degustacja#291 DIAGEO Special Releases 2020 „Rare by Nature”

Dziś nieco dłużej niż zwykle. Ale dziś mam dla Was aż osiem pozycji w jednym wpisie, co oznaczać może tylko jedno – Diageo Special Releases 2020. Do tematu podszedłem poważnie, ponieważ otrzymany zestaw sampli rozłożyłem sobie na trzy wieczory poprzedzając je rozbiegówkami. Dodatkowo bawiłem się przy tym wyśmienicie degustując je wszystkie na zasadzie blind tastingu, no ale skoro buteleczki były ponumerowane, nie opisane to pewnie jakiś powód takiego zabiegu musiał być.

Sprawdźcie jak prezentuje się tegoroczna seria DSR.

CARDHU 11yo

Nos – biszkopty, brzoskwinie, kokos , anyż 

Smak – dużo brzoskwiń, chleb , morele , dąb, pianki murshmallow

Finisz – dość gorzki , dębowy , białe owoce


Zawartość alkoholu 56%

Moja ocena 5/10 , 85/100


DALWHINNIE 30yo

Nos – owoce tropikalne , guma turbo, wosk, lemoniada, zielone jabłka, masło orzechowe

Smak – ojej…coś wspaniałego , aksamitne uderzenie tropików , biała czekolada, miód , imbir, cynamon, zielone jabłka

Finisz – długi , niezwykle owocowy z akcentem czarnego pieprzu i imbiru

Zawartość alkoholu 51,9%

Moja ocena 6,5/10 , 90/100 


MORTLACH 21yo


Nos – alkohol trochę drażni, jest wanilia , białe żelki Haribo, mirabelka, śliwka, cynamon

Smak – cytrusy, imbir, rodzynki, sporo dębu, pieprz

Finisz – średni, dąb, mirabelka, imbir


Zawartość alkoholu 56,9%

Moja ocena 6/10 , 89/100


The SINGLETON Of Duftown 17yo


Nos – wanilia, pastylki pudrowe, świerk, żywica

Smak – jabłka, karmel, wanilia, kiwi, orzechy

Finisz – krótki , pieczone jabłko dąb 

Zawartość alkoholu 55,1%
Moja ocena 4,5/10 , 84/100


CRAGGANMORE 20yo

Nos – mało intensywny , brzoskwinie, wanilia, zielony banan, miód, kwiaty

Smak – tutaj już intensywne owoce tropikalne , cukier puder, zielony banan, morele, słodki grejpfrut, imbir

Finisz – średni, marakuja, cynamon, skórka pomarańczy

Zawartość alkoholu 55,1%
Moja ocena 6/10 , 88/100


LAGAVULIN 12yo


Nos – torf, cytrusy, wodorosty , mokra ziemia, lukrecja ,

Smak – subtelne cytrusy , słodki torf , popiół, solony karmel, czarny pieprz

Finisz – długi, dymny , sporo tytoniu cytrusy, solony karmel

Zawartość alkoholu 56,4%

Moja ocena 6/10 , 88/100


PITTYVAICH 30yo


Nos – brzoskwinie, mięta, aloes, gruszki w zalewie , trawa

Smak – opłatek, gruszki, miód, imbir, kokos

Finisz – średni , miód, kokos, kandyzowana gruszka

Zawartość alkoholu 50,8%

Moja ocena 6/10 , 89/100

TALISKER 8yo


Nos – wypieczony chleb, drożdże, rzeżucha , pieczone jabłka, kandyzowany ananas, bryza morska , banany

Smak – ciasto drożdżowe z kruszonka, ananas, dąb, ziemniaki z ogniska. pieprz

Finisz – średni , banany, dym, sól morska

Zawartość alkoholu 57,9%

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

W trzech zdaniach: Niesamowicie równa to seria. Poziomem odstają na pewno Cardhu i Singleton ale biorąc pod uwagę co nam zwykle serwują te destylarnie i tak wyszło dobrze. Najbardziej zaskoczyła mnie Dalwihnnie, która jest oleista, mięsista i daje potężnego tropikalnego kopa. Świetna rzecz! Zaraz po Dalwihnnie w moim zestawieniu umieściłbym Pittyvaich. Klasyczne akcenty beczki po bourbonie przeplatające się z miętą i nutami trawiastymi – super! Trzecia jest Mortlach, do której podchodziłem z dużą rezerwą, a otrzymałem całkiem solidną whisky. Minimalnie za nimi umieszczę Cragganmore, whisky na języku kompletna, ma również zadowalający finisz, niestety bukiet pozostawia jeszcze spory margines. W kategorii jakość vs cena wyróżniam Talisker oraz Lagavulin. To najlepsza dwunastka Lagi do tej pory, a i beczki po rumie w wydaniu Talisker’a nie trzeba się obawiać. Obydwie pozycje są bardzo zadawalające, a nasze portfele powinny udźwignąć je z jednej wypłaty.

Wielkie podziękowania dla Bartosza Ziembaczewskiego za możliwość dobrej zabawy przy DSR 2020.

#mike

degustacja#263 TALISKER 15

TALISKER 15

Szkocja, Islands

Talisker15

fot. Bartosz Ziembaczewski

Talisker 10 była tą, która mocno zmieniła mój światopogląd na whisky. To ona ukierunkowała mnie w stronę maltów i to dzięki niej zacząłem odkrywać nowe.
Od czasu poznania minęło 6 lat, podczas których wypiłem morze whisky, a moja miłość do Talisker nadal trwa.
W ubiegłym roku przy okazji premiery Diageo Special Releases 2019 mogliśmy poznać Talisker’a 15 butelkowaną z mocą 57,3% ABV. Wczoraj przy okazji #WorldWhiskyDay miałem okazję spędzić chwilę z tą właśnie whisky.
Zdjęcie autorstwa Ziembaczewski Bartosz bo któż inny mógłby zrobić to lepiej? Whiskyhome restart? 🙂

Opisywana dziś whisky wchodzi w skład zeszłorocznego Diageo Special Releases. Talisker 15 została skomponowana z przynajmniej piętnastoletnich destylatów leżakujących w świeżo wypalanych beczkach z dębu amerykańskiego. Butelkowanie nastąpiło z naturalną mocą 57,3% ABV. Na rynek wyszło aż 42222 takich sztuk.

Nos – zapach mokrego morskiego piasku, zioła, anyż, wodorosty, owoce tropikalne, czarny pieprz, miód.

Smak – delikatny dym torfowy, figi, limonka, sól morska, wanilia, pieprz, imbir, tosty z masłem orzechowym, brzoskwinie. Alkohol miejscami przeszkadza, kropla wody robi tu porządek.

Finisz – średnio-długi, dymny, chili, zielona herbata z miodem

W trzech zdaniach: Solidna rzecz, która nie zgubiła serca destylarni. Od samego początku prym wiedzie morski charakter Taliskera, dokładnie taki jak lubię. Whisky jest dobrze ułożona choć alkohol lekko gryzie w język, kropla wody zaprowadza tu oczekiwany ład i harmonię.

Zawartość alkoholu 57,3% , cena ok 500zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#204 JOHNNIE WALKER Blender’s Batch Red Rye Finish

JOHNNIE WALKER Blender’s Batch Red Rye Finish

Szkocja

JW Blenders Batch

Ta edycja Johnniego Walkera skomponowana została z trzech rodzajów zbóż pochodzących z niedziałającej już destylarni Port Dundas a także z whisky słodowej produkowanej przez Cardhu. Destylaty były starzone przez minimum trzy lata w beczkach pierwszego napełniania po bourbonie by ostatnie sześć miesięcy spędzić w beczkach po whiskey żytniej.

Nos – deserowy, młody, lekko żytni , początkowo drażniący, goryczkowy i „bejcowaty”  ale wychodzi po chwili słodycz, głównie w postaci wanilii i karmelu, pojawia się też charakterystyczny pieprz

Smak – gorzki, pieprzny i trawiasty na początku. Potem  pojawiają się całkiem wyraźne akcenty bourbonowe, paloność beczki, słodka kukurydza, wanilia. Jest naprawdę sporo przyjemnej słodyczy. Dodatkowo whisky ma charakter bardziej irlandzki niż szkocki. W ciemno powiedziałbym, że to pot still, a ja akurat za tą metodą destylacji nie przepadam. Fani delikatnych whisky będą na pewno pozytywnie zaskoczeni.

Finisz – płaski i krótki, słodycz przełamana kardamonem, dębem i pieprzem.

W trzech zdaniach: Nie jest to whisky wybitna jednak pamiętajmy o tym, że można ją kupić za 50zł, a w tym przedziale cenowym miażdży konkurentów. Beczka 1fill po bourbonie  w blendach to sprawa wręcz niespotykana. Dała tu dużo dobrego i to chyba głównie dzięki niej, na jakiegoś rodzinnego grilla , do drinków czy do lodu ta whisky nada się doskonale. Bardzo spodobał mi się wczorajszy komentarz Pawła pod zdjęciem na facebooku, cytuję: „gdy potrzeba grafomanii, wygrywa” . Lepiej tego nie ujmę 🙂

Zawartość alkoholu 40% , cena 50-70zł

Moja ocena 2/10

*Moja ocena w kategorii blendów do 50zł : 9/10

degustacja#195 JOHNNIE WALKER Black Label 12 Sherry Edition

JOHNNIE WALKER Black Label 12 Sherry Edition

Szkocja

JW Sherry

Uwielbiam degustacje w ciemno. Dzięki nim mogę wyostrzyć swoje zmysły smaku i węchu. To jest jak trening, dzięki któremu nabierasz doświadczenia i stajesz się coraz lepszy w tym co robisz. Taka forma praktyki potrafi Cię niejednokrotnie zaskoczyć. Nigdy nie wiesz co masz w kieliszku i tym samym nie ulegasz stereotypom.

Sprawdźcie jak mi poszło z nowością od Johnnie Walker czyli edycją wydaną obecnie na rynek australijski – Black Label 12 Sherry Edition. Ciekawe czy ten nowy produkt Diageo dotrze wkrótce także do Europy.

Nie ma obecnie jeszcze zbyt wielu informacji na temat tej whisky. Wiadomo oczywiście że jest to blend, w którym najmłodszy destylat ma przynajmniej 12 lat. Co do długości finiszowania oraz beczek sherry także nic nie znalazłem.

Nos – słodki i owocowy, miód, karmel, pomarańcz, gruszka, wanilia, dąb, cynamon

Smak – słodki i owocowy, toffi, pieczone jabłko, miód, wanilia, mleczna czekolada, maliny, trochę czarnego pieprzu

Finisz – krótki, lekko dębowy z akcentem sherry i cynamonu.

W trzech zdaniach: Ależ zaskoczenie! Siedzę i zbieram szczękę z podłogi. Whisky jest oleista i gęsta jakby miała ponad 20 lat. Jest bardzo gładka i ma solidny słodko-dębowy profil.  Co prawda nie wyczuwam tu dymnego smaczku charakterystycznego dla Black Label, jednak jest nadzwyczaj pijalna. Trochę wszystko za szybko się jednak ulatnia, brakuje także nieco mocy ale nie ma tu żadnych akcentów zbożowych i konia z rzędem temu kto w ciemno odgadł by, że jest to blend. Podczas blind tastingu obstawiałem Balvenie Double Wood i właśnie tego malta edycja ta bardzo mi przypomina. Mam nadzieję, że nowość od Diageo dotrze także na rynek polski bo jest to najlepszy Johnnie Walker jakiego dane mi było pić.

Zawartość alkoholu 40% , cena: brak dostępności na rynku europejskim

Moja ocena 4,5/10