degustacja#216 MILTONDUFF 10 TTOW

MILTONDUFF 10 TTOW

Szkocja, Speyside 

Miltonduff10TTOW

No i doczekaliśmy się kolejnego bottlingu chłopaków z The Taste Of Whisky. Tym razem ich zamiarem było wydanie whisky – nie boję się tego dosłownie nazwać „budżetowej” – ale jednak takiej, która będzie idealną codzienną pozycją w naszym kieliszku. Coś w czym zanurzysz swój nos i usta z przyjemnością, jednak coś nie nader skomplikowanego. Coś co kupisz za ok 250zł i nie schowasz tego w szafie. Brzmi banalnie jednak wcale łatwym do zrealizowania nie jest gdy chcesz dać ludziom coś co nie jest NAS-em, nie leżakowało w beczce wykorzystanej wcześniej kilkukrotnie i przy okazji wydane zostało z mocą beczki. Czy to się udało ? Postanowiłem sprawdzić.

Premierowa whisky z serii Daily Collection to single cask (700985) którą tworzą destylaty leżakowane przez 10 lat w baryłce pierwszego napełniania po bourbonie. Nie ma tu dodatku karmelu oraz nie spotkamy się tu z filtracją na zimno. Przy butelkowaniu nie dodano też wody, tak więc mamy tu CS-a o mocy 59,7%. Wszystkie 158 wydanych butelek znalazło już swój dom 🙂

Nos – dość alkoholowo i dębowo na początku…Musi dłuższą chwilę pooddychać by ukazała dużą dawkę wanilii, kokosa, dawkę owoców moreli i ananasa oraz przyprawy ziela angielskiego i koszonej trawy

Smak – dębowa gorycz  i alkohol atakują dość mocno przy pierwszym kontakcie ale po dłuższej chwili i dolaniu wody ustępują miejsca wanilii, brzoskwini, zielonemu bananowi. Jest trochę waty cukrowej, landrynek i miodu a także szczypta białego pieprzu

Finisz – krótki, dębowy i gorzki z akcentem ziela angielskiego

W trzech zdaniach: Czas, czas i jeszcze raz czas….i woda (!) Ta whisky bardzo długo się otwiera. Skoro ma to być Daily Dram to niektórym może tego czasu na co dzień nie wystarczyć i jej odbiór może pójść w nadmiar goryczy i alkoholu zamiast w lekkie tropiki i słodycz. Dla mnie będzie to raczej coś na starter i rozbieg aniżeli codzienny dramik ale dla tych, którzy nie wyszli do tej pory poza margines oficjalnych bottlingów być może będzie pozycją bardziej atrakcyjną.

Zawartość alkoholu 59,7% , cena 270zł

Moja ocena 3/10

degustacja#187 The BALVENIE 12yo Single Barrel

The BALVENIE 12yo Single Barrel (cask 4665)

Szkocja, Speyside

Strasznie chodziły za mną ostatnio beczki po bourbonie pierwszego napełniania. Wśród panującego nadal boom’u na sherry, porto czy inne winne baryłki, ta klasyka zdaje się czasem na chwilę nam umknąć.
Szukałem i znalazłem idealnego daily drama za rozsądne pieniądze.
Zapraszam na moje wrażenia z degustacji The Balvenie12yo Single Barrel.

Whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w beczce po bourbonie pierwszego napełniania przez 12 lat. Nie była barwiona karmelem ani filtrowana na zimno. Moja butelka pochodzi z beczki nr 4665.

Nos – słodki i owocowy, świeży z wanilią, miodem, kokosem, limonką oraz dębem

Smak – słodki i kwiatowy, miód, wanilia, pastylki pudrowe, syrop klonowy, cytrusy i biszkopty

Finisz – średniej długości, dębowo-imbirowy z akcentem cytrusów

W trzech zdaniach: Whisky jest zaskakująco oleista, poziom alkoholu wydaje się być idealny – znakomicie się ją pije bez dodatku wody. Zawartość kryje w sobie wszystkie aspekty młodej lecz dobrze ułożonej whisky z beczki po bourbonie. Za te pieniądze zdecydowanie polecam!

Zawartość alkoholu 47,8% , cena ok 270zł

Moja ocena 4,5/10

degustacja#166 OMAR Bourbon Single Malt

OMAR Bourbon Single Malt

Tajwan

W 2008 roku na Tajwanie powstała destylarnia Nantou. Obecnie na rynku dostępne są dwa NASy produkowane w tej gorzelni – z beczki po sherry oraz z beczki po bourbonie. Obydwie whisky możecie zakupić w Centrum Wina.

Ja dziś przyglądam się bliżej edycji po bourbonie. Czy Kavalan będzie miał w końcu godnego konkurenta?

Nos – świeży i wytrawny, kwiatowy, dużo dębu, skoszona trawa, jabłka, morele, miód i pomarańcze. Początkowo dość alkoholowy jednak jeśli damy jej 15 min w kieliszku to alkohol schodzi na dalszy plan.

Smak – słodki i dębowy, zaskakująco oleiste ciało, początek ostry, uderzenie nut drzewnych i alkoholu ale za chwilę kontra potężnej słodyczy miodu i karmelu a także jasnych owoców z przewagą jabłek i moreli a także ananasa i banana. Nie brakuje też przypraw, jest pieprz i ziele angielskie.

Finisz– średniej długości, słodowy z mocną dębową goryczką, pieprzem oraz karmelem.

W trzech zdaniach: Ta whisky potrzebuje czasu. Daj jej go w kieliszku a na pewno Cię pozytywnie zaskoczy. Dawno nie spotkałem tak dużej słodyczy z beczki po bourbonie. Jest także bardzo dużo dębu oraz momentami agresywnego alkoholu jednak wspomniana wcześniej słodycz z czasem przykrywa te minusy i whisky staje się bardzo pijalna. Ma swój unikatowy charakter i napewno ogromny potencjał. Kavalan to jeszcze nie jest jednak z zaciekawieniem czekam na kolejne wypusty tej młodej tajwańskiej destylarni.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 350zł

Moja ocena 3,5/10