degustacja#308 EDRADOUR 2010 van Wees cask#389 The Ultimate – Cask Strength

EDRADOUR 2010 vW cask#389 The Ultimate – Cask Strength

Szkocja, Highlands

Powiem szczerze: byłem przerażony życiem, tym wszystkim, co człowiek zmuszony jest robić tylko po to bym mieć na jakąś strawę, kąt i odzienie. Dlatego właśnie nie wstawałem z łóżka i piłem. Kiedy pijesz, to świat nadal gdzieś tam sobie istnieje, ale przynajmniej na chwilę zdejmuje Ci nogę z gardła – Charles Bukowski „Faktotum”.

Edradour 2010 vW cask 389 pozwala się odciąć.

Prezentowana dziś whisky została wydana przez holenderskiego bottlera van Wees i reprezentuje serię The Ultimate – Cask Strength. Baczka typu butt pierwszego napełniania po sherry została zalana 17.11.2010, a butelkowanie z naturalną mocą nastąpiło 8.01.2020. Nie ma tu mowy o filtracji na zimno czy barwieniu karmelem. Z baryłki o numerze 389 powstały 644 butelki.

Nos – owocowy i wytrawny, jest skóra i są zakurzone książki, gałka muszkatołowa, wiśnie, polewa czekoladowa, suszone śliwki, pasta do butów, orzechówka.

Smak – nadal wytrawnie z lekką dawką słodyczy. Są cierpkie wiśnie, muffinki brownie, eukaliptus, ziele angielskie, figi, marcepan, rodzynki

Finisz – długi, dużo czerwonych owoców, świeża pomarańcza, eukaliptus

W trzech zdaniach: Wiele już przerobiłem tych młodych cask’ów z różnych destylarni i od różnych bottlerów. Edradour 2010 vW znajduje się u mnie w czołówce tychże właśnie. Młody, zaledwie 9-cio letni malt, który ma znamiona vintage i prezentuje bardzo solidny poziom. Whisky ta nie jest słodkim ulepkiem jak wiele obecnych wydań „modern sherry”, jest wielowarstwowa, wytrawna, a alkohol bardzo dobrze spełnia funkcję nośnika smaku. Super whisky, którą jeszcze rok temu można było kupić za dobre pieniądze choć obecna cena vs prezentowana jakość nadal nie wypada najgorzej.

Zawartość alkoholu 59% , cena ok 550zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

degustacja#293 LONGMORN 2005 The Distillery Reserve Collection

LONGMORN 2005

Szkocja, Speyside

Zapraszam Was na pyszną podróż do destylarni Longmorn by posmakować tamtejszej trzynastolatki z beczki pierwszego napełniania po sherry.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w marcu 2005. Proces maturacji odbywał się w beczce pierwszego napełniania po sherry. Butelkowanie z naturalną mocą miało miejsce w sierpniu 2018. Z baryłki #21952 powstały 924 butelki o pojemności 500ml. Rzecz jasna whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – skórzany, podgniłe deski, marcepan, mon cheri, mokradła, czekolada deserowa. Świetny wytrawny i brudny – charakterny nos.

Smak – wytrawny, dobrze wyważony, kompot z wiśni, tytoń, czekolada deserowa z pomarańczą, rodzynki i śliwki. Świetnie rozchodzi się po języku.

Finisz – średniej długości z dużą ilością czekolady i czerwonych owoców, także chili.

W trzech zdaniach: Młoda lecz bardzo dobrze ułożona whisky, której beczka firstfill po sherry dała wiele dobrego. Nie mylcie z modern sherry! Amatorzy płaskich i cukierkowych ulepków nie znajdą tu nic dla siebie. Whisky jest wytrawna i pięknie brudna, ma znamiona oldschoolu. Warto spróbować.

Zawartość alkoholu 61,6% , cena ok 600 zł (500ml)

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#273 BENRINNES 2009 Adelphi

BENRINNES 2009 Adelphi

Szkocja, Speyside

5FBC5471-6B74-416D-B097-D3050C6CE3DD

Wielki szum wokół ciemnych jak noc selekcji Adelphi zdaje się ciągle trwać. Butelki zwykle szybko znikają niedługo po premierze, a ich ceny na rynku wtórnym szybko rosną. Czy w tym szaleństwie ktoś jeszcze docenia wielowarstwowość whisky czy liczy się już tylko barwa i potężna wielokrotnie do przesady słodycz? Zobaczmy jak w tym dziwnym trendzie odnajduje się Benrinnes.

Opisywana dziś whisky to selekcja niezależnego bottlera Adelphi. Jest to destylat pochodzący z beczki 301814 starzony w beczkach pierwszego napełniania po sherry i butelkowany po okresie dziesięciu lat z naturalną mocą 55,9% ABV. Powstało 589 takich butelek.

Nos rogalik z nadzieniem różanym, cukier cynamonowy, sporo wiśni, mokra dębina, wrzos, przydymiona śliwka węgierka. Fajny i soczysty bukiet, alkohol dobrze schowany.

Smak zaczyna się gorzko ze sporą porcją dębu i szczypiącym w język alkoholem. Od startu czuć młody destylat, który psuje efekt pojawiających się później owoców wiśni, śliwek i malin. Całość doprawia na plus cynamon i nutka przyjemnego dymku.

Finisz średniej długości, wytrawny i herbaciany, alkoholowy..

W trzech zdaniach: Nie jest to jednak sztuczny i słodki ulepek, za to plus. Whisky jest zdecydowanie bardziej wytrawna aniżeli słodka. Bukiet to największy atut tej selekcji, na języku jednak whisky rozczarowuje nadmiarem dębu i kiepsko ukrytym alkoholem. Przeciętna pozycja, bez emocji i bez podstaw do powrotu. Spodziewałem się więcej.

Zawartość alkoholu 55,9% , cena ok 500zł

Moja ocena 5/10 , 85/100

degustacja#265 GLENTAUCHERS 2008 TWC

GLENTAUCHERS 2008 TWC

Szkocja, Speyside

Glentauchers 2008

To 265-ta publikowana degustacja i chyba dopiero pierwszy raz opisuję whisky z destylarni Glentauchers. Jednocześnie premierą ma też u mnie butelka wydana przez niezależnego niemieckiego bottlera The Whisky Cask. Dublet okazał się udany, nawet bardzo 🙂

Opisywana dziś whisky to single cask leżakowany przez ponad dziesięć lat w beczce po sherry Oloroso pierwszego napełniania. Whisky ma oczywiście naturalną barwę i została zabutelkowana z naturalną mocą przez niezależnego niemieckiego bottlera The Whisky Cask.

Nos – rodzynki, czereśnie, mokry dąb, eukaliptus, creme brulee, deserowe kakao, zakurzona skóra. Młoda whisky, a bukiet ma w sobie coś z oldschool’u. Alkohol zupełnie niewyczuwalny. Super.

Smak – daktyle, wiśnie, czekoladki after eight, espresso, konfitury babcine. Fajnie ułożona, daje dużo radości. 

Finisz – długi, dojrzałe wiśnie i kakao

W trzech zdaniach: Deserowa, wytrawna, oleista i mięsista. Przypomina mi kilkunastoletnie caski GlenDronach’a. Fajna rzecz w dobrej cenie. Zdecydowanie polecam miłośnikom dobrych beczek po sherry Oloroso.

Zawartość alkoholu 57,2% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#260 EDRADOUR 2008 Vintage

EDRADOUR 2008 Vintage

Szkocja, Highlands

AD598299-53F6-4D5A-A4FB-DF300EE21D3E

Lubicie Edradour? Ja tak. Niewiele miałem złych doświadczeń z tą należącą do Signatory Vintage destylarnią. Solidnie było i tym razem dlatego dziś kilka zdań o Edradour 2008 Vintage butelkowanej dla Le Maison du Whisky.

Przedstawiana dziś whisky została wydestylowana w roku 2008 i zabutelkowana dziesięć lat później dla La Maison du Whisky. Maturacja odbywała się w beczkach pierwszego napełniania po sherry. Mamy tu naturalną barwę, brak filtracji na zimno oraz butelkowanie z naturalną mocą 57,9%. Z beczki #8 powstało 515 butelek.

Nos – maliny, róża, wilgotna deska, eukaliptus, soczysta wiśnia, gorzka czekolada, aronia

Smak – ciemne wytrawne owoce świetnie skomponowane z drewnem, dużo skórkowej goryczki, która nie pozawala się za mocno rozwinąć słodkim powidłom i musowi wieloowocowemu. Nie ma tu sztucznego ulepku. Jest espresso i są migdały. Mmmm dobra jest!

Finisz – długi, wytrawny, zakurzony, soczyste czerwone owoce i kawa

W trzech zdaniach: Oj tak…Pyszna sprawa. Pięknie skomponowana whisky z oleistym ciałem o cudownej ciemnej barwie. Ładnie ściągająca i wnikająca głęboko w kąciki ust. Szukam butelki! 🙂

Zawartość alkoholu 57,9% , cena ok 550zł

Moja ocena 6/10

IMG_5082

degustacja#251 BOWMORE 15 Feis Ile Collection 2018

BOWMORE 15 Feis Ile Collection 2018

Szkocja, Islay

IMG_4119

fot. Justyna Pardyka Fotografie

 

Siedzisz gdzieś na szkockim klifie w jesienny wieczór. Zza pleców dochodzą trzaski drewna palonego w ognisku, a zapach zwęglonego drzewa oraz wszechobecnego popiołu nieustannie wodzi Cię za nos…

(…) otwierasz oczy i …siedzisz tylko na swojej kanapie…

IMG_4121

Opisywana dziś whisky to specjalne wydanie na festiwal Feis Ile w roku 2018. Jest to wersja limitowana w ilości 3000 butelek.  Destylaty komponujące tę whisky spędziły 15 lat w beczkach po Oloroso Sherry pierwszego napełniania. Butelkowanie nastąpiło z mocą beczki na poziomie 52,5% ABV.

Nos – bardzo intensywny i soczysty!  Jest wyraźne drzewo czereśni, amaretto, marcepan, potem ciemna czekolada i kakao. Jest też mocny popiół i morski piasek. Dalej słodkie wiśnie i babcine zakurzone konfitury, które wyjadałem po kryjomu w dzieciństwie. WOW co za bukiet!

Smak – Wyraźny charakter Bowmore z surowym drewnem i subtelnym torfem, który idealnie kooperuje z wiśnią i suszoną śliwką. Jest gorzka czekolada, marcepan i cały czas obecny popiół, który oprósza wszystkie zakątki kubków smakowych.

Finisz – długi i dymny z taninami i soczystymi czerwonymi owocami, a także pozostającym na długo olejem silnikowym.

W trzech zdaniach: Cóż za whisky! Urzekła mnie od pierwszego wdechu po ostatni fenol, który utrzymywał się na moim języku jeszcze długo po ostatniej porcji. Jest bardzo intensywna i oleista, ślinianki pracują cały czas na pełnych obrotach. Jeśli podczas picia mlaskasz to wiadomym jest, że to był dobry wybór 🙂 Siedziałem tylko na kanapie, a czułem się jakbym spędzał czas nad brzegiem morza podczas jednego z jesiennych wieczorów.

Zawartość alkoholu 52,5% ,  cena ok 900-1000zł

Moja ocena 8/10

IMG_4120

degustacja#243 BENRINNES 2006 Adelphi Private Selection by Jarek Buss – Chapter#3

BENRINNES 2006 Adelphi Private Selection by Jarek Buss – Chapter#3

Szkocja, Speyside

IMG_3228

Odkąd tylko Pan Jarek Buss rozpoczął wydawanie swoich prywatnych selekcji, w sieci zaczęło się duże poruszenie. Butelki znikały niemal tak szybko jak bottlingi BWM, a feedback po degustacjach był za każdym razem bardzo pozytywny. Nic w tym dziwnego, jest to przecież postać ceniona nie tylko na naszym podwórku. Do tej pory nie miałem jeszcze okazji spróbować Chapter#1 ani też Chapter#2.  Kto jednak mówił, że należy wszystko robić po kolei? 🙂 Dziś zatem mierzę się z Chapter#3

Chapter#3 to whisky single cask butelkowana w mocy beczki przez niezależnego bottlera Adelphi po uprzedniej selekcji dokonanej przez p. Jarka Bussa. Wybór Pana Jarka tym razem padł na beczkę pierwszego napełniania po Oloroso sherry. Destylat spędził w niej niewiele ponad 13 lat. Mamy tu oczywiście do czynienia z naturalną – piękną zresztą barwą oraz brakiem filtracji na zimno. Powstało 160 takich butelek.

Nos – słodki i owocowy, galaretki w cukrze, czereśnie, drzewo sandałowe, powidła śliwkowe, skóra, dębina i czarna herbata

Smak – wstęp jest dość gorzki, dębowy i alkoholowy jednak po chwili ujawnia się owocowa słodycz, w której prym wiodą śliwki i czereśnie. Jest też dużo brązowego cukru i mlecznej czekolady. Robi się landrynkowo, momentami nawet za bardzo. Na szczęście jest też trochę porzeczkowej kwasowości, która usiłuje kontrować ten poziom osłodzenia.

Finisz – średniej długości ze śliwką, lukrem oraz śladami dębu

W trzech zdaniach: Nie jest to ten profil sherry, który lubię najbardziej ale wielu odbiorców znajdzie tutaj zapewne mnóstwo frajdy z degustacji. Whisky na pewno jest dobrze ułożona i solidnie skomponowana – dla mnie jest jednak zbyt landrynkowa i miejscami wręcz zamulająca. Największym atutem bez wątpienia jest jej bukiet, a także gęsta i oleista struktura. Po tej krótkiej przygodzie rozglądnę się za innymi selekcjami p. Jarka, które są tak chwalone w naszej społeczności.

Zawartość alkoholu 54,6% , cena ok 600zl

Moja ocena 5,5/10

degustacja#212 LONGMORN 1973 Gordon & MacPhail

LONGMORN 1973 GM

Szkocja, SpeysideIMG_1713

Dwa dni temu obchodziłem swoje urodziny jednak tak wiele się u mnie od piątku działo, że dopiero dziś mam chwilę czasu dla siebie. Mogę usiąść z dobrym dramem w kieliszku, wyciszyć się i rozłożyć na czynniki pierwsze to co zaproponował nam w roku 2005 Gordon & MacPhail wypuszczając na rynek starannie wyselekcjonowaną Longmorn 1973. Ja mam 36 lat, ona 32 lata. Powinnismy się dogadać 🙂

Longmorn 1973 to single cask (no. 2198) wydana przez dobrze nam znanego niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. Destylacja miała miejsce 13 marca 1973 roku, a butelkowanie nastąpiło 20 kwietnia roku 2005. Whisky tę tworzą destylaty leżakowane przez okres 32 lat w beczce pierwszego napełniania po sherry. Oczywiście trunek ma naturalną barwę i nie był filtrowany na zimno.

Nos – słodki i owocowy, od razu wychodzą wiśnie, eukaliptus i mleczna czekolada, za chwilę zmywacz do paznokci, pasta do mebli, a także śliwki i cappuccino. Bukiet nie jest „monsterem”,  jest nad wyraz subtelny i stonowany, pełny i bardzo zadowalający.

Smak – (…) czas stanął w miejscu! Piękny słodki i owocowy, oleisty z wyraźnymi olschool’owymi nutami sherry, śliwek, czekolady, marcepanu, eukaliptusa, cappuccino, przypieczonej skórki od chleba i śladami dębu.

Finisz – długi, rodzynki, delikatny pieprz i ciemne owoce.

W trzech zdaniach: To whisky skomponowana z klasą, wyczuciem i z ogromym smakiem. Bukiet choć bardzo dobry to nie zwiastuje tego co wydarzy się za chwilę w ustach. Mamy tu dawkę solidnego olschool’u, który rozwija się na języku z każdą dodatkową sekundą. Pusty kieliszek chciałoby się wylizać jak talerz po genialnym daniu. Wspaniała whisky!

Zawartość alkoholu 56,2% , cena ok 3200zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#125 LONGMORN 1996 Signatory Vintage 18yo

LONGMORN 1996 Signatory Vintage 18yo (cask No105087, bottle 336/571)

Szkocja, Speyside

longmorn

By odciąć się na chwilę od facebookowych postów wypełnionych zdjęciami z temperaturami poniżej 20 stopni celsjusza, proponuję Wam krótką lekturę z rzadkim wypustem Longmorn’a. A jeśli Tobie również dziś udzieliło się społeczne narzekanie, że zimno, że mróz i że w ogóle kto to widział taką zimę, proponuję nalej sobie do kieliszka wysokoprocentowy trunek i nie myśl o tym co za oknem.

Destylaty znajdujące się pd korkiem spędziły 18 lat w baryłce po sherry pierwszego napełniania. Whisky ma naturalny kolor (przepiękna barwa co widać na zdjęciu poniżej) i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie odbyło się z mocą beczki 58,8% ABV. Wypust pochodzi od niezależnego bottlera Signatory Vintage i był przeznaczony na rynek tajwański.

kieliszek

Nos – bogaty i złożony, pierwsze skojarzenie jakby miód pitny półtorak, później wosk pszczeli, cukierki eukaliptusowe, słoik z konfiturą od babci z piwnicy, świeżo heblowane drewno, czereśnie i orzechy.

Smak – bogaty i dość złożony, sherry, praliny, mięta, marcepan, prażone migdały, dąb, odrobina tytoniu oraz ziele angielskie

Finisz – długi i rozgrzewający z akcentem marcepanu oraz wiśni.

W trzech zdaniach: Bardzo dobra whisky. Największym atutem jest jej bukiet. Mógłbym siedzieć z nosem nad kieliszkiem godzinami. Na języku mogłoby być lepiej ale daj Boże bym mógł tak narzekać przy każdej degustacji. Polecam dodać kroplę wody by poznać jej zalety. To dopiero moje pierwsze spotkanie z Longmorn, na pewno nie ostatnie.

Zawartość alkoholu 58,8% , cena —

Moja ocena 7/10