degustacja#256 PORT CHARLOTTE MRC:01 2010

PORT CHARLOTTE MRC:01 2010

Szkocja, Islay

Port Charlotte MRC01

Drugi dzień kalendarzowej wiosny 🙂 W poszukiwaniu ciepła udałem się na spacer. Wiecie co? Znalazłem je! 🙂

Opisywana dziś whisky to kupaż destylatów leżakowanych w beczkach po bourbonie pierwszego napełniania oraz beczek po francuskim winie drugiego napełniania. Ostatni rok  whisky ta  spędziła w beczkach po Bordeaux Mouton. Mamy tu oczywiście naturalną barwę i moc. Powstało 8000 takich butelek.

Nos – dymny i torfowy, drzewo sandałowe, kakao, drzewo wiśni, czerwone pomarańcze, kadzidło, sól i smary samochodowe

Smak – mocny i soczysty torf, spalone mięso, duża dawka owoców w postaci malin i czerwonych pomarańczy, tosty z solą morską i masłem, espresso, gorzka czekolada i cynamon

Finisz – średnio – długi dymny i torfowy, dużo popiołu i cierpkich winogron

W trzech zdaniach: Solidna porcja torfu i młodego destylatu, którego wady  pięknie przykrywają znamiona beczek po czerwonym winie, nadając tej whisky wielowymiarowości. MRC:01 jest pełna i oleista, zaskakuje złożonym bukietem i dobrze ukrytym alkoholem. Dobrze wyceniona rynkowo butelka, którą bez wahania mogę polecić.

Zawartość alkoholu 59,2% , cena ok 400zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#228 BALLECHIN 11yo 2007 – Straight From The Cask (#220)

 

BALLECHIN 11yo 2007 – Straight From The Cask (#220)

Szkocja, Highlands

Ballechin

Czy pod Waszym kościołem też dziś leją? Zapraszam na lany poniedziałek w klimacie mocnego torfu i czerwonego wina.

Destylaty tworzące tę whisky leżakowały przez 11 lat w beczce po Bordeaux. Użyty tutaj słód jest mocno torfowy, butelkowanie odbyło się z mocą beczki przy 59,3% ABV. Ballechin ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Prezentowana butelka to single cask pochodzący z beczki nr 220. Powstało 379 takich butelek.

Nos – lekki torf i dym, a także owoce w postaci truskawek, malin oraz agrestu. Są także orzechy, miód oraz czekolada.

Smak – pełny i bogaty z wyraźnym wpływem beczki po czerwonym winie. Jest mocny torf w towarzystwie truskawek i jagód, jest ciemna czekolada z pralinami, miśki Haribo, nieco tytoniu i tanin.

Finisz – średniej długości, dymny i torfowy z kompotem truskawkowym

W trzech zdaniach: Mocny torf w połączeniu z beczką po czerwonym winie to moja ulubiona kombinacja. Nie zawiodłem się i tym razem. Ballechin 2007 sprawiła mi dużo przyjemności prezentując się równo na wszystkich płaszczyznach. Znalazłem tu bardzo intensywne i wyraźne aromaty, a na języku whisky wyciskała moje ślinianki maksymalnie. Polecam.

Zawartość alkoholu 59,3% , cena ok 300zł (0,5l)

Moja ocena 6/10