degustacja#238 GLENDRONACH Master Vintage 1993 – 25yo

GLENDRONACH Master Vintage 1993 – 25yo

Szkocja, Highlands

IMG_2261

Dla fanów Glendronach’a rok 1993 jest czymś wyjątkowym. To w tym roku zostały wydestylowane single caski, które zdobyły serca niejednego smakosza whisky na świecie. Dla upamiętnienia tego okresu powstała 25-letnia Glendronach Master Vintage 1993 będąca selekcją samej Dr. Rachel Barrie.

Choć butelka ta trafi do specjalistycznych sklepów we wrześniu, to udało mi się spędzić z nią trochę czasu jeszcze przed premierą.

Opisywana dziś whisky została skomponowana z połączenia beczek sherry Oloroso oraz Pedro Ximenez z roku 1993 by zaprezentować i świętować ten bardzo udany rok w dziejach destylarni. Whisky ma naturalny kolor oraz nie była filtrowana na zimno.

Nos – słodki i owocowy, otwiera się ładnie ale dyskretnie, nie ma tu potężnego uderzenia sherry, do którego zwykł nas Glendronach przyzwyczaić. Nuty śliwek, wiśni, mlecznej czekolady, pralinek toffi i wanilii są wyraźne lecz nie agresywne. Pojawia się także czarna herbata oraz tytoń. Wyczuwalne są też lekkie dębowe akcenty oraz ślad imbiru.

Smak – słodki i owocowy, subtelne nuty sherry zdają się kontynuować swoją drogę. Oprócz oczywistych ciemnych i czerwonych owoców występują tu cynamon, kakao i kawa, obecne są też orzechy i dąb ze szczyptą czarnego pieprzu

Finisz – średniej długości, dość wytrawny z imbirem , tytoniem i rodzynkami.

W trzech zdaniach: Ten kto spodziewał się tu ociekających słodyczą owoców rodem z popularnych i czczonych wręcz przez fanów Glendronach’a casków z roku 1993 może być nieco zaskoczony. Jest tu znacznie więcej pikantności, a profil bardziej zmierza ku nutom wytrawnym. Słodyczy, wielowarstwowości i dobrego balansu jednak jej nie brakuje. To solidna butelka warta uwagi.

Wypatrujcie jej premiery lub pytajcie o nią na festiwalu. Może Wam się poszczęści 🙂

Zawartość alkoholu 48,2% cena ok 1300zł

Moja ocena 6,5/10

Reklamy

degustacja#237 ARDMORE 1996

ARDMORE 1996

Szkocja (Highlands)

IMG_2119

Lubicie Ardmore? Dla mnie to zawsze gwarancja solidnej whisky. Dotychczasowe spotkania z oficjalnymi czy niezależnymi bottlingami wspominam dobrze lub bardzo dobrze. Z tego też powodu sięgnąłem po butelkę dwudziestoletniej Ardmore 1996. Jak wyszła podwójna maturacja w first-fill bourbon oraz ex-Islay casks ? Sprawdźcie sami.

Opisywana dziś whisky to oficjalny bottling destylarni wydany w roku 2017. Do procesu starzenia tej whisky użyto dwóch rodzajów beczek: first-fill bourbon oraz ex-Islay casks. Ardmore 1996 została zabutelkowana z mocą beczki, bez dodatku karmelu oraz bez filtracji na zimno.

Nos – delikatnie torfowa i cytrusowa, jest miód i są brzoskwinie, pojawia się także trochę mięty oraz tytoniu. Bukiet jest bardzo stonowany i nie należy do kategorii tych wciągających i intensywnych.

Smak – rozpoczyna się cytrusami oraz lekką dawką melona i brzoskwini, po chwili pojawiają się przyjemne nuty mineralne, lekka słoność, sporo tytoniu i nut trawiastych. Jest też torf, który przewija się cały czas w tle i nasila swoją obecność w czasie. Niestety jest także mnóstwo intensywnego dębu, który mocno blokuje rozwinięcie się tej whisky.

Finisz – średniej długości, torfowy, mocno dębowy i gorzki z dużą ilością pieprzu

W trzech zadaniach: No cóż…zachęcony niezłymi opiniami o tej whisky sięgnąłem po butelkę. Lubię Ardmore, nawet te najbardziej podstawowe jako budżetowe opcje są naprawdę w porządku. Po Ardmore 1996 spodziewałem się jednak znacznie więcej. Coś tu jednak poszło nie tak…whisky zdaje się być przeciągnięta. Ten nadmiar dębu, mocnej goryczy na finiszu niweczy wszystko co próbuje się tu rozwijać.

Słysząc Ardmore 1996 moją pierwszą myślą pozostanie ta od Gordon & MacPhail https://mikeandmalts.com/2017/02/16/degustacja129-ardmore-1996-gordonmacphail

 

Zawartość alkoholu 49,3% , cena ok 350zł

Moja ocena 3/10

degustacja#236 GLENORDIE 12

GLENORDIE 12

Szkocja, Highlands

IMG_1969

Ludzie mawiają, że upływający czas mierzy się wiekiem dzieci…Oczywiście to prawda, ale znam też inne sposoby 🙂

Wróćmy na chwilę do lat ’80 z Glenordie.

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez conajmniej 12 lat w beczkach po bourbonie. Jest to wydanie z lat ’80 , najprawdopodobniej whisky pochodzi z lat 1983-1987.

Nos – wanilia, kokos, stajenkowe sianko, wrzos, cytrusy, morele, ciepły chleb, mokre zleżałe drewno

Smak – wanilia, ciasto drożdżowe, brzoskwinie, miód, kokos i szczypta pieprzu

Finisz – średniej długości, brzoskwiniowy strudel i nieco dębu

W trzech zdaniach: wspaniały oldschool’owy bourbon, piękny klasyk – treściwy i bogaty. Tylko 40% mocy, a daje od siebie mnóstwo dobra na języku. Nie trzeba tu ani procenta więcej. Zdecydowanie warto wracać do tego wydania.

Zawartość alkoholu 40% , cena ok 500zł *

Moja ocena 5,5/10

degustacja#235 GLENGLASSAUGH 1978 (1118/8)

GLENGLASSAUGH 1978

Szkocja, Highlands

IMG_1655

Całkiem niedawno otrzymałem spontaniczny i bardzo miły prezent w formie skarpetek, na których widniał napis „Zawsze pij whisky starsze niż swoja kobieta”. Oczywiście owe stwierdzenie nie spoczęło tylko na moich stopach, ale wziąłem je sobie także mocno do serca . Postawiłem na Glenglassaugh 1978.

Czy mogę ostatecznie więc stwierdzić ” Przez skarpetki do serca” ? 😉

Sprawdźcie sami.

Opisywana dziś whisky to selekcja mistrza Billy’ego Walkera, stanowiąca najmłodszą pozycję z drugiej partii Rare Cask Release. Whisky ta została wydestylowana w 1978 roku, a jej butelkowanie z mocą beczki na poziomie 43,6% ABV nastąpiło we wrześniu roku 2015. Po tym okresie trunek został poddany finiszowaniu w beczkach po Porto. Powstało 276 takich butelek.

Nos – słodki i owocowy, maliny, powidła śliwkowe, jagody, stara drewniana skrzynka, nuty skórzane, a także migdały, mleczna czekolada i herbata. Wspaniały bukiet!

Smak – bogaty i złożony, mleczna czekolada, śliwki, kawa, karmel, czarna porzeczka, czarna herbata, marcepan i wanilia, imbir oraz ślady tanin.

Finisz – średniej długości, z dużą porcją konfitury z czerwonych owoców imbirem i marcepanem

W trzech zdaniach: Niezwykle bogata, złożona i ujmująca szkocka. Jest mięsista i niezwykle owocowa. To kawał historii Glenglassaugh rozpływający się na języku i dostarczający podniebieniu porządnej dawki solidnego oldschool’u. Jest to nie lada gratka dla miłośników finiszu w baryłkach po Porto. Dobra rzecz, która pozostanie w pamięci na długo.

Zawartość alkoholu 43,6% , cena ok 2500zł

Moja ocena 8/10

degustacja#234 BRAEVAL 1994 BWM

BRAEVAL 1994 BWM

Szkocja, Speyside

IMG_1529

Budzisz się wiosną, kiedy zasypiasz jest jesień, a między nimi wielokrotnie powraca zima i lato. Macie podobnie jak ja ?

„Four Seasons” to przeszłość. Nie ma więcej pór roku 😉

Jak wypada ostatnia część całej układanki Best Whisky Market? Zapraszam jak zawsze na krótką i rzeczową recenzję.

Ostatnia whisky z kolekcji „Four Seasons”  została wydestylowana w roku 1994 spędzając 24 lata w beczce po bourbonie. Jest to oczywiście single cask o naturalnej barwie, butelkowany z mocą beczki na poziomie 51,9% bez filtracji na zimno. Nasz niezależny polski bottler wydał zaledwie 166 takich butelek.

Nos – kwiatowy, trawiasty z laską wanilii, pastylkami pudrowymi, liściem laurowym, bazylią a także morelami, musem jabłkowym, ananasem i papają. Dość oryginalny jest ten bukiet. Najpierw dominują akcenty floralne, a dopiero po kilku długich minutach swoją siłę pokazują jasne owoce.

Smak – owocowy, tropikalny, dużo brzoskwini i papai, jest też mleczko kokosowe, posmak gumy turbo, a także wyraźny creme brulee z bezą. Bardzo ładnie i subtelnie wszystkie nuty rozwijają się na języku i idą z czasem w kierunku wielkiej spójności.

Finisz – długi i tropikalny, mleczne landrynki, biała czekolada oraz nieco dębu.

W trzech zdaniach: Bardzo skomplikowana whisky. Nie wszystkim może przypaść od razu do gustu. Zmienia się wielokrotnie na przestrzeni kilkudziesięciu minut – jest floralna, owocowa, momentami nawet wytrawna. Jest jak niełatwa łamigłówka – wielowarstwowa, złożona, wymagająca czasu, spokoju i dużej koncentracji. Mnie to pasuje.

Zawartość alkoholu 51,9% , cena 780 zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#233 AUCHENTOSHAN 1999 Bordeaux Cask Matured

AUCHENTOSHAN 1999 Bordeaux Cask Matured

Szkocja, Lowlands

IMG_1369

fot. Adalberto Barfly

Długi weekend ma się coraz bliżej ku końcowi. Te kilka wolnych dni poświęciłem na eksplorację gorzelni, które do tej pory z różnych względów nie przemawiały do mnie . Ostatnim razem szukałem Glenmorangie, dziś zaś skupiam się na Auchentoshan. Tym razem by zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu postanowiłem uderzyć nie tylko w CS, ale także w bardzo lubianą przeze mnie maturację w beczkach po czerwonym winie. Wydaje się więc, że szansa na końcowy sukces jest znaczna.

Opisywana dziś whisky została wydana w mocy beczki i jest to limitowana edycja w ilości 6000 butelek. Destylaty tworzące tę szkocką spędziły 11 lat w beczkach po Bordeaux pochodzących od topowego producenta tychże czerwonych win, mianowicie Chateau Lagrange. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Edycja ta została wyprodukowana z okazji dnia zburzenia Bastylii i Starego przymierza pomiędzy Szkocją i Francją.

Nos – nuty winne odczuwalne są już od pierwszego wdechu, bukiet jest fajnie stonowany, mamy tu wyraźne winogrona, są też maliny i poziomki. Gdzieś w tle przewija się biała czekolada i wrzos. Bukiet ogólnie jest na plus i pozwala mieć nadzieję na udaną degustację.

Smak – od razu atakuje agresywny alkohol wraz z ostrymi przyprawami. Ta whisky potrzebuje wody! Po dodaniu kilku kropel uwypuklają się akcenty czerwonych porzeczek i poziomek. Jest też sos winegret, są migdały, wanilia i słodkie winogrona. Whisky stała się bardzo landrynkowa, pomimo iż cały czas w tle czuć dużo dębiny.

Finisz – krótki, alkoholowy z akcentem czerwonych owoców, słodzików i chilli.

W trzech zdaniach: Od zawsze byłem wielkim entuzjastą starzenia destylatów w beczkach po czerwonych winach. Nadal nim jestem choć dzisiejszy przykład nie jest pozycją, którą mógłbym Wam specjalnie polecić. Auchentoshan 1999 ma na języku bardzo agresywny charakter. Po dolaniu wody oczywiście łagodnieje jednak staje się tak mocno cukierkowy jakby whisky stworzona była z samych aromatów E. Wielka szkoda, bo bukiet zapowiadał zupełnie inne doznania. Nie poddaję się jednak i szukam dalej czegoś co zauroczy mnie przynajmniej w połowie tak jak niegdyś zrobiła to Auchentoshan 1991 od Hunter Laing’s z serii Old & Rare.

 

Zawartość alkoholu 58% , cena ok 400zł

Moja ocena 3/10

degustacja#232 GLENMORANGIE Madeira Wood Finish

GLENMORANGIE Madeira Wood Finish

Szkocja, Highlands

IMG_1304

Szukaj, a będzie Ci dane – mawiają. Jako że do tej pory nie dane mi było próbować Glenmorangie, która skłoni mnie do dłuższej zadumy, z wielką nadzieją na sukces postanowiłem sięgnąć do bottlingu z lat 1996-2007. Dziesięć lat w beczce po bourbonie oraz kilkanaście miesięcy finiszu w beczkach po portugalskiej maderze wydawało się odpowiednim kierunkiem na realizację postawionego celu. Czy się udało?

Opisywana dziś whisky to jak wspomniałem kompozycja destylatów leżakujących przez 10 lat w beczkach po bourbonie oraz finiszowanych przez kilkanaście miesięcy w baryłkach po maderze. Whisky została butelkowana z obniżoną mocą 43%, ma naturalny kolor i była filtrowana na zimno. Edycja ta produkowana była w latach 1996-2007.

Nos – słodowy, owocowy i kwiatowy, lekko winne nuty przeplatające się miodem, wanilią, jabłkiem. Jest trochę cynamonu i pieprzu, a także biała czekolada i karmel. Całkiem przyjemny bukiet.

Smak – owocowy, dość słodki z lekkim akcentem dębiny. Mamy tu owoce w postaci jabłek, daktyli, są lody waniliowe, cynamon, solony karmel, a także pieprz i sporo imbiru. Nie jest to wielowarstwowa whisky, smaki też nie są bardzo intensywne. Whisky jest jednak dość zgrabna i lekka.

Finisz – krótki, owocowo-korzenny, dębowy.

W trzech zdaniach: Czy się udało? Nie, choć Madeira Wood Finish jest na swój sposób ciekawa. Ma naprawdę bardzo przyjemny bukiet – to niewątpliwie jej największy atut. Można spędzić niezły kawałek czasu z nosem zanurzonym w kieliszku i czerpać z tego dużo radości. Smakowo whisky nie broni się do końca, lub może to ja oczekiwałem znów „więcej soku” intensywności i głębi od Glenmorangie.

Jest to dobra pozycja na letnie i ciepłe dni, ale obecnie przecież nikt nie kupuje starszych bottlingów by sączyć je sobie na działce. Fani tej gorzelni i kolekcjonerzy jej wypustów z pewnością znajdą dla niej odpowiednie miejsce. Ja szukam dalej.

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 600-700zł

Moja ocena 4/10