degustacja#265 GLENTAUCHERS 2008 TWC

GLENTAUCHERS 2008 TWC

Szkocja, Speyside

Glentauchers 2008

To 265-ta publikowana degustacja i chyba dopiero pierwszy raz opisuję whisky z destylarni Glentauchers. Jednocześnie premierą ma też u mnie butelka wydana przez niezależnego niemieckiego bottlera The Whisky Cask. Dublet okazał się udany, nawet bardzo 🙂

Opisywana dziś whisky to single cask leżakowany przez ponad dziesięć lat w beczce po sherry Oloroso pierwszego napełniania. Whisky ma oczywiście naturalną barwę i została zabutelkowana z naturalną mocą przez niezależnego niemieckiego bottlera The Whisky Cask.

Nos – rodzynki, czereśnie, mokry dąb, eukaliptus, creme brulee, deserowe kakao, zakurzona skóra. Młoda whisky, a bukiet ma w sobie coś z oldschool’u. Alkohol zupełnie niewyczuwalny. Super.

Smak – daktyle, wiśnie, czekoladki after eight, espresso, konfitury babcine. Fajnie ułożona, daje dużo radości. 

Finisz – długi, dojrzałe wiśnie i kakao

W trzech zdaniach: Deserowa, wytrawna, oleista i mięsista. Przypomina mi kilkunastoletnie caski GlenDronach’a. Fajna rzecz w dobrej cenie. Zdecydowanie polecam miłośnikom dobrych beczek po sherry Oloroso.

Zawartość alkoholu 57,2% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#258 GLENALLACHIE 2004 M&P

GLENALLACHIE 2004 M&P

Szkocja, Speyside

IMG_4925

W skutecznym marketingu ważne jest planowanie z odpowiednim wyprzedzeniem. Doskonałym przykładem na to jak powinno się to robić w branży alkoholowej jest M&P. Wyobraźcie sobie, że świątecznego sampla Glenallachie 2004 , whisky wyselekcjonowanej przez tego dystrybutora otrzymałem już w grudniu 😉

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w październiku 2004. Przez ponad 13 lat dojrzewała w beczce po bourbonie, a na ostatnie 20 miesięcy została przelana do beczki typu hogshead po Pedro Ximenez. Butelkowanie w ilości 332 sztuk nastąpiło we wrześniu 2019. Whisky ma naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno.

Nos – słodki i owocowy, landrynki wieloowocowe, skóra, cynamon, czekolada, amaretto, mon cheri, eukaliptus

Smak – słodki i owocowy, alkohol lekko szczypie w język, są wiśnie w czekoladzie, czarna kawa, powidła śliwkowe, imbir, płatki cini minis, trochę goryczki dębowej

Finisz – średniej długości, rozgrzewający, grzaniec wieloowocowy, imbir, cynamon

W trzech zdaniach: Niezła selekcja MP, pamietam jednak lepsze. Whisky jest przyzwoita i grzeczna, miejscami niestety zbyt alkoholowa. Brakuje mi tu szczypty szaleństwa, potęgowania smaków i aromatów. Kilka kropel wody zdecydowanie tu pomaga i nadaje whisky spójności uwypuklając jej owocowy charakter.

Zawartość alkoholu 58,5% , cena ok 630zł

Moja ocena 5,5/10

degustacja#243 BENRINNES 2006 Adelphi Private Selection by Jarek Buss – Chapter#3

BENRINNES 2006 Adelphi Private Selection by Jarek Buss – Chapter#3

Szkocja, Speyside

IMG_3228

Odkąd tylko Pan Jarek Buss rozpoczął wydawanie swoich prywatnych selekcji, w sieci zaczęło się duże poruszenie. Butelki znikały niemal tak szybko jak bottlingi BWM, a feedback po degustacjach był za każdym razem bardzo pozytywny. Nic w tym dziwnego, jest to przecież postać ceniona nie tylko na naszym podwórku. Do tej pory nie miałem jeszcze okazji spróbować Chapter#1 ani też Chapter#2.  Kto jednak mówił, że należy wszystko robić po kolei? 🙂 Dziś zatem mierzę się z Chapter#3

Chapter#3 to whisky single cask butelkowana w mocy beczki przez niezależnego bottlera Adelphi po uprzedniej selekcji dokonanej przez p. Jarka Bussa. Wybór Pana Jarka tym razem padł na beczkę pierwszego napełniania po Oloroso sherry. Destylat spędził w niej niewiele ponad 13 lat. Mamy tu oczywiście do czynienia z naturalną – piękną zresztą barwą oraz brakiem filtracji na zimno. Powstało 160 takich butelek.

Nos – słodki i owocowy, galaretki w cukrze, czereśnie, drzewo sandałowe, powidła śliwkowe, skóra, dębina i czarna herbata

Smak – wstęp jest dość gorzki, dębowy i alkoholowy jednak po chwili ujawnia się owocowa słodycz, w której prym wiodą śliwki i czereśnie. Jest też dużo brązowego cukru i mlecznej czekolady. Robi się landrynkowo, momentami nawet za bardzo. Na szczęście jest też trochę porzeczkowej kwasowości, która usiłuje kontrować ten poziom osłodzenia.

Finisz – średniej długości ze śliwką, lukrem oraz śladami dębu

W trzech zdaniach: Nie jest to ten profil sherry, który lubię najbardziej ale wielu odbiorców znajdzie tutaj zapewne mnóstwo frajdy z degustacji. Whisky na pewno jest dobrze ułożona i solidnie skomponowana – dla mnie jest jednak zbyt landrynkowa i miejscami wręcz zamulająca. Największym atutem bez wątpienia jest jej bukiet, a także gęsta i oleista struktura. Po tej krótkiej przygodzie rozglądnę się za innymi selekcjami p. Jarka, które są tak chwalone w naszej społeczności.

Zawartość alkoholu 54,6% , cena ok 600zl

Moja ocena 5,5/10

degustacja#242 GLENALLACHIE 2006

GLENALLACHIE 2006

Szkocja, Speyside

IMG_3148

To była niewątpliwie gwiazda tegorocznego Salonu Win i Alkoholi Mocnych. Gwiazda, którą wielu chciało skraść z nieba, a okazała się odległa i niedostępna niczym ta polarna. Kto jednak trochę szczęścia miał, zdołał ją uchwycić.  Trochę czasu od festiwalu już minęło więc w ciszy i spokoju mogłem do niej podejść i sprawdzić o co tyle szumu 🙂

Zapraszam na spotkanie z Ralfy.com, a w zasadzie z jego limitowaną selekcją Glenallachie wydaną specjalnie na 10-lecie jego istnienia. Trzynaście lat w beczce po Porto, słuszna moc 59,9% ABV i ceniony nos w branży pozwalają mieć nadzieję na udaną degustację.

Opisywana dziś whisky to bardzo limitowana edycja butelkowana na 10-lecie Ralfy.com Selekcja, której dokonał Ralfy to baryłka po Ruby Porto, w której destylat spędził 13 lat. Powstało z niej 890 butelek w mocy beczki, oczywiście o naturalnym i pięknym rubinowy kolorze.

Nos – słodki, cukierkowy, pudrowy. Jest czarny bez, eukaliptus, kompot ze śliwek oraz trochę ziół i miodu. Zaczyna się naprawdę bardzo dobrze. Nie pamiętam whisky po Porto, która miała równie intensywny bukiet.

Smak – jest oleista i słodka z wyraźnym wpływem beczki po Porto. Ciemne owoce dominują, alkohol nie gryzie,  przeszkadza jednak trochę miejscami posmak śliwkowego bimberku, który znika na szczęście szybko i ustępuje miejsca malinom, dojrzałym wiśniom i kakao.

Finisz – dość krótki, owocowy i  landrynkowy

W trzech zdaniach: Słodziak z niej niesamowity. Wszystko początkowo się zgadza , bukiet i ciało są świetne – dają ogromną frajdę z degustacji. Zastanawia mnie ten wychodzący bimberek, który psuje chwilowo całokształt. Niestety finisz jest dla mnie największym rozczarowaniem – po tak pięknym wstępie spodziewałem się równie mocnego zakończenia. Generalnie mamy jednak solidnego single cask’a z wyraźnie udaną beczką po Ruby Porto, którego można było zakupić w naprawdę okazjonalnej cenie. Polecam – można na aukcjach jeszcze dorwać ostatnie sztuki w okolicach 120 Euro.

Zawartość alkoholu 59,9% , cena ok 360zł

Moja ocena 6/10

degustacja#239 GLENFARCLAS 1991 The Family Cask #162

GLENFARCLAS 1991 The Family Cask #162

Szkocja, Speyside

IMG_2380

Rodzina to nie tylko ci, z którymi mieszkasz pod jednym dachem. Rodzina to ci, za którymi się tęskni jeśli ich zabraknie…albo może zabraknąć.

U mnie dziś 24-letnia Glenfarclas The Family Cask z roku 1991 butelkowana z mocą beczki na poziomie 58%.  Zapraszam.

Prezentowana dziś whisky powstała z destylatu leżakującego w Sherry Butt (beczka #162) przez okres 24 lat. Jest to Release W15 o naturalnej barwie i mocy beczki na poziomie 58% ABV.

Nos – tęgi i bogaty, mocno skórzany, piwniczny z zapachem starego drewna, eukaliptusem, śliwkami, kawą i czekoladą. Wspaniały bukiet!

Smak – głęboki i złożony, ciemne owoce, espresso, eukaliptus, czerwona pomarańcza, mnóstwo czekolady, wiśnie, rodzynki sułtanki i orzechy laskowe.

Finisz – średniej długości, kompleksowy i intensywny z akcentami palonej kawy, tytoniu i wiśni.

W trzech zdaniach: Wspaniała, złożona i wielowarstwowa whisky dostarczająca samych przyjemnych bodźców dla podniebienia. To najlepsza Glenfarclas jaką miałem okazję pić do tej pory. Od początku do końca jest jak szyty na miarę garnitur. Fantastyczna rzecz. Rozpływam się… 🙂

Zawartość alkoholu 58% ,  cena ok 1500zł

Moja ocena 8/10

degustacja#234 BRAEVAL 1994 BWM

BRAEVAL 1994 BWM

Szkocja, Speyside

IMG_1529

Budzisz się wiosną, kiedy zasypiasz jest jesień, a między nimi wielokrotnie powraca zima i lato. Macie podobnie jak ja ?

„Four Seasons” to przeszłość. Nie ma więcej pór roku 😉

Jak wypada ostatnia część całej układanki Best Whisky Market? Zapraszam jak zawsze na krótką i rzeczową recenzję.

Ostatnia whisky z kolekcji „Four Seasons”  została wydestylowana w roku 1994 spędzając 24 lata w beczce po bourbonie. Jest to oczywiście single cask o naturalnej barwie, butelkowany z mocą beczki na poziomie 51,9% bez filtracji na zimno. Nasz niezależny polski bottler wydał zaledwie 166 takich butelek.

Nos – kwiatowy, trawiasty z laską wanilii, pastylkami pudrowymi, liściem laurowym, bazylią a także morelami, musem jabłkowym, ananasem i papają. Dość oryginalny jest ten bukiet. Najpierw dominują akcenty floralne, a dopiero po kilku długich minutach swoją siłę pokazują jasne owoce.

Smak – owocowy, tropikalny, dużo brzoskwini i papai, jest też mleczko kokosowe, posmak gumy turbo, a także wyraźny creme brulee z bezą. Bardzo ładnie i subtelnie wszystkie nuty rozwijają się na języku i idą z czasem w kierunku wielkiej spójności.

Finisz – długi i tropikalny, mleczne landrynki, biała czekolada oraz nieco dębu.

W trzech zdaniach: Bardzo skomplikowana whisky. Nie wszystkim może przypaść od razu do gustu. Zmienia się wielokrotnie na przestrzeni kilkudziesięciu minut – jest floralna, owocowa, momentami nawet wytrawna. Jest jak niełatwa łamigłówka – wielowarstwowa, złożona, wymagająca czasu, spokoju i dużej koncentracji. Mnie to pasuje.

Zawartość alkoholu 51,9% , cena 780 zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#231 GLEN MORAY 2004 Chardonnay Cask Finish LOŻA DŻENTELMENÓW

GLEN MORAY 2004 Chardonnay Cask Finish LOŻA DŻENTELMENÓW

Szkocja, Speyside

IMG_0834

Chwila piątkowej refleksji… i co? Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy nie opisałem żadnej whisky od Loży Dżentelmenów. Dziwna to dość sprawa bo w zasadzie poza Glenmorangie piłem je wszystkie. Nader to MasterClass’y oraz krajowe toury LD są zawsze w bardzo dobrych cenach, a dolewając oliwy do ognia, nasz prywatny polski bottler lubi dzielić próbkami swoich wyszukanych pociech. Jako że w podzięce także coś im czasem wręczę, to może zrobię opis Glen Moray 2004 w nadziei, że kiedyś i o mnie wspomni rycerz Artur na swoim kanale i nagra coś z moim samplem 😀

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2004, butelkowanie zaś nastąpiło w tym roku. Ostatnie 18 miesięcy destylat spędził w beczce po białym winie Chardonnay. Whisky pochodzi z beczki numer 99272 i ma oczywiście naturalny kolor, nie była także filtrowana na zimno. Jest to nasz krajowy bottling wydany przez Lożę Dżentelmenów.

Nos – wytrawny z przeplatającą się słodyczą białych owoców. Są tu jabłka, białe winogrona, morele. Jest avocado, sporo wanilii ale też dużo dębiny, której towarzyszy ziele angielskie powodując lekkie drapanie w nozdrzach.

Smak – początkowo słodki, znacznie bardziej niż w bukiecie. Na pierwszy plan wychodzą nuty musu jabłkowego, creme brulee,  wanilii oraz słodkich białych winogron. Po chwili jednak whisky zaczyna szczypać w język, czuć wyraźnie biały pieprz, tabasco i znów dąb. Gdzieś dalej jeszcze przewija się lukrecja.

Finisz – średniej długości, dość gorzki i dębowy, biały pieprz i nieśmiałe jasne owoce.

W trzech zdaniach: Mój debiut z finiszem Chardonnay zaliczam do udanych. Nie ma tu fajerwerków ale mamy solidną i dobrze ułożoną whisky, która zaskakuje ładnym i unikalnym bukietem. Nos jest jej niewątpliwym atutem. Na języku jest uszczypliwa, momentami alkoholowa jednak wyraźna słodycz białych owoców stara się te ostrzejsze i także dębowe nuty po cichu przykryć. Smak się broni. Finisz jest jej najsłabszą stroną.

Ciekawa edukacja i nowe doświadczenie. Dziękuję Loży za możliwość rozwijania swoich percepcji wonnych i smakowych 😉

Zawartość alkoholu 52,8% cena ok 600zł

Moja ocena 5/10