degustacja # 321 Islay Single Malt Scotch Whisky Chaos NSS

Islay Single Malt Scotch Whisky Chaos NSS

Szkocja, Islay

Opisywana dziś whisky została wydana przez niezależnego bottlera North Star Spirits i tworzą ją destylaty z gorzelni Caol Ila z lat 2013/2014/2015 leżakowane w beczkach
Hogshead/Port Octave/Butt zabutelkowane w roku 2021. Powstało 1400 takich butelek o naturalnej barwie i bez filtracji na zimno.

Nos – drewno, wanilia, torf, ognisko, anyż , wędzone mięso, bryza morska , jodyna

Smak – mało oleista, rozwodniona , torf i dym, wanilia , anyż , pieczonka, lukrecja, wędzona sliwka

Finisz – średniej długości, drewno, torf , kompot z suszu 

W trzech zdaniach: Odnoszę wrażenie, że nazwa to nie przypadek. Chaos, bałagan, brak spójności…Torf i drewno dominują, nie pozwalają tym samym na rozwinięcie skrzydeł. Z drugiej strony niecałe 60 Euro kusi, szczególnie że to Caol Ila, choć wpływ oktaw, który powinien być transparentny jednak nie odciska swojego piętna. Konsternacja, zmieszanie….tak – CHAOS.

Zawartość alkoholu 50% , cena ok 260zł

Moja ocena 4,5/10 , 84/100

degustacja#317 ARDBEG 8 For Disscussion

ARDBEG 8 For Disscussion

Szkocja, Islay

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w beczkach po bourbonie i sherry. Butelkowanie z mocą 50,8% , brak filtracji na zimno i naturalny kolor.

Nos – wrzos, siano, tlące się drewno, torf, lizol, szynka parmeńska, cytrusy, wanilia

Smak – przypalony boczek, torf, pieprz, majeranek, tarta cytrynowa, landrynki mleczne, brzoskwinie i miód, wodorosty

Finisz – średniej długości, dymny i torfowy, sporo popiołu i susz owocowy

W trzech zdaniach: Otrzymałem więcej aniżeli się spodziewałem. Whisky jest spójna, nie jest agresywna, wręcz gładka i bardzo dobrze pijalna. Moc na idealnym poziomie, balans zachowany, nic mi tu specjalnie nie przeszkadza. Rzekłbym nawet, że znacznie lepiej się prezentuje niż wiele innych wydań committee. Lubię i polecam.

Zawartość alkoholu 50,8% , cena ok 300zł

Moja ocena 5/10 – 86/100

degustacja#313 BRUICHLADDICH 2009 TTOW

BRUICHLADDICH 2009 TTOW

Szkocja, Islay

Opisywana dziś whisky została wydestylowana 14.10.2009 roku i spędziła ponad 11 lat w beczce pierwszego napełniania po francuskim winie wzmacnianym Rivesaltes. Butelkowanie z naturalną mocą, bez barwienia karmelem oraz bez filtracji na zimno nastąpiło 15.04.2021. Powstały 323 takie butelki uzupełniające serię „Zagrożonych Gatunków”.

Nos – rodzynki, petrykora, daktyle, orzech, słodko-kwaśne nuty winne, beczka, mokry tytoń, laska wanilii , zacier z porzeczek

Smak – czekolada z orzechami (ta z okienkiem), rodzynki, żurawina , kakao, herbata Earl Grey, zioła 

Finisz – średniej długości, espresso, cierpkie wiśnie, chili 

W trzech zdaniach: Kto czyta moje wpisy ten wie, że takie winne słodko-kwaśne, wytrwane tematy to moje klimaty. Łatwo się przejechać na takiej beczce jednak tutaj spasowało mi wszystko. Bukiet jest najmocniejszą stroną Rysia i mógłbym siedzieć i wąchać i wąchać i….ech… 🙂 Na języku również wszystko gra i wspomniana słodycz dobrze równoważy się cierpkością i winnymi akcentami. Alkohol nie przeszkadza, whisky jest dobrze ułożona i bardzo pijalna. Finisz zadowalający, nie psuje odbioru całości. Bardzo dobra selekcja. UWAGA! Popularny gatunek półkownika został zagrożony przez Rysia! Otwierać na miłość boską!

Zawartość alkoholu 54,8% , cena 650zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#303 PORT CHARLOTTE 2008 Private Cask Octomore Farm

PORT CHARLOTTE 2008 Private Cask Octomore Farm

Szkocja, Islay

fot. Tomasz Osipiuk

Jeśli krajobrazy są stanami duszy to czym jest whisky, która te najpiękniejsze z nich skrywa pod korkiem?

Przenieśmy się na farmę James’a Browna by znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Octomore Farm – Niesamowicie mnie do Ciebie ciągnie, wieś ?

Opisywana dziś whisky została zabutelkowana dla James’a Browna i reprezentuje serię Octomore Farm. Destylacja tej szkockiej miała miejsce w listopadzie 2009 roku, a maturacja trwała do listopada 2019 roku. Destylat cały ten czas spędził w baryłce po bourbonie. Z beczki #3256 powstało 208 butelek o naturalnej mocy.

Nos – bardzo organiczny, z dużą ilością wanilii i torfu. Pachnie ciepłą tarta cytrynową z serkiem mascarpone i wiejską pasieką. Jest również powiew morskiej bryzy i zapach mokrej gleby tuż po deszczu.

Smak – gęsta i oleista z dużą ilością cytrusów, wanilii i soli morskiej. Oprócz przewijającego się cały czas torfu jest również dużo słodyczy nektarynek, żółtych jabłek i miodu. Mamy też pajdę wiejskiego chleba…mniam!

Finisz – długi, dymny i torfowy, miód i pieprz cayenne

W trzech zdaniach: Uwodzicielska, wciągająca i relaksująca. Jest treściwa, pełna intensywnych smaków i aromatów z elegancko ukrytym alkoholem. Dużo organicznych wręcz wiejskich nut, które tworzą niesamowite krajobrazy w głowie. Whisky to stan duszy. Też.

Zawartość alkoholu 62,6% , cena ok 1000 zł

Moja ocena 6,5/10 – 90/100

degustacja#302 LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

Szkocja, Islay

Miłość jest wtedy, kiedy na trzeźwo też się sobie podobacie. Miłość jest też wtedy, gdy od lat jesteście niezmienni. Wreszcie miłość jest też wtedy gdy chcesz ją zabić lecz ciagle odkładasz to na jutro.

Laphroaig 10 Cask Strenght – wiecznie piękna, niezmienna od lat i zawsze w zasięgu ręki. To miłość.

Opisywana dziś whisky jest dwunastym wydaniem z serii Cask Strength. Jest to kupaż destylatów starzonych przez conajmniej 10 lat w beczkach po bourbonie, butelkowanych z naturalną mocą, nie filtrowanych na zimno i nie barwionych karmelem. Sprawdźmy czy bardzo różni się od swoich poprzedniczek.

Nos – dużo fenoli i sporo dymu, sól morska, grillowane mięso, cytrusy, jodyna, tlące się drewno, bandaże

Smak – słodki torf, wanilia, miód, syrop klonowy, glony, czarny pieprz, jodyna, tarta cytrynowa z cynamonem

Finisz – długi i rozgrzewający, orzechy, pieprz, jodyna, tytoń i dym torfowy

W trzech zdaniach: Nadal trzyma poziom do, którego zdążyła nas już przyzwyczaić. Jest jakby od lat niezmienna, powtarzalna i to jest jej siła. Whisky jest pełna, oleista i dobrze zbudowana. Alkohol fantastycznie ukryty, a wszystkie warstwy i smaki są wyraźne i występują kolejno po sobie jak w książce. Kolejny bardzo udany batch i jak zwykle uczciwy stosunek jakości do ceny.

Zawartość alkoholu 61% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#300 BRUICHLADDICH 1998 Anciem Regime

BRUICHLADDICH 1998 Anciem Regime

Szkocja, Islay

Złapała mocno, a ostra czerwień jej paznokci zwiastować mogła tylko jedno…Chodź na górę – szepnęła…ukażę Ci woń wyjątkową, dam niespotykany smak i najdłuższy finisz jaki miałeś…

Mogło być tak pięknie…bez niedosytu, szybka Walentynko.

Opisywana dziś whisky to kupaż destylatów z czerwca 1998, które starzone były do roku 2011 w beczkach po bourbonie. Whisky ta została wydana z okazji Feis Ile 2011. Powstało 2500 takich butelek, niefiltrowanych na zimno i nie barwionych karmelem, ale za to z obniżoną mocą do 46% ABV.

Nos – zioła , trawa, marcepan, mentol, nuty morskie i mineralne 

Smak – dąb, migdały , zioła , limonka, kokos, syrop klonowy, herbatniki maślane

Finisz – krótki, dębowy, mineralny ze szczyptą pieprzu

W trzech zdaniach: Ciekawe doświadczenie bo nie często pija się nietorfową Bru, która dziś jest już nieco vintage. I tyle ciekawości bo choć whisky zła nie jest to ani oldschool’u a ani szału tu nie ma. Przyzwoitka, która zabrała Cię w sferę wysokich oczekiwań, a pozostawiła po sobie niedosyt. Szybka walentynka, z krótkim finiszem, choć z dość zastanawiającym i zwariowanym językiem. Na Islay mają MILFy. Potwierdzone info.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 650zł

Moja ocena 5/10 – 85/100

degustacja#299 KILCHOMAN Fino Sherry Matured

KILCHOMAN Fino Sherry Matured

Szkocja, Islay

Zrobiłem dla niej wiele, zadbałem o idealne warunki i choć odpowiedź padła to nie pamiętam jak to się stało. Alkohol nie pozwala znaleźć odpowiedzi, ale pomaga zapomnieć pytanie. No to pogadaliśmy sobie.

Opisywana dziś whisky to kompozycja destylatów z lat 2014 i 2016, które dojrzewały w 11 beczkach ponownego napełniania i jednej beczce pierwszego napełniania po Fino Sherry z Bodegi Miguel Martin. Powstało 10500 takich butelek, które nie były filtrowane na zimno ani też barwione karmelem. Butelkowanie z obniżoną mocą 46%.

Nos – bryza morska, torf, sól , agrest, popiół , limonka, palony plastik

Smak – popiół, sporo dębu, landrynki , sól, bulion warzywny, bekon, drożdże

Finisz – średniej długości, dymy, słony i dębowy z akcentem orzechów

W trzech zdaniach: Po wielu pozytywnych opiniach liczyłem na coś więcej. Lubię Kilchoman’a i lubię Fino, tutaj jednak nie do końca wszystko mi pasuje. Whisky nie jest zbyt lotna, a na języku brakuje jej złożoności. Jest tu sporo dębowej goryczy i jakiegoś dziwnego torfu, który nie do końca do mnie przemawia. Piłem ją w wannie, piłem przy rozpalonym kominku i piłem ją zrelaksowany na kanapie patrząc na piękną zimową aurę…Starałem się. Przykro mi.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 350zł

Moja ocena 4,5/10 – 84/100

degustacja#298 LOCHINDAAL 2009 BWM – Zodiac Series – Virgo

LOCHINDAAL 2009 BWM

Szkocja, Islay

Mężczyźni są kwietniem w czas zalotów, a grudniem po ślubie. Panny są majem w wieku panieńskim, ale niebo się chmurzy, gdy zmieniają się w żony.

„Jak Wam się podoba” W. Shakespeare’a to komedia z roku 1600. Ja natomiast wiem jakie są teraz Panny. Wiem jaka jest Virgo będącą kolejnym elementem zodiakalnej układanki Best Whisky Market i wcale nie trzeba być mężczyzną by dobrze ją poznać.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana we wrześniu 2009, a jej butelkowanie nastąpiło w moje urodziny (!) w listopadzie 2020. Maturacja przebiegała w baryłce po bourbonie (R10/002-2), whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Z tej beczki powstało 167 butelek o naturalnej mocy 62,4% ABV.

Nos – masło orzechowe , sporo wanilii , torf, zioła, petrykora, wypieczony chleb, cytrusy

Smak – torf, zioła , wodorosty, sporo dymu, sól morska, bardzo dużo przyjemnego słodu, cygaro

Finisz – średni w kierunku długiego, popiół , wodorosty, pomarańcz

W trzech zdaniach: Kawał przyjemności! Ta whisky wciąga i jest nieprawdopodobnie pijalna. Wiem co mówię i mam świadków na to, że jednego wieczoru skonsumowałem znaczną część butelki 🙂 Ale do rzeczy. Mamy tu dużo pysznej, dymnej i mineralnej słodyczy z dużą ilością wodorostów i wplecionych cytrusów. Whisky jest spójna i dobrze zrównoważona. Alkohol pomimo dużej mocy zupełnie nie odczuwalny ani w nosie, ani na języku. Bardzo przypadła mi do gustu i jest to dla mnie absolutna czołówka polskich botlingów.

PS. Tomek, Krzysiek – dziękuję. Sprawiliście mi strasznie dużo frajdy 🙂

Zawartość alkoholu 62,4 % , cena 650 zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

degustacja#297 A Dream Of Scotland: PORT CHARLOTTE 12 Manzanilla Sherry Cask Finish vs PORT CHARLOTTE 11 Palo Cortado Finish

Obydwie pochodzą z tej samej gorzelni, obydwie butelkowane w 2020, różni je tylko jeden rok destylacji i rodzaj beczki, w których spędziły swój okres maturacji. Zarówno jedna i druga zostały wydane przez niemieckiego niezależnego bottlera Bruhler Whiskyhaus.

Czy warto je ze sobą zestawiać? Myślę, że jest wystarczająco dużo powodów do tego by to zrobić.

PORT CHARLOTTE 12 Manzanilla Sherry Cask Finish

Szkocja, Islay

Whisky została wydestylowana w roku 2008 i spędziła 12 lat w beczce po sherry Manzanilla. Na rynek wyszły 423 butelki o naturalnej mocy, nie barwione i nie filtrowane na zimno.

Nos – mirabelka , imbir, sól morska, grejpfrut, petrykora, ananas , torf i sporo mineralności 

Smak – bardzo dużo drewna, słony karmel, dużo torfu, mokry tytoń, ślady brzoskwini

Finisz – krótki., torfowy, sporo tytoniu , orzech

Zawartość alkoholu 51,3% , cena ok 550zł

Moja ocena 4,5/10 – 84/100

PORT CHARLOTTE 11 Palo Cortado Finish

Szkocja, Islay

Whisky została wydestylowana w 2009 roku i spędziła 11 lat w beczce po Palo Cortado. Na rynek wyszło 326 butelek, nie barwionych i nie filtrowanych na zimno.

Nos – poziomki, biała czekolada, ciasto marchewkowe, mineralna, subtelny tytoń 

Smak – poziomki , jeżyny, rogaliki z nadzieniem różanym, solony karmel, torf i szczypta ziół

Finisz – średni w kierunku długiego, mokry tytoń, popiół , eukaliptus i zioła 

Zawartość alkoholu 54,1% , cena ok 650zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

W trzech zdaniach: Werdykt może być tylko jeden. PCH 11 Palo Cortado jest mięsista, intensywnie owocowa i jak na swój wiek bardzo dobrze ułożona. Daje dużo frajdy z picia, a kombinacja owoców z ziołami, torfem i tytoniem wyszła nad wyraz dobrze. Znacznie gorsza okazała się PCH 12 Manzanilla. Wpływ beczki jest niezbyt wyraźny, whisky jest dość płaska, a finisz za krótki. Niby bliskie siebie, a jednak odległe.

degustacja#294 BOWMORE 2003 CA

BOWMORE 2003 CA

Szkocja. Islay

Pijesz i widzisz te czerwone okna Nikiszowca, górniczą spuściznę i śląską gościnność. Szokujące jakże wyraźny obraz jego maluje się z każdym kolejnym jej łykiem. Niech gra i wodzi naszymi zmysłami Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, a te czerwone okna wodzą nas na pokuszenie.

Bowmore 2003 Cadenhead – Authentic Collection. „Whisky ze Śląska”.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2003 roku. Proces maturacji przebiegał w hogshead’dzie po bourbonie do grudnia 2014. Z beczki tej powstały 240 butelki o naturalnej mocy 58,7% ABV. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – drewno opalane torfem, węgiel, sadza, amaretto, czekolada, surowe mięso, cytrusy, olej silnikowy, eukaliptus.

Smak – dużo charakterystycznego dla Bowmore’a drewna, torfu, grillowana cytryna, boczek i poziomki, skórka grejpfruta, sezam i popiół. Ależ ja uwielbiam takie brudne whisky!

Finisz – długi, oleisty, węglowy, słodkie cytrusy, mentol.

W trzech zdaniach: Jest ciężka, brudna i oleista niczym górnik wracający z szychty, a jednocześnie dojrzała, miła i słodka jak kufel piwa wychylony przez niego po grubie. Kojarzy mi się z pięknym Nikiszem i wyjątkową śląską gościnnością. Super balans, duży wpływ „soczystej” beczki i ten niepowtarzalny węgielny klimat. Uwielbiam i polecam. Niech ten obraz zostanie tu na dłużej.

Moja ocena 6/10 – 89/100

Zawartość alkoholu 58,7% , cena ok 350zł

Robert Tyczewski – dzięki za graficzne wsparcie ! 🙂

degustacja#287 BRUICHLADDICH Black Art 07.1

BRUICHLADDICH Black Art 07.1

Szkocja, Islay

fot. Szymon Słomka

Czarna magia według wiki to rodzaj praktyk magicznych stosowanych w złych intencjach lub opartych na wierze w możliwość odwoływania się do złej części sił demonicznych pojmowanych jako osobowe przeciwieństwa sił dobra i światła.

Cholera trochę się lękam ale ponoć alkohol przełamuje strach. Biorę na tapetę Bruichladdich Black Art 07.1

Opisywana dziś whisky to w pewnym sensie niewiadoma. Kombinacja beczek użytych do skomponowania tej whisky pozostaje sekretem, bądź jak kto woli czarną magią. Wiemy jedynie, że destylacja nastąpiła w 1994 roku, a proces maturacji trwał 25 lat. Whisky ma naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno.

Nos – tosty z marmoladą, czereśnie, czarny bez, marcepan, delikatny dymek, sok z puszkowanych brzoskwini, miód, las sosnowy

Smak – wyraźne brzoskwinie, czereśnie i miód, orzechy, pomarańcze, ślady tropików i gdzieś w tle jeszcze kokos i wanilia

Finisz – średniej długości, drzewo sandałowe, rodzynki, orzechy i sól morska

W trzech zdaniach: Nie będę ukrywał, że moje oczekiwania były znacznie większe. Black Art 07.1 jest whisky dobrą ale brakuje jej pazura, czegoś czym mogła by mnie bezgranicznie uwieść. Największym jej atutem jest jej bukiet. Ma zrównoważony i ułożony język jednak finisz pozostawia jeszcze sporo przestrzeni. Tysiączek za butelkę? Nie pójdę tą drogą bo za tę cenę mam dublet Port Charlotte VGC + MRC , który sprawia mi więcej przyjemności 🙂

Zawartość alkoholu 48,4% , cena ok 950zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#285 PORT ELLEN 1979 SIAB

PORT ELLEN 1979 SIAB

Szkocja, Islay

Ponoć człowiek im starszy, tym bardziej doświadczony, a co za tym idzie pije lepsze whisky. Dziś postarzałem się o kolejny rok i zdecydowanie muszę się zgodzić z tym stwierdzeniem. Zapraszam na spotkanie z Port Ellen wydaną przez Symposion International AB, niezależnego bottlera ze Szwecji.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w roku 1979 i spędziła 24 lata w beczce ponownego napełniania po sherry. Jest to whisky z pojedynczej beczki #03/465 zabutelkowana bez filtracji na zimno oraz bez barwienia karmelem w roku 2003.

Nos – cytrusy, żywica, po chwili owoce tropikalne, dopiero po dłuższej chwili wychodzi subtelny torf, liść laurowy, wosk, stary parkiet, wiśnia

Smak – tu już na starcie dużo torfu, popiołu i tytoniu, gdy te powoli ustępują ukazuje się papaja, brzoskwinia, morela, ziele angielskie, skórka z grapefruita, miód i znów duża dawka soczystej wiśni

Finisz – długi, dymny i torfowy, gorzka pomarańcza

W trzech zdaniach: świetna pozycja, więcej tu walorów dobrej starej beczki po bourbonie aniżeli sherry. Torf pięknie miesza się z owocami. Whisky jest świetnie zrównoważona i dobrze ułożona. Solidna dawka dobrego oldschool’u. Niska moc zupełnie tu nie przeszkadza. Super rzecz!

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 2000zł (500ml)

Moja ocena 7/10 , 91/100