degustacja#282 GLEN ELGIN 1997 GM

Są takie polecenia, wobec których nie sposób jest przejść obojętnie. Skorzystałem i odleciałem zupełnie. Glen Elgin 1997 od Gordon & MacPhail jest whisky absolutnie epicką. To taki dram, po którym nie chcesz pic nic innego by nie zepsuć sobie tego co właśnie się wydarzyło.

Opisywana dziś whisky została wydana w lutym 2018 roku przez niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. destylat leżakował w beczkach pierwszego napełniania po sherry od roku 1997. Powstały 602 takie butelki stanowiące element serii Connoisseurs Choice – Cask Strenght.

Nos – chlebek marcepanowy, orzechy, piernik, mon cheri, panna cotta z ciepłymi malinami, amaretto, mięta. Jest solidnie, retro…ciekawe co będzie dalej…?

Smak – ojej….nie spodziewałem się..ależ tu jest głębi, beczka sherry niczym z lat 80, solidna dawka oldschool’u , dużo skóry i starego drewna, ale przede wszystkim konfitury z czerwonych owoców, czekolada deserowa z miętą, cynamon i pomarańcze. Coś absolutnie fantastycznego!

Finisz – długi, nieustający, mnóstwo czerwonych owoców, drzewo sandałowe, mentol.

W trzech zdaniach: Wyrwała mnie z butów i to tak, że szukam ich nadal po całej Polsce. Glen Elgin 1997 GM jest bogata, intensywna, doskonale zbalansowana i nie brakuje jej w zasadzie niczego. Ciężko obecnie trafić na taki profil, beczki sherry zdają się zmierzać w zupełnie innym kierunku. Ta whisky ma w sobie wszystko z lat ’80-’90. Można? Oczywiście!

Zawartość alkoholu 55,7% , cena ok 1500-1800zł

Moja ocena 7,5/10 , 93/100

degustacja#281 GLENDRONACH 1989 KINGSMAN EDITION

GLENDRONACH 1989 KINGSMAN EDITION

Szkocja, Highlands

Jesień w pełni więc pora na jesienne whisky. Idealną przedstawicielką tej pory roku jest bez wątpienia Glendronach 1989 Kingsman. Jej bukiet momentalnie wypełnia całe pomieszczenie, smak pozwala się w pełni zrelaksować przy dźwiękach strzelającego w kominku drewna, a finisz zdaje się trwać w nieskończoność.

Zapraszam na chwilę jesiennego odprężenia.

Opisywana dziś whisky została zabutelkowana w 2019 roku z okazji premiery filmu „The King’s Man: Pierwsza Misja” . Jest to kompozycja starzona od 1989 roku w sześciu beczkach po sherry Oloroso oraz finiszowana baryłkach po Pedro Ximenez. Whisky ta została wybrana przez Master Blender Dr Rachel Berry oraz reżysera, scenarzystę i producenta wspomnianego filmu Matthew Vaughna. Po pierwszej Kingsman z roku 1991 jest to ich drugi wspólny projekt . Powstały 3052 takie butelki, a ja mam przyjemność testować tę z numerem 2634. Wszystkie te butelki są pięknie zapakowane oraz ręcznie opisane.

Nos – mnóstwo soczystych wiśni,  karmelizowane śliwki w cynamonem i brązowym cukrem, kakao, zakurzona stara książka , warsztat kaletniczy. Kapitalny zrównoważony bukiet, bardzo wciągający i uzależniający.

Smak – słodki i wytrawny, dostojny,  oczywiście pierwsze skrzypce grają tu śliwki, rodzynki i dojrzałe wiśnie, pojawia się uwielbiana przeze mnie  czekoladka Malaga, są też stare konfitury które wyjadałem dziadkom zakradając się do piwnicy , deserowa czekolada, gdzieś w tle nawet eukaliptus, a także marcepan i figi.

Finisz – długi, bardzo długi, kakao, cygaro , śliwki 

W trzech zdaniach: Fantastyczna i urzekająca, dostojna i bogata whisky, z którą chciałoby się spędzać każdy wieczór. Ten bukiet….mogę napisać, że nie da się jej pić bo ciężko od niej oderwać nos i przejść do etapu badania smaku 😉 Smak…mlaskam na końcu, a to oznacza pełen sukces. Finisz…absolutnie kapitalny, trwa i trwa bez końca. Rewelacyjna whisky, niestety nie za małe pieniądze.

Zawartość alkoholu 50,1% , cena ok 5500zł

Moja ocena 8/10 , 94/100

degustacja#280 BRUICHLADDICH 2004 BW Grenache Blanc vs BRUICHLADDICH 2004 BW Grenache Noir

BRUICHLADDICH 2004 BW

Szkocja, Islay

Ta sama destylarnia, ten sam bottler, ten sam rok destylacji i butelkowania. Różnią je jedynie beczki po winach, w których były leżakowane. Zapraszam na porównanie dwóch Bruichladdich 2004 wydanych przez Bruhler Whiskyhaus.

Opisywane dziś whisky zostały wydane przez niezależnego bottlera Bruhler Whiskyhaus i wchodzą w skład serii A Dream of Scotland. Obydwie dzisiejsze pozycje zostały wydestylowane w 2004 roku, a także obydwie zostały zabutelkowane z mocą beczki w roku 2019. Jedna z nich leżakowała w beczce po winie Grenache Blanc, druga zaś w beczce po Grenache Noir.

Nos

GB: intensywny o delikatnej winnej kwasowości ,  moszcz winogronowy, kwiaty, cytrusy, gorzka czekolada, wypalone drewno, mokra gleba

GN: bardziej stonowany, ocet winny, ananas , ciemne winogrona, lekka ziemnistość. O dziwo znajduję tu akcenty irlandzkiej whiskey – szok 🙂

Nieznacznie wygrywa GB oferując ciut bogatszy bukiet i więcej winnych akcentów . W obydwu przypadkach alkohol świetnie ukryty. Można z nimi spędzić przy nosie dużo miłego czasu. 

Smak
GB: charakter Bru od razu czaruje, mamy tu walkę pomiędzy słodkością, a wytrawnością i żadna z nich nie chce odpuścić. Świetna równowaga, whisky jest ściągająca . Jest też gorzka czekolada i mokry tytoń..

GN: charakter Bru także na pierwszym planie, mamy tu więcej słodyczy , morele, pieczona gruszka, a także kawa zbożowa. I nadal ślad pot still, który wprowadza tu sporo zamieszania. Na szczęście tytoń i ziemnisty charakter również pozostaje.


Ponownie wskazanie na GB choć tu już znacznie bardziej aniżeli miało to miejsce w nosie . 

Finisz
GB: bardzo długi, taniczny, skórzany , tytoń

GN: długi, słodki, karmelki i mleko w tubce

Po raz trzeci GB

W trzech zdaniach: No cóż, walka okazała się nierówna choć obydwie pozycje miały takie same szanse na starcie. Grenache Blanc jest według mnie whisky bardziej ułożoną, znacznie bardziej intensywną i na każdym etapie ma więcej do zaoferowania niż Grenache Noir. Jestem totalnie rozbity…te „białe” aromaty i smaki wyczuwałem w opcji „czerwonej” i dokładnie to samo działo się na odwrót. Ktoś musiał mi podmienić sample 😉

Bruichladdich 2004 BW Grenache Blanc

Zawartość alkoholu 60,9%, cena ok 550zł (500ml)

Moja ocena 6/10 , 89/100

Bruichladdich 2004 BW Grenache Noir

Zawartość alkoholu 63% , cena ok 550zł (500ml)

Moja ocena 5/10 , 86/100

degustacja#279 TOBERMORY 12 Port Pipe Finish Limited Edition 58,6%

TOBERMORY 12 Port Pipe Finish Limited Edition 58,6%

Szkocja, Isalnds

Dobrze móc spróbować czegoś przed oficjalną premierą, a jeszcze lepiej jeśli jest to Tobermory. Skoro moja opinia na temat debiutującej w październiku Tobermory 12 Port Pipe Finish jest dla M&P Wina i Alkohole tak istotna to nie pozostaje mi nic innego niż przelać to na papier.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2007 roku i początkowo trafiła do beczek refill hogshead, a następnie od czerwca 2016 roku była finiszowana w beczkach port pipe. Mamy tu naturalny kolor oraz brak filtracji na zimno.

Nos – od początku mnóstwo soczystej śliwki, marcepanu, migdałów , nowe opony , podpałka do grilla (ta w kostkach), przypieczony tost z masłem i solą.

Smakziemnista, lekko mineralna ze smażoną śliwką,  konfiturą z malin, rogalik maślany , orzechy, świeży tytoń

Finiszdługi, czerwone owoce, tytoń i zioła 

W trzech zdaniach: Wpływ beczki po Porto jest bardzo wyraźny, szczególnie da się to wyczuć w bukiecie, który mnie szczególnie ujął. Przy dość wyraźnych akcentach wzmacnianego wina również na języku, udało się pozostawić charakter destylarni. Toberek #zawszespoko i tutaj nie jest inaczej.

Dobra wiadomość jest taka, że whisky będzie dostępna w ofercie M&P już w październiku, a zła taka, że butelek będzie zaledwie 36… Chętnych zapewne będzie kilka razy więcej więc od razu rodzi się pytanie jaki pomysł na dystrybucję tej whisky ma nasz importer? Czekamy na oficjalną informację.

Zawartość alkoholu 58,6% , cena jeszcze nieznana

Moja ocena 87/100 , 5,5/100

degustacja#278 KILCHOMAN Sanaig

Kilchoman Sanaig

Szkocja, Islay

Nastała kalendarzowa jesień, a wraz z nią wyjątkowo w tym roku przyszły Komunie Święte. W jakże jednak wielkim błędzie jest ten, kto żyje w świadomości, iż najpopularniejszą książeczką obecnie jest Droga do Nieba.. Ukazała się bowiem ona – książeczka festiwalowa M&P Wina i Alkohole Świata, o którą zabiegają od rana wszyscy wierni.

W związku z tym poczuwam się do obowiązku przybliżenia Wam whisky, która regularnie występuje we wspomnianym modlitewniku i którą bez wątpienia warto nabyć.

Opisywana whisky to kompozycja destylatów starzonych w beczkach po sherry Oloroso oraz beczkach po bourbonie. Jest to NAS bez dodatku karmelu oraz bez filtracji na zimno.

Nos – dużo torfu ale nie dominującego. Jest tytoń, są śliwki, jest wyraźna kawa. Jest trochę fajnej mineralności, popiołu i czekolady.

Smak – słodka i torfowa mieszanka, dość gładka i spójna. Mamy tu śliwki, rodzynki, solony karmel, pieczonego ziemniaka i sos BBQ.

Finisz – średniej długości, torfowy i lekko pieprzny. Jest też miód i są solone orzeszki.

W trzech zdaniach: Dość prosta jednak wystarczająco intensywna w smaku i aromacie by umilić sobie jesienne wieczory. Piję się ją lekko i przyjemnie, a torf jest ładnie wkomponowany w czerwone owoce tworząc razem zadowalającą spójność. Niewiele ponad 200zł wydaje się być bardzo uczciwą propozycją. Zatem moi drodzy parafianie bierzcie i pijcie z tego wszyscy.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 200zł

Moja ocena 4,5/10 , 84/100

degustacja#277 GLENDRONACH 2005 Hand – Filled #1446

GLENDRONACH 2005 Hand – Filled #1446

Szkocja, Highlands

Własnoręczne napełnianie butelki w destylarni to nie lada przeżycie dla każdego amatora whisky. Trzy lata temu miałem okazję być w GlenDronach i napełniłem własną butelkę prosto z beczki #1446

Czy znalazłem się w odpowiedniej porze w odpowiednim miejscu? Chyba tak bo podstawiona wtedy beczka okazała się być bardzo udana.

Zapraszam.

Opisywana dziś whisky pochodzi z beczki po sherry puncheon #1446 , która została zalana destylatem 23.11.2005 i zabutelkowana przeze mnie 25.09.2017.

Nos dużo czekolady i rodzynek sułtańskich, serniczek z domową polewą, sporo wiśni i śliwek oczywiście, cukier puder, zakurzona drewniana skrzynka, lubczyk ogrodowy, skórzany pasek.

Smak piękna tekstura z soczystymi wiśniami, i smażonymi śliwkami, ciasto drożdżowe, czekolada, espresso, przyjemny dąb, wanilia. Piękny i intensywny język potęgujący głębię czerwonych owoców i deserowej czekolady. Super!

Finiszdługi, czerwone owoce pozostają na długą wraz z dobrą kawą i odrobiną tytoniu.

W trzech zdaniach: Od początku do końca jest intensywnie i bogato, a finisz jest fantastycznym zwieńczeniem wcześniejszych doznań. Jak na niezbyt wiekową whisky wyszło wspaniale. Fajne wspomnienia i tak samo fajna sama whisky. Trzeba tam wrócić 🙂

Zawartość alkoholu 56,1% , cena ok 900zł

Moja ocena 7/10 , 91/100

degustacja#276 BRUICHLADDICH 2009 Micro Provenance Series Bottled Exclusively For Dom Whisky

BRUICHLADDICH 2009 Micro Provenance Series Bottled Exclusively For Dom Whisky

Szkocja, Islay

Od czasu premiery Glenmorangie Loży Dżentelmenów, premiera żadnej innej whisky nie wywołała na naszym podwórku tylu kontrowersji co Bruichladdich 2009. Nie ma co jednak dłużej rozpamiętywać tego co wydarzyło się w sieci i trzeba liczyć na to, że whisky sama się obroni. Ja zdecydowanie popieram takie projekty i dziękuję za zaangażowanie ludziom, którzy przyłożyli rękę do powstania tego bottlingu. Wszak przecież whisky ma łączyć ludzi, nie dzielić, a każda taka incjatywa rozwija nasz polski rynek alkoholi starzonych.

Opisywana dziś whisky to destylat starzony przez 10 lat w beczce po francuskim czerwonym winie Merlot. Jest to oczywiście singlecask. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie z naturalną mocą, wydanie specjalne dla Domu Whisky.

Nosjest mineralna, morska bryza, skórka surowego ziemniaka, jagodzianka, kwaśne śliwki, dąb, agrest, żywica, leśne runo oraz opiłki żelaza

Smakpali i szczypie w język okrutnie, ciężko ją przejść bez wody, nawet dla mnie 😉 Po dodaniu wody powoli się otwiera. Whisky jest taniczna, ściągająca i wytrawna. Są kwaśne porzeczki, jagody goi, jest też żurawina i są przyprawy w postaci gałki muszkatołowej, soli morskiej i czarnego pieprzu.

Finiszjest długi i wytrawny, winny i intensywny.

W trzech zdaniach: Nie jest to whisky łatwa i potrzebuje dużo czasu. Nie jest to na pewno Netflix dram. Beczka po czerwonym winie jest dość wyraźna, whisky ma dużo tanin i czerwonych kwaskowatych owoców. Czuć tu jej młodość, która towarzyszy nam od samego początku. Jest tu tyle samo negatywnych i pozytywnych emocji, które zaskoczyły nasze podwórko w dniu premiery, jakby ktoś to wszystko upchał pod korek. Dla mnie to jednak najsłabsza pozycja z serii Micro Provenance, z którymi miałem styczność do tej pory.

Zawartość alkoholu 63,9% , cena 480zł

Moja ocena 5/10 , 85/100

degustacja#275 TARAANSAY 2007 Brothers in Malt

TARAANSAY 2007 BiM

Szkocja

Niebo jest dziś ciemne, niebo dziś cały dzień płacze. Nastrój jest tak ciężki, że w swojej głowie rozpoczynasz wewnętrzny dialog rodem z Kubusia Puchatka…

– Krzysiu dlaczego niebo dziś od rana płacze ?- zapytał Prosiaczek

– Bo dziś piję budżetową whisky Prosiaczku – odparł ze smutkiem Krzyś

– A dlaczego dziś nie wziąłeś się za jakiegoś potwora z Islay?

– Bo dziś jest pierwszy dzień szkoły Kubusia i cały hajs wydałem na jego wyprawkę…

Opisywana dziś whisky jest flagowana jako blend, choć pierwsza partia ujrzała światło dzienne z opisem „Blended Malt Scotch Whisky”. Niedostarczone wówczas butelki były ponownie etykietowane, a te które zostały wysłane mogły być odebrane przez dystrybutora z gwarancją zwrotu kosztów zakupu pod warunkiem, że zawierały conajmniej 2/3 stanu pierwotnego. Niezła afera co?

Ale najważniejsze to co w środku, a mamy tu single cask’a z baryłki po bourbonie, butelkowanego z mocą beczki na poziomie 54,5% ABV. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Destylaty tworzące tę whisky leżakowały przez ponad 12 lat w beczce numer 8. Powstały 283 takie butelki . W sumie jak za te pieniądze to całkiem nieźle.

Nos – wafelki waniliowe, kokos, dąb, tarta cytrynowa , świeża trawa jak po deszczu , babeczka drożdżowa , zielone jabłka

Smak – dużo wanilii, kruszonka z masłem, karmel, miód , skórka chleba, skórka z cytryny, kokos.

Finisz – dość alkoholowy i gorzki, liść laurowy, miód i pudding 

W trzech zdaniach: Nie wyczuwam tu ani trochę whisky zbożowej, dla mnie to w 100% Blended Malt. Ta cała pomyka to pewnie nie przypadek. Whisky ma naprawdę niezły nos i język. Co do finiszu można mieć dużo zastrzeżeń bo tam mocna gorycz i alkohol są wyraźniejsze. Całokształt prezentuje się jednak nad wyraz nokautując prawym prostym wiele maltów w przedziale do 200zł. Polecam! Serio 🙂

Zawartość alkoholu 54,8% , cena ok 170zł

Moja ocena 4,5/10 84/100

degustacja#274 AUCHROISK 2010 The Whisky Cask

AUCHROISK 2010 The Whisky Cask

Szkocja, Speyside

Cały świat dziś żyje finalem Ligi Mistrzów, który odbędzie się na Estadio Da Luz. Skoro już jesteśmy w Portugalii to na ten pełen emocji wieczór wypadałoby przygotować odpowiednią whisky. Ja dziś postawiłem na Auchroisk 2010 starzoną w beczce pierwszego napełniania o Madeirze wydaną przez niemieckiego bottlera The Whisky Cask.

Jest więc solidny akcent portugalskiego wzmacnianego wina, jest numer 9 na etykiecie więc czy coś się może nie udać? Jakie macie typy na dzisiejszy wieczór i co postawicie na stole? 🙂

Opisywana dziś whisky została wydana przez niemieckiego niezależnego bottlera The Whisky Cask. Mamy tutaj destylat dojrzewający przez 9 lat w beczce po wzmacnianym portugalskim winie Madeira. Jest to whisky single cask butelkowana z naturalną mocą 59,5% ABV.

Nos – mirabelki, gofry, pieczone jabłka, budyń waniliowy, ciasto drożdżowe z kruszonką, pastylki pudrowe. Fajny kremowy bukiet bez agresywnego alkoholu.

Smak – nadal sporo mirabelek oraz wanilii. Są też krówki, bataty, tarta cytrynowa z lukrem, a także ślady dębowej goryczki. Whisky jest kremowa i oleista, nic tu nie przeszkadza. Całość bardzo subtelnie rozprowadza się po języku.

Finisz – średniej długości, umiarkowana słodycz jasnych owoców oraz pana cota.

W trzech zdaniach: Bardzo przyjemna i dobrze ułożona whisky. Wyraźny wpływ beczki po Madeirze, znakomicie ukryty alkohol, a przecież mamy tutaj niemal 60% alkoholu. Dobra robota za dobre pieniądze. Polecam!

Zawartość alkoholu 59,5% , cena ok 350zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#273 BENRINNES 2009 Adelphi

BENRINNES 2009 Adelphi

Szkocja, Speyside

5FBC5471-6B74-416D-B097-D3050C6CE3DD

Wielki szum wokół ciemnych jak noc selekcji Adelphi zdaje się ciągle trwać. Butelki zwykle szybko znikają niedługo po premierze, a ich ceny na rynku wtórnym szybko rosną. Czy w tym szaleństwie ktoś jeszcze docenia wielowarstwowość whisky czy liczy się już tylko barwa i potężna wielokrotnie do przesady słodycz? Zobaczmy jak w tym dziwnym trendzie odnajduje się Benrinnes.

Opisywana dziś whisky to selekcja niezależnego bottlera Adelphi. Jest to destylat pochodzący z beczki 301814 starzony w beczkach pierwszego napełniania po sherry i butelkowany po okresie dziesięciu lat z naturalną mocą 55,9% ABV. Powstało 589 takich butelek.

Nos rogalik z nadzieniem różanym, cukier cynamonowy, sporo wiśni, mokra dębina, wrzos, przydymiona śliwka węgierka. Fajny i soczysty bukiet, alkohol dobrze schowany.

Smak zaczyna się gorzko ze sporą porcją dębu i szczypiącym w język alkoholem. Od startu czuć młody destylat, który psuje efekt pojawiających się później owoców wiśni, śliwek i malin. Całość doprawia na plus cynamon i nutka przyjemnego dymku.

Finisz średniej długości, wytrawny i herbaciany, alkoholowy..

W trzech zdaniach: Nie jest to jednak sztuczny i słodki ulepek, za to plus. Whisky jest zdecydowanie bardziej wytrawna aniżeli słodka. Bukiet to największy atut tej selekcji, na języku jednak whisky rozczarowuje nadmiarem dębu i kiepsko ukrytym alkoholem. Przeciętna pozycja, bez emocji i bez podstaw do powrotu. Spodziewałem się więcej.

Zawartość alkoholu 55,9% , cena ok 500zł

Moja ocena 5/10 , 85/100

degustacja#272 Images of Speyside Bridge of Avon MoS

Images of Speyside Bridge of Avon MoS

Szkocja, Speyside

IMG_6915 2

Niemiecki niezależny bottler Malts of Scotland wprowadził na rynek serię IMAGES przedstawiającą regiony Szkocji za pomocą charakterystycznych dla nich miejsc. Whisky reprezentujące tę serię to zawsze single cask’i butelkowane na poziomie 53,2%.

Niektóre beczki nie noszą prawa do podania nazwy destylarni na etykiecie i takie właśnie beczki w tej serii niemiecki bottler wydaje. MoS twierdzi, że są tak dobre, że szkoda by było ich nie butelkować, a przy okazji konsument może się pobawić w dochodzenie źródła.

Dziś przedstawiam Wam most Avon znajdujący się w Speyside, a dokładnie w Ballindalloch. Miałem okazję tam być niespełna 3 lata temu i bez wątpienia jest to piękne miejsce. Zobaczmy jak prezentuje się sama whisky.

Opisywana dziś whisky nie posiada deklaracji wieku. Jedyne co o niej wiemy to, że ma naturalny kolor, nie była poddana filtracji na zimno, a destylat był starzony w hogsheadach po czerwonym winie Rioja i jest to single cask.

Nos – rabarbar, niedojrzałe truskawki, maoam wiśniowe, wafle ryżowe, trawa, oranżada w woreczku z lat 90

Smak – maliny, cierpki agrest, trochę beczkowych tanin, czerwona pomarańcza, kakao, lubczyk ogrodowy, dębina

Finisz – średniej długości, słodko-cierpki, czerwone owoce, taniny

W trzech zdaniach: Spokojna, dobrze zrównoważona whisky. Fajna odskocznia od ulepków sherry, które zalewają nas ostatnio okrutnie. Whisky Jest wytrawna i taniczna. Wpływ beczek po czerwonym winie jest tu zdecydowany. Polecam jako daily dram. Bardzo dobry stosunek ceny do jakości.

Zawartość alkoholu 53,2% , cena ok 250zł

Moja ocena 5/10 , 85/100

degustacja#271 GLENDRONACH 12 Sauternes Cask Finish

GLENDRONACH 12 Sauternes Cask Finish

Szkocja, Highlands

IMG_6696 2

Debiutowała dziesięć lat temu w wersji 14-letniej, a cztery lata później została zastąpiona wydaniem 12-letnim. Jaka jest Glendronach finiszowana w beczkach po białym, słodkim winie Sauternes i czy warto wydać na nią znacznie więcej niż na podstawową dwunastkę? Sprawdźmy.

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez minimum 12 lat w beczkach z europejskiego dębu po czym została poddana finiszowi w beczkach po winie Sauternes. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – otwiera się słodko, są brzoskwinie, banany, wanilia, a także zielona herbata, świeże drewno, cydr jabłkowy i trochę miodu. Przyjemny niezobowiązujący bukiet.

Smak – ponownie sporo jasnych owoców, znów brzoskwinie, banany, jest melon i zielone jabłko. Jest dużo, trochę za dużo dębu i słodu. Pokazują się migdały i marcepan. Bez szału, trochę płasko, brakuje tu zdecydowanie intensywności.

Finisz – krótki, dębowy i lekko pieprzny z akcentem lekkiej kwaskowatej słodyczy.

W trzech zdaniach: Niezbyt skomplikowana i dość prosta w odbiorze whisky. Dla kogoś kto chce poznać wpływ beczek po Sauternie będzie to ciekawa opcja poznawcza. Pytanie tylko czy warto przeznaczyć na to poznanie tyle PLNów? Nie. Opcja raczej dla zbieraczy różnych wydań Glendronach’a , ponieważ w tej cenie wachlarz możliwości jest ogromny.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 550zł

Moja ocena 4/10 , 83/100