygaro

Finisz – średni w kierunku długiego, popiół , wodorosty, pomarańcz

W trzech zdaniach: Kawał przyjemności! Ta whisky wciąga i jest nieprawdopodobnie pijalna. Wiem co mówię i mam świadków na to, że jednego wieczoru skonsumowałem znaczną część butelki 🙂 Ale do rzeczy. Mamy tu dużo pysznej, dymnej i mineralnej słodyczy z dużą ilością wodorostów i wplecionych cytrusów. Whisky jest spójna i dobrze zrównoważona. Alkohol pomimo dużej mocy zupełnie nie odczuwalny ani w nosie, ani na języku. Bardzo przypadła mi do gustu i jest to dla mnie absolutna czołówka polskich botlingów.

PS. Tomek, Krzysiek – dziękuję. Sprawiliście mi strasznie dużo frajdy 🙂

Zawartość alkoholu 62,4 % , cena 650 zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

degustacja#297 A Dream Of Scotland: PORT CHARLOTTE 12 Manzanilla Sherry Cask Finish vs PORT CHARLOTTE 11 Palo Cortado Finish

Obydwie pochodzą z tej samej gorzelni, obydwie butelkowane w 2020, różni je tylko jeden rok destylacji i rodzaj beczki, w których spędziły swój okres maturacji. Zarówno jedna i druga zostały wydane przez niemieckiego niezależnego bottlera Bruhler Whiskyhaus.

Czy warto je ze sobą zestawiać? Myślę, że jest wystarczająco dużo powodów do tego by to zrobić.

PORT CHARLOTTE 12 Manzanilla Sherry Cask Finish

Szkocja, Islay

Whisky została wydestylowana w roku 2008 i spędziła 12 lat w beczce po sherry Manzanilla. Na rynek wyszły 423 butelki o naturalnej mocy, nie barwione i nie filtrowane na zimno.

Nos – mirabelka , imbir, sól morska, grejpfrut, petrykora, ananas , torf i sporo mineralności 

Smak – bardzo dużo drewna, słony karmel, dużo torfu, mokry tytoń, ślady brzoskwini

Finisz – krótki., torfowy, sporo tytoniu , orzech

Zawartość alkoholu 51,3% , cena ok 550zł

Moja ocena 4,5/10 – 84/100

PORT CHARLOTTE 11 Palo Cortado Finish

Szkocja, Islay

Whisky została wydestylowana w 2009 roku i spędziła 11 lat w beczce po Palo Cortado. Na rynek wyszło 326 butelek, nie barwionych i nie filtrowanych na zimno.

Nos – poziomki, biała czekolada, ciasto marchewkowe, mineralna, subtelny tytoń 

Smak – poziomki , jeżyny, rogaliki z nadzieniem różanym, solony karmel, torf i szczypta ziół

Finisz – średni w kierunku długiego, mokry tytoń, popiół , eukaliptus i zioła 

Zawartość alkoholu 54,1% , cena ok 650zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

W trzech zdaniach: Werdykt może być tylko jeden. PCH 11 Palo Cortado jest mięsista, intensywnie owocowa i jak na swój wiek bardzo dobrze ułożona. Daje dużo frajdy z picia, a kombinacja owoców z ziołami, torfem i tytoniem wyszła nad wyraz dobrze. Znacznie gorsza okazała się PCH 12 Manzanilla. Wpływ beczki jest niezbyt wyraźny, whisky jest dość płaska, a finisz za krótki. Niby bliskie siebie, a jednak odległe.

degustacja#296 LEDAIG Rioja Cask Finish

LEDAIG Rioja Cask Finish

Szkocja, Wyspy

Pamiętasz te czasy gdy miałeś 10 lat? Byłeś najbogatszy na świecie, słowo „dupa” było najgorszym przekleństwem, a dzieci z sąsiedniego podwórka wydawały się jakby były z innej planety. Gdy miałeś 10 lat chciałeś zobaczyć chmurę z bliska i poskakać po niej, powiedziane „na niby” zastępowało każdą rzecz podczas zabawy, a dzieląc cukierki w klasie mówiłeś „bierzcie po dwa”.

Trochę o tych cukierkach dziś i trochę tu jest na niby.

Ledaig Rioja Cask Finish – jesteś u Pani!

Opisywana dziś butelka to whisky bez określenia wieku zestawiona z destylatów leżakujących w beczkach po bourbonie i finiszu w beczkach po winie Rioja. Ledaig Rioja ma naturalny różowy kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – torf, ziemistość, wodorosty, gotującą  się galaretka , misie haribo, kompot z rabarbaru

Smak – dużo torfu, popiołu, morskość, bekon, landrynki, rabarbar, guma balonowa

Finisz – średniej długości, torfowy i cukierkowo słodki

W trzech zdaniach: Strasznie zwariowana to whisky. Jest prosta, bez większej złożoności. Mocny torf, morskość i czeskie landrynki – w zasadzie nic więcej. Nie ma sensu szukać tu głębi, ale pije się ją jak jakiś torfowy likierowy kompocik z rabarbaru. Jest niczym drink z dodatkiem soku, a finisz w beczce po winie jest jakby „na niby”. Jeśli chcesz coś postawić na imprezowy stół to jest to idealna pozycja do niezobowiązującego żłopania. Cena wydaje się uczciwa.

Zawartość alkoholu 46,3% , Cena ok 185zł

Moja ocena 4/10 – 82/100