degustacja#282 GLEN ELGIN 1997 GM

Są takie polecenia, wobec których nie sposób jest przejść obojętnie. Skorzystałem i odleciałem zupełnie. Glen Elgin 1997 od Gordon & MacPhail jest whisky absolutnie epicką. To taki dram, po którym nie chcesz pic nic innego by nie zepsuć sobie tego co właśnie się wydarzyło.

Opisywana dziś whisky została wydana w lutym 2018 roku przez niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. destylat leżakował w beczkach pierwszego napełniania po sherry od roku 1997. Powstały 602 takie butelki stanowiące element serii Connoisseurs Choice – Cask Strenght.

Nos – chlebek marcepanowy, orzechy, piernik, mon cheri, panna cotta z ciepłymi malinami, amaretto, mięta. Jest solidnie, retro…ciekawe co będzie dalej…?

Smak – ojej….nie spodziewałem się..ależ tu jest głębi, beczka sherry niczym z lat 80, solidna dawka oldschool’u , dużo skóry i starego drewna, ale przede wszystkim konfitury z czerwonych owoców, czekolada deserowa z miętą, cynamon i pomarańcze. Coś absolutnie fantastycznego!

Finisz – długi, nieustający, mnóstwo czerwonych owoców, drzewo sandałowe, mentol.

W trzech zdaniach: Wyrwała mnie z butów i to tak, że szukam ich nadal po całej Polsce. Glen Elgin 1997 GM jest bogata, intensywna, doskonale zbalansowana i nie brakuje jej w zasadzie niczego. Ciężko obecnie trafić na taki profil, beczki sherry zdają się zmierzać w zupełnie innym kierunku. Ta whisky ma w sobie wszystko z lat ’80-’90. Można? Oczywiście!

Zawartość alkoholu 55,7% , cena ok 1500-1800zł

Moja ocena 7,5/10 , 93/100

degustacja#212 LONGMORN 1973 Gordon & MacPhail

LONGMORN 1973 GM

Szkocja, SpeysideIMG_1713

Dwa dni temu obchodziłem swoje urodziny jednak tak wiele się u mnie od piątku działo, że dopiero dziś mam chwilę czasu dla siebie. Mogę usiąść z dobrym dramem w kieliszku, wyciszyć się i rozłożyć na czynniki pierwsze to co zaproponował nam w roku 2005 Gordon & MacPhail wypuszczając na rynek starannie wyselekcjonowaną Longmorn 1973. Ja mam 36 lat, ona 32 lata. Powinnismy się dogadać 🙂

Longmorn 1973 to single cask (no. 2198) wydana przez dobrze nam znanego niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. Destylacja miała miejsce 13 marca 1973 roku, a butelkowanie nastąpiło 20 kwietnia roku 2005. Whisky tę tworzą destylaty leżakowane przez okres 32 lat w beczce pierwszego napełniania po sherry. Oczywiście trunek ma naturalną barwę i nie był filtrowany na zimno.

Nos – słodki i owocowy, od razu wychodzą wiśnie, eukaliptus i mleczna czekolada, za chwilę zmywacz do paznokci, pasta do mebli, a także śliwki i cappuccino. Bukiet nie jest „monsterem”,  jest nad wyraz subtelny i stonowany, pełny i bardzo zadowalający.

Smak – (…) czas stanął w miejscu! Piękny słodki i owocowy, oleisty z wyraźnymi olschool’owymi nutami sherry, śliwek, czekolady, marcepanu, eukaliptusa, cappuccino, przypieczonej skórki od chleba i śladami dębu.

Finisz – długi, rodzynki, delikatny pieprz i ciemne owoce.

W trzech zdaniach: To whisky skomponowana z klasą, wyczuciem i z ogromym smakiem. Bukiet choć bardzo dobry to nie zwiastuje tego co wydarzy się za chwilę w ustach. Mamy tu dawkę solidnego olschool’u, który rozwija się na języku z każdą dodatkową sekundą. Pusty kieliszek chciałoby się wylizać jak talerz po genialnym daniu. Wspaniała whisky!

Zawartość alkoholu 56,2% , cena ok 3200zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#165 BENROMACH 35yo

BENROMACH 35yo

Szkocja, Speyside

Czas leci nieubłaganie. Nie mam na myśli procesu leżakowania whisky, bo ten zawsze nam się dłuży…To ta ludzka maturacja, której  proces jest zdecydowanie za szybki.

Dziś obchodzę 35-te urodziny i oczywiście musiałem je uczcić 35-letnią whisky. Duet idealny? Chyba nie bo siostrę bliźniaczkę mam (zdrowie!) ale może niezłe trio by wyszło adoptując jedną butelkę do barku…;)

Benromach 35yo została wydestylowana z początkiem lat ’80 czyli tuż przed zamknięciem destylarni w 1983 roku oraz przed przejęciem gorzelni przez Gordon & MacPhail w 1993 roku. To kawał historii dla tego miejsca, w którym przez 18 lat nic się nie działo – nic poza leżakowaniem. Maturacja tej historycznej whisky odbywała się w beczce po sherry pierwszego napełniania, a sam trunek został zabutelkowany z mocą 43% ABV.

Nos – bogaty, słodki i owocowy, ta whisky pachnie jesienią, są jabłka, dojrzałe gruszki, cynamon, rodzynki, za chwilę świeże liście mięty, znikome ślady dębu a także tytoń i stare meble. Świetny bukiet, który momentalnie wypełnia pomieszczenie, w którym się znajduję.

Smak – słodki, tony dojrzałych owoców, figi, syrop klonowy, kakao, ślady pieprzu, kruszonka drożdżowa oraz dębina i eukaliptus.

Finisz – średniej długości z akcentami tytoniu, mięty i dębu.

W trzech zdaniach: Whisky kompletna, wielowarstwowa i oldschoolowa. Każdy kontakt z językiem przenosi Cię w tamte lata. Jest gładka i spokojna. Największym jej atutem jest niewątpliwie bukiet. Zanim zdecydowałem się jej spróbować upajałem się jej aromatem przez blisko godzinę. Takie urodziny to ja rozumiem 😉

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 2500zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#163 BUNNAHABHAIN 2009 CS Gordon & MacPhail

BUNNAHABHAIN 2009 CS Gordon & MacPhail

Szkocja, Islay

Dziś obchodzimy dzień pamięci o naszych najbliższych, o wszystkich tych, których kochaliśmy a nie ma ich już wśród nas. To tylko data, kartka z kalendarza, dzień wolny od pracy…Pamiętajmy zawsze, nie tylko dziś. A jeśli wspominacie kogoś z kim chętnie usiedlibyście przy stole z dobrym trunkiem w kieliszku, zróbcie to. Wznieście toast.

Opisywana dziś Bunna została skomponowana z ośmioletnich destylatów leżakowanych w baryłkach po sherry pierwszego napełniania typu hogshead (beczki 326, 327 i 329). Butelkowanie z mocą beczki przy 59% ABV bez filtrowania na zimno i bez barwienia karmelem. Zapowiada się naprawdę ciekawa degustacja.

Nos – słodki i ziołowy, pieczone jabłko, cynamon, mięta, wrzos, kompot wieloowocowy, pianka marshmallow, dąb i ślady morskiego powietrza. Pod płaszczem całkiem złożonego bukietu da się wyczuć dużą moc i….młodość.

Smak – słodki i owocowy, konfitura wiśniowa, śliwki, sporo ziół, liść laurowy, miód, cynamon, dąb, mięta i w lekki dym w tle.

Finisz – dobrej długości, śliwka w gorzkiej czekoladzie, eukaliptus i dąb.

W trzech zdaniach: Kolejna bardzo udana młoda whisky. Beczka 1st fill sherry zrobiła tu swoje i mimo, iż bukiet zdradza młodość destylatów to trunek jest dobrze ułożony i równy. Fantastyczny stosunek jakości do ceny! Zamawiajcie bez chwili wahania.

Zawartość alkoholu 59%, cena ok 250zł

Moja ocena 6/10

degustacja#159 GLENLIVET 15yo Gordon & MacPhail

GLENLIVET 15yo Gordon & MacPhail

Szkocja, Speyside

Każdy dram whisky jest kawałkiem historii, nikt nie jest w stanie opowiedzieć jej do końca.

Podczas zakończonego niedawno festiwalu whisky w Jastrzębiej Górze, na stoisku Best Whisky Market zaciekawiła mnie pewna oldschoolowa butelka. Jak smakowała Glenlivet 15yo wydana przez Gordon & MacPhail na przełomie lat 70s/80s ? Postanowiłem zabrać ją na wynos i sprawdzić na spokojnie w domu.

Tak naprawdę wiem tylko tyle, że jest to stary bottling pochodzący z przełomu lat 70/80 wydany przez niezależnego bottlera z Elgin czyli dobrze nam znanego Gordon & MacPhail. Etykieta mówi niewiele. Kolor i gęstość wskazują na beczkę first fill po sherry a poziom alkoholu na wydanie w wersji cask strenght. Może Daniel i Jurek z Best Whisky Market będą w stanie podpowiedzieć coś więcej.

Nos – jest oldschool! Skóra, stare meble, pasta do polerowania drewna, rodzynki, wiśnie, eukaliptus. Pięknie ukryty alkohol, wspaniały bukiet. Można siedzieć z nosem w  kieliszku przez dłuuugi czas.

Smak – świetne uderzenie sherry, rodzynki, brązowy cukier, mięta, trufle czekoladowe, kakao. Pełne i oleiste ciało dostarczające mnóstwo przyjemności.

Finisz – średnio-długi, rozgrzewający z dużą ilością słodyczy sherry i eukaliptusem

W trzech zdaniach: To wielka przyjemność doświadczyć smaku tamtych lat. Czuć tu specyficzny charakter Glenlivet’a. Z kilkoma kroplami wody znakomicie się otwiera.Whisky jest kremowa i gęsta. To jakby esencja-baza, z której powstaje obecny Glenlivet 18. Jakby ktoś z jednej takiej butelki stworzył dwie obecne osiemnastki. 

Zawartość alkoholu 57% , cena ?

Moja ocena 7/10

degustacja#129 ARDMORE 1996 Gordon&Macphail

ARDMORE 1996 Gordon & Macphail

Szkocja, Highlands

ardmore1996

Biję się w pierś, uderzam nawet mocno bo dopiero dziś po raz pierwszy mam przyjemność gościć u siebie whisky ARDMORE. Od razu mogę Wam obiecać, iż w niedalekiej przyszłości pojawi się u mnie ponownie. Jeśli nadrabiać zaległości to z impetem nieprawdaż? Stay tuned! 🙂

Destylarnia została założona w 1898 roku w Kennethmont i jest to jedna z nielicznych gorzelni w regionie Highlands, która produkuje whisky z zacięciem dymnym i torfowym.

Ardmore 1996 została zabutelkowana w 2014 roku. Destylaty spędziły 18 lat w beczkach typu refill sherry hogsheads. Jest to whisky wydana przez niezależnego bottlera Gordon & Macphail, z którym spotykaliście się już na moim blogu.

Nos – słodki i owocowy, brzoskwinie, banany, miód, wanilia, kwiaty polne, trochę dymu, oraz śladowe ilości dębu

Smak – dymny i torfowy ze słodyczą sherry, banana, zielonego jabłka a także czarnego pieprzu

Finisz – wystarczającej długości, dymny i pieprzny

W trzech zdaniach: Bardzo przyjemna, równa i ciekawa whisky. Słodki i owocowy aromat nie zdradza tego co stanie się na języku. Dym przeplata się ze słodyczą i pikantnością dając naprawdę fajny efekt końcowy.

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 350zł

Moja ocena 6/10

degustacja#121 GLEN GRANT 40yo Gordon & Macphail

GLEN GRANT 40yo Gordon & Macphail

Szkocja, Speyside

glengrant40

Zupełnie niedawno, bo siódmego dnia grudnia mogłem świętować dwa lata istnienia mojego bloga. Mogłem, jednak nie świętowałem. Powód? Zwyczajny i dobrze zapewne Wam też znany. Moje życie pędzi ostatnio w oszałamiającym tempie, a ja sam nigdy nie miałem pamięci do dat i nie tylko. Gdyby Facebook nie przypominał mi o urodzinach znajomych to pewnie zastanawiałbym się dlaczego wokół mnie ludzie się nie starzeją tak jak choćby starzeje się whisky. Jeśli jeszcze możliwością byłyby regularne powiadomienia o imionach dzieci rodzących się w moich kręgach to pan Cukierbieg ułatwiłby mi egzystencję w obszarach, w których poruszam się raczej jak zawodnik runmagedonu podczas pokonywania przeszkody w błocie po pas.

No cóż, dziś mamy dzień grudnia już dziewiętnasty, urodziny obchodzi kolega Michał i koleżanka Ania, a ja mam wieczór, w którym mogę na spokojnie świętować to co udało mi się przez te dwa lata napisać, czego udało mi się doświadczyć i jakich ludzi dzięki swojej pasji mogłem poznać. Za to wszystko wznoszę toast kieliszkiem pewnej czterdziestoletniej damy. Slainte!

Pod korkiem znajduje się trunek starzony przez conajmniej 40 lat w beczkach typu refill sherry hogshead. Oczywiście nie ma tu mowy o filtracji na zimno czy barwieniu karmelem. Sama destylarnia została założona  w 1840 roku przez braci Jakuba i Jana Granta, zlokalizowana jest w samym sercu Speyside w miejscowości Rothes.

Nos – bogaty, słodki i owocowy, mango, ananas, gruszki, jabłka, ślady dębu, eukaliptus, laska wanilii oraz goździki. Świetny bukiet, ciężko oderwać nos od kieliszka.

Smak – bogaty i owocowy, wyraźne jabłka i gruszki w waniliowej polewie z dodatkiem listka mięty, mlecznej czekolady z rodzynkami, cukru pudru oraz nut drzewnych.

Finisz – średniej długości o smaku jasnych dojrzałych owoców z lekko zalegającą goryczką.

W trzech zdaniach: Delikatna i bardzo owocowa whisky przypominająca do bólu ciepłą szarlotkę z gałką lodów waniliowych, podaną na drewnianym talerzu i ozdobioną listkiem mięty. Fantastyczny bukiet, niezły balans i niestety zbyt krótki finisz. Trochę brakuje też mocy. Cena w stosunku do wieku znajdujących się w butelce destylatów jest naprawdę atrakcyjna.

Zawartość alkoholu 43%, cena ok 2500zł

Moja ocena 7/10

degustacja#113 CAOL ILA 2003 Cask Strenght Gordon&Macphail

CAOL ILA 2003 Cask Strenght Gordon&Macphail (cask 302833)

Szkocja, Islay

caol-ila

Nie od dziś wiadomo, że kielonek przed obiadem jest wręcz wskazany. Alkohol przed ciężkim posiłkiem wspomaga trawienie a także pobudza apetyt. Do posiłków przecież pije się na całym świecie. Wino we Francji, Włoszech, Gruzji czy Hiszpanii, piwo w Niemczech, Belgii czy Holandii, no i wódkę w Rosji czy na Ukrainie. No właśnie, a co pijemy najczęściej w Polsce? Ja dziś przed obiadem wypiłem 50ml whisky z Islay, jednak najlepszym pomysłem to nie było…bo jak tu powiedzieć żonie by odgrzała obiad za 2h ze względu na długi finisz Twojego malta?

To whisky wydana przez niezależnego bottlera Gordon&Macphail, destylowana we wrześniu 2003, butelkowana z mocą mocą beczki 59,6% ABV w sierpniu 2014. Maturacja odbywała się w ponownie napełnianych beczkach po sherry.

Nos – dymny i torfowy, słodki, czekoladki mon cheri, pieczony banan, grillowany bekon, sól morska oraz nuty drzewne. Dużo się tu dzieje. Mimo sporej mocy alkohol w ogóle nie podrażnia śluzówki nosa. Piękny i bogaty bukiet.

Smak – początkowo ostry, pieprz i tabasco, jednak po chwili pięknie wchodzi torf w otoczeniu słodyczy rodzynek, babcinego ciasta drożdżowego, toffi oraz kompotu z wiśni

Finisz – długi, dymny z akcentem słonego karmelu

W trzech zdaniach: Świetna wielowarstwowa whisky. Znajdziesz tu słodycz, goryczkę a także słone akcenty. Wszystko współgra ze sobą idealnie oferując bardzo przyjemne doznania. Niemal 60% ABV a nic nie zaburza procesu degustacji. Polecam!

Zawartość alkoholu 59,6% , cena ok 300zł

Moja ocena 7,5/10