degustacja#240 ARRAN Fino Sherry Casks

ARRAN Fino Sherry Casks 

Szkocja, Islands

IMG_2782

Kilka miesięcy temu zauważyłem tę butelkę na jednej z grup tematycznych i mój nos wręcz zmusił mnie do jej nabycia. Jak się później okazało był to bardzo udany strzał. Na dowód tego napiszę tylko, że butelka ze zdjęcia jest drugą, którą kończę, a jeszcze jedna czeka pełna w barku. Tipy do moich znajomych pasjonatów whisky spowodowały, że butelka ta przestała być dla wielu anonimowa.

W odróżnieniu od zapewne dobrze Wam znanego FINO SHERRY WINE CASK  mamy tu do czynienia z pełną 8-letnią maturacją w beczkach po sherry, a nie tylko 9-miesięcznym finiszem.

Mówi się, że nie ma dobrej Arran…czy aby na pewno?

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez 8 lat w baryłkach po wytrawnym Fino Sherry. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Ta edycja wydana na rynek szwedzki została zabutelkowana z mocą beczki na poziomie 54,2%

Nos – wytrawny i morski, daktyle, wiśnie, trochę popiołu, dętka rowerowa, kukułki, eukaliptus i mleczna czekolada. Bardzo ciekawy i niebanalny bukiet. Miło się z nią siedzi przy nosie.

Smak – początkowo kremowy i pełny, są wiśnie w czekoladzie, czerwona pomarańcza, galaretka wieloowocowa, daktyle i znów kukułki. Po chwili przychodzą nuty bardziej wytrawne z cierpkim winogronem i  powiewem mięty.

Finisz – średniej długości, rodzynki, tarta z wiśniami i odrobina pieprzu.

W trzech zdaniach: Są dobre Arrany. Ta whisky jest niesamowicie pijalna i schodzi niczym butelka wytrawnego wina podczas romantycznego spaceru brzegiem morza. Dla mnie to idealny #dailydram ze znakomitym stosunkiem jakości do ceny. Ciężko chyba znaleźć coś fajniejszego mając w kieszeni Zygmunta I Starego w towarzystwie Kazimierza III Wielkiego. Polecam!

Zawartość alkoholu 54,2% , cena ok 250zł

Moja ocena 5,5/10

Reklamy

degustacja#207 TALISKER 2005 Distiller’s Edition

TALISKER 2005 Distiller’s Edition

Szkocja, Islands

Talisker2005

Idealny przepis na ten piękny, słoneczny weekend? Spacery, siatkarskie Mistrzostwa Świata i Talisker. Kto potrafi może też polatać awionetką 😉

Talisker 2005 została skomponowana z dziesięcioletnich destylatów finiszowanych w beczkach po sherry Amoroso. Whisky jest niestety barwiona karmelem i filtrowana na zimno. Wydanie to jest częścią corocznego serialu, który trwa od 1992 roku, zatytułowanego Distiller’s Edition.

Nos – morski i słodki, wanilia, orzechy, rodzynki, pomarańcz, lekki torf i palona beczka, algi morskie

Smak – słodki i torfowy, karmel, ciemna czekolada, pomarańcz, kawa, marmolada, trochę soli i wędzonego mięsa i BBQ

Finisz – średniej długości, czekolada, chili, migdały i dąb

W trzech zdaniach: Idealna whisky do picia na codzień. Ma fajny morski charakter który bardzo dobrze komponuje się ze słodyczą beczki po Amoroso. Nie jest jakoś bardzo złożona, finisz także nie należy do jej atutów ale pije się ją bardzo dobrze bez specjalnego zagłębiania się w poszczególne warstwy. Jestem na tak gdy potrzebuję dobrego nieskomplikowanego malta.

Zawartość alkoholu 45,8% , cena ok 250zł

Moja ocena 5,5/10

degustacja#173 JURA 12 Elixir

JURA 12 Elixir

Szkocja, Islands

Jura to drugi okres ery mezozoicznej. Podczas tego okresu zaczęły powstawać oceany: Atlantycki oraz Indyjski. Na lądach dominowały dinozaury. Choć część z nich była mięsożerna, część roślinożerna a pozostałe rybożerne, to wszystkie łączyła jedna miłość – miłość do Jura whisky 😉

Jura 12 Elixir została skomponowana przy użyciu destylatów leżakujących przez przynajmniej dwanaście lat w beczkach z bourbonie oraz sherry. Użyto tutaj karmelu do poprawy koloru oraz przeprowadzono proces filtracji na zimno. Butelkowanie nastąpiło przy mocy 46% ABV.

Nos – słodki, morski, lekko słony, przeważa karmel i miód, świeżo heblowane drewno, marcepan, gałka muszkatołowa, ślady suszonych śliwek

Smak – dość oleista jak na swój wiek, początkowo gorzka jednak po chwili ukazują się słodko-korzenne nuty. Jest karmel, wanilia, cynamon, trochę soli morskiej i skórki od pomarańczy.

Finisz – krótki, owocowo-korzenny i dębowy

W trzech zdaniach: Nie ukrywam, że mam problem z Jura whisky. Piłem ich już kilka jednak jeszcze żadna nie posmakowała mi na tyle bym do niej wracał. Elixir zaczyna się obiecująco, ma ciekawy bukiet i jest w miarę ułożona na języku. Wszystko jednak szybko się ulatnia, a krótki finisz jest dokładnym  podsumowaniem całości. Biorąc pod uwagę fakt, iż trzeba zapłacić za nić ca 190zł , to w tej cenie znajdziemy kilka ciekawszych produktów na rynku.

Zawartość alkoholu 46%, cena ok 190zł

Moja ocena 3/10

degustacja#149 TALISKER 57 North

TALISKER 57 North

Szkocja, Islands

To był typowy piątek kończący ciężki tydzień, w którym moją głowę zaprzątał stos różnych spraw. Po tygodniu takim jak ten człowiek pragnie usiąść spokojnie w fotelu z dobrą whisky w dłoni by choćby przez chwilę odciąć się od rzeczywistości. W tym jakże czasem potrzebnym resecie przewodów znajdujących się pod ludzką kopułą  pomóc mi miała Talisker 57 North. Czy spełniła swoje zadanie?

North to NAS wydany z mocą beczki. Butelkowanie na poziomie 57% ABV musi budić respekt. Destylaty leżakowały przynajmniej trzy lata w baryłkach z amerykańskiego dębu. Whisky była filtrowana na zimno i barwiona karmelem.

Nos – wyraźny dąb, torfowe i morskie nuty, anyż, herbatniki maślane, limonka, świeżo zmielony pieprz

Smak – dąb na pierwszym planie jest bardzo agresywny, wyraźny alkohol, trochę miodu, torfu i mokrej gleby, w tle ślady cytrusów i chili. Jest płasko i ubogo. Woda nie pomaga…Katastrofa

Finisz – średniej długości, mocno pieprzny i dębowy

W trzech zdaniach: Ależ ogromne rozczarowanie…! To zupełnie nieudana whisky. Nie ma tu głębi, za to jest potworny bałagan. Określiłbym ją nawet mianem wulgarnej. Talisker to jedna z moich ulubionych destylarni, takie wydania spod dachu tak poważnej gorzelni nie powinny ujrzeć światła dziennego. Nie polecam.

Zawartość alkoholu 57%, cena ok 350zł

Moja ocena 2/10

degustacja#134 TALISKER 25yo (bottled 2007)

TALISKER 25yo (bottled 2007)

Szkocja, Islands

Niedzielny wieczór to zwykle czas relaksu. Niektórzy z Was odpoczywają po intensywnym klubowym weekendzie lub po dobrej sobotniej domówce. To taki czas, w którym nie myślisz jeszcze o tym co czeka Cię jutro w pracy. Możesz wyłożyć się z książką na kanapie lub włączyć swoje Hi-Fi by z głośników popłynęły Twoje ulubione dźwięki. Możesz również pójść moim śladem. Przygotuj kąpiel z pianką i zaproś do wanny 25-cio latkę 🙂

Jest to edycja butelkowana w roku 2007 w ilości 6894 butelek. Whisky ta nie była filtrowana na zimno ale użyto tu karmelu by poprawić jej barwę. Spotykam się tu z mocą beczki na poziomie 58,1% ABV.

Nos – dymny i torfowy, mokre drewno wyrzucone na brzeg morskiej plaży, wodorosty, sól, brzoskwinia, migdały, lukier oraz ciasto drożdżowe

Smak – bogaty i złożony, dymny, lekko pieprzny i torfowy z soczystą słodyczą jasnych owoców. Jest wosk pszczeli, są krówki i jest syrop klonowy. ilość słodyczy zaskakuje ale nie jest przesadzona i fajnie balansuje cięższe nuty dymne.

Finisz – długi, dymny z akcentem syropu klonowego.

W trzech zdaniach: Bardzo dobra wielowarstwowa whisky. Spotkałem tu znacznie więcej słodyczy niż w młodszych edycjach. Jednocześnie wyjątkowy charakter Taliskera został utrzymany. Z kropelką wody daje od siebie znacznie więcej.

Zawartość alkoholu 58,1% , cena ok 1800zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#103 LEDAIG 10yo 2004 ARTIST#5 COLLECTION by La Maison du Whisky

LEDAIG 10yo 2004 Cask#900179

Szkocja, Islands

ledaig

Artysta – osoba tworząca (wykonująca) przedmioty materialne, lub utwory niematerialne mające cechy dzieła sztuki. Artysta – twórca tym różni się od rzemieślnika – odtwórcy, że swoje dzieła tworzy w oparciu o własną koncepcję, nadając im niepowtarzalny charakter.

Warto było przytoczyć tę definicję ale o tym trochę później 🙂

Ledaig 10 to trunek który wchodzi w skład kolekcji La Maison du Whisky. Kolekcja Artist#5 została wypuszczona w roku 2015 przez jednego z najstarszych bottlerów w Szkocji – Signatory Vintage. Oprócz Pani (szacunek musi być dlatego z dużej litery) z obrazka, w kolekcji Artist#5 spotkać możemy także Caol Ila 30yo, Clynelish 20yo, Macallan 25yo, Highland Park 15yo, a także Glenlivet 40yo.

Opisywana dzisiaj whisky to edycja limitowana. Jest to single cask z beczek po sherry. Wydano zaledwie 588 takich butelek, które kryją w sobie moc 60,4% ABV. Whisky ta nie jest filtrowana na zimno ani barwiona karmelem. Spójrzcie tylko na jej barwę – wow!

ldg

Nos – bardzo lotna, bryza morska, wodorosty, mokra gleba, świeżo malowana ściana, sherry, kakao

Smak – bogaty i pełny, tytoń, skóra, trochę dymu, sherry, cynamon, figi i pieprz

Finisz – długi i dymny z akcentem świeżych pomarańczy oraz imbiru

W trzech zdaniach: Whisky, która mnie uwiodła. Jej sposób wydania mający cechy dzieła sztuki, jej niepowtarzalny charakter, pełny i bogaty smak oraz zapach sprawiają, że można ją nazwać artystą. Zdecydowanie polecam i już wypatruję kolejnej butelki z opisanej dziś kolekcji.

Zawartość alkoholu 60,4% , cena ok 550-600zł

Moja ocena 7/10

degustacja#101 ARRAN Lochranza Reserve

ARRAN Lochranza Reserve

Szkocja, Islands

arran

Lochranza czyli wioska, w której znajduje się destylarnia Arran. Dwa lata temu ta właśnie nazwa zastąpiła podstawową wersję Original, która dumnie prezentowała się wcześniej na etykiecie. To dość popularny i tani jak na whisky single malt trunek. Butelkę tą możecie spotkać niemal w każdym hipermarkecie. Być może nie raz stałeś na krawędzi swojej decyzji i zastanawiałeś się czy wydać 99zł na blenda typu Grants 12yo czy dorzucić kilka monet by nabyć singla bez deklaracji wieku z wysp szkockich. Być może po przeczytaniu poniższej recenzji, przy kolejnej wizycie w hiperze Twoja głowa będzie wolna od dylematów.

Nie mamy tutaj informacji o wieku wykorzystanych do tej wersji destylatów. Wiemy natomiast, że maturacja odbywała w beczkach po bourbonie z niewielkim wsparciem beczek po sherry. LR nie była filtrowana na zimno ani barwiona karmelem.

Nos – świeży, czuć tu młode destylaty, jest trochę ananasa, wiórków kokosowych, biszkoptów oraz pastylek pudrowych

Smak – gorzki i alkoholowy z przebijającą się lekką słodyczą jasnych owoców, karmelu i wanilii

Finisz – krótki, dębowy z czarnym pieprzem

W trzech zdaniach: To nie jest dobra whisky. Przez cały proces degustacji przewija się woń oraz posmak destylatu. Lochranza Reserve drapie w nozdrza i pozostawia nieprzyjemny posmak na języku. No cóż, może przynajmniej dobrze wyszła na zdjęciu?

Zawartość alkoholu 43%, Cena ok 130zł

Moja ocena 2/10