degustacja#272 Images of Speyside Bridge of Avon MoS

Images of Speyside Bridge of Avon MoS

Szkocja, Speyside

IMG_6915 2

Niemiecki niezależny bottler Malts of Scotland wprowadził na rynek serię IMAGES przedstawiającą regiony Szkocji za pomocą charakterystycznych dla nich miejsc. Whisky reprezentujące tę serię to zawsze single cask’i butelkowane na poziomie 53,2%.

Niektóre beczki nie noszą prawa do podania nazwy destylarni na etykiecie i takie właśnie beczki w tej serii niemiecki bottler wydaje. MoS twierdzi, że są tak dobre, że szkoda by było ich nie butelkować, a przy okazji konsument może się pobawić w dochodzenie źródła.

Dziś przedstawiam Wam most Avon znajdujący się w Speyside, a dokładnie w Ballindalloch. Miałem okazję tam być niespełna 3 lata temu i bez wątpienia jest to piękne miejsce. Zobaczmy jak prezentuje się sama whisky.

Opisywana dziś whisky nie posiada deklaracji wieku. Jedyne co o niej wiemy to, że ma naturalny kolor, nie była poddana filtracji na zimno, a destylat był starzony w hogsheadach po czerwonym winie Rioja i jest to single cask.

Nos – rabarbar, niedojrzałe truskawki, maoam wiśniowe, wafle ryżowe, trawa, oranżada w woreczku z lat 90

Smak – maliny, cierpki agrest, trochę beczkowych tanin, czerwona pomarańcza, kakao, lubczyk ogrodowy, dębina

Finisz – średniej długości, słodko-cierpki, czerwone owoce, taniny

W trzech zdaniach: Spokojna, dobrze zrównoważona whisky. Fajna odskocznia od ulepków sherry, które zalewają nas ostatnio okrutnie. Whisky Jest wytrawna i taniczna. Wpływ beczek po czerwonym winie jest tu zdecydowany. Polecam jako daily dram. Bardzo dobry stosunek ceny do jakości.

Zawartość alkoholu 53,2% , cena ok 250zł

Moja ocena 5/10 , 85/100

degustacja#271 GLENDRONACH 12 Sauternes Cask Finish

GLENDRONACH 12 Sauternes Cask Finish

Szkocja, Highlands

IMG_6696 2

Debiutowała dziesięć lat temu w wersji 14-letniej, a cztery lata później została zastąpiona wydaniem 12-letnim. Jaka jest Glendronach finiszowana w beczkach po białym, słodkim winie Sauternes i czy warto wydać na nią znacznie więcej niż na podstawową dwunastkę? Sprawdźmy.

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez minimum 12 lat w beczkach z europejskiego dębu po czym została poddana finiszowi w beczkach po winie Sauternes. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – otwiera się słodko, są brzoskwinie, banany, wanilia, a także zielona herbata, świeże drewno, cydr jabłkowy i trochę miodu. Przyjemny niezobowiązujący bukiet.

Smak – ponownie sporo jasnych owoców, znów brzoskwinie, banany, jest melon i zielone jabłko. Jest dużo, trochę za dużo dębu i słodu. Pokazują się migdały i marcepan. Bez szału, trochę płasko, brakuje tu zdecydowanie intensywności.

Finisz – krótki, dębowy i lekko pieprzny z akcentem lekkiej kwaskowatej słodyczy.

W trzech zdaniach: Niezbyt skomplikowana i dość prosta w odbiorze whisky. Dla kogoś kto chce poznać wpływ beczek po Sauternie będzie to ciekawa opcja poznawcza. Pytanie tylko czy warto przeznaczyć na to poznanie tyle PLNów? Nie. Opcja raczej dla zbieraczy różnych wydań Glendronach’a , ponieważ w tej cenie wachlarz możliwości jest ogromny.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 550zł

Moja ocena 4/10 , 83/100

degustacja#270 VITAL SPARK 10 MBI (batch 004)

VITAL SPARK 10 MBI (batch 004)

Szkocja, Islay

B619E2A9-4E78-49C7-A090-3DB7BAFE31BD

Lubię sięgać po whisky od Meadowside Blending. Często można trafić na ciekawą butelkę w bardzo przystępnej cenie. Nie inaczej było tym razem. Prezencja również według mnie na duży plus.

Vital Spark 10 to mocno torfowa whisky starzona w beczkach po sherry i butelkowana bez rozcieńczania wodą. Co jest w środku? Oficjalnie nie wiadomo. W sieci można wyczytać wiele typów, ale żadne nie zostało oficjalnie potwierdzone. Najważniejsze, że smakuje!

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w beczkach po sherry ponownego napełniania. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie w ilości 1891 sztuk z mocą beczki na poziomie 53,5% ABV.

Nos – torf, sól morska, kuter rybacki, opalane drewno, smary kolejowe, miód, pieprz, tlący się grill

Smak – torf, dużo torfu! popiół i sadza. Jest demoniczna na starcie ale chwilę potem przebijają się owoce, które wychodzą spod dymnej chmury. Są brzoskwinie, limonka, miód i creme brulee.

Finisz – raczej długi z solidną dawką popiołu i torfu, a także wyraźnym wypalanym dębem i pieprzem.

W trzech zdaniach: Fajna sprawa bo to dobrze skomponowana whisky. Nie jest wybitna ale niczego w niej nie brakuje. Warstwy są wyraźne, nic się tu nie zlewa, piję się ją z wielką przyjemnością. Coś dla fanów mocnego, ale nie dominującego torfu. I to wszystko za dobre pieniądze.

Zawartość alkoholu 53,5% , cena ok 220zł (500ml)

Moja ocena  5/10 , 86/100

degustacja#269 LONGROW RED 13 Chilean Cabernet Sauvignon

LONGROW RED 13 Chilean Cabernet Sauvignon

Szkocja, Campbeltown

IMG_5774

Od premiery ósmej butelki Longrow RED minęło trochę czasu. Tak się akurat złożyło, że ze względu na panującą sytuację domowo-roboczą w ostatnim czasie, miałem możliwość wypić sampla 0,7 tej szkockiej, która to przyleciała do mnie z UK.

Springbank ma wrócić do pracy w sierpniu, więc jeszcze trochę musimy poczekać na oficjalną dystrybucję tej whisky przez M&P Alkohole i Wina Świata.

Makowiec też będzie.

Whisky ta została skomponowana z destylatów leżakujących przez 10 lat w beczkach po bourbonie i  sherry po czym została przelana na okres 3 lat do beczek po chilijskim Cabernet Sauvignon. Wydano 9000 takich butelek z mocą beczki. Nie zastosowano tu filtracji na zimno, kolor jest naturalny.

Nos – chyba jeden ze słodszych bukietów w tej serii. Dużo winogron, malin, żurawiny, owoców lasu, sporo torfu, morskości, a nawet tytoniu oraz oleju silnikowego. Jest  nieźle.

Smak – truskawki, żurawina, rogalik maślany z konfiturą z róży, mleczna czekolada, wędzonka, torf, sól morska, ściągające taniny. Te wykręcone w słodycz czerwone owoce trochę za bardzo przykrywają tak przeze mnie lubiany charakter Longrow’a. 

Finisz – średniej długości, czekolada, czerwone owoce, tytoń, orzech, torf.

W trzech zdaniach: Mam słabość do RED-ów, ale to pewnie już wiecie. Wyraźnie wyczuwalna beczka, choć lekko wg mnie przeciągnięta. Całość nieźle skomponowana i na pewno jest to dobra kontynuacja  całej serii. U mnie plasuje się w połowie stawki dotychczasowych ośmiu edycji. Można odetchnąć, bo wpadka z Cabernet Franc się nie powtórzyła.

Zawartość alkoholu 51,6% ,  cena ok 500zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#268 GLENMORANGIE 18

GLENMORANGIE 18

Szkocja, Highlands

IMG_5707

Co się z Tobą stało przez te lata piękna Glenmorangie…? Dlaczego z promieniującej Michelle Pfeiffer zmieniłaś się w Meryl Streep? Dlaczego będąc niegdyś tak kwitnącą, dziś jesteś nijaka?

Odkurzam stary bottling Glenmorangie 18 nie otrzymując odpowiedzi na te pytania.

Nos – owocowy, dojrzałe pomarańcze, brzoskwinia, morele, jabłka, skóra, beza, trawa, kadzidło. Fajny old school’owy nosek.

Smak – dużo dojrzałych owoców, cały czas pomarańcze, papaja, szarlotka z bezą, dżem brzoskwiniowy, tarta cytrynowa. Oj rozpływam się jak po dobrym deserze..

Finisz – średniej długości, owocowy, lekko trawiasty z odrobiną białego pieprzu

W trzech zdaniach: Kiedyś to było to! Obecna 18 choć pijalna to nie umywa się do starszego wydania, które prezentuję dzisiaj. W takich Glenmorangie zdecydowanie można zakochać się na długo. Zupełnie inaczej rzecz ma się z obecnymi wypustami gdzie kochasz ją jak wchodzisz w ten świat, a porzucasz z pełną świadomością gdy zrobisz tylko mały krok dalej.

Kremowa, bardzo owocowa, dobrze ułożona whisky z powiewem staroci. Nie trzeba tu wcale >50% ABV by sprawić radość. Mniam.

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 800zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#267 SPRINGBANK 12 Ceramic Jug – Black

SPRINGBANK 12 Ceramic Jug – Black

Szkocja, Campbeltown

IMG_5683

Dziś trochę ceramiki z mojego ulubionego regionu Szkocji – Campbeltown. Trzeba przyznać, że prezentuje się pięknie jednak pamiętajmy, że powiedzenie „nie szata zdobi człowieka” ma zastosowanie także w alkoholach starzonych. Więc, to nie butelka zdobi whisky, jakoś tak by to pewnie szło 🙂 Sprawdźmy.

Bardzo ciężko jest mi odnaleźć dokładne informacje o roku pochodzenia tej butelki. Prawdopodobnie są to lata 80. Jest to Pure Malt o naturalnej barwie bez filtracji na zimno.

Nos – jabłka, pomarańcze, bryza morska, suszone morele, lukrecja, tytoń

Smak – pomarańcze, mango, delikatny torf, krówki, szarlotka z bezą oraz trochę dymu

Finisz – krótki,  jasne owoce , miód, i tytoń

W trzech zdaniach: Ależ tu jest dużo owoców! Z pewnością to najbardziej owocowa Springbank jaką piłem do tej pory. Whisky otwiera się powoli, trzeba mieć sporo cierpliwości, warto jednak poczekać. Jest gładka i aksamitna. Nos niesamowicie wciąga – jakkolwiek to zabrzmi.  Doznania na języku są subtelne i stonowane jednak sprawiają, że oczy zamykają się same. Finisz jest jej najsłabszą stroną, brakuje tu mocy. Dobrze czasem odskoczyć od czegoś sztampowego.

Zawartość alkoholu 43%, cena ok 1500zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

degustacja#266 LEDAIG 2009 TTOW

LEDAIG 2009 TTOW

Szkocja, Islands

IMG_5596

Kurz po premierze powoli opada, zdjęć brunatnego w sieci też jakby mniej więc to chyba dobry moment na to by na spokojnie wstrzelić się z degustacją potocznego „misia”.

Niedźwiedź brunatny, który przez działania człowieka zagrożony jest wyginięciem otwiera serię trzech butelek, które mają nas zmusić do chwili refleksji.

Popieram ten projekt, miłuję tę grafikę i szanuję The Taste Of Whisky za lokowanie części przychodu ze sprzedaży na fundację WWF Polska.

Oczekując na wieści o Wilku Szarym oraz Rysiu Euroazjatyckim przystępuję do degustacji.

Przedstawiana dziś szkocka to kolejna propozycja serwowana przez polskiego niezależnego bottlera The Taste Of Whisky. Destylat leżakował przez 11lat w beczce po bourbonie pierwszego napełniania. Butelkowanie z naturalną mocą 54,5% , brak filtracji na zimno. Wydano 181 takich butelek.

Nos – klarowane masło, torf, anyż, olej silnikowy ale też jasne owoce w postaci brzoskwiń i mirabelek. Jest trawiasty, ziemnisty i lekko mineralny. Lubię ten ton Ledaig’a.

Smak – wiórki kokosowe, mirabelki, cytrynowe ptasie mleczko, gorzki grapefruit, torf i jabłko z ogniska.

Finisz – średniej długości, sadza, drewno, cygaro i sól morska

W trzech zdaniach: Kolejna udana selekcja. To jest taka Ledaig jaką lubię. Podczas gdy rynek zalewają przesłodzone sherrówki, okazuje się, że można znaleźć miejsce na coś co nawiązuje do klasyków. Ładne warstwy, schowany alkohol i to cytrynowe ptasie mleczko, które tak bardzo lubię. Dobrze wyceniona rzecz.

Zawartość alkoholu 54,5% , cena 399zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#265 GLENTAUCHERS 2008 TWC

GLENTAUCHERS 2008 TWC

Szkocja, Speyside

Glentauchers 2008

To 265-ta publikowana degustacja i chyba dopiero pierwszy raz opisuję whisky z destylarni Glentauchers. Jednocześnie premierą ma też u mnie butelka wydana przez niezależnego niemieckiego bottlera The Whisky Cask. Dublet okazał się udany, nawet bardzo 🙂

Opisywana dziś whisky to single cask leżakowany przez ponad dziesięć lat w beczce po sherry Oloroso pierwszego napełniania. Whisky ma oczywiście naturalną barwę i została zabutelkowana z naturalną mocą przez niezależnego niemieckiego bottlera The Whisky Cask.

Nos – rodzynki, czereśnie, mokry dąb, eukaliptus, creme brulee, deserowe kakao, zakurzona skóra. Młoda whisky, a bukiet ma w sobie coś z oldschool’u. Alkohol zupełnie niewyczuwalny. Super.

Smak – daktyle, wiśnie, czekoladki after eight, espresso, konfitury babcine. Fajnie ułożona, daje dużo radości. 

Finisz – długi, dojrzałe wiśnie i kakao

W trzech zdaniach: Deserowa, wytrawna, oleista i mięsista. Przypomina mi kilkunastoletnie caski GlenDronach’a. Fajna rzecz w dobrej cenie. Zdecydowanie polecam miłośnikom dobrych beczek po sherry Oloroso.

Zawartość alkoholu 57,2% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#264 HIGHLAND PARK 16 Twisted Tattoo

HIGHLAND PARK 16 Twisted Tattoo

Szkocja, Islands

IMG_5466

Ktoś niedawno napisał, że na portalach tematycznych publikuje się tylko opisy dobrych whisky bo pewnie wpisy są sponsorowane i inaczej być nie może. Ten ktoś pewnie nie śledzi moich poczynań 🙂 Zatem dla podtrzymania pewnej tradycji z cyklu „whisky dobra na sos do mięsa” przedstawiam Highland Park 16 Twisted Tattoo.

Opisywana dziś whisky to kupaż beczek po czerwonym winie Rioja oraz beczek po bourbonie pierwszego napełniania. Najmłodszy destylat ma 16 lat, whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – dużo dębu i słodu, trochę nieśmiałych czerwonych porzeczek, czarny pieprz, bryza morska, ciut torfu, papier toaletowy – taki tani jednowarstwowy…I to tyle, kiepski i niewyraźny bukiet.

Smak – młody destylat, dąb, pieprz, chili, całość pali w język, a moc jest tu przecież niewysoka. Są ślady niedojrzałych malin i porzeczek oraz spalone tosty.

Finisz – krótki, alkoholowy i dębowy. Chili i mnóstwo nieprzyjemnej goryczy.

W trzech zdaniach: To whisky zupełnie nijaka. W ciemno postawiłbym na jakąś whisky bez określenia wieku, a mamy tu przecież kupaż baryłek w wieku minimum 16 lat! Wpływ beczek po czerwonym winie jest tu taki sam jak wpływ prezydenta na prezesa – żaden. Wydać 400zł za coś co jest niewiele lepsze od podstawowej dziesiątki? #bitchplease

Zawartość alkoholu 46,7% , cena ok 400zł

Moja ocena 2,5/10 , 78/100

degustacja#263 TALISKER 15

TALISKER 15

Szkocja, Islands

Talisker15

fot. Bartosz Ziembaczewski

Talisker 10 była tą, która mocno zmieniła mój światopogląd na whisky. To ona ukierunkowała mnie w stronę maltów i to dzięki niej zacząłem odkrywać nowe.
Od czasu poznania minęło 6 lat, podczas których wypiłem morze whisky, a moja miłość do Talisker nadal trwa.
W ubiegłym roku przy okazji premiery Diageo Special Releases 2019 mogliśmy poznać Talisker’a 15 butelkowaną z mocą 57,3% ABV. Wczoraj przy okazji #WorldWhiskyDay miałem okazję spędzić chwilę z tą właśnie whisky.
Zdjęcie autorstwa Ziembaczewski Bartosz bo któż inny mógłby zrobić to lepiej? Whiskyhome restart? 🙂

Opisywana dziś whisky wchodzi w skład zeszłorocznego Diageo Special Releases. Talisker 15 została skomponowana z przynajmniej piętnastoletnich destylatów leżakujących w świeżo wypalanych beczkach z dębu amerykańskiego. Butelkowanie nastąpiło z naturalną mocą 57,3% ABV. Na rynek wyszło aż 42222 takich sztuk.

Nos – zapach mokrego morskiego piasku, zioła, anyż, wodorosty, owoce tropikalne, czarny pieprz, miód.

Smak – delikatny dym torfowy, figi, limonka, sól morska, wanilia, pieprz, imbir, tosty z masłem orzechowym, brzoskwinie. Alkohol miejscami przeszkadza, kropla wody robi tu porządek.

Finisz – średnio-długi, dymny, chili, zielona herbata z miodem

W trzech zdaniach: Solidna rzecz, która nie zgubiła serca destylarni. Od samego początku prym wiedzie morski charakter Taliskera, dokładnie taki jak lubię. Whisky jest dobrze ułożona choć alkohol lekko gryzie w język, kropla wody zaprowadza tu oczekiwany ład i harmonię.

Zawartość alkoholu 57,3% , cena ok 500zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#262 ARDBEG Wee Beastie 5

ARDBEG Wee Beastie 5

Szkocja, Islay

Ardbeg5

Bestia, która straciła swoją godność? Morski potwór, który rozmienił się na drobne?  A może to tylko jednorazowy skok w bok? Sprawdźmy jaka jest Ardbeg Wee Beastie.

Opisywana whisky została skomponowana z przynajmniej 5-letnich destylatów starzonych w beczkach po bourbonie oraz po sherry Oloroso. Butelkowanie nastąpiło z obniżoną mocą do 47,4% bez filtracji na zimno.

Nos – od razu czuć młody destylat, bimber, sporo mydlin…potem cytrusy i wanilia, torf i sadza z komina, dym, jodyna i dużo soli, a także liść laurowy. Prosto, płasko, bez polotu.

Smak – ponownie zaczyna się od bimbru, wyraźny młody destylat, który po chwili zostaje przykryty miodem, zwęglonym boczkiem i tytoniem. Jest dużo dymu, alkohol nie najlepiej przykryty i znów te mydliny…gdzieś dalej trochę anyżu

Finisz – średniej długości, alkoholowy i pieprzny

W trzech zdaniach: Rynek chłonie, popyt rośnie. Ardbeg jest kochana ale tu bestią nie jest. Nie jest też wybitna, ale zgubny ten kto oczekuje długiego finiszu za usługę w cenie 159zł. Oby to tylko jednorazowy skok, choć to zwykle uzależnia….Więc może tylko tak  dla sportu? W sumie można bo konkurencji na tym poziomie mało.

Zawartość alkoholu 47,4% , cena 159zł

Moja ocena 3,5/10 , 81/100

degustacja#261 GLEN SCOTIA 2006 Campbeltown Malts Festival 2020

GLEN SCOTIA 2006 Campbeltown Malts Festival 2020

Szkocja, Campbeltown

Glen Scotia 2006

Wszyscy dobrze wiemy, że tegoroczny Campbeltown Malts Festival nie odbędzie się. Na pocieszenie destylarnia Glen Scotia oddaje w nasze ręce kolejną butelkę festiwalową.

Po bardzo ciepło przyjętych edycjach z lat 2018 i 2019 przyszła pora na tę czternastolatkę finiszowaną przez 6 miesięcy w beczkach po Tawny Porto.

Sprawdzam czy będzie równie dobrze jak w ostatnich dwóch latach.

Opisywana dziś Glen Scotia to tegoroczne wydanie festiwalowe. Ta torfowa whisky została skomponowana z beczek zalanych w 2004, 2005 oraz w 2006 roku. Użyto tu ponownie napełnianych beczek z amerykańskiego dębu, średnio wypalanych beczek z amerykańskiego dębu oraz baryłek pierwszego napełniania po bourbonie. Całość została poddana 6-miesięcznemu finiszowi w beczkach po Tawny Porto, po czym zabutelkowana z mocą beczki na poziomie 52,8%.

Nos – jeżyny, borówki, koktail z owoców leśnych, cukier puder, podmokłe drewno, śliwka węgierka, sól morska, bryza, mech, torf schowany gdzieś w tle.

Smak – od początku wyraźne ciemne owoce, jeżyny, śliwki, maliny, torf już bardziej wyraźny ale nie dominuje. Są taniny ściągające usta, jest cynamon, dym i misie haribo.

Finisz – długi, gorzka czekolada z chili i kardamonem, taniny.

W trzech zdaniach: Bez wątpienia to najlepsza dotychczasowa edycja festiwalowa, a pamiętamy przecież, że wydania 2018 i 2019 były bardzo solidne. Alkohol jest świetnie schowany, wpływ beczki po Tawny Porto bardzo wyraźny i nie przesadzony. Kapitalny bukiet, który wprowadza nas od samego początku do kapitalnie skomponowanej całości. W tej cenie tak dobrze skomponowany malt? To bardzo uczciwa propozycja więc nic tylko brać na kartony. Polecam!

Zawartość alkoholu 52,8% , cena ok 300zł

Moja ocena 6/10, 89/100