degustacja#188 ARDBEG Corryvreckan

ARDBEG Corryvreckan

Szkocja, Islay

Nie wyMIGasz się od niej. Nawet jeśli jesteś MIGlancem to jak już ją otworzysz, wypijesz ją w MIG. Poczujesz w niej MIGdały i nie dopadnie Cię po niej MIGrena.

Zapraszam na whisky z MIG-iem w tle 🙂

Ardbeg Corryvreckan została skomponowana z destylatów leżakujących w beczkach po bourbonie oraz w beczkach  francuskiego dębu. Nie mamy tutaj deklaracji wieku, wiemy natomiast, że trunek ten ma naturalny kolor i nie był filtrowany na zimno.

Nos – dymmy i torfowy, szpitalny, lizol, tytoń, toffi, masło orzechowe, wanilia, zioła i dąb

Smak – bogaty i złożony, torf, jodyna, nuty medyczne przeplatają się z owocami pomarańczy i ananasa, jest słodki karmel i herbatniki maślane, są także słone morskie akcenty oraz dębowa goryczka i migdały. Całości dopełnia mocny dymny charakter. Bardzo kompleksowa whisky.

Finisz – długi, rozgrzewający, torfowy i wędzony, słony z akcentem cytrusów

W trzech zdaniach: Obok Uigedail i Ardboga jest to mój faworyt ze stajni Ardbega. Corryvreckan jest bardzo równa i złożona. Profile smakowe pięknie ze sobą współgrają i balansują tworząc pysznego i bogatego malta. Poza aspektami wonno smakowymi niewątpliwą zaletą jest cena tej butelki oraz jej dostępność. Kto jeszcze nie miał okazji niech się waha.

Zawartość alkoholu 57,1% , cena ok 300zł

Moja ocena 6,5/10

Reklamy

degustacja#143 ARDBEG Ardbog

ARDBEG Ardbog

Szkocja, Islay

Podczas gdy cały świat żyje jeszcze premierą Kelpie, ja postanowiłem powrócić do Ardbeg Day 2013 i sięgnąć po Ardbog’a. Wspomnianą Kelpie miałem okazję spróbować w dniu premiery podczas II Whisky & Food Festiwal w Mikołowie. Whisky ta jednak nie sprawiła bym wył z rozkoszy, jednak ocenianie trunków na stoiskach festiwalowych jest jak sex w prezerwatywie – fajnie, że jest ale… 😉 No właśnie, dlatego do Kelpie wrócę sobie na spokojnie. Dziś zapraszam na torfowisko Ardbog’a.

Ardbog to whisky butelkowana z mocą 52,1%. W jej skład wchodzą destylaty starzone w beczkach po bourbonie oraz sherry Manzanilla. Jest to NAS, który nie był filtrowany na zimno ani barwiony karmelem.

Nosdymny i torfowy, wędzonka, wiórki dębowe, tabaka, wanilia, olej silnikowy, strudel jabłkowy

Smakdymny i torfowy, lekka solanka, skóra, orzechy, suszona śliwka, rodzynki, przyprawy korzenne

Finiszśredniej długości, dymny z akcentem przypraw korzennych

W trzech zdaniach: To chyba najlepsze wydanie okolicznościowego Ardbega. Moim zdaniem Ardbog jest znacznie lepszy od Dark Cove czy Pertpetuum. Beczka po sherry zrobiła tu niezłą robotę, trunek jest całkiem nieźle ułożony. Ciemna barwa substancji nie przypomina w ogóle wydań tej destylarni, które zazwyczaj są barwy jasnej-słomkowej. Solidna whisky, oby Ardbeg powrócił do tego poziomu wydań okolicznościowych.

Zawartość alkoholu 52,1% , cena obecnie ponad 900 zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#108 ARDBEG Dark Cove

ARDBEG Dark Cove

Szkocja, Islay

ardbeg-darc-cove

Ardbeg Dark Cove to whisky, która swoją premierę miała przy okazji tegorocznego Ardbeg Night. Oczywiście jak to zawsze bywa w przypadku whisky wydawanych z tej okazji, jest to edycja limitowana. Pamiętacie zapewne zeszłoroczną Perpetuum? Mnie osobiście jakoś nie powaliła https://mikeandmalts.com/2015/10/26/degustacja46 . Uważam, że od tak solidnego gracza na rynku należy spodziewać się więcej. Z takim właśnie nastawieniem zasiadam dziś do „ciemnej zatoczki” , która reklamowana jest przez gorzelnię jako najciemniejsza strona Ardbega. Strach pić!

Destylaty wykorzystane w tej limitowanej edycji starzone były w beczkach po bourbonie oraz sherry. Nie mamy tutaj deklaracji wieku, barwienia karmelem jak i filtracji na zimno. Butelkowanie „zaledwie” na poziomie 46,5%…. Zaledwie, ponieważ wszystkie poprzednie limitowane edycje mogły pochwalić się wyższą mocą.

Nos – dymny i torfowy, morska bryza, słone paluszki, mokre tlące się drzewo, lizol, limonka, suszone śliwki

Smak – oleisty i torfowy, początkowo słodycz czerwonych owoców – wiśnie, czarna porzeczka – jednak po chwili pojawiają się ostrzejsze akcenty pieprzu, anyżu i chili, dochodzą także mocne nuty drzewne oraz posmak wędzonego boczku

Finisz – średniej długości, dymny i pikantny z akcentem kawy i palonego cukru

W trzech zdaniach: No i znów niedosyt. A może to tylko moje „wygórowane” oczekiwania w stosunku do kolejnego wypustu Ardbega? W każdym bądź razie brakuje mi tu mocy i dłuższego finiszu. Duży plus za to co dzieje się na języku. Przejście ze słodyczy przez przyprawy, drzewo do wędzonki jest naprawdę ciekawe i zadowoli pewnie niejednego smakosza whisky z Islay.

Zawartość alkoholu 46,5% , cena ok 600-700zł

Moja ocena 4,5/10

degustacja#46 ARDBEG Perpetuum

ARDBEG Perpetuum

Szkocja, Region Islay

ard

Powyborcze emocje powoli opadają. Jedni piją w geście triumfu, drudzy zaś piją z powodu niemocy przyjęcia na trzeźwo tego co wydarzyło się wczoraj. Obydwie grupy ludzi mają jednak wspólny mianownik – coś co łączy te pozytywne i negatywne emocje – to alkohol! Dla mnie zły powód do picia nie istnieje, pod warunkiem że piję dobrą whisky. 

Dziś kilka słów o Ardbeg Perpetuum, czyli limitowanej edycji wypuszczonej w tym roku z powodu dwusetnych urodzin destylarni. Nie mamy tutaj deklaracji wieku butelkowanej whisky i tak naprawdę nie wiemy jakie destylaty wchodzą w skład tego trunku. Wiemy natomiast, że do produkcji tego wypustu posłużyły zarówno beczki po bourbonie jak i po sherry. Sam producent reklamuje tę edycję jako zawarcie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości pod jednym korkiem.

Nos – lekki dym, torf, mokry nadmorski piasek i cytrusy. Raczej średnio lotna.

Smak – tutaj już mocniejszy dym, spod którego wyłaniają się przyprawy korzenne oraz czekoladowo-waniliowa słodycz

Finisz – średniej długości, torfowy i pieprzny

W trzech zdaniach: Lubię te klimaty. Z pewnością nie jest to zły trunek jednak przyczepić się muszę do mniej wyrazistego bukietu oraz nie tak długiego finiszu jak w wersji 10 yo. Za cenę Perpetuum można mieć niemal trzy butelki TEN !  Wybór pozostawiam Wam.

Zawartość alkoholu 47,4% , cena ok 490 zł

Moja ocena 4/10