degustacja#296 LEDAIG Rioja Cask Finish

LEDAIG Rioja Cask Finish

Szkocja, Wyspy

Pamiętasz te czasy gdy miałeś 10 lat? Byłeś najbogatszy na świecie, słowo „dupa” było najgorszym przekleństwem, a dzieci z sąsiedniego podwórka wydawały się jakby były z innej planety. Gdy miałeś 10 lat chciałeś zobaczyć chmurę z bliska i poskakać po niej, powiedziane „na niby” zastępowało każdą rzecz podczas zabawy, a dzieląc cukierki w klasie mówiłeś „bierzcie po dwa”.

Trochę o tych cukierkach dziś i trochę tu jest na niby.

Ledaig Rioja Cask Finish – jesteś u Pani!

Opisywana dziś butelka to whisky bez określenia wieku zestawiona z destylatów leżakujących w beczkach po bourbonie i finiszu w beczkach po winie Rioja. Ledaig Rioja ma naturalny różowy kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – torf, ziemistość, wodorosty, gotującą  się galaretka , misie haribo, kompot z rabarbaru

Smak – dużo torfu, popiołu, morskość, bekon, landrynki, rabarbar, guma balonowa

Finisz – średniej długości, torfowy i cukierkowo słodki

W trzech zdaniach: Strasznie zwariowana to whisky. Jest prosta, bez większej złożoności. Mocny torf, morskość i czeskie landrynki – w zasadzie nic więcej. Nie ma sensu szukać tu głębi, ale pije się ją jak jakiś torfowy likierowy kompocik z rabarbaru. Jest niczym drink z dodatkiem soku, a finisz w beczce po winie jest jakby „na niby”. Jeśli chcesz coś postawić na imprezowy stół to jest to idealna pozycja do niezobowiązującego żłopania. Cena wydaje się uczciwa.

Zawartość alkoholu 46,3% , Cena ok 185zł

Moja ocena 4/10 – 82/100

degustacja#295 GLENDRONACH 16 Platinum (2014)

GLENDRONACH 16 Platinum (2014)

Szkocja, Highlands

fot. Michał Stosio

Przenieśmy się na moment do Afryki Południowej gdzie w latach 2012-2014 wypuszczano Glendronach 16 Platinum. U mnie dziś w kieliszku wydanie z roku 2014. Przy okazji tworzenia wpisu przypomniał mi się hit Tomasza Niecika ” Cztery Osiemnastki” . Znacie? 😉 Nie ma się czego wstydzić, choć wolałbym coś cięższego. Szczegóły w recenzji.

Opisywana dziś whisky to edycja przeznaczona na rynek południowo – afrykański. Platinum opisywana jest jako zestawienie najlepszych destylatów z beczek po sherry Oloroso nie młodszych niż 16 lat. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – słodki, susz ze śliwek i moreli, czekolada, marcepan, rodzynki. Troszkę szczypie w nos, nie brakuje też drewna..

Smak – na języku jest lepiej, mamy wiśnie skąpane w gęstej czekoladzie, marcepan, dużo śliwek, kawę, miód i lekką pikantność.

Finisz – średni i trochę alkoholowy. Jest tytoń i są wiśnie, pieprz oraz cynamon.

W trzech zdaniach: Rozczarowanko? Mogę tak to ująć bo spodziewałem się tu znacznie więcej „mięsa”. Nie ma tu żadnej większej głębi i złożoności..Nie znajduję tu niczego niezwykłego , a Platinum kosztuje przecież krocie. Ogólnie OK , bez fajerwerków jednak. Za te pieniądze wybieram „cztery osiemnastki w moim samochodzie ” .

Zawartość alkoholu 48% , cena ok 1700 zł

Moja ocena 5/10 – 86/100

degustacja#294 BOWMORE 2003 CA

BOWMORE 2003 CA

Szkocja. Islay

Pijesz i widzisz te czerwone okna Nikiszowca, górniczą spuściznę i śląską gościnność. Szokujące jakże wyraźny obraz jego maluje się z każdym kolejnym jej łykiem. Niech gra i wodzi naszymi zmysłami Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, a te czerwone okna wodzą nas na pokuszenie.

Bowmore 2003 Cadenhead – Authentic Collection. „Whisky ze Śląska”.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2003 roku. Proces maturacji przebiegał w hogshead’dzie po bourbonie do grudnia 2014. Z beczki tej powstały 240 butelki o naturalnej mocy 58,7% ABV. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – drewno opalane torfem, węgiel, sadza, amaretto, czekolada, surowe mięso, cytrusy, olej silnikowy, eukaliptus.

Smak – dużo charakterystycznego dla Bowmore’a drewna, torfu, grillowana cytryna, boczek i poziomki, skórka grejpfruta, sezam i popiół. Ależ ja uwielbiam takie brudne whisky!

Finisz – długi, oleisty, węglowy, słodkie cytrusy, mentol.

W trzech zdaniach: Jest ciężka, brudna i oleista niczym górnik wracający z szychty, a jednocześnie dojrzała, miła i słodka jak kufel piwa wychylony przez niego po grubie. Kojarzy mi się z pięknym Nikiszem i wyjątkową śląską gościnnością. Super balans, duży wpływ „soczystej” beczki i ten niepowtarzalny węgielny klimat. Uwielbiam i polecam. Niech ten obraz zostanie tu na dłużej.

Moja ocena 6/10 – 89/100

Zawartość alkoholu 58,7% , cena ok 350zł

Robert Tyczewski – dzięki za graficzne wsparcie ! 🙂

degustacja#293 LONGMORN 2005 The Distillery Reserve Collection

LONGMORN 2005

Szkocja, Speyside

Zapraszam Was na pyszną podróż do destylarni Longmorn by posmakować tamtejszej trzynastolatki z beczki pierwszego napełniania po sherry.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w marcu 2005. Proces maturacji odbywał się w beczce pierwszego napełniania po sherry. Butelkowanie z naturalną mocą miało miejsce w sierpniu 2018. Z baryłki #21952 powstały 924 butelki o pojemności 500ml. Rzecz jasna whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – skórzany, podgniłe deski, marcepan, mon cheri, mokradła, czekolada deserowa. Świetny wytrawny i brudny – charakterny nos.

Smak – wytrawny, dobrze wyważony, kompot z wiśni, tytoń, czekolada deserowa z pomarańczą, rodzynki i śliwki. Świetnie rozchodzi się po języku.

Finisz – średniej długości z dużą ilością czekolady i czerwonych owoców, także chili.

W trzech zdaniach: Młoda lecz bardzo dobrze ułożona whisky, której beczka firstfill po sherry dała wiele dobrego. Nie mylcie z modern sherry! Amatorzy płaskich i cukierkowych ulepków nie znajdą tu nic dla siebie. Whisky jest wytrawna i pięknie brudna, ma znamiona oldschoolu. Warto spróbować.

Zawartość alkoholu 61,6% , cena ok 600 zł (500ml)

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#292 LEDAIG 2010 Loża Dżentelmenów

LEDAIG 2010 Loża Dżentelmenów

Szkocja, Islands

Nie mam już żadnych wątpliwości. Sprawdźcie jak wyszło.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2010 i spędziła 8,5 roku w beczce po bourbonie. Na kolejne 1,5 roku whisky została przelana do beczki pierwszego napełniania po Pedro Ximenez. Powstało 250 takich butelek o naturalnej mocy 59%, niefiltrowanej na zimno i nie barwionej karmelem.

Nos – ziemnisty, torfowy, dużo tytoniu, lukrecja, wodorosty, dalej drożdżówka z kandyzowaną brzoskwinią posypana cukrem pudrem i owoce leśne. Fajny bukiet, miło spędza się z nim czas.

Smak – torf przeplatający się z dużą słodyczą czereśni i wiśni, jest wędzona śliwka i trochę boczku, tytoń i lody waniliowe z polewą z deserowej czekolady. Bardzo fajna , nieco brudna i słodka – tak jak lubię.

Finisz – długi, dymny, tytoń, czerwone owoce, wędzonka

W trzech zdaniach: Bardzo fajna Ledaig o brudnym charakterze kontrowanym przez słodycz czerwonych owoców. Whisky ma głęboki bukiet, a na języku sporo się dzieje jak na takiego młokosa. Da się wyczuć, że whisky jest młoda ale pomimo wysokiej mocy alkohol zupełnie nie drażni. Nie ma potrzeby dodawania tu choćby kropli wody. Długi finisz w beczce pierwszego napełniania po PX dał tu dużo dobrego nie zabijając jednocześnie charakteru tej specyficznej destylarni. Bez wątpienia to najlepsza RAMBLER do tej pory. Polecam! #welldone

Zawartość alkoholu 59% , cena ok 450zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#291 DIAGEO Special Releases 2020 „Rare by Nature”

Dziś nieco dłużej niż zwykle. Ale dziś mam dla Was aż osiem pozycji w jednym wpisie, co oznaczać może tylko jedno – Diageo Special Releases 2020. Do tematu podszedłem poważnie, ponieważ otrzymany zestaw sampli rozłożyłem sobie na trzy wieczory poprzedzając je rozbiegówkami. Dodatkowo bawiłem się przy tym wyśmienicie degustując je wszystkie na zasadzie blind tastingu, no ale skoro buteleczki były ponumerowane, nie opisane to pewnie jakiś powód takiego zabiegu musiał być.

Sprawdźcie jak prezentuje się tegoroczna seria DSR.

CARDHU 11yo

Nos – biszkopty, brzoskwinie, kokos , anyż 

Smak – dużo brzoskwiń, chleb , morele , dąb, pianki murshmallow

Finisz – dość gorzki , dębowy , białe owoce


Zawartość alkoholu 56%

Moja ocena 5/10 , 85/100


DALWHINNIE 30yo

Nos – owoce tropikalne , guma turbo, wosk, lemoniada, zielone jabłka, masło orzechowe

Smak – ojej…coś wspaniałego , aksamitne uderzenie tropików , biała czekolada, miód , imbir, cynamon, zielone jabłka

Finisz – długi , niezwykle owocowy z akcentem czarnego pieprzu i imbiru

Zawartość alkoholu 51,9%

Moja ocena 6,5/10 , 90/100 


MORTLACH 21yo


Nos – alkohol trochę drażni, jest wanilia , białe żelki Haribo, mirabelka, śliwka, cynamon

Smak – cytrusy, imbir, rodzynki, sporo dębu, pieprz

Finisz – średni, dąb, mirabelka, imbir


Zawartość alkoholu 56,9%

Moja ocena 6/10 , 89/100


The SINGLETON Of Duftown 17yo


Nos – wanilia, pastylki pudrowe, świerk, żywica

Smak – jabłka, karmel, wanilia, kiwi, orzechy

Finisz – krótki , pieczone jabłko dąb 

Zawartość alkoholu 55,1%
Moja ocena 4,5/10 , 84/100


CRAGGANMORE 20yo

Nos – mało intensywny , brzoskwinie, wanilia, zielony banan, miód, kwiaty

Smak – tutaj już intensywne owoce tropikalne , cukier puder, zielony banan, morele, słodki grejpfrut, imbir

Finisz – średni, marakuja, cynamon, skórka pomarańczy

Zawartość alkoholu 55,1%
Moja ocena 6/10 , 88/100


LAGAVULIN 12yo


Nos – torf, cytrusy, wodorosty , mokra ziemia, lukrecja ,

Smak – subtelne cytrusy , słodki torf , popiół, solony karmel, czarny pieprz

Finisz – długi, dymny , sporo tytoniu cytrusy, solony karmel

Zawartość alkoholu 56,4%

Moja ocena 6/10 , 88/100


PITTYVAICH 30yo


Nos – brzoskwinie, mięta, aloes, gruszki w zalewie , trawa

Smak – opłatek, gruszki, miód, imbir, kokos

Finisz – średni , miód, kokos, kandyzowana gruszka

Zawartość alkoholu 50,8%

Moja ocena 6/10 , 89/100

TALISKER 8yo


Nos – wypieczony chleb, drożdże, rzeżucha , pieczone jabłka, kandyzowany ananas, bryza morska , banany

Smak – ciasto drożdżowe z kruszonka, ananas, dąb, ziemniaki z ogniska. pieprz

Finisz – średni , banany, dym, sól morska

Zawartość alkoholu 57,9%

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

W trzech zdaniach: Niesamowicie równa to seria. Poziomem odstają na pewno Cardhu i Singleton ale biorąc pod uwagę co nam zwykle serwują te destylarnie i tak wyszło dobrze. Najbardziej zaskoczyła mnie Dalwihnnie, która jest oleista, mięsista i daje potężnego tropikalnego kopa. Świetna rzecz! Zaraz po Dalwihnnie w moim zestawieniu umieściłbym Pittyvaich. Klasyczne akcenty beczki po bourbonie przeplatające się z miętą i nutami trawiastymi – super! Trzecia jest Mortlach, do której podchodziłem z dużą rezerwą, a otrzymałem całkiem solidną whisky. Minimalnie za nimi umieszczę Cragganmore, whisky na języku kompletna, ma również zadowalający finisz, niestety bukiet pozostawia jeszcze spory margines. W kategorii jakość vs cena wyróżniam Talisker oraz Lagavulin. To najlepsza dwunastka Lagi do tej pory, a i beczki po rumie w wydaniu Talisker’a nie trzeba się obawiać. Obydwie pozycje są bardzo zadawalające, a nasze portfele powinny udźwignąć je z jednej wypłaty.

Wielkie podziękowania dla Bartosza Ziembaczewskiego za możliwość dobrej zabawy przy DSR 2020.

#mike

degustacja#290 Rzut za Trzy – Campbeltown Virtual Open Day 2020

Rzeczywistość nadal nas nie rozpieszcza i wszystko co kiedyś mogliśmy przeżywać ramię w ramię, oko w oko czy kieliszek w butelkę przeniosło się do sieci. Taki był też tegoroczny Virtual Open Day w Campbeltown, na którym przedstawiono kilka godnych uwagi butelek. Przenosimy się na chwilę do sieci by wykonać trójkę po efektownym pick & roll.

HAZELBURN 2001

Whisky została skomponowana z destylatów leżakujących niespełna 19 lat w świeżych baryłkach po bourbonie. Butelkowanie z obniżoną mocą 47,4% . Wydano 792 sztuki tej whisky. Naturalny kolor i brak filtracji na zimno.

Nos – grejpfrut , pomarańcze , sól morska, świeży bekon , czarnoziem , krochmalone poszewki

Smak – bardzo tropikalna , brzoskwinie, papaja ananas i to cały czas w towarzystwie fajnej morskości i torfu 

Finisz – długi, potęgujący, owoce egzotyczne , torf i tytoń 

Zawartość alkoholu 47,4% , cena ok 650zł

Moja ocena 6,5/10 , 90/100

LONGROW 10

Jest to whisky, do skomponowania której użyto dwóch świeżych beczek po Pinot Noir oraz dwóch beczek ponownego napełniania po Malbec’u. Butelkowanie z naturalną mocą. Powstały 1284 takie whisky. Naturalny kolor i brak filtracji na zimno.

Nos – rogaliki maślane z nadzieniem różanym, wanilia , dąb, asfalt, owoce leśne

Smak – słodka ale nie przesadzona , fajnie skomponowana z intensywnym torfem i mineralnością, taniny, porzeczki, wędzone śliwki

Finisz – długi, owoce leśne, dym, sól morska

Zawartość alkoholu 53,7% , cena ok 550zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

KILKERRAN 14

Whisky ta to kupaż beczek ponownego napełniania po bourbonie. Butelkowanie z naturalną mocą na poziomie 57,8% . Naturalny kolor i brak filtracji na zimno.

Nos – dużo miodu i wanilii, nuty morskie, kokos, delikatny dymek

Smak – miodowa, rafaello, karmel, herbatniki, przyprawy

Finisz – średniej długości, sporo dębu, czarny pieprz i nieśmiały pudding

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 600zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

W trzech zdaniach:

Kolejny raz na przestrzeni dwóch tygodni zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony przez Hazelburn. Whisky jest bardzo tropikalna, owoce egzotyczne pięknie komponują się z mineralnym i morskim charakterem destylatu. Całość jest bardzo dobrze skomponowana i wg mnie jest to najlepsza pozycja z opisywanej dziś trójki.

Jestem wielkim fanem calej serii Longrow RED więc i ona do mnie przemawia. Fajny kupaż beczek, duża mięsistość i zadziorny charakter. Nie jest aż tak rozbudowana i bogata jak Hazelburn, jednak fani beczek po czerwonym winie powinni znaleźć w niej wiele dobrego.

Najsłabszą z całej trójki wg mnie okazała się Kilkerran, która nie wydała mi się tak rozbudowana jak dwie wcześniejsze. Nie mogę jednak z całą pewnością stwierdzić, że jest to zła whisky. Zwyczajnie okazała się dla mnie najmniej „wow”.

Solidny set godny rzutu za trzy na kilka sekund przed końcem kwarty.

#mike

degustacja#289 HAZELBURN 2004 Oloroso Cask Matured

HAZELBURN 2004 Oloroso Cask Matured

Szkocja, Campbeltown

Uwielbiam Campbeltown, bez dwóch zdań to mój ulubiony region Szkocji, w którym produkowana jest whisky. Do tej pory jednak Hazelburn traktowałem jako ostateczność i to nie tylko z powodu słabych podstawek. Ta whisky zmieniła moje dotychczasowe podejście. Dziś o Hazelburn 2004 Oloroso Cask Matured.

Opisywana dziś whisky to kompozycja destylatów z 2004 roku, która spędziła ponad 14 lat beczce po sherry Oloroso. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Powstało 9900 sztuk tej whisky, zabutelkowanej z naturalną mocą 49,3% ABV.

Nos – olej silnikowy, rozgrzane opony, torf , marmolada truskawkowa , opalona beczka dębu, , stolarnia, pomarańcze , rodzynki , smoła

Smak – torf, rodzynki, czerwone pomarańcze , wanilia, czekolada, kawa, marcepan , wiśnie, migdały

Finisz – długi, rodzynki, torf, czekolada, tytoń

W trzech zdaniach: Bardzo dobra pozycja. Whisky jest świetnie ułożona i zbalansowana. Hazelburn 2004 ma cudownie brudny charakter Campbeltown, w który fantastycznie wnikają akcenty Oloroso. Bardzo przypomina mi Longrow 14, którą bardzo lubię, jednak tutaj jest jeszcze lepiej. Pyszna rzecz za dobre pieniądze. Brać kartonami! 🙂

Zawartość alkoholu 49,3% , cena ok 450zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

degustacja#287 BRUICHLADDICH Black Art 07.1

BRUICHLADDICH Black Art 07.1

Szkocja, Islay

fot. Szymon Słomka

Czarna magia według wiki to rodzaj praktyk magicznych stosowanych w złych intencjach lub opartych na wierze w możliwość odwoływania się do złej części sił demonicznych pojmowanych jako osobowe przeciwieństwa sił dobra i światła.

Cholera trochę się lękam ale ponoć alkohol przełamuje strach. Biorę na tapetę Bruichladdich Black Art 07.1

Opisywana dziś whisky to w pewnym sensie niewiadoma. Kombinacja beczek użytych do skomponowania tej whisky pozostaje sekretem, bądź jak kto woli czarną magią. Wiemy jedynie, że destylacja nastąpiła w 1994 roku, a proces maturacji trwał 25 lat. Whisky ma naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno.

Nos – tosty z marmoladą, czereśnie, czarny bez, marcepan, delikatny dymek, sok z puszkowanych brzoskwini, miód, las sosnowy

Smak – wyraźne brzoskwinie, czereśnie i miód, orzechy, pomarańcze, ślady tropików i gdzieś w tle jeszcze kokos i wanilia

Finisz – średniej długości, drzewo sandałowe, rodzynki, orzechy i sól morska

W trzech zdaniach: Nie będę ukrywał, że moje oczekiwania były znacznie większe. Black Art 07.1 jest whisky dobrą ale brakuje jej pazura, czegoś czym mogła by mnie bezgranicznie uwieść. Największym jej atutem jest jej bukiet. Ma zrównoważony i ułożony język jednak finisz pozostawia jeszcze sporo przestrzeni. Tysiączek za butelkę? Nie pójdę tą drogą bo za tę cenę mam dublet Port Charlotte VGC + MRC , który sprawia mi więcej przyjemności 🙂

Zawartość alkoholu 48,4% , cena ok 950zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#286 LEDAIG 2009 TTOW Cud Nad Wisłą

LEDAIG 2009 TTOW Cud Nad Wisłą

Szkocja, Islands

Chociaż nie jestem zwolennikiem umieszczania symboli narodowych gdzie popadnie i źle mi się od dłuższego czasu kojarzą podobne ruchy wykonywane przez producentów odzieży, gadżetów czy tatuażystów, to akurat w przypadku whisky bronić ma się jej profil, nie etykieta.

Postanowiłem więc sprawdzić jak wyszło sześciomiesięczne finiszowanie „Misia” w octavie po sherry.

Opisywana dziś whisky upamiętnia setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Destylat spędził niespełna 11 lat w beczce po bourbonie by później na kolejne 6 miesięcy trafić do oktavy po sherry pierwszego napełniania. Whisky ma naturalną moc, nie była filtrowana na zimno ani też barwiona. Powstało 69 butelek z czego zaledwie ponad 40 trafiło do ogólnej sprzedaży.

Nos – truskawki, siarka, zgniłe drewno, palona gazeta, tusz drukarski, ocet balsamiczny, dym

Smak – sporo torfu, zgniłe wiśnie, kwasek cytrynowy, kakao, ocet balsamiczny

Finisz – krótki w kierunku średniego, dżem truskawkowy z przewagą popiołu, dębowy

W trzech zdaniach: Po całkiem niezłej bazie moje oczekiwania nie były może wysokie ale na pewno solidne. Dotychczasowe eksperymenty z octavami po sherry zwykle Bartkowi i Rafałowi wychodziły dobrze. Niestety tutaj wypadło poniżej moich oczekiwań. Na języku przewija się zbyt dużo kwasowości, a momentami nawet zgniłych owoców. Brakuje rownież intensywności na finiszu. Szkoda bo nos zwiastuje całkiem przyjemnego drama. W moim odczuciu finisz w octavie bardzo spłaszczył niezłą podstawę.

Zawartość alkoholu 51,9% , cena 450zł

Moja ocena 4,5/10 84/100

degustacja#285 PORT ELLEN 1979 SIAB

PORT ELLEN 1979 SIAB

Szkocja, Islay

Ponoć człowiek im starszy, tym bardziej doświadczony, a co za tym idzie pije lepsze whisky. Dziś postarzałem się o kolejny rok i zdecydowanie muszę się zgodzić z tym stwierdzeniem. Zapraszam na spotkanie z Port Ellen wydaną przez Symposion International AB, niezależnego bottlera ze Szwecji.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w roku 1979 i spędziła 24 lata w beczce ponownego napełniania po sherry. Jest to whisky z pojedynczej beczki #03/465 zabutelkowana bez filtracji na zimno oraz bez barwienia karmelem w roku 2003.

Nos – cytrusy, żywica, po chwili owoce tropikalne, dopiero po dłuższej chwili wychodzi subtelny torf, liść laurowy, wosk, stary parkiet, wiśnia

Smak – tu już na starcie dużo torfu, popiołu i tytoniu, gdy te powoli ustępują ukazuje się papaja, brzoskwinia, morela, ziele angielskie, skórka z grapefruita, miód i znów duża dawka soczystej wiśni

Finisz – długi, dymny i torfowy, gorzka pomarańcza

W trzech zdaniach: świetna pozycja, więcej tu walorów dobrej starej beczki po bourbonie aniżeli sherry. Torf pięknie miesza się z owocami. Whisky jest świetnie zrównoważona i dobrze ułożona. Solidna dawka dobrego oldschool’u. Niska moc zupełnie tu nie przeszkadza. Super rzecz!

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 2000zł (500ml)

Moja ocena 7/10 , 91/100

degustacja#284 GLENFARCLAS 12 CS Polish Exclusive – batch#1

GLENFARCLAS 12 CS Polish Exclusive – batch#1

Szkocja, Speyside

Jakąś chwilę nie było mnie na polskim podwórku, a przecież całkiem dużo się tu ostatnio dzieje. Dziś kilka zdań na temat Glenfarclas 12 butelkowanej specjalnie dla Tudor House.

Opisywana dziś whisky została zabutelkowana specjalnie dla Tudor House. Jest to kompozycja destylatów leżakujących przez przynajmniej 12 lat w beczkach po sherry Oloroso. Butelkowanie z naturalną mocą, naturalny kolor i 600 butelek stanowiących serię Cask Strength – Polish Exclusive batch#1.

Nos – dużo rodzynek, czekolada, pieprz cayenne, mentol, śliwka węgierka, dąb. Całkiem przyjemnie, nic mi tu nie przeszkadza pomimo wysokiego woltażu.

Smak – cukierkowa, słodka i pieprzna zarazem, są wiśnie, lody waniliowe z amaretto, śliwki, palony cukier, rodzynki. Jest dobrze, nie wybitnie ale pije się ją dość lekko.

Finisz – średniej długości, pikantny i dość alkoholowy, dużo dębu, tytoń, gorzka czekolada

W trzech zdaniach: Whisky poniżej 300zł, która ma wiele do zaoferowania. Jest wyrazista, oleista z wyraźnym wpływem Oloroso. Dobry bukiet, dobry język ale niezbyt ciekawy finisz. Ogólnie korzystny zakup godny trzech Jagiełłów. Polecam.

Zawartość alkoholu 58,9% , cena 290 zł

Moja ocena 5/10 , 86/100