degustacja#278 KILCHOMAN Sanaig

Kilchoman Sanaig

Szkocja, Islay

Nastała kalendarzowa jesień, a wraz z nią wyjątkowo w tym roku przyszły Komunie Święte. W jakże jednak wielkim błędzie jest ten, kto żyje w świadomości, iż najpopularniejszą książeczką obecnie jest Droga do Nieba.. Ukazała się bowiem ona – książeczka festiwalowa M&P Wina i Alkohole Świata, o którą zabiegają od rana wszyscy wierni.

W związku z tym poczuwam się do obowiązku przybliżenia Wam whisky, która regularnie występuje we wspomnianym modlitewniku i którą bez wątpienia warto nabyć.

Opisywana whisky to kompozycja destylatów starzonych w beczkach po sherry Oloroso oraz beczkach po bourbonie. Jest to NAS bez dodatku karmelu oraz bez filtracji na zimno.

Nos – dużo torfu ale nie dominującego. Jest tytoń, są śliwki, jest wyraźna kawa. Jest trochę fajnej mineralności, popiołu i czekolady.

Smak – słodka i torfowa mieszanka, dość gładka i spójna. Mamy tu śliwki, rodzynki, solony karmel, pieczonego ziemniaka i sos BBQ.

Finisz – średniej długości, torfowy i lekko pieprzny. Jest też miód i są solone orzeszki.

W trzech zdaniach: Dość prosta jednak wystarczająco intensywna w smaku i aromacie by umilić sobie jesienne wieczory. Piję się ją lekko i przyjemnie, a torf jest ładnie wkomponowany w czerwone owoce tworząc razem zadowalającą spójność. Niewiele ponad 200zł wydaje się być bardzo uczciwą propozycją. Zatem moi drodzy parafianie bierzcie i pijcie z tego wszyscy.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 200zł

Moja ocena 4,5/10 , 84/100

degustacja#276 BRUICHLADDICH 2009 Micro Provenance Series Bottled Exclusively For Dom Whisky

BRUICHLADDICH 2009 Micro Provenance Series Bottled Exclusively For Dom Whisky

Szkocja, Islay

Od czasu premiery Glenmorangie Loży Dżentelmenów, premiera żadnej innej whisky nie wywołała na naszym podwórku tylu kontrowersji co Bruichladdich 2009. Nie ma co jednak dłużej rozpamiętywać tego co wydarzyło się w sieci i trzeba liczyć na to, że whisky sama się obroni. Ja zdecydowanie popieram takie projekty i dziękuję za zaangażowanie ludziom, którzy przyłożyli rękę do powstania tego bottlingu. Wszak przecież whisky ma łączyć ludzi, nie dzielić, a każda taka incjatywa rozwija nasz polski rynek alkoholi starzonych.

Opisywana dziś whisky to destylat starzony przez 10 lat w beczce po francuskim czerwonym winie Merlot. Jest to oczywiście singlecask. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie z naturalną mocą, wydanie specjalne dla Domu Whisky.

Nosjest mineralna, morska bryza, skórka surowego ziemniaka, jagodzianka, kwaśne śliwki, dąb, agrest, żywica, leśne runo oraz opiłki żelaza

Smakpali i szczypie w język okrutnie, ciężko ją przejść bez wody, nawet dla mnie 😉 Po dodaniu wody powoli się otwiera. Whisky jest taniczna, ściągająca i wytrawna. Są kwaśne porzeczki, jagody goi, jest też żurawina i są przyprawy w postaci gałki muszkatołowej, soli morskiej i czarnego pieprzu.

Finiszjest długi i wytrawny, winny i intensywny.

W trzech zdaniach: Nie jest to whisky łatwa i potrzebuje dużo czasu. Nie jest to na pewno Netflix dram. Beczka po czerwonym winie jest dość wyraźna, whisky ma dużo tanin i czerwonych kwaskowatych owoców. Czuć tu jej młodość, która towarzyszy nam od samego początku. Jest tu tyle samo negatywnych i pozytywnych emocji, które zaskoczyły nasze podwórko w dniu premiery, jakby ktoś to wszystko upchał pod korek. Dla mnie to jednak najsłabsza pozycja z serii Micro Provenance, z którymi miałem styczność do tej pory.

Zawartość alkoholu 63,9% , cena 480zł

Moja ocena 5/10 , 85/100

degustacja#270 VITAL SPARK 10 MBI (batch 004)

VITAL SPARK 10 MBI (batch 004)

Szkocja, Islay

B619E2A9-4E78-49C7-A090-3DB7BAFE31BD

Lubię sięgać po whisky od Meadowside Blending. Często można trafić na ciekawą butelkę w bardzo przystępnej cenie. Nie inaczej było tym razem. Prezencja również według mnie na duży plus.

Vital Spark 10 to mocno torfowa whisky starzona w beczkach po sherry i butelkowana bez rozcieńczania wodą. Co jest w środku? Oficjalnie nie wiadomo. W sieci można wyczytać wiele typów, ale żadne nie zostało oficjalnie potwierdzone. Najważniejsze, że smakuje!

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w beczkach po sherry ponownego napełniania. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie w ilości 1891 sztuk z mocą beczki na poziomie 53,5% ABV.

Nos – torf, sól morska, kuter rybacki, opalane drewno, smary kolejowe, miód, pieprz, tlący się grill

Smak – torf, dużo torfu! popiół i sadza. Jest demoniczna na starcie ale chwilę potem przebijają się owoce, które wychodzą spod dymnej chmury. Są brzoskwinie, limonka, miód i creme brulee.

Finisz – raczej długi z solidną dawką popiołu i torfu, a także wyraźnym wypalanym dębem i pieprzem.

W trzech zdaniach: Fajna sprawa bo to dobrze skomponowana whisky. Nie jest wybitna ale niczego w niej nie brakuje. Warstwy są wyraźne, nic się tu nie zlewa, piję się ją z wielką przyjemnością. Coś dla fanów mocnego, ale nie dominującego torfu. I to wszystko za dobre pieniądze.

Zawartość alkoholu 53,5% , cena ok 220zł (500ml)

Moja ocena  5/10 , 86/100

degustacja#262 ARDBEG Wee Beastie 5

ARDBEG Wee Beastie 5

Szkocja, Islay

Ardbeg5

Bestia, która straciła swoją godność? Morski potwór, który rozmienił się na drobne?  A może to tylko jednorazowy skok w bok? Sprawdźmy jaka jest Ardbeg Wee Beastie.

Opisywana whisky została skomponowana z przynajmniej 5-letnich destylatów starzonych w beczkach po bourbonie oraz po sherry Oloroso. Butelkowanie nastąpiło z obniżoną mocą do 47,4% bez filtracji na zimno.

Nos – od razu czuć młody destylat, bimber, sporo mydlin…potem cytrusy i wanilia, torf i sadza z komina, dym, jodyna i dużo soli, a także liść laurowy. Prosto, płasko, bez polotu.

Smak – ponownie zaczyna się od bimbru, wyraźny młody destylat, który po chwili zostaje przykryty miodem, zwęglonym boczkiem i tytoniem. Jest dużo dymu, alkohol nie najlepiej przykryty i znów te mydliny…gdzieś dalej trochę anyżu

Finisz – średniej długości, alkoholowy i pieprzny

W trzech zdaniach: Rynek chłonie, popyt rośnie. Ardbeg jest kochana ale tu bestią nie jest. Nie jest też wybitna, ale zgubny ten kto oczekuje długiego finiszu za usługę w cenie 159zł. Oby to tylko jednorazowy skok, choć to zwykle uzależnia….Więc może tylko tak  dla sportu? W sumie można bo konkurencji na tym poziomie mało.

Zawartość alkoholu 47,4% , cena 159zł

Moja ocena 3,5/10 , 81/100

degustacja#257 CAOL ILA 2012 Simon Says Whisky

CAOL ILA 2012 Simon Says Whisky

Szkocja, Islay

IMG_4814

Życie pisze różne scenariusze, my możemy tylko czekać i czekać…Planowana na dziś druga edycja Silesian Whisky Fest z wiadomych przyczyn została przełożona. Właśnie teraz tereny Fabryki Porcelany chłonęłyby niezliczone ilości entuzjastów whisky z całego kraju, w tle unosiłby się zapach sadzy, otaczałyby nas czerwone cegły i witali serdeczni ludzie. Mam jednak dla Was coś co pod korkiem skrywa to wszystko. Nie możemy być teraz tam razem ale możemy wprowadzić ten klimat w swój krwiobieg. Dla Was wszystkich dziś Caol Ila 2012 by Simon Says Whisky!

Przedstawiana dziś whisky to drugi bottling Simona. Po bardzo udanej premierze Glenburgie przyszła pora na rozchwytywaną przez niezależnych Caol Ila. Do swojego bottlingu Szymon wybrał beczkę z 2012 roku po bourbonie Koval,  w której destylat dojrzewał ponad 7 lat. Whisky ma oczywiście naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie nastąpiło z naturalną mocą przy 59,8% ABV.

Nos – jest morska i mineralna, torf jest tu subtelny o słodszym profilu. Mamy tu tosty z masłem, oregano, grejpfruta, wanilię i tlące się ognisko. Taka moc i tak świetnie schowany alkohol? No brawo.

Smak – zaczyna się od dużej dawki torfu i węgla (!) którym od samego początku towarzyszy oleista i maślana słodycz. Jest creme brulee, trochę wędzonki, podkłady kolejowe, dużo dymu i porcja bimberku. Cytrusy schowały się na drugi plan ale za to ukazuje się mleczna czekolada z orzechami laskowymi.

Finisz – średnio – długi, węgiel, popiół, oregano.

W trzech zdaniach: Prawdziwa śląska łycha, w której nie brakuje węgla. Jej klimat idealnie wpasowuje się w region Górnego Śląska. Jest mroczna i mocno dymna ale wewnątrz zaznasz dużo słodyczy. Pewnie wielu z Was doświadczyło w swoim życiu prawdziwej śląskiej gościnności gdy szorstki z pozoru hanys okazał się przemiłym i serdecznym człowiekiem. Kilofy w dłoń i wznieśmy toast za Silesian Whisky Fest, niech ta kumulowana przez te miesiące energia ma swoje apogeum na jesień!

Zawartość alkoholu 59,8% , cena 420zł

Moja ocena 6/10

degustacja#256 PORT CHARLOTTE MRC:01 2010

PORT CHARLOTTE MRC:01 2010

Szkocja, Islay

Port Charlotte MRC01

Drugi dzień kalendarzowej wiosny 🙂 W poszukiwaniu ciepła udałem się na spacer. Wiecie co? Znalazłem je! 🙂

Opisywana dziś whisky to kupaż destylatów leżakowanych w beczkach po bourbonie pierwszego napełniania oraz beczek po francuskim winie drugiego napełniania. Ostatni rok  whisky ta  spędziła w beczkach po Bordeaux Mouton. Mamy tu oczywiście naturalną barwę i moc. Powstało 8000 takich butelek.

Nos – dymny i torfowy, drzewo sandałowe, kakao, drzewo wiśni, czerwone pomarańcze, kadzidło, sól i smary samochodowe

Smak – mocny i soczysty torf, spalone mięso, duża dawka owoców w postaci malin i czerwonych pomarańczy, tosty z solą morską i masłem, espresso, gorzka czekolada i cynamon

Finisz – średnio – długi dymny i torfowy, dużo popiołu i cierpkich winogron

W trzech zdaniach: Solidna porcja torfu i młodego destylatu, którego wady  pięknie przykrywają znamiona beczek po czerwonym winie, nadając tej whisky wielowymiarowości. MRC:01 jest pełna i oleista, zaskakuje złożonym bukietem i dobrze ukrytym alkoholem. Dobrze wyceniona rynkowo butelka, którą bez wahania mogę polecić.

Zawartość alkoholu 59,2% , cena ok 400zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#255 PORT ASKAIG 10 – 10th Anniversary Edition

PORT ASKAIG 10 – 10th Anniversary Edition

Szkocja, Islay

Port Askaig

Pogoda nie rozpieszcza. Dodatkowo panująca sytuacja sprawia, że sobotnią wycieczkę możesz zaplanować jedynie na rozkładzie swojego mieszkania czy domu. W związku z tym wielką popularność zdobywa hasztag #netlixdram.

Podążając za narastającym trendem przedstawiam Wam Port Askaig 10 wydaną na dziesięciolecie istnienia marki. Whisky ta znakomicie spełnia opis wspomnianego hasztaga:)

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w trzech rodzajach beczek: beczki po bourbonie pierwszego napełniania (25%) , beczki typu hogshead ponownego napełniania (60%) oraz beczki po sherry (15%). Naturalna barwa, naturalna moc oraz 10000 butelek. Jest to edycja jubileuszowa celebrująca dziesięciolecie marki.

Nos – dymny i torfowy, jest mineralny i słodko – słony, jest tu duża porcja cytrusów głównie w postaci grejpfrutów i cytryn, jest też świeże i mokre drewno, trochę spalonego bekonu i szczypta ziół

Smak – dymny i torfowy, sól morska, masło orzechowe, rodzynki, zielona herbata, spalony boczek i nadal wyraźne cytrusy

Finisz – średnio-długi, torfowy z zalegającym popiołem i olejem silnikowym

W trzech zdaniach: Po pierwszym kontakcie miałem bardzo mieszane uczucia. Whisky wydawała mi się chemiczna i cukierkowa. Okazała się na szczęście jedną z tych, które muszą chwile postać „odkorkowane”. Zmieniła się diametralnie dostarczając ciężkich torfowych wrażeń oraz przeplatających je cytrusów. Dobra rzecz za dobre pieniądze. Jak to się teraz przyjęło mawiać – idealny Netflix dram.

Zawartość alkoholu 55,85% , cena 270zł

Moja ocena 5/10

degustacja#254 PORT CHARLOTTE VGC:01 2006

PORT CHARLOTTE VGC:01 2006

Szkocja, Islay

IMG_4150

fot. Justyna Pardyka Fotografie

Dziś Dzień Kobiet więc nie zapomnijcie o butelce wina dla swoich ukochanych niewiast.  Sami zaś jednak w poczuciu obywatelskiego spełnienia napijcie się dobrej whisky z beczki po winie. Na dziś polecam Port Charlotte 2006 VGC:01 leżakowaną w beczce po Viognier Condrieu.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w roku 2006. Destylat spędził ponad 12 lat w beczce po Viognier Condrieu. Whisky pochodzi w całości z beczki numer 2177, z  której powstało 421 butelek. Naturalna moc 57,4% , brak filtracji na zimno i brak barwienia karmelem.

Nos – brzeczka miodu, torf, chlebek marcepanowy, sernik z rodzynkami, morele, sól morska, zielony banan

Smak – sporo torfu na starcie, jest pełna i oleista, dużo popiołu ale też wyraźne zielone banany, miód, cierpkie winogrona, taniny, biały pieprz, morele i limonka

Finisz – długi, winny i cierpki, torfowy i lekko pieprzny

W trzech zdaniach: Uszy aż się trzęsą 🙂 VGC:01 dostarcza wiele przyjemności, jest wciągająca i bardzo zbudowana. Bardzo dobra rzecz – demoniczna, mająca w sobie zarówno słodycz jak i sporo wytrawnych akcentów. Wpływ beczki jest wyraźny, whisky nie jest przeciągnięta. Pijcie tę dobroć, serdecznie polecam.

Zawartość alkoholu 57,4% , cena ok 600zł

Moja ocena 7/10

IMG_4148

degustacja#253 SOUND OF ISLAY 2008 TTOW – Whisky Elements „The Peat#2”

SOUND OF ISLAY 2008 TTOW – Whisky Elements „The Peat#2”

Szkocja, Islay

IMG_4294

Uwaga leci post sponsorowany. Post promujący polskiego bottlera, za który właśnie wypisuję potężną fakturę. Otrzymałem także barter w postaci kartonu butelek i kilku sampli. Może się trochę spóźniłem bo przecież dawno już po premierze, a zakup „The Peat” trudny jest już nawet na rynku wtórym, ale może otrzymam jeszcze przynajmniej te wartości po przecinku.

My ludzie starający się popularyzować picie dobrej whisky nie robimy nic za darmo i wszystko o czym piszemy mamy narzucone z góry. Dzisiejszy opis wrzucam by dotrzymać umowy, wcale nie dlatego, że odkopałem gdzieś zapomnianego sampla, który mną wstrząsnął i naturalnie zmusił do opisu.

Z dedykacją dla nikogo…Oj a jest Was wielu!

Opisywana dziś whisky to Caol Ila, która stanowi drugi element serii Whisky Elements wypuszczonej przez naszego polskiego bottlera The Taste of Whisky. Destylat spędził 10 lat w beczce po bourbonie, by później mógł zostać przelany z mocą beczki na poziomie 59,6% ABV do 100 butelek. Barwa jest tu oczywiście naturalna, nie ma także mowy o filtracji na zimno.

Nos – morski i torfowy z wysuwającymi się na przód dojrzałymi brzoskwiniami oraz marakują. Jest limonka, dym, kardamon i szczypta soli oraz migdały.

Smak – na starcie znów brzoskwinie ale w formie soku, tego z puszki, który tak chętnie zawsze dopijamy 🙂 torf jest subtelny – głaszczący podniebienie, jest dużo popiołu a pod jego chmurą ponownie marakuja, która wcześniej wyraźnie ukazała się w bukiecie. Ponownie limonka, trochę miodu, ślad tuńczyka i gdzieś lekko schowany kokos.

Finisz – długi, dymny i torfowy z mieszanką jasnego suszu

W trzech zdaniach: Świetna i niezwykle wciągająca rzecz! Bardzo trudno odstawić kieliszek od nosa by przejść do kolejnego etapu. Tylko 10 lat, a jest pełna i oleista, bez drażniącego alkoholu czy męczącej dębowej goryczy. Trafiła do mnie z dużym hukiem i rozwaliła mi głowę 🙂 Butelki już jadą!

Zawartość alkoholu 59,6% , cena 350zł*

Moja ocena 7/10

*cena w momencie dystrybucji. Obecnie dwukrotnie wyższa na rynku wtórnym.

degustacja#251 BOWMORE 15 Feis Ile Collection 2018

BOWMORE 15 Feis Ile Collection 2018

Szkocja, Islay

IMG_4119

fot. Justyna Pardyka Fotografie

 

Siedzisz gdzieś na szkockim klifie w jesienny wieczór. Zza pleców dochodzą trzaski drewna palonego w ognisku, a zapach zwęglonego drzewa oraz wszechobecnego popiołu nieustannie wodzi Cię za nos…

(…) otwierasz oczy i …siedzisz tylko na swojej kanapie…

IMG_4121

Opisywana dziś whisky to specjalne wydanie na festiwal Feis Ile w roku 2018. Jest to wersja limitowana w ilości 3000 butelek.  Destylaty komponujące tę whisky spędziły 15 lat w beczkach po Oloroso Sherry pierwszego napełniania. Butelkowanie nastąpiło z mocą beczki na poziomie 52,5% ABV.

Nos – bardzo intensywny i soczysty!  Jest wyraźne drzewo czereśni, amaretto, marcepan, potem ciemna czekolada i kakao. Jest też mocny popiół i morski piasek. Dalej słodkie wiśnie i babcine zakurzone konfitury, które wyjadałem po kryjomu w dzieciństwie. WOW co za bukiet!

Smak – Wyraźny charakter Bowmore z surowym drewnem i subtelnym torfem, który idealnie kooperuje z wiśnią i suszoną śliwką. Jest gorzka czekolada, marcepan i cały czas obecny popiół, który oprósza wszystkie zakątki kubków smakowych.

Finisz – długi i dymny z taninami i soczystymi czerwonymi owocami, a także pozostającym na długo olejem silnikowym.

W trzech zdaniach: Cóż za whisky! Urzekła mnie od pierwszego wdechu po ostatni fenol, który utrzymywał się na moim języku jeszcze długo po ostatniej porcji. Jest bardzo intensywna i oleista, ślinianki pracują cały czas na pełnych obrotach. Jeśli podczas picia mlaskasz to wiadomym jest, że to był dobry wybór 🙂 Siedziałem tylko na kanapie, a czułem się jakbym spędzał czas nad brzegiem morza podczas jednego z jesiennych wieczorów.

Zawartość alkoholu 52,5% ,  cena ok 900-1000zł

Moja ocena 8/10

IMG_4120

degustacja#248 BRUICHLADDICH Micro Provenance BURGUNDY vs RIVESALTES

BRUICHLADDICH Micro Provenance Series

Szkocja, Islay

Pochodzą z jednej destylarni, reprezentują serię Micro Provenance, starzone były w beczkach po francuskim winie – jedna w beczce po Rivesaltes, druga po Burgundach. Obydwie w wersji Cask Strenght z butelkowaniem na poziomie 63,9% vs 63%. Na pierwszy rzut oka wiele tu spójności, różni je jednak wiele. Zapraszam na siostrzany pojedynek pomiędzy Bruichladich 2007 Rivesaltes a Bruichladdich 2006 Burgundy.

Nos

Rivesaltes – czekoladki Mon Cheri, tytoń, mokre drewno, wanilia i lukrecja

Burgundy – ocet balsamiczny, zioła, perfumy, kostka rosołowa, gaza opatrunkowa, kwaśne wiśnie

Rivesaltes wygrywa jednoznacznie. Ładny, słodki i dobrze ułożony bukiet z nieźle ukrytym alkoholem. Burgundy jest alkoholowa, bukiet ma specyficzny i nie mogę go nazwać przyjemnym.

Smak

Rivesaltes – sezamki, wiśnie, galaretka wieloowocowa, pudding waniliowy, toffi, migdały, rodzynki

Burgundy – czereśnie, maliny, majeranek, magi, mokry tytoń i dąb

Rivesaltes lepsza ponownie ukazując ładny winny i owocowy profil. Wszystko jest tutaj spójne ze sobą. Burgundy po słabym początku pokazała wpływ beczki dodając słodyczy i wytrawności czerwonych owoców.  W tle jest jednak cały czas ten przeszkadzający niedzielny rosołek

Finisz

Rivesaltes – długi, wytrawny z dużą dawką czerwonych owoców

Burgundy – średniej długości, wytrawny z przyprawami i dębem

Klasyczny hattrick. Rivesaltes pokonuje rywala finiszując długo.

W trzech zdaniach

Spodziewałem się równego starcia jednak stało się inaczej. Pomimo, iż Rivesaltes jest młodsza o półtora roku to na każdym etapie degustacji ma więcej atutów. Od większej owocowości, przez wielowarstwowość i w końcu po lepiej ukryty alkohol. Wygrywa jednogłośnie nie pozostawiając złudzeń. 

Ogólna ocena

Bruichladdich 2007 Rivesaltes 7/10 vs Bruichladdich 2006 Burgundy 5/10

degustacja#244 BUNNAHABHAIN 2005 Palo Cortado

BUNNAHABHAIN 2005 Palo Cortado

Szkocja, Islay

IMG_3250 2

Palo Cortado czyli przekreślona kreska, tak bowiem oznaczane są beczki Sherry Fino, które w procesie dojrzewania niespodziewanie stracą warstwę drożdży i samoistnie wytwarzają sobie dostęp do tlenu. Jest to wino dość drogie, a przede wszystkim rzadkie gdyż tylko 1% do  2% winogron używanych do producji Sherry naturalnie tworzy Palo Cortado.

To moje pierwsze zetknięcie z finiszem whisky w beczce tego typu więc jestem bardzo ciekawy jak jedna z moich ulubionych destylarni Bunnahabhain poradziła sobie w procesie finiszowania destylatu w tychże właśnie baryłkach.

Destylat, który został użyty to skomponowania tego malta leżakował od 2005 roku w beczkach po whisky by po 10 latach, na kolejne 3 lata zostać przelanym do baryłek po Palo Cortado. Butelkowanie w mocy beczki przy 55,5% ABV miało miejsce w kwietniu 2018. Nie ma tu mowy o filtracji na zimno czy barwieniu karmelem. Powstały 624 takie butelki.

Nos – umiarkowanie słodki i wytrawny, wanilia z gruszką, brzoskwinia, sporo akcentów winnych oraz wymrażanego cydru z jabłek. Znajduję też delikatne nuty piwniczne oraz konfitur z jasnych owoców. Jest dużo miodu oraz trochę migdałów.

Smak – słodki i owocowy, strudel jabłkowy, wypieczony chleb, ślady lekkiego dymku i morskości, masło orzechowe, mirabelka i krówki

Finisz – średniej długości, słodki i owocowy z akcentem pieprzu i tytoniu.

W trzech zdaniach: Pyszna Bunka…mniam! Przy jej dużej owocowości i wytrawności zarazem udało się w pełni zachować charakter tej gorzelni. Pije się ją łatwo i przyjemnie co nie oznacza, że jest prosta i płaska – nic z tych rzeczy. Whisky jest wielowarstwowa i dobrze ułożona. Tylko ta cena mogłaby być przynajmniej połowę niższa…Próbujcie bez chwili zastanowienia jak tylko gdzieś ją traficie.

Zawartość alkoholu 55,5% , cena ok 750zł

Moja ocena 6,5/10