degustacja#222 GLENROTHES 1996 Jack Wiebers Whisky World – Old Train Line

GLENROTHES 1996 Jack Wiebers Whisky World – Old Train Line

Szkocja, Speyside

IMG_2576

Oryginalne etykiety, przystępne ceny i dobra jakość – to cechy, które często fanatykom whisky kojarzą się z pasjonatem whisky z Berlina – Jack’iem Wiebers’em. Old Train Line to niewątpliwie wizytówka tego niemieckiego niezależnego bottlera, a ja mam dziś okazję opisać jedną składową tejże serii, mianowicie Glenrothes 1996.

Opisywana dziś whisky to single cask. Destylaty tworzące ten trunek spędziły 20 lat w beczce (nr 18) po bourbonie. Butelkowanie bez obniżania poziomu ABV, brak filtracji na zimno i naturalna barwa to niewątpliwe jej atuty.

Nos – słodki i owocowy, otwiera się dużą ilością wanilii, potem wchodzą tropikalne owoce w postaci mango i brzoskwiń, ukazuje się poziomka, zapach waty cukrowej, palonego cukru i proszku do pieczenia.

Smak – słodki i owocowy, dużo subtelnych tropików, nadal mocne mango i brzoskwinie, toffi, creme brulee, cukier puder, sułtanki, dąb

Finisz – średniej długości, tropikalny i delikatnie dębowy

W trzech zdaniach: Dobrze ułożona, solidna i gładka whisky. Wyraźny wpływ beczki po bourbonie nadający subtelny, tropikalny charakter temu trunkowi. Brakuje nieco finiszu, pije się ją łatwo i przyjemnie.

Zawartość alkoholu 49,1% , cena ok 800zł

Moja ocena 6/10

Reklamy

degustacja#216 MILTONDUFF 10 TTOW

MILTONDUFF 10 TTOW

Szkocja, Speyside 

Miltonduff10TTOW

No i doczekaliśmy się kolejnego bottlingu chłopaków z The Taste Of Whisky. Tym razem ich zamiarem było wydanie whisky – nie boję się tego dosłownie nazwać „budżetowej” – ale jednak takiej, która będzie idealną codzienną pozycją w naszym kieliszku. Coś w czym zanurzysz swój nos i usta z przyjemnością, jednak coś nie nader skomplikowanego. Coś co kupisz za ok 250zł i nie schowasz tego w szafie. Brzmi banalnie jednak wcale łatwym do zrealizowania nie jest gdy chcesz dać ludziom coś co nie jest NAS-em, nie leżakowało w beczce wykorzystanej wcześniej kilkukrotnie i przy okazji wydane zostało z mocą beczki. Czy to się udało ? Postanowiłem sprawdzić.

Premierowa whisky z serii Daily Collection to single cask (700985) którą tworzą destylaty leżakowane przez 10 lat w baryłce pierwszego napełniania po bourbonie. Nie ma tu dodatku karmelu oraz nie spotkamy się tu z filtracją na zimno. Przy butelkowaniu nie dodano też wody, tak więc mamy tu CS-a o mocy 59,7%. Wszystkie 158 wydanych butelek znalazło już swój dom 🙂

Nos – dość alkoholowo i dębowo na początku…Musi dłuższą chwilę pooddychać by ukazała dużą dawkę wanilii, kokosa, dawkę owoców moreli i ananasa oraz przyprawy ziela angielskiego i koszonej trawy

Smak – dębowa gorycz  i alkohol atakują dość mocno przy pierwszym kontakcie ale po dłuższej chwili i dolaniu wody ustępują miejsca wanilii, brzoskwini, zielonemu bananowi. Jest trochę waty cukrowej, landrynek i miodu a także szczypta białego pieprzu

Finisz – krótki, dębowy i gorzki z akcentem ziela angielskiego

W trzech zdaniach: Czas, czas i jeszcze raz czas….i woda (!) Ta whisky bardzo długo się otwiera. Skoro ma to być Daily Dram to niektórym może tego czasu na co dzień nie wystarczyć i jej odbiór może pójść w nadmiar goryczy i alkoholu zamiast w lekkie tropiki i słodycz. Dla mnie będzie to raczej coś na starter i rozbieg aniżeli codzienny dramik ale dla tych, którzy nie wyszli do tej pory poza margines oficjalnych bottlingów być może będzie pozycją bardziej atrakcyjną.

Zawartość alkoholu 59,7% , cena 270zł

Moja ocena 3/10

degustacja#215 STRATHMILL 1975 MoS

STRATHMILL 1975 MoS

Szkocja, Speyside

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów dojrzewających przez 38 lat w hogsheadzie po bourbonie. Jest to singlecask (13047) butelkowany z mocą beczki bez filtracji na zimno i bez barwienia karmelem. Za wydanie 112 butelek tej whisky odpowiada niezależny szkocki bottler Malts of Scotland.

Nos – owocowy, dużo banana, migdały, papaja, miód, wanilia, zielona herbata, trochę starego drewna, trawy i zielonego jabłka

Smak – owocowy, tropikalny,  banan, papaja, herbatniki maślane, wanilia, przyprawy, jabłecznik, ciasto drożdżowe

Finisz – średniej długości, egzotyczne owoce, imbir i szczypta pieprzu

W trzech zdaniach: Uff… dobrze, że to był tylko duży sampel bo za cenę tej butelki można kupić conajmniej cztery inne lepsze. Bukiet jest stonowany,  whisky długo się otwiera, zdecydowanie potrzebuje powietrza.  Język delikatny i stonowany, brakuje treści i ciała. Największa jej zaletą jest jej intensywny finisz. Mogło być lepiej ale jubileuszowy wieczór przecież nadal trwa 🙂

Zawartość alkoholu 42,1% , cena ok 1400-1700 zł

Moja ocena 4,5/10

degustacja#212 LONGMORN 1973 Gordon & MacPhail

LONGMORN 1973 GM

Szkocja, SpeysideIMG_1713

Dwa dni temu obchodziłem swoje urodziny jednak tak wiele się u mnie od piątku działo, że dopiero dziś mam chwilę czasu dla siebie. Mogę usiąść z dobrym dramem w kieliszku, wyciszyć się i rozłożyć na czynniki pierwsze to co zaproponował nam w roku 2005 Gordon & MacPhail wypuszczając na rynek starannie wyselekcjonowaną Longmorn 1973. Ja mam 36 lat, ona 32 lata. Powinnismy się dogadać 🙂

Longmorn 1973 to single cask (no. 2198) wydana przez dobrze nam znanego niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. Destylacja miała miejsce 13 marca 1973 roku, a butelkowanie nastąpiło 20 kwietnia roku 2005. Whisky tę tworzą destylaty leżakowane przez okres 32 lat w beczce pierwszego napełniania po sherry. Oczywiście trunek ma naturalną barwę i nie był filtrowany na zimno.

Nos – słodki i owocowy, od razu wychodzą wiśnie, eukaliptus i mleczna czekolada, za chwilę zmywacz do paznokci, pasta do mebli, a także śliwki i cappuccino. Bukiet nie jest „monsterem”,  jest nad wyraz subtelny i stonowany, pełny i bardzo zadowalający.

Smak – (…) czas stanął w miejscu! Piękny słodki i owocowy, oleisty z wyraźnymi olschool’owymi nutami sherry, śliwek, czekolady, marcepanu, eukaliptusa, cappuccino, przypieczonej skórki od chleba i śladami dębu.

Finisz – długi, rodzynki, delikatny pieprz i ciemne owoce.

W trzech zdaniach: To whisky skomponowana z klasą, wyczuciem i z ogromym smakiem. Bukiet choć bardzo dobry to nie zwiastuje tego co wydarzy się za chwilę w ustach. Mamy tu dawkę solidnego olschool’u, który rozwija się na języku z każdą dodatkową sekundą. Pusty kieliszek chciałoby się wylizać jak talerz po genialnym daniu. Wspaniała whisky!

Zawartość alkoholu 56,2% , cena ok 3200zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#206 TAMDHU Batch Strenght 003

TAMDHU Batch Strenght 003

Szkocja, Speyside

IMG_1122

Coraz częściej zauważam podobieństwa między kobietami a whisky. Nie tylko dlatego, że mamy do czynienia z rodzajem żeńskim bo winno się przecież mówić „ta whisky” czy też „ta Macallan” , ta „Tamdhu” a nie „to whisky” , „ten Macallan” czy „ten Tamdhu” , ale przede wszystkim dlatego, że często interpretacja własnych chęci i języka kobiet jest bardzo spójna.

Gdy siedzisz na aukcjach czy przeglądasz sklepy internetowe z butelkami często towarzyszy Ci myśl „RÓB CO CHCESZ” po czym niestety często musisz obejść się smakiem i finalnie zostajesz z kroplą w morzu potrzeb…lub z niczym.

Tak też jest z kobietami bo przecież gdy mówią „RÓB CO CHCESZ” to wiesz, że lepiej pod żadnym pozorem tego nie robić 😉

Na poprawę humoru zapraszam na degustację Tamdhu Batch Strenght 003.

Degustowana dziś przeze mnie szkocka to trzecia edycja  z serii Batch Strenght. Whisky nie posiada deklaracji wieku, ma naturalny kolor oraz nie była filtrowana na zimno.  Destylaty użyte do skomponowania tego malta starzone były w beczkach po sherry, głównie pierwszego napełniania.

Nos – słodki i owocowy, wiśnie, śliwki, rodzynki, czekolada, orzechy, wanilia

Smak – słodki i owocowy, od razu mocne sherry daje się we znaki. Gdy dodamy kilka kropli wody otworzy nam się cała paleta czerwonych i ciemnych owoców od śliwek i wiśni po maliny i żurawinę. Jest wanilia, karmel, deserowa czekolada, tanina, orzechy i rzecz jasna rodzynki.

Finisz – długi, rozgrzewający z mocą czerwonych owoców, cynamonem i pieprzem.

W trzech zdaniach: Sherry bomba jak ta lala. Początkowo dość agresywna i alkoholowa jednak po dodaniu wody zmienia się aksamitny koszyk pełen owoców. Whisky jest dobrze zbalansowana i ma piękne oleiste ciało. Bardzo solidna pozycja za bardzo przystępne pieniądze. Polecam.

Zawartość alkoholu 58,3% cena ok 300zł

Moja ocena 6/10

degustacja#205 GLENROTHES 1997 Maltmountains

GLENROTHES 1997 Mamo

Szkocja, Speyside

Glenrothes maltmountain

 

Prezentowana dziś whisky została wydana przez Maltmountains. Portfolio tego niemieckiego niezależnego bottlera zawiera zaledwie sześć pozycji. Są to wydane do tej pory Bladnoch 1990 (26yo) , Glen Keith 1995 (20yo) , Tobermory 1995 (20yo) , Bunnahabhain 1991 (23yo) , Speyside Region 1994 (20yo) oraz prezentowana dziś Glenrothes 1997 (20yo).  Co ciekawe każda z nich ma bardzo wysokie oceny na whiskybase https://www.whiskybase.com/whiskies/bottler/85491/maltmountains

Glenrothes 1997 skomponowana została z destylatów leżakujących przez 20 lat w beczce po sherry. Whisky ma naturalny, piękny kolor i nie była filtrowana na zimno. Powstały zaledwie 72 takie butelki. Jest to single cask butelkowany oczywiście z mocą beczki.

Nos – słodki i owocowy, skórzany, tytoniowy. Są wiśnie, śliwki, mięta, gorzka czekolada, trochę piwnicznego kurzu, rodzynki, drzewo sandałowe

Smak – to jest prawdziwa sherry bomba! Wiśnia, śliwka, rodzynki, czekoladowa muffinka, creme brulee z dobrze przypalonym brązowym cukrem, czeskie landrynki z przełomu lat 80-90 (kto pamięta?), eukaliptus, orzechy i kakao.

Finisz – długi, słodki, owocowy z akcentem lekkiego pieprzu

W trzech zdaniach: Wspaniały dram! Whisky jest bardzo dobrze zbalansowana, aromatyczna i pełna słodyczy. Zawiera w sobie książkowe wręcz atuty dobrej beczki po sherry i ma także elementy oldschool’u , które przecież wszyscy w tych beczkach tak kochamy. Alkohol ukryty idealnie, poziom butelkowania jest perfekcyjny do konsumpcji tego trunku bez wody. Jestem pod wrażeniem!

Zawartość alkoholu 50,3% , cena ok 650zł

Moja ocena 7/10

degustacja#203 GLENROTHES 1997 TTOW

GLENROTHES 1997 TTOW

Szkocja, Speyside

GLENROTHES 1997 TTOW

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej etykiety! Grafika zaprojektowana przez holenderską artystkę Monique Tromp-Slegers (Whisky-Arts) rozwaliła mnie totalnie. Ale o ile design ma znaczenie to najważniejsze jest jednak to co znajduje się w środku.

Zawartość butelki pochodzi z Glenrothes distillery, z premierowo wyselekcjonowanej beczki przez The Taste of Whisky wydanej  w ilości 74 sztuk na pięciolecie istnienia tej polskiej społeczności whisky.

Whisky została skomponowana z destylatów starzonych przez ponad 20 lat w beczkach sherry butt oraz finiszowanych w baryłkach octave po PX. Spotykamy się tutaj z naturalną barwą oraz brakiem filtracji na zimno. Jest to cask strenght butelkowany z mocą 56,1%

Nos – słodki i owocowy, maliny, pomarańcze, pianki murshmallow, szlifowane drewno. guma turbo, wanilia, rodzynki, eukaliptus, 

Smak – słodki i owocowy, malina, beza, wanilia, kajmak, croissant, liść laurowy, dąb

Finisz – średniej długości, tussipect(!), zioła, daktyle, dąb

W trzech zdaniach: Dobrze skomponowana, równa i przyjemna whisky. Wszystko wydaje się być na miejscu jednak dla mnie jest „za grzeczna” . Dwudziestoletnia Glenrothes + sherry butt oraz PX finisz to przecież gwarantowana bomba sherry! (..) Taka powinna być jednak coś przeszkadza się jej tutaj rozwinąć. Brakuje mi na końcu tego uderzenia, tej przysłowiowej kropki nad i. Debiut TTOW oceniam jednak za udany i z ciekawością zasiądę do #2. Trzymam kciuki za kolejne edycje.

Zawartość alkoholu 56,1% , cena ok 490zł

Moja ocena 5,5/10