degustacja#241 LOCH LOMOND 17 ORGANIC

LOCH LOMOND 17 ORGANIC

Szkocja, Higlands

IMG_2812

Po Benromach’u , Bruichladdich’u czy Deanston kolejna destylarnia zdecydowała się wypuścić whisky typu single malt wyprodukowaną z organicznego zboża. Co prawda wcześniej Loch Lomond wydał 12-letnią organic, jednak był to słodowo-zbożowy blend.

Dziś opisuję 17-letnią kompozycję destylatów starzonych w baryłkach pierwszego napełniana po bourbonie oraz butelkowaną w mocy beczki na poziomie 54,9% ABV. Biorąc pod uwagę, że wszystko to otrzymujemy za około 70 Euro, to nie sposób było nie wrzucić jej do koszyka.

Być może ta pozycja pojawi się także na zbliżającym się Salonie Win i Alkoholi M&P.

Opisywana dziś whisky to kompozycja przynajmniej siedemnastoletnich destylatów leżakujących w beczkach pierwszego napełniania po bourbonie. Whisky została zabutelkowana z mocą beczki w maju 2018, ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – floralny i trawiasty, brzoskwinie, zielone banany, pomarańcze, ananas, heblowana deska oraz imbir

Smak – słodowy i surowy początkowo, sporo dębu, trochę chrupkiego pieczywa zbożowego, po chwili jednak wychodzą wyraźne akcenty bourbona, jest też wanilia i miód, a także tarta cytrynowa, ananas i herbatniki maślane

Finisz – średniej długości, dębowy i pieprzny z akcentem migdałów

W trzech zdaniach: Bez wątpienia ta whisky jest specyficzna. Jest dziewicza, surowa z zaznaczonym wpływem beczki po bourbonie. Dominuje jednak dąb, zupełnie jakby ta whisky była starzona większość czasu w beczkach ze świeżego dębu, a przecież mowa tu nie o finiszu w beczkach pierwszego napełniania po bourbonie, a o pełnej maturacji w tychże. Niewątpliwie smak i bukiet tej whisky są organiczne,  tak właśnie miało być. Jedni ją polubią drudzy nie, a jeszcze inni tacy jak ja pozostaną do niej zupełnie neutralni.

Zawartość alkoholu 54,9% ,  cena ok 280zł

Moja ocena 4/10

degustacja#237 ARDMORE 1996

ARDMORE 1996

Szkocja (Highlands)

IMG_2119

Lubicie Ardmore? Dla mnie to zawsze gwarancja solidnej whisky. Dotychczasowe spotkania z oficjalnymi czy niezależnymi bottlingami wspominam dobrze lub bardzo dobrze. Z tego też powodu sięgnąłem po butelkę dwudziestoletniej Ardmore 1996. Jak wyszła podwójna maturacja w first-fill bourbon oraz ex-Islay casks ? Sprawdźcie sami.

Opisywana dziś whisky to oficjalny bottling destylarni wydany w roku 2017. Do procesu starzenia tej whisky użyto dwóch rodzajów beczek: first-fill bourbon oraz ex-Islay casks. Ardmore 1996 została zabutelkowana z mocą beczki, bez dodatku karmelu oraz bez filtracji na zimno.

Nos – delikatnie torfowa i cytrusowa, jest miód i są brzoskwinie, pojawia się także trochę mięty oraz tytoniu. Bukiet jest bardzo stonowany i nie należy do kategorii tych wciągających i intensywnych.

Smak – rozpoczyna się cytrusami oraz lekką dawką melona i brzoskwini, po chwili pojawiają się przyjemne nuty mineralne, lekka słoność, sporo tytoniu i nut trawiastych. Jest też torf, który przewija się cały czas w tle i nasila swoją obecność w czasie. Niestety jest także mnóstwo intensywnego dębu, który mocno blokuje rozwinięcie się tej whisky.

Finisz – średniej długości, torfowy, mocno dębowy i gorzki z dużą ilością pieprzu

W trzech zadaniach: No cóż…zachęcony niezłymi opiniami o tej whisky sięgnąłem po butelkę. Lubię Ardmore, nawet te najbardziej podstawowe jako budżetowe opcje są naprawdę w porządku. Po Ardmore 1996 spodziewałem się jednak znacznie więcej. Coś tu jednak poszło nie tak…whisky zdaje się być przeciągnięta. Ten nadmiar dębu, mocnej goryczy na finiszu niweczy wszystko co próbuje się tu rozwijać.

Słysząc Ardmore 1996 moją pierwszą myślą pozostanie ta od Gordon & MacPhail https://mikeandmalts.com/2017/02/16/degustacja129-ardmore-1996-gordonmacphail

 

Zawartość alkoholu 49,3% , cena ok 350zł

Moja ocena 3/10