degustacja#305 HIGHLAND PARK Cask Strength Release No.1

HIGHLAND PARK Cask Strength Release No.1

Szkocja, Islands

Przygotowani na lany poniedziałek? Dziś nie ma żartów i tylko amunicja z odpowiednią mocą może przeciwstawić się siłom wroga. Dziś łapię za kolbę Highland Park Cask Strength z mocą wyrzutu 63,3% i każdy kto się do mnie zbliży zostanie nieźle sponiewierany. Zaryzykujecie?

Opisywana dziś whisky to kombinacja beczek z dębu amerykańskiego oraz sezonowanych beczek po sherry. Whisky nie była filtrowana na zimno ani barwiona karmelem. Jest to pierwszy wypust z tej destylarni butelkowany z mocą beczki. Wiemy już też, że będą kolejne wydania.

Nos tosty z masłem i miodem, lukrecja, bryza morska, muśnięcie dymu, brzoskwinie, drewno , sernik z rodzynkami, sporo gryzącego alkoholu 

Smakdużo miodu, skórka chleba , krówki mleczne , syrop klonowy, delikatny torf, nadal alkohol, ostry pieprz , kardamon

Finiszalkoholowy , morski, karmelowy 

W trzech zdaniach: Whisky od początku jest alkoholowa i bardzo agresywna. Wodą, lejcie ją wodą! Dopiero po odpowiednim zalaniu HP otwiera się ukazując duże pokłady miodu, karmelu i morskiej bryzy. Nie ma tu wielkiej złożoności ale można ją sączyć doszukując się jeszcze krówek, serniczka i brzoskwiń. Konia z rzędem jednak temu, kto w ciemno postawiłby tu na jakikolwiek udział beczek po sherry.

Nie ryzykuj, bez wody nie podchodź!

Udanego dyngusa 🙂

Zawartość alkoholu 63,3% cena ok 300zł

Moja ocena 4/10 – 83/100

degustacja#302 GLENALLACHIE 2008 bottled for Kirsch Import

GLENALLACHIE 2008

Szkocja, Speyside

Glenallachie mógłbym z porcji własnych doświadczeń określić jako dość trudną w odbiorze. Przez długi czas w różnych wydaniach wyczuwałem mokrą szmatę, a sama whisky pod kątem złożoności wielokrotnie pozostawiała wiele do życzenia . Od jakiegoś czasu jednak coś się zaczęło zmieniać na lepsze i nie koniecznie trzeba za to płacić duże pieniądze.

Idealna budżetówka w mocy beczki z wyraźnym wpływem Pedro Ximenez oraz Pinot Noir? Bardzo proszę! Glenallachie 2008 butelkowana dla Kirsch Import.

Opisywana dziś whisky to kupaż destylatów z 2008 roku leżakujących przez conajmniej 12 lat w beczkach po Pedro Ximenez oraz Pinot Noir. Butelkowanie z mocą beczki, bez filtracji na zimno oraz bez barwienia. Dla chętnych raczej nie braknie bo wydano aż 4761 butelek tej właśnie whisky. Sprawdzamy.

Nos – powidła śliwkowe , amaretto, marcepan, gorąca czekolada, chili, mielone migdały, kawa

Smak – pełny , oleisty, słodycz czerwonych owoców w postaci mięsistych wiśni czereśni, mamy pestki granatu, chili, lody waniliowe z gorącymi malinami, orzechy, kawa

Finisz – średniej długości , amaretto, kokos, czereśnie 

W trzech zdaniach: Oj jest naprawdę bardzo fajnie! Whisky jest kremowa, intensywna i wielowarstwowa. Czuć w niej miejscami młodość ale użyte beczki dały tu dużo „soku” i picie tej szkockiej sprawia wiele przyjemności. Zaskakująco dobra kombinacja i bardzo udana pozycja za relatywnie niewielkie pieniądze. Super rzecz jako #dailydram. Oby więcej takich odkryć.

Zawartość alkoholu 53,9% , cena ok 300zł

Moja ocena 5,5/10 – 87/100

degustacja#302 LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

Szkocja, Islay

Miłość jest wtedy, kiedy na trzeźwo też się sobie podobacie. Miłość jest też wtedy, gdy od lat jesteście niezmienni. Wreszcie miłość jest też wtedy gdy chcesz ją zabić lecz ciagle odkładasz to na jutro.

Laphroaig 10 Cask Strenght – wiecznie piękna, niezmienna od lat i zawsze w zasięgu ręki. To miłość.

Opisywana dziś whisky jest dwunastym wydaniem z serii Cask Strength. Jest to kupaż destylatów starzonych przez conajmniej 10 lat w beczkach po bourbonie, butelkowanych z naturalną mocą, nie filtrowanych na zimno i nie barwionych karmelem. Sprawdźmy czy bardzo różni się od swoich poprzedniczek.

Nos – dużo fenoli i sporo dymu, sól morska, grillowane mięso, cytrusy, jodyna, tlące się drewno, bandaże

Smak – słodki torf, wanilia, miód, syrop klonowy, glony, czarny pieprz, jodyna, tarta cytrynowa z cynamonem

Finisz – długi i rozgrzewający, orzechy, pieprz, jodyna, tytoń i dym torfowy

W trzech zdaniach: Nadal trzyma poziom do, którego zdążyła nas już przyzwyczaić. Jest jakby od lat niezmienna, powtarzalna i to jest jej siła. Whisky jest pełna, oleista i dobrze zbudowana. Alkohol fantastycznie ukryty, a wszystkie warstwy i smaki są wyraźne i występują kolejno po sobie jak w książce. Kolejny bardzo udany batch i jak zwykle uczciwy stosunek jakości do ceny.

Zawartość alkoholu 61% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#294 BOWMORE 2003 CA

BOWMORE 2003 CA

Szkocja. Islay

Pijesz i widzisz te czerwone okna Nikiszowca, górniczą spuściznę i śląską gościnność. Szokujące jakże wyraźny obraz jego maluje się z każdym kolejnym jej łykiem. Niech gra i wodzi naszymi zmysłami Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, a te czerwone okna wodzą nas na pokuszenie.

Bowmore 2003 Cadenhead – Authentic Collection. „Whisky ze Śląska”.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2003 roku. Proces maturacji przebiegał w hogshead’dzie po bourbonie do grudnia 2014. Z beczki tej powstały 240 butelki o naturalnej mocy 58,7% ABV. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – drewno opalane torfem, węgiel, sadza, amaretto, czekolada, surowe mięso, cytrusy, olej silnikowy, eukaliptus.

Smak – dużo charakterystycznego dla Bowmore’a drewna, torfu, grillowana cytryna, boczek i poziomki, skórka grejpfruta, sezam i popiół. Ależ ja uwielbiam takie brudne whisky!

Finisz – długi, oleisty, węglowy, słodkie cytrusy, mentol.

W trzech zdaniach: Jest ciężka, brudna i oleista niczym górnik wracający z szychty, a jednocześnie dojrzała, miła i słodka jak kufel piwa wychylony przez niego po grubie. Kojarzy mi się z pięknym Nikiszem i wyjątkową śląską gościnnością. Super balans, duży wpływ „soczystej” beczki i ten niepowtarzalny węgielny klimat. Uwielbiam i polecam. Niech ten obraz zostanie tu na dłużej.

Moja ocena 6/10 – 89/100

Zawartość alkoholu 58,7% , cena ok 350zł

Robert Tyczewski – dzięki za graficzne wsparcie ! 🙂

degustacja#293 LONGMORN 2005 The Distillery Reserve Collection

LONGMORN 2005

Szkocja, Speyside

Zapraszam Was na pyszną podróż do destylarni Longmorn by posmakować tamtejszej trzynastolatki z beczki pierwszego napełniania po sherry.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w marcu 2005. Proces maturacji odbywał się w beczce pierwszego napełniania po sherry. Butelkowanie z naturalną mocą miało miejsce w sierpniu 2018. Z baryłki #21952 powstały 924 butelki o pojemności 500ml. Rzecz jasna whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – skórzany, podgniłe deski, marcepan, mon cheri, mokradła, czekolada deserowa. Świetny wytrawny i brudny – charakterny nos.

Smak – wytrawny, dobrze wyważony, kompot z wiśni, tytoń, czekolada deserowa z pomarańczą, rodzynki i śliwki. Świetnie rozchodzi się po języku.

Finisz – średniej długości z dużą ilością czekolady i czerwonych owoców, także chili.

W trzech zdaniach: Młoda lecz bardzo dobrze ułożona whisky, której beczka firstfill po sherry dała wiele dobrego. Nie mylcie z modern sherry! Amatorzy płaskich i cukierkowych ulepków nie znajdą tu nic dla siebie. Whisky jest wytrawna i pięknie brudna, ma znamiona oldschoolu. Warto spróbować.

Zawartość alkoholu 61,6% , cena ok 600 zł (500ml)

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#289 HAZELBURN 2004 Oloroso Cask Matured

HAZELBURN 2004 Oloroso Cask Matured

Szkocja, Campbeltown

Uwielbiam Campbeltown, bez dwóch zdań to mój ulubiony region Szkocji, w którym produkowana jest whisky. Do tej pory jednak Hazelburn traktowałem jako ostateczność i to nie tylko z powodu słabych podstawek. Ta whisky zmieniła moje dotychczasowe podejście. Dziś o Hazelburn 2004 Oloroso Cask Matured.

Opisywana dziś whisky to kompozycja destylatów z 2004 roku, która spędziła ponad 14 lat beczce po sherry Oloroso. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Powstało 9900 sztuk tej whisky, zabutelkowanej z naturalną mocą 49,3% ABV.

Nos – olej silnikowy, rozgrzane opony, torf , marmolada truskawkowa , opalona beczka dębu, , stolarnia, pomarańcze , rodzynki , smoła

Smak – torf, rodzynki, czerwone pomarańcze , wanilia, czekolada, kawa, marcepan , wiśnie, migdały

Finisz – długi, rodzynki, torf, czekolada, tytoń

W trzech zdaniach: Bardzo dobra pozycja. Whisky jest świetnie ułożona i zbalansowana. Hazelburn 2004 ma cudownie brudny charakter Campbeltown, w który fantastycznie wnikają akcenty Oloroso. Bardzo przypomina mi Longrow 14, którą bardzo lubię, jednak tutaj jest jeszcze lepiej. Pyszna rzecz za dobre pieniądze. Brać kartonami! 🙂

Zawartość alkoholu 49,3% , cena ok 450zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

degustacja#284 GLENFARCLAS 12 CS Polish Exclusive – batch#1

GLENFARCLAS 12 CS Polish Exclusive – batch#1

Szkocja, Speyside

Jakąś chwilę nie było mnie na polskim podwórku, a przecież całkiem dużo się tu ostatnio dzieje. Dziś kilka zdań na temat Glenfarclas 12 butelkowanej specjalnie dla Tudor House.

Opisywana dziś whisky została zabutelkowana specjalnie dla Tudor House. Jest to kompozycja destylatów leżakujących przez przynajmniej 12 lat w beczkach po sherry Oloroso. Butelkowanie z naturalną mocą, naturalny kolor i 600 butelek stanowiących serię Cask Strength – Polish Exclusive batch#1.

Nos – dużo rodzynek, czekolada, pieprz cayenne, mentol, śliwka węgierka, dąb. Całkiem przyjemnie, nic mi tu nie przeszkadza pomimo wysokiego woltażu.

Smak – cukierkowa, słodka i pieprzna zarazem, są wiśnie, lody waniliowe z amaretto, śliwki, palony cukier, rodzynki. Jest dobrze, nie wybitnie ale pije się ją dość lekko.

Finisz – średniej długości, pikantny i dość alkoholowy, dużo dębu, tytoń, gorzka czekolada

W trzech zdaniach: Whisky poniżej 300zł, która ma wiele do zaoferowania. Jest wyrazista, oleista z wyraźnym wpływem Oloroso. Dobry bukiet, dobry język ale niezbyt ciekawy finisz. Ogólnie korzystny zakup godny trzech Jagiełłów. Polecam.

Zawartość alkoholu 58,9% , cena 290 zł

Moja ocena 5/10 , 86/100

degustacja#283 LONGROW 2007 CA

LONGROW 2007 CA

Szkocja, Campbeltown

Dawno już nie wrzucałem nic od Cadenhead’s . Trafiła się jednak wielbiona przeze mnie w każdej postaci Longrow więc postanowiłem Wam ją trochę przybliżyć. Mineralny i morski destylat plus 11 lat w beczce po Porto zazwyczaj brzmią dobrze. Sprawdźmy.

Opisywana dziś whisky została wydana przed Cadenhead’s w roku 2019 i wchodzi w skład serii Wood Range. Destylat leżakował w beczce typu Refill Port Cask od roku 2007. Powstało 708 takich butelek.

Nos – ziemnisty, morski, owoce leśne, stolarnia, skórka cytryny , trochę torfu, opona samochodowa 

Smak – przypalone mięso, popiół, żelki haribo, nie brakuje owoców malin i śliwek, skórka cytryny , masło orzechowe , galaretka pomarańczowa

Finisz – długi, dużo tytoniu i popiołu  w asyście owoców leśnych i czerwonej pomarańczy 

W trzech zdaniach: Fajna kompleksowa whisky, w której beczka nie zdominowała charakternego destylatu Longrow’a. Powoli się rozwija, potrzebuje chwili ale czekanie zostaje nagrodzone. Jest dobrze, nawet solidnie lecz bez fajerwerków. Warto rozglądnąć się za sampelkiem, zakup całej butelki w obecnej cenie nie będzie jednak dobrym pomysłem.

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 800zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#282 GLEN ELGIN 1997 GM

Są takie polecenia, wobec których nie sposób jest przejść obojętnie. Skorzystałem i odleciałem zupełnie. Glen Elgin 1997 od Gordon & MacPhail jest whisky absolutnie epicką. To taki dram, po którym nie chcesz pic nic innego by nie zepsuć sobie tego co właśnie się wydarzyło.

Opisywana dziś whisky została wydana w lutym 2018 roku przez niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. destylat leżakował w beczkach pierwszego napełniania po sherry od roku 1997. Powstały 602 takie butelki stanowiące element serii Connoisseurs Choice – Cask Strenght.

Nos – chlebek marcepanowy, orzechy, piernik, mon cheri, panna cotta z ciepłymi malinami, amaretto, mięta. Jest solidnie, retro…ciekawe co będzie dalej…?

Smak – ojej….nie spodziewałem się..ależ tu jest głębi, beczka sherry niczym z lat 80, solidna dawka oldschool’u , dużo skóry i starego drewna, ale przede wszystkim konfitury z czerwonych owoców, czekolada deserowa z miętą, cynamon i pomarańcze. Coś absolutnie fantastycznego!

Finisz – długi, nieustający, mnóstwo czerwonych owoców, drzewo sandałowe, mentol.

W trzech zdaniach: Wyrwała mnie z butów i to tak, że szukam ich nadal po całej Polsce. Glen Elgin 1997 GM jest bogata, intensywna, doskonale zbalansowana i nie brakuje jej w zasadzie niczego. Ciężko obecnie trafić na taki profil, beczki sherry zdają się zmierzać w zupełnie innym kierunku. Ta whisky ma w sobie wszystko z lat ’80-’90. Można? Oczywiście!

Zawartość alkoholu 55,7% , cena ok 1500-1800zł

Moja ocena 7,5/10 , 93/100

degustacja#281 GLENDRONACH 1989 KINGSMAN EDITION

GLENDRONACH 1989 KINGSMAN EDITION

Szkocja, Highlands

Jesień w pełni więc pora na jesienne whisky. Idealną przedstawicielką tej pory roku jest bez wątpienia Glendronach 1989 Kingsman. Jej bukiet momentalnie wypełnia całe pomieszczenie, smak pozwala się w pełni zrelaksować przy dźwiękach strzelającego w kominku drewna, a finisz zdaje się trwać w nieskończoność.

Zapraszam na chwilę jesiennego odprężenia.

Opisywana dziś whisky została zabutelkowana w 2019 roku z okazji premiery filmu „The King’s Man: Pierwsza Misja” . Jest to kompozycja starzona od 1989 roku w sześciu beczkach po sherry Oloroso oraz finiszowana baryłkach po Pedro Ximenez. Whisky ta została wybrana przez Master Blender Dr Rachel Berry oraz reżysera, scenarzystę i producenta wspomnianego filmu Matthew Vaughna. Po pierwszej Kingsman z roku 1991 jest to ich drugi wspólny projekt . Powstały 3052 takie butelki, a ja mam przyjemność testować tę z numerem 2634. Wszystkie te butelki są pięknie zapakowane oraz ręcznie opisane.

Nos – mnóstwo soczystych wiśni,  karmelizowane śliwki w cynamonem i brązowym cukrem, kakao, zakurzona stara książka , warsztat kaletniczy. Kapitalny zrównoważony bukiet, bardzo wciągający i uzależniający.

Smak – słodki i wytrawny, dostojny,  oczywiście pierwsze skrzypce grają tu śliwki, rodzynki i dojrzałe wiśnie, pojawia się uwielbiana przeze mnie  czekoladka Malaga, są też stare konfitury które wyjadałem dziadkom zakradając się do piwnicy , deserowa czekolada, gdzieś w tle nawet eukaliptus, a także marcepan i figi.

Finisz – długi, bardzo długi, kakao, cygaro , śliwki 

W trzech zdaniach: Fantastyczna i urzekająca, dostojna i bogata whisky, z którą chciałoby się spędzać każdy wieczór. Ten bukiet….mogę napisać, że nie da się jej pić bo ciężko od niej oderwać nos i przejść do etapu badania smaku 😉 Smak…mlaskam na końcu, a to oznacza pełen sukces. Finisz…absolutnie kapitalny, trwa i trwa bez końca. Rewelacyjna whisky, niestety nie za małe pieniądze.

Zawartość alkoholu 50,1% , cena ok 5500zł

Moja ocena 8/10 , 94/100

degustacja#280 BRUICHLADDICH 2004 BW Grenache Blanc vs BRUICHLADDICH 2004 BW Grenache Noir

BRUICHLADDICH 2004 BW

Szkocja, Islay

Ta sama destylarnia, ten sam bottler, ten sam rok destylacji i butelkowania. Różnią je jedynie beczki po winach, w których były leżakowane. Zapraszam na porównanie dwóch Bruichladdich 2004 wydanych przez Bruhler Whiskyhaus.

Opisywane dziś whisky zostały wydane przez niezależnego bottlera Bruhler Whiskyhaus i wchodzą w skład serii A Dream of Scotland. Obydwie dzisiejsze pozycje zostały wydestylowane w 2004 roku, a także obydwie zostały zabutelkowane z mocą beczki w roku 2019. Jedna z nich leżakowała w beczce po winie Grenache Blanc, druga zaś w beczce po Grenache Noir.

Nos

GB: intensywny o delikatnej winnej kwasowości ,  moszcz winogronowy, kwiaty, cytrusy, gorzka czekolada, wypalone drewno, mokra gleba

GN: bardziej stonowany, ocet winny, ananas , ciemne winogrona, lekka ziemnistość. O dziwo znajduję tu akcenty irlandzkiej whiskey – szok 🙂

Nieznacznie wygrywa GB oferując ciut bogatszy bukiet i więcej winnych akcentów . W obydwu przypadkach alkohol świetnie ukryty. Można z nimi spędzić przy nosie dużo miłego czasu. 

Smak
GB: charakter Bru od razu czaruje, mamy tu walkę pomiędzy słodkością, a wytrawnością i żadna z nich nie chce odpuścić. Świetna równowaga, whisky jest ściągająca . Jest też gorzka czekolada i mokry tytoń..

GN: charakter Bru także na pierwszym planie, mamy tu więcej słodyczy , morele, pieczona gruszka, a także kawa zbożowa. I nadal ślad pot still, który wprowadza tu sporo zamieszania. Na szczęście tytoń i ziemnisty charakter również pozostaje.


Ponownie wskazanie na GB choć tu już znacznie bardziej aniżeli miało to miejsce w nosie . 

Finisz
GB: bardzo długi, taniczny, skórzany , tytoń

GN: długi, słodki, karmelki i mleko w tubce

Po raz trzeci GB

W trzech zdaniach: No cóż, walka okazała się nierówna choć obydwie pozycje miały takie same szanse na starcie. Grenache Blanc jest według mnie whisky bardziej ułożoną, znacznie bardziej intensywną i na każdym etapie ma więcej do zaoferowania niż Grenache Noir. Jestem totalnie rozbity…te „białe” aromaty i smaki wyczuwałem w opcji „czerwonej” i dokładnie to samo działo się na odwrót. Ktoś musiał mi podmienić sample 😉

Bruichladdich 2004 BW Grenache Blanc

Zawartość alkoholu 60,9%, cena ok 550zł (500ml)

Moja ocena 6/10 , 89/100

Bruichladdich 2004 BW Grenache Noir

Zawartość alkoholu 63% , cena ok 550zł (500ml)

Moja ocena 5/10 , 86/100

degustacja#277 GLENDRONACH 2005 Hand – Filled #1446

GLENDRONACH 2005 Hand – Filled #1446

Szkocja, Highlands

Własnoręczne napełnianie butelki w destylarni to nie lada przeżycie dla każdego amatora whisky. Trzy lata temu miałem okazję być w GlenDronach i napełniłem własną butelkę prosto z beczki #1446

Czy znalazłem się w odpowiedniej porze w odpowiednim miejscu? Chyba tak bo podstawiona wtedy beczka okazała się być bardzo udana.

Zapraszam.

Opisywana dziś whisky pochodzi z beczki po sherry puncheon #1446 , która została zalana destylatem 23.11.2005 i zabutelkowana przeze mnie 25.09.2017.

Nos dużo czekolady i rodzynek sułtańskich, serniczek z domową polewą, sporo wiśni i śliwek oczywiście, cukier puder, zakurzona drewniana skrzynka, lubczyk ogrodowy, skórzany pasek.

Smak piękna tekstura z soczystymi wiśniami, i smażonymi śliwkami, ciasto drożdżowe, czekolada, espresso, przyjemny dąb, wanilia. Piękny i intensywny język potęgujący głębię czerwonych owoców i deserowej czekolady. Super!

Finiszdługi, czerwone owoce pozostają na długą wraz z dobrą kawą i odrobiną tytoniu.

W trzech zdaniach: Od początku do końca jest intensywnie i bogato, a finisz jest fantastycznym zwieńczeniem wcześniejszych doznań. Jak na niezbyt wiekową whisky wyszło wspaniale. Fajne wspomnienia i tak samo fajna sama whisky. Trzeba tam wrócić 🙂

Zawartość alkoholu 56,1% , cena ok 900zł

Moja ocena 7/10 , 91/100