degustacja#290 Rzut za Trzy – Campbeltown Virtual Open Day 2020

Rzeczywistość nadal nas nie rozpieszcza i wszystko co kiedyś mogliśmy przeżywać ramię w ramię, oko w oko czy kieliszek w butelkę przeniosło się do sieci. Taki był też tegoroczny Virtual Open Day w Campbeltown, na którym przedstawiono kilka godnych uwagi butelek. Przenosimy się na chwilę do sieci by wykonać trójkę po efektownym pick & roll.

HAZELBURN 2001

Whisky została skomponowana z destylatów leżakujących niespełna 19 lat w świeżych baryłkach po bourbonie. Butelkowanie z obniżoną mocą 47,4% . Wydano 792 sztuki tej whisky. Naturalny kolor i brak filtracji na zimno.

Nos – grejpfrut , pomarańcze , sól morska, świeży bekon , czarnoziem , krochmalone poszewki

Smak – bardzo tropikalna , brzoskwinie, papaja ananas i to cały czas w towarzystwie fajnej morskości i torfu 

Finisz – długi, potęgujący, owoce egzotyczne , torf i tytoń 

Zawartość alkoholu 47,4% , cena ok 650zł

Moja ocena 6,5/10 , 90/100

LONGROW 10

Jest to whisky, do skomponowania której użyto dwóch świeżych beczek po Pinot Noir oraz dwóch beczek ponownego napełniania po Malbec’u. Butelkowanie z naturalną mocą. Powstały 1284 takie whisky. Naturalny kolor i brak filtracji na zimno.

Nos – rogaliki maślane z nadzieniem różanym, wanilia , dąb, asfalt, owoce leśne

Smak – słodka ale nie przesadzona , fajnie skomponowana z intensywnym torfem i mineralnością, taniny, porzeczki, wędzone śliwki

Finisz – długi, owoce leśne, dym, sól morska

Zawartość alkoholu 53,7% , cena ok 550zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

KILKERRAN 14

Whisky ta to kupaż beczek ponownego napełniania po bourbonie. Butelkowanie z naturalną mocą na poziomie 57,8% . Naturalny kolor i brak filtracji na zimno.

Nos – dużo miodu i wanilii, nuty morskie, kokos, delikatny dymek

Smak – miodowa, rafaello, karmel, herbatniki, przyprawy

Finisz – średniej długości, sporo dębu, czarny pieprz i nieśmiały pudding

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 600zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

W trzech zdaniach:

Kolejny raz na przestrzeni dwóch tygodni zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony przez Hazelburn. Whisky jest bardzo tropikalna, owoce egzotyczne pięknie komponują się z mineralnym i morskim charakterem destylatu. Całość jest bardzo dobrze skomponowana i wg mnie jest to najlepsza pozycja z opisywanej dziś trójki.

Jestem wielkim fanem calej serii Longrow RED więc i ona do mnie przemawia. Fajny kupaż beczek, duża mięsistość i zadziorny charakter. Nie jest aż tak rozbudowana i bogata jak Hazelburn, jednak fani beczek po czerwonym winie powinni znaleźć w niej wiele dobrego.

Najsłabszą z całej trójki wg mnie okazała się Kilkerran, która nie wydała mi się tak rozbudowana jak dwie wcześniejsze. Nie mogę jednak z całą pewnością stwierdzić, że jest to zła whisky. Zwyczajnie okazała się dla mnie najmniej „wow”.

Solidny set godny rzutu za trzy na kilka sekund przed końcem kwarty.

#mike

degustacja#289 HAZELBURN 2004 Oloroso Cask Matured

HAZELBURN 2004 Oloroso Cask Matured

Szkocja, Campbeltown

Uwielbiam Campbeltown, bez dwóch zdań to mój ulubiony region Szkocji, w którym produkowana jest whisky. Do tej pory jednak Hazelburn traktowałem jako ostateczność i to nie tylko z powodu słabych podstawek. Ta whisky zmieniła moje dotychczasowe podejście. Dziś o Hazelburn 2004 Oloroso Cask Matured.

Opisywana dziś whisky to kompozycja destylatów z 2004 roku, która spędziła ponad 14 lat beczce po sherry Oloroso. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Powstało 9900 sztuk tej whisky, zabutelkowanej z naturalną mocą 49,3% ABV.

Nos – olej silnikowy, rozgrzane opony, torf , marmolada truskawkowa , opalona beczka dębu, , stolarnia, pomarańcze , rodzynki , smoła

Smak – torf, rodzynki, czerwone pomarańcze , wanilia, czekolada, kawa, marcepan , wiśnie, migdały

Finisz – długi, rodzynki, torf, czekolada, tytoń

W trzech zdaniach: Bardzo dobra pozycja. Whisky jest świetnie ułożona i zbalansowana. Hazelburn 2004 ma cudownie brudny charakter Campbeltown, w który fantastycznie wnikają akcenty Oloroso. Bardzo przypomina mi Longrow 14, którą bardzo lubię, jednak tutaj jest jeszcze lepiej. Pyszna rzecz za dobre pieniądze. Brać kartonami! 🙂

Zawartość alkoholu 49,3% , cena ok 450zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

degustacja#283 LONGROW 2007 CA

LONGROW 2007 CA

Szkocja, Campbeltown

Dawno już nie wrzucałem nic od Cadenhead’s . Trafiła się jednak wielbiona przeze mnie w każdej postaci Longrow więc postanowiłem Wam ją trochę przybliżyć. Mineralny i morski destylat plus 11 lat w beczce po Porto zazwyczaj brzmią dobrze. Sprawdźmy.

Opisywana dziś whisky została wydana przed Cadenhead’s w roku 2019 i wchodzi w skład serii Wood Range. Destylat leżakował w beczce typu Refill Port Cask od roku 2007. Powstało 708 takich butelek.

Nos – ziemnisty, morski, owoce leśne, stolarnia, skórka cytryny , trochę torfu, opona samochodowa 

Smak – przypalone mięso, popiół, żelki haribo, nie brakuje owoców malin i śliwek, skórka cytryny , masło orzechowe , galaretka pomarańczowa

Finisz – długi, dużo tytoniu i popiołu  w asyście owoców leśnych i czerwonej pomarańczy 

W trzech zdaniach: Fajna kompleksowa whisky, w której beczka nie zdominowała charakternego destylatu Longrow’a. Powoli się rozwija, potrzebuje chwili ale czekanie zostaje nagrodzone. Jest dobrze, nawet solidnie lecz bez fajerwerków. Warto rozglądnąć się za sampelkiem, zakup całej butelki w obecnej cenie nie będzie jednak dobrym pomysłem.

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 800zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#269 LONGROW RED 13 Chilean Cabernet Sauvignon

LONGROW RED 13 Chilean Cabernet Sauvignon

Szkocja, Campbeltown

IMG_5774

Od premiery ósmej butelki Longrow RED minęło trochę czasu. Tak się akurat złożyło, że ze względu na panującą sytuację domowo-roboczą w ostatnim czasie, miałem możliwość wypić sampla 0,7 tej szkockiej, która to przyleciała do mnie z UK.

Springbank ma wrócić do pracy w sierpniu, więc jeszcze trochę musimy poczekać na oficjalną dystrybucję tej whisky przez M&P Alkohole i Wina Świata.

Makowiec też będzie.

Whisky ta została skomponowana z destylatów leżakujących przez 10 lat w beczkach po bourbonie i  sherry po czym została przelana na okres 3 lat do beczek po chilijskim Cabernet Sauvignon. Wydano 9000 takich butelek z mocą beczki. Nie zastosowano tu filtracji na zimno, kolor jest naturalny.

Nos – chyba jeden ze słodszych bukietów w tej serii. Dużo winogron, malin, żurawiny, owoców lasu, sporo torfu, morskości, a nawet tytoniu oraz oleju silnikowego. Jest  nieźle.

Smak – truskawki, żurawina, rogalik maślany z konfiturą z róży, mleczna czekolada, wędzonka, torf, sól morska, ściągające taniny. Te wykręcone w słodycz czerwone owoce trochę za bardzo przykrywają tak przeze mnie lubiany charakter Longrow’a. 

Finisz – średniej długości, czekolada, czerwone owoce, tytoń, orzech, torf.

W trzech zdaniach: Mam słabość do RED-ów, ale to pewnie już wiecie. Wyraźnie wyczuwalna beczka, choć lekko wg mnie przeciągnięta. Całość nieźle skomponowana i na pewno jest to dobra kontynuacja  całej serii. U mnie plasuje się w połowie stawki dotychczasowych ośmiu edycji. Można odetchnąć, bo wpadka z Cabernet Franc się nie powtórzyła.

Zawartość alkoholu 51,6% ,  cena ok 500zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#267 SPRINGBANK 12 Ceramic Jug – Black

SPRINGBANK 12 Ceramic Jug – Black

Szkocja, Campbeltown

IMG_5683

Dziś trochę ceramiki z mojego ulubionego regionu Szkocji – Campbeltown. Trzeba przyznać, że prezentuje się pięknie jednak pamiętajmy, że powiedzenie „nie szata zdobi człowieka” ma zastosowanie także w alkoholach starzonych. Więc, to nie butelka zdobi whisky, jakoś tak by to pewnie szło 🙂 Sprawdźmy.

Bardzo ciężko jest mi odnaleźć dokładne informacje o roku pochodzenia tej butelki. Prawdopodobnie są to lata 80. Jest to Pure Malt o naturalnej barwie bez filtracji na zimno.

Nos – jabłka, pomarańcze, bryza morska, suszone morele, lukrecja, tytoń

Smak – pomarańcze, mango, delikatny torf, krówki, szarlotka z bezą oraz trochę dymu

Finisz – krótki,  jasne owoce , miód, i tytoń

W trzech zdaniach: Ależ tu jest dużo owoców! Z pewnością to najbardziej owocowa Springbank jaką piłem do tej pory. Whisky otwiera się powoli, trzeba mieć sporo cierpliwości, warto jednak poczekać. Jest gładka i aksamitna. Nos niesamowicie wciąga – jakkolwiek to zabrzmi.  Doznania na języku są subtelne i stonowane jednak sprawiają, że oczy zamykają się same. Finisz jest jej najsłabszą stroną, brakuje tu mocy. Dobrze czasem odskoczyć od czegoś sztampowego.

Zawartość alkoholu 43%, cena ok 1500zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

degustacja#261 GLEN SCOTIA 2006 Campbeltown Malts Festival 2020

GLEN SCOTIA 2006 Campbeltown Malts Festival 2020

Szkocja, Campbeltown

Glen Scotia 2006

Wszyscy dobrze wiemy, że tegoroczny Campbeltown Malts Festival nie odbędzie się. Na pocieszenie destylarnia Glen Scotia oddaje w nasze ręce kolejną butelkę festiwalową.

Po bardzo ciepło przyjętych edycjach z lat 2018 i 2019 przyszła pora na tę czternastolatkę finiszowaną przez 6 miesięcy w beczkach po Tawny Porto.

Sprawdzam czy będzie równie dobrze jak w ostatnich dwóch latach.

Opisywana dziś Glen Scotia to tegoroczne wydanie festiwalowe. Ta torfowa whisky została skomponowana z beczek zalanych w 2004, 2005 oraz w 2006 roku. Użyto tu ponownie napełnianych beczek z amerykańskiego dębu, średnio wypalanych beczek z amerykańskiego dębu oraz baryłek pierwszego napełniania po bourbonie. Całość została poddana 6-miesięcznemu finiszowi w beczkach po Tawny Porto, po czym zabutelkowana z mocą beczki na poziomie 52,8%.

Nos – jeżyny, borówki, koktail z owoców leśnych, cukier puder, podmokłe drewno, śliwka węgierka, sól morska, bryza, mech, torf schowany gdzieś w tle.

Smak – od początku wyraźne ciemne owoce, jeżyny, śliwki, maliny, torf już bardziej wyraźny ale nie dominuje. Są taniny ściągające usta, jest cynamon, dym i misie haribo.

Finisz – długi, gorzka czekolada z chili i kardamonem, taniny.

W trzech zdaniach: Bez wątpienia to najlepsza dotychczasowa edycja festiwalowa, a pamiętamy przecież, że wydania 2018 i 2019 były bardzo solidne. Alkohol jest świetnie schowany, wpływ beczki po Tawny Porto bardzo wyraźny i nie przesadzony. Kapitalny bukiet, który wprowadza nas od samego początku do kapitalnie skomponowanej całości. W tej cenie tak dobrze skomponowany malt? To bardzo uczciwa propozycja więc nic tylko brać na kartony. Polecam!

Zawartość alkoholu 52,8% , cena ok 300zł

Moja ocena 6/10, 89/100

degustacja#252 GLEN SCOTIA 2007 Single Cask Selection Winter 2018 – Bordeaux Red Wine

GLEN SCOTIA 2007 Single Cask Selection Winter 2018 – Bordeaux Red Wine

Szkocja, Campbeltown

IMG_4142

Jest Campbeltown. Jest też maturacja przez 11 lat w beczce po Bordeaux. Jest także ocena 90/100 według kilkudziesięciu ocen na Whiskybase. Czy coś tu mogło pójść nie tak?

Opisywana dziś whisky to reprezentantka serii Single Cask Selection Winter 2018. Beczka Hogshead (17/106-2) po Bordeaux została zalana w kwietniu 2007, butelkowanie z mocą 57,9% ABV nastąpiło w sierpniu 2018.

Nos – porzeczka, ciemne winogrona, wanilia, opalane drzewo, bryza morska, mech, cukier puder i powiew dymu

Smak – oj…chemia z nutami stęchlizny i zgniłego drzewa, są orzechy i migdały, gdzieś ślady bekonu, sos BBQ, sól morska i dym

Finisz – stęchlizna, zleżałe winogrona, dąb

W trzech zdaniach: Nie tak to miało wyglądać…O ile bukiet jest niczego sobie to na języku dominuje potworna chemiczność. Co prawda whisky zyskuje nieco po odstaniu ale nadal nie jest to nic godnego polecenia. Niby od butelki za 70 EUR nie powinienem oczekiwać fajerwerków, jednak Campbeltown + Bordeaux zawsze było dla mnie gwarancją solidności. Szkoda.

Zawartość alkoholu 57,9% , cena ok 350zł 

Moja ocena 3/10

degustacja#245 KILKERRAN 8 (Re-charred Oloroso Sherry Cask)

KILKERRAN 8

Szkocja, Campbeltown

IMG_3336.JPG

To miał być jeden mały rozpoznawczy dram. Skończyło się na czterech, potem na kolejnych trzech. Najnowsza Kilkerran 8yo niemożliwie wciąga…Ciężko się od niej oderwać. Zapraszam na spacer.

Opisywana dziś whisky to najnowsze wydanie stajni Glengyle. Tegoroczna ósemka dojrzewała w wypalanych beczkach po sherry Oloroso i została zabutelkowana bez rozwadniania z mocą 57,1% ABV. Powstało 15000 takich butelek.

Nos – od samego początku ton dyktują tu czerwone owoce wraz z paloną dębiną. Są słodkie śliwki i wiśnie, trochę piwnicznego kurzu, dużo dymu, tlące się ognisko, przypalony bekon. Znajduję także słodkie nuty miodu oraz wanilii. Super bukiet, szczególnie o tej porze roku idealnie komponuje się z otaczającą nas aurą. 

Smak – whisky ma wspaniałe oleiste ciało…Na wstępie wyraźny dym, i popiół, dawka świeżej dębiny i tytoniu, są rodzynki, śliwki, kawa, trochę imbiru i pieprzu. Uwielbiam takie połączenia. Pomimo wysokiej mocy whisky jest niezwykle pijalna.

Finisz – długi, dym torfowy i rozgrzewający imbir, espresso.

W trzech zdaniach: Mam słabość do Campbeltown. Mam słabość do charakteru whisky tam produkowanej, a szczególnie do tych starzonych czy finiszowanych w beczkach po czerwonych winach, tych wzmacnianych i nie. Lubię gdy pomino kombinacji styl destylarni zostaje zachowany, tak właśnie jest tutaj. Lubię też gdy za naprawdę uczciwe pieniądze otrzymujemy udaną butelkę. Wszystko mi się tu pięknie zgadza więc na jednej butelce na pewno się nie skończy. Lubię to!

Zawartość alkoholu 57,1% Cena ok 285zł

Moja ocena 6/10

Whisky & Friends 2019 oraz degustacja#225 SPRINGBANK 9 Local Barley

Minął tydzień od zakończenia czwartej edycji Whisky & Friends, a mojej relacji jak nie było, tak nie ma. I nie będzie. Powód? Jak się okazało, było to spotkanie zdecydowanie friends aniżeli whisky.  Swoje zaplanowane dramy jednak zaliczyłem, więc jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego Springbank 9 Local Barley wygrała tę imprezę, oraz dlaczego pomimo ogólnego zachwytu uczestników nad Glenallachie, nie zostałem fanem tej gorzelni – zapraszam.

Ograniczę się jedynie do trzech największych pozytywów i trzech największych rozczarowań. Zacznę od tych mniej przyjemnych.

  • Nikka Days – płaska, mało lotna i nieskomplikowana. Whisky zupełnie bez emocji, nie ujmę jej nawet określeniem „pijalna”. Szkoda.
  • Glenallachie – to był mój cel na ten festiwal. Wziąłem udział w sesji masterclass oraz spróbowałem kilku wypustów na stoisku. Niestety…ta whisky ma „zaszyte” w sobie coś z mokrej, zleżałej szmaty…każda jedna. Nie potrafię tego określić dosadniej. Przeszkadza mi to nieprawdopodobnie i nie jestem w stanie czerpać radości z jej picia.
  • Moje gapiostwo – przez nie właśnie nie zdążyłem zakupić biletu na masterclassy Springbank’a i Kilkerran’a. O ile tego pierwszego nadrobiłem sobie na stoiskach, to tego drugiego, a szczególnie z beczki po Porto próżno było mi szukać gdziekolwiek.

..a teraz te pozytywne:

  • Stoiska Diageo oraz Whisky & Cognac Club – abolutnie wymiatały i skupiały przy sobie największe rzesze spragnionych wody życia uczestników. Fantastyczne Likwood 37 oraz Blair Athol 23 oraz trudne do zdobycia już starsze edycje Redów od Longrow, GlenDronachów, Benriachów i Springbanków – oklaski dla obydwu wspomnianych!
  • Inchmoan 12 – przesympatyczny torfowy słodziak. Bardzo pijalny i dający zupełnie niezobowiązującą frajdę z degustacji. Za nieco ponad 120zł w książeczce festiwalowej? Karton raz!
  • Longrow Red 11 Pinot Noir – nowa odsłona jak zwykle na poziomie. Szerzej pewnie u mnie o niej już niedługo.
  • Springbank 9 Local Barley – mogę tylko potwierdzić głosy z sali: TOP festiwalu spełniający pokładane w nim nadzieje. O nim więc dziś nieco szerzej.

SPRINGBANK 9 Local Barley

Szkocja, Campbeltown

Springbank9

Whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez 9 lat w beczkach po bourbonie (80%) oraz sherry (20%). Wydestylowana w roku 2009 z lokalnego jęczmienia z farmy oddalonej od gorzelni zaledwie o kilka mil. Zabutelkowana z mocą beczki na poziomie 57,7% ABV, bez filtracji na zimno oraz bez dodatku karmelu.

Nos – mineralny i owocowy, jest dużo pomarańczy, mandarynek, grejpfruta, pokazuje się też delikatna słodycz mango na tle wanilii i miodu. Wyczuwalna jest także zielona herbata, słód i pieprz oraz cały czas dominująca bryza morska.

Smak –  pomimo wysokiej zawartości alkoholu jest kremowy i lekki, narasta dopiero z czasem potęgując doznania cytrusów, miodu, wanilii, solonego karmelu i babki piaskowej. Mango daje znów sporo owocowego charakteru równoważąc się ze słodem, dębem i pieprzem.

Finisz – długi, rozgrzewający, pieprzny z limonką oraz słonym karmelem.

W trzech zdaniach: Fani charakteru Springbanka powinni być zachwyceni. Local Barley ma swój oryginalny, farmerski profil. Wszystko wydaje się tu być na swoim miejscu. To klasyczny, morski, dobrze ułożony malt z dużą dawką cytrusów i rzemieślniczego stylu. Tak – zaledwie dziewięcioletnia whisky może też zawrócić w głowie. Polecam.

Zawartość alkoholu 57,7% , cena ok 500zł

Moja ocena 6,5/10

 

 

 

degustacja#223 LONGROW 12 RED Pinot Noir Casks

LONGROW 12 RED Pinot Noir Casks

Szkocja, Campbeltown

IMG_2663

Dokładnie dwa dni temu swoją premierę miała siódma już edycja z serii RED od Longrow. W tym roku postanowiono wrócić do beczek po Pinot Noir skracając okres całkowitej maturacji z 12 do 11 lat, wydłużając jednak finisz z roku do lat trzech. Krążą plotki, że to już ostatnia Longrow z czerwonej serii…

W oczekiwaniu na przybycie tegorocznej premiery, zapraszam na degustację RED’a z roku 2015.

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez 11 lat w beczkach po bourbonie i finiszowanych przez kolejny rok w baryłkach po czerwonym winie Pinot Noir. Whisky ma naturalny kolor, nie była filtrowana na zimno i została zabutelkowana z mocą beczki. Tak jak w przypadku każdej Longrow z serii RED, jest to edycja limitowana w ilości 9000 butelek.

Nos – mineralny i dymny z mocnym akcentem czarnej porzeczki, malin, winogron, śladem bananów, karmelu i wanilii. Jest też trochę soli i grillowanego mięsa.

Smak – pełny i bogaty, kompozycja czerwonych owoców – maliny, porzeczki, truskawki, w które pięknie wplata się dym z solą morską, tlącym drewnem, espresso i marcepanem

Finisz – długi, słodki dym, bekon i rodzynki

W trzech zdaniach: Fantastyczna, pełna i bogata w każdym aspekcie whisky. Wspaniale nawiązuje do całej udanej serii RED. Dla mnie zaraz po Malbec numer dwa z całej serii. Pozostaje nam tylko wierzyć w to, że wypuszczona dwa dni temu Longrow 11 RED Pinot Noir to jednak nie ostatni element czerwonej układanki…

Zawartość alkoholu 52,9% , cena ok 700zł

Moja ocena 7/10

degustacja#221 LONGROW 14 Sherry Cask Matured

LONGROW 14 Sherry Cask Matured

Szkocja, Campbeltown

fullsizeoutput_12ac

Dla mnie to bez wątpienia jedna z najlepszych premier ubiegłego roku. Pamiętam, że gdy spróbowałem jej pierwszy raz na Whisky Team & Friends, czas na chwilę się zatrzymał. Choć niełatwa w odbiorze, to jak narkotyk wodzi za nos by jak najszybciej opanować Twój krwiobieg. Schodzi w mgnieniu oka więc zakup jednej butelki mija się z celem…

Przedstawiana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez 14 lat w beczkach ponownego napełniania po sherry Oloroso. Do jej produkcji użyto mocno natorfowanego słodu. Longrow 14 nie była filtrowana na zimno, ma naturalną barwę i naturalną moc. Powstało 9000 takich butelek.

Nos – torfowy i mineralny z mocnym akcentem czerwonych owoców w postaci wiśni i śliwek. Jest sos BBQ i asystujące mu grillowany boczek, do tego przewijają się nuty siarki i mokrej ziemi. Są rodzynki w czekoladzie, karmel i tytoń na koniec.

Smak – bogaty i wielowarstwowy, torfowy, mięsny i słony, przechodzący na wylot słodką marmoladą z pomarańczy, sułtankami, mleczną czekoladą i śliwkami. Uwypukla się sos BBQ , krakersy, tytoń i akcenty skórzane. Ależ tu się wiele dzieje..to nie jest łatwa whisky!

Finisz – długi i bardzo intensywny z dymny z wyraźnym akcentem sherry i śladem soli morskiej

W trzech zdaniach: Potężna dawka wszystkich biegunów smakowych. Torf, sól, słodycz  – mamy tu wszystko – całość ze sobą współgra fantastycznie. Whisky jest dostojnie brudna, niegrzeczna, wymaga skupienia. Daj jej czas, skoncentruj się, a odpłaci Ci się bardzo intensywnym i długim finiszem. Uwiodła mnie ta brudna i słodka bestia swoim niepowtarzalnym charakterem. Polecam!!!

Zawartość alkoholu 57,8% ,  cena ok 500 zł

Moja ocena 7/10

degustacja#211 SPRINGBANK 12 CS batch#15

SPRINGBANK 12 CS batch#15

Szkocja, Campbeltown

Springbank12CS

Springbank 12 CS to bez wątpienia  whisky kultowa dla każdego fana Campbeltown i nie tylko. Na rynku obecnie dostępny jest już jej szesnasty batch! Poszczególne edycje były do tej pory udane lub mniej jednak zawsze jest to poziom powyżej 85 punktów na whiskybase, a przeważnie 87-88 punktów co przy regularnie występujących kilkuset ocenach jest dowodem pewnego stabilnego poziomu.

Batch 15 to kompozycja destylatów starzonych w beczkach po sherry (70%) oraz po bourbonie (30%). Spotkamy się tu z mocą beczki, naturalnym kolorem oraz brakiem filtracji na zimno.

Nos – morski, torfowy i słodki, suszone morele, daktyle, mokra gleba, siano, sól morska, wanilia

Smak – słodko-słony i torfowy, sporo soli i ziół, pomarańcze, miód, wiśnie, trochę kawy, solony karmel, biszkopty, czarny pieprz

Finisz – długi, solony karmel z akcentem torfu, mlecznej czekolady i migdałów

W trzech zdaniach: To nie jest pierwsza edycja jaką dane mi było próbować i nie sądzę bym był w stanie wskazać jakieś większe różnice pomiędzy tymi kilkoma, które piłem. Whisky jest bardzo charakterystyczna, dość złożona i równa. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że co roku każdy wypust znajduje dużą ilość entuzjastów. To idealna pozycja na daily drama. Swoją butelkę opróżniłem wyjątkowo szybko:)

Zawartość alkoholu 56,5% ,  cena ok 370zł

Moja ocena 5,5/10