degustacja#314 BEN NEVIS 2006 Le Gus’t Selection VI

BEN NEVIS 2006 Le Gus’t Selection VI

Szkocja, Highlands

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w lutym 2006 roku, butelkowanie natomiast miało miejsce w sierpniu 2016. Cały ten okres destylat pracował w beczce typu Butt po sherry Oloroso. Brak filtracji na zimno, brak barwienia karmelem oraz butelkowanie z naturalną mocą na poziomie 51,3% ABV. Whisky stanowi jedną z serii Selection VI i została wydana przez francuskiego niezależnego bottlera Le Gus’t.

Nos – drzewo sandałowe, ławka kościelna , polewa czekoladowa, ziele angielskie, pasta do butów, herbata

Smak – wytrawnie, cierpkie wiśnie, kakao, tytoń, konfitury wieloowocowe , czekolada, orzechy

Finisz – średniej długości, popiół, parafina, rodzynki, kawa

W trzech zdaniach: Przyjemna, dobrze ułożona i nieoczywista whisky z dużą ilością wytrawnych czerwonych owoców oraz śladami tytoniu, popiołu a nawet parafiny. Jak na dość młodą pozycję whisky jest wielowarstwowa i dobrze zbalansowana z bardzo dobrze ukrytym alkoholem. Warto spróbować.

Zawartość alkoholu 51,3% , cena ok 700zł

Moja ocena 5,5/10 – 87/100

degustacja#313 BRUICHLADDICH 2009 TTOW

BRUICHLADDICH 2009 TTOW

Szkocja, Islay

Opisywana dziś whisky została wydestylowana 14.10.2009 roku i spędziła ponad 11 lat w beczce pierwszego napełniania po francuskim winie wzmacnianym Rivesaltes. Butelkowanie z naturalną mocą, bez barwienia karmelem oraz bez filtracji na zimno nastąpiło 15.04.2021. Powstały 323 takie butelki uzupełniające serię „Zagrożonych Gatunków”.

Nos – rodzynki, petrykora, daktyle, orzech, słodko-kwaśne nuty winne, beczka, mokry tytoń, laska wanilii , zacier z porzeczek

Smak – czekolada z orzechami (ta z okienkiem), rodzynki, żurawina , kakao, herbata Earl Grey, zioła 

Finisz – średniej długości, espresso, cierpkie wiśnie, chili 

W trzech zdaniach: Kto czyta moje wpisy ten wie, że takie winne słodko-kwaśne, wytrwane tematy to moje klimaty. Łatwo się przejechać na takiej beczce jednak tutaj spasowało mi wszystko. Bukiet jest najmocniejszą stroną Rysia i mógłbym siedzieć i wąchać i wąchać i….ech… 🙂 Na języku również wszystko gra i wspomniana słodycz dobrze równoważy się cierpkością i winnymi akcentami. Alkohol nie przeszkadza, whisky jest dobrze ułożona i bardzo pijalna. Finisz zadowalający, nie psuje odbioru całości. Bardzo dobra selekcja. UWAGA! Popularny gatunek półkownika został zagrożony przez Rysia! Otwierać na miłość boską!

Zawartość alkoholu 54,8% , cena 650zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#308 EDRADOUR 2010 van Wees cask#389 The Ultimate – Cask Strength

EDRADOUR 2010 vW cask#389 The Ultimate – Cask Strength

Szkocja, Highlands

Powiem szczerze: byłem przerażony życiem, tym wszystkim, co człowiek zmuszony jest robić tylko po to bym mieć na jakąś strawę, kąt i odzienie. Dlatego właśnie nie wstawałem z łóżka i piłem. Kiedy pijesz, to świat nadal gdzieś tam sobie istnieje, ale przynajmniej na chwilę zdejmuje Ci nogę z gardła – Charles Bukowski „Faktotum”.

Edradour 2010 vW cask 389 pozwala się odciąć.

Prezentowana dziś whisky została wydana przez holenderskiego bottlera van Wees i reprezentuje serię The Ultimate – Cask Strength. Baczka typu butt pierwszego napełniania po sherry została zalana 17.11.2010, a butelkowanie z naturalną mocą nastąpiło 8.01.2020. Nie ma tu mowy o filtracji na zimno czy barwieniu karmelem. Z baryłki o numerze 389 powstały 644 butelki.

Nos – owocowy i wytrawny, jest skóra i są zakurzone książki, gałka muszkatołowa, wiśnie, polewa czekoladowa, suszone śliwki, pasta do butów, orzechówka.

Smak – nadal wytrawnie z lekką dawką słodyczy. Są cierpkie wiśnie, muffinki brownie, eukaliptus, ziele angielskie, figi, marcepan, rodzynki

Finisz – długi, dużo czerwonych owoców, świeża pomarańcza, eukaliptus

W trzech zdaniach: Wiele już przerobiłem tych młodych cask’ów z różnych destylarni i od różnych bottlerów. Edradour 2010 vW znajduje się u mnie w czołówce tychże właśnie. Młody, zaledwie 9-cio letni malt, który ma znamiona vintage i prezentuje bardzo solidny poziom. Whisky ta nie jest słodkim ulepkiem jak wiele obecnych wydań „modern sherry”, jest wielowarstwowa, wytrawna, a alkohol bardzo dobrze spełnia funkcję nośnika smaku. Super whisky, którą jeszcze rok temu można było kupić za dobre pieniądze choć obecna cena vs prezentowana jakość nadal nie wypada najgorzej.

Zawartość alkoholu 59% , cena ok 550zł

Moja ocena 6/10 , 89/100

degustacja#304 Przegląd The Single Cask

Dziecko Bena Curtisa The Single Cask narodziło się w 2010 roku w Singapurze. Od tego czasu bottler ten wydaje nie tylko szkockie malty ale również amerykańskie bourbony i whisky irlandzkie. Zawsze spotykamy się tu z naturalną mocą beczki oraz brakiem filtracji na zimno. Do tej pory produkty TSC były mi zupełnie obce więc kilka z nich postanowiłem poznać bliżej podczas degustacji online. Sprawdźcie jak wyszło.

LINKWOOD 2011 TSCL

Szkocja, Speyside

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/163560/linkwood-2011-tscl

Dużo zielonego jabłka , świeże drożdże, cytrusy, dąb, kruszonka, kajmak i płatni owsiane. Młody destylat jest wyraźny, whisky nie do końca ułożona, świeża. Nie ma tu głębi, nie ma polotu. Whisky do zapomnienia.

Moja ocena 3,5/10 – 81/100

DAILUAINE 2007 TSCL

Szkocja, Speyside

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/153201/dailuaine-2007-tscl

Bakaliowa whisky? W kontekście zbliżających się świąt może spełnić swoje zdanie i idealnie wpasować się na stół.

Są tu wyraźne orzechy, migdały, figi i rodzynki. Pojawiają się również nuty trawiaste, a także sporo karmelu kontrowanego skórką pomarańczy. Niestety tak jak w przypadku Linkwood’a jest nieco alkoholowo ale Dailuaine jest trochę lepiej ułożona.

Moja ocena 4/10 – 83/100

TOMINTOUL 1995 TSCL

Szkocja, Speyside


https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/99100/tomintoul-1995-tscl

Tropiki w akcji? Do żaru daleko jednak po słabym wstępie można się już miejscami zatrzymać i podumać. Mamy tu wanilię, brzoskwinie, creme brulee, zielone jabłka, papaję, mleko kokosowe i limonkę. Do tej pory najbardziej ułożona i dojrzała whisky ale nie ma co się dziwić bo okres maturacji musiał odbić swoje piętno. Pytanie tylko czy po 22 latach nie powinniśmy oczekiwać więcej ?

Moja ocena 5/10 – 85/100

STRATHCLYDE 1993 TSCL

Szkocja, Lowland

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/162177/strathclyde-1993-tscl

Jedyna whisky zbożowa w zestawieniu. Ta tutaj leżakowana przez 26 lat w beczce po bourbonie. Kawał czasu jednak wiemy bardzo dobrze, że w przypadku whisky zbożowych okres ten może nie wystarczyć by zadowolić wybrednego konsumenta.

Jest tu dużo kawy zbożowej, trawy cytrynowej, miodu oraz kwiatów. Gryzący alkohol, zmywacz do paznokci, dębina i cierpki destylat. Kolejny przykład na to, że grain poniżej 40 lat nie zrobi dobrze.

Moja ocena 4/10 – 83/100

GLENTAUCHERS 1996 TSCL

Szkocja, Speyside

www.whiskybase.com/whiskies/whisky/130304/glentauchers-1996-tscl

Wiśnia, czereśnie, skórka świeżo wypieczonego chleba, marcepan, orzechy, poźniej przechodzi w tropiki z dominacją papaji.

Bardzo fajna kombinacja beczek po bourbonie i sherry. Whisky jest dobrze ułożona i wielowarstwowa. Słodziak godny polecenia! No w końcu 🙂

Moja ocena 6/10 – 88/100

CAOL ILA 2013 TSCL

Szkocja, Islay

https://www.whiskybase.com/whiskies/whisky/163558/caol-ila-2013-tscl

Na koniec najmłodsza w stawce bo zaledwie 6-cio letnia i jedyna przedstawicielka Islay.

Zaskakująco dużo cytrusów na starcie, tarta cytrynowa, dawka popiołu i tytoniu. Jest również opalane drewno, wanilia, brzoskwinie i pieprz. Taki młokos dał mi tyle pozytywnych bodźców? Tak to możliwe i jest to dla mnie top młodych CI jakich dane mi było do tej pory spróbować. Biorąc pod uwagę ogromną popularność tej destylarni wśród niezależnych bottlerów musicie traktować to jako duży komplement i polecenie zarazem.

Moja ocena 6/10 – 88/100

W trzech zdaniach: Przegląd The Single Cask uważam jako udany. Choć pierwsze pozycje pozostawiały wiele do życzenia to ostatnie dwie pozycje zamknęły line-up dużym zadowoleniem. Od podstaw do spełnienia. Bardzo nierówno ale warto obserwować co będzie się działo dalej. Zostawiam pinezkę i śledzę. Dzięki za miłą atmosferę i interakcję godną degustacji online. Obyśmy szybko mogli spotkać się live.

#mike

Zdjęcia dzięki uprzejmości i za zgodą The Single Cask PL

degustacja#294 BOWMORE 2003 CA

BOWMORE 2003 CA

Szkocja. Islay

Pijesz i widzisz te czerwone okna Nikiszowca, górniczą spuściznę i śląską gościnność. Szokujące jakże wyraźny obraz jego maluje się z każdym kolejnym jej łykiem. Niech gra i wodzi naszymi zmysłami Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, a te czerwone okna wodzą nas na pokuszenie.

Bowmore 2003 Cadenhead – Authentic Collection. „Whisky ze Śląska”.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2003 roku. Proces maturacji przebiegał w hogshead’dzie po bourbonie do grudnia 2014. Z beczki tej powstały 240 butelki o naturalnej mocy 58,7% ABV. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – drewno opalane torfem, węgiel, sadza, amaretto, czekolada, surowe mięso, cytrusy, olej silnikowy, eukaliptus.

Smak – dużo charakterystycznego dla Bowmore’a drewna, torfu, grillowana cytryna, boczek i poziomki, skórka grejpfruta, sezam i popiół. Ależ ja uwielbiam takie brudne whisky!

Finisz – długi, oleisty, węglowy, słodkie cytrusy, mentol.

W trzech zdaniach: Jest ciężka, brudna i oleista niczym górnik wracający z szychty, a jednocześnie dojrzała, miła i słodka jak kufel piwa wychylony przez niego po grubie. Kojarzy mi się z pięknym Nikiszem i wyjątkową śląską gościnnością. Super balans, duży wpływ „soczystej” beczki i ten niepowtarzalny węgielny klimat. Uwielbiam i polecam. Niech ten obraz zostanie tu na dłużej.

Moja ocena 6/10 – 89/100

Zawartość alkoholu 58,7% , cena ok 350zł

Robert Tyczewski – dzięki za graficzne wsparcie ! 🙂

degustacja#283 LONGROW 2007 CA

LONGROW 2007 CA

Szkocja, Campbeltown

Dawno już nie wrzucałem nic od Cadenhead’s . Trafiła się jednak wielbiona przeze mnie w każdej postaci Longrow więc postanowiłem Wam ją trochę przybliżyć. Mineralny i morski destylat plus 11 lat w beczce po Porto zazwyczaj brzmią dobrze. Sprawdźmy.

Opisywana dziś whisky została wydana przed Cadenhead’s w roku 2019 i wchodzi w skład serii Wood Range. Destylat leżakował w beczce typu Refill Port Cask od roku 2007. Powstało 708 takich butelek.

Nos – ziemnisty, morski, owoce leśne, stolarnia, skórka cytryny , trochę torfu, opona samochodowa 

Smak – przypalone mięso, popiół, żelki haribo, nie brakuje owoców malin i śliwek, skórka cytryny , masło orzechowe , galaretka pomarańczowa

Finisz – długi, dużo tytoniu i popiołu  w asyście owoców leśnych i czerwonej pomarańczy 

W trzech zdaniach: Fajna kompleksowa whisky, w której beczka nie zdominowała charakternego destylatu Longrow’a. Powoli się rozwija, potrzebuje chwili ale czekanie zostaje nagrodzone. Jest dobrze, nawet solidnie lecz bez fajerwerków. Warto rozglądnąć się za sampelkiem, zakup całej butelki w obecnej cenie nie będzie jednak dobrym pomysłem.

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 800zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#282 GLEN ELGIN 1997 GM

Są takie polecenia, wobec których nie sposób jest przejść obojętnie. Skorzystałem i odleciałem zupełnie. Glen Elgin 1997 od Gordon & MacPhail jest whisky absolutnie epicką. To taki dram, po którym nie chcesz pic nic innego by nie zepsuć sobie tego co właśnie się wydarzyło.

Opisywana dziś whisky została wydana w lutym 2018 roku przez niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. destylat leżakował w beczkach pierwszego napełniania po sherry od roku 1997. Powstały 602 takie butelki stanowiące element serii Connoisseurs Choice – Cask Strenght.

Nos – chlebek marcepanowy, orzechy, piernik, mon cheri, panna cotta z ciepłymi malinami, amaretto, mięta. Jest solidnie, retro…ciekawe co będzie dalej…?

Smak – ojej….nie spodziewałem się..ależ tu jest głębi, beczka sherry niczym z lat 80, solidna dawka oldschool’u , dużo skóry i starego drewna, ale przede wszystkim konfitury z czerwonych owoców, czekolada deserowa z miętą, cynamon i pomarańcze. Coś absolutnie fantastycznego!

Finisz – długi, nieustający, mnóstwo czerwonych owoców, drzewo sandałowe, mentol.

W trzech zdaniach: Wyrwała mnie z butów i to tak, że szukam ich nadal po całej Polsce. Glen Elgin 1997 GM jest bogata, intensywna, doskonale zbalansowana i nie brakuje jej w zasadzie niczego. Ciężko obecnie trafić na taki profil, beczki sherry zdają się zmierzać w zupełnie innym kierunku. Ta whisky ma w sobie wszystko z lat ’80-’90. Można? Oczywiście!

Zawartość alkoholu 55,7% , cena ok 1500-1800zł

Moja ocena 7,5/10 , 93/100

degustacja#259 Let’s Get Ready to RAMBLER

Rambler list

Z początkiem tygodnia grupa osób pisząca o whisky (ale nie tylko) otrzymała miłą niespodziankę od Loży Dżentelmenów. Niespodzianki są zawsze miłe prawda? Tutaj nie było inaczej. W pudełku dostarczonym przez kuriera oprócz czterech Ramblerów znalazł się także list ubrany w ciepłe słowa nawiązujące do dzisiejszych, niełatwych przecież dla nas czasów. Treść zachęcała to spędzenia spokojnych kwietniowych wieczorów z Rambler’ami w kieliszku.

Pić samemu? Nie! Najlepiej pije się w gronie przyjaciół stwierdziła Agnieszka Kazimierska z Kiss Me Whisky. Słuszna myśl więc od razu zdecydowałem się ją podbić. Pomysł Agnieszki nie musiał długo czekać na akceptację Artura Brzychcy, który zaprosił nas na wspólną degustację na zoom’ie.

W czwartkowy wieczór w wirtualnym towarzystwie Krzysztofa Dynowskiego z Loży Dżentelmenów, Agnieszki i Andrzeja z e-whisky.pl , Agnieszki wraz z Kamilem Kiss Me Whisky, Piotra Stachury z Whisky My Life, Tomka i Toma z Whisky Team, Bartosza Łatasia ze Szkockiej Kraty, zasiedliśmy do wspólnej degustacji prowadzonej oczywiście przez Artura Brzychcy z Loży Dżentelmenów. Z tym prowadzeniem bywało jednak różnie ale przecież doskonale wiemy, że nawet Michael Buffer oddaje swój głos w ringu zaraz po wykrzyknięciu LET’S GET READY TO RAMBLER!

Rambler sample

Na prośbę Artura zaczęliśmy wbrew ogólnym zasadom, czyli od jedynej w tym zestawieniu whisky torfowej. Bardzo dobry pomysł, sam niejednokrotnie rozpoczynałem degustacje w ten sposób gdyż torf potrafi potęgować późniejsze doznania whisky kwiatowych i owocowych.

CAOL ILA 2008 11yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,1%)

Nos – biszkopty, tarta cytrynowa, mokre siano, bardzo subtelny torf, wanilia i toffi. Wyraźne akcenty bourbonowe, niewiele tu dymu, alkohol trochę drażni śluzówki

Smak – świeża, młoda dość alkoholowa w pierwszym zetknięciu. Jest tlące się ognisko, kawa, tytoń, skórka grejpfruta, wędzona śliwka, cytrusy i pieprz

Finisz – średniej długości z utrzymującym się tytoniem i dymem torfowym

W trzech zdaniach: któż w Polsce nie butelkował jeszcze Caol Ila? Było tego trochę i  było lepiej, także wcześniej u Loży. Bardzo spokojny bukiet, trochę przeszkadzający alkohol jednak poźniej rozwija się charakter tej lubianej przez wielu destylarni. Największą jej zaletą jest niewątpliwie jej finisz.

Moja ocena 4/10

 

Na drugi ogień poszła jedyna w tym zestawieniu whisky z beczki po sherry.

BLAIR ATHOL 2008 11yo (Refill Oloroso Hogshead 54,8%)

Nos – dużo zielonego jabłuszka, kwas chlebowy, syrop z puszkowanych brzoskwiń, kminek oraz imbir

Smak – jabłka, gruszki, biała czekolada, toffi, migdały, dębowa goryczka

Finisz – średniej długości, herbata z papają i białymi owocami

W trzech zdaniach: Bardzo przyjemny bukiet, na języku sporo owoców, bardzo pijalna ze spokojnym finiszem ale…beczka po Oloroso? Serio 11 lat?  W ciemno obstawiałbym bourbon! Nie znajduję tu ani szczypty sherry. Pomimo wszystko dość ciekawy daily dram.

Moja ocena 4/10

 

Trzecią pozycją była Inchgower 2009 czyli whisky, która na polskim podwórku narobiła już chyba więcej szumu niż Glenmorangie od Loży, a to wszystko za sprawą oceny -1. wystawionej dla tej whisky na jednym z forów. Chwila niedyspozycji czy tylko czysta złośliwość? Ciężko zrozumieć motto przewodnie autora tej oceny. Zostawmy.

INCHGOWER 2009 10yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,2%)

Nos – mydliny, drożdże, zsiadłe mleko, wanilia, ciastka zbożowe, zioła i dąb. 

Smak – kokos, pastylki pudrowe, wafle z nadzieniem waniliowym, pestki dyni, cytrusy i gałka muszkatołowa 

Finisz – krótki, maślany z cierpką pestką dyni i lekką goryczką

W trzech zdaniach: Ale zwariowana whisky! Po przejściu przez bukiet czeka nas nie lada gratka. Dzieje się dużo, smaki na języku dynamicznie się zmieniają i dostarczają szalonych bodźców. Jest to whisky wymagająca i nieoczywista. Lubię to!

Moja ocena 4,5/10

Degustację zamykała whisky określana przez Artura jako Tutti-Frutti.

MANNOCHMORE 2006 13yo (Ex – Bourbon Hogshead 57,6%)

Nos – mango, marakuja, guma turbo, pastry sour, ananas

Smak – nos przeniesiony niemal w całości na język, ponownie guma turbo, dużo marakui i mango, znów ananas, dochodzi brzoskwinia i papaja

Finisz – średniej długości, tropikalne owoce, ciasteczka maślane

W trzech zdaniach: Tropikalna dawka multiwitaminy, dobrze ułożona z przepięknym bukietem i mnóstwem owoców. Fajna rzecz, nad którą można bardzo przyjemnie spędzić wiele czasu.

Moja ocena 5/10

Podsumowanie:

To był fantastyczny wieczór obfitujący w dużą dawkę humoru ale też i skupienia. Whisky potrafiły się obronić. Zawsze możemy sugerować się opinią innych ale bez przetestowania tego na własnym gardle pozostajemy tylko w sferze domysłów.

Forma degustacji in plus – jak nie można inaczej to jakoś trzeba sobie radzić. Polecam i Wam. Loża Dżentelmenów ma w planach podobne wydarzenia.

Na koniec wszyscy jednogłośnie wyraziliśmy swoją tęsknotę za festiwalami, wspólnymi spotkaniami i rozmowami do późnych godzin. Bądźmy cierpliwi i wierzmy w moc Rodziny CS. Do zobaczenia wkrótce 🙂

#mike

Rambler kafelki

degustacja#253 SOUND OF ISLAY 2008 TTOW – Whisky Elements „The Peat#2”

SOUND OF ISLAY 2008 TTOW – Whisky Elements „The Peat#2”

Szkocja, Islay

IMG_4294

Uwaga leci post sponsorowany. Post promujący polskiego bottlera, za który właśnie wypisuję potężną fakturę. Otrzymałem także barter w postaci kartonu butelek i kilku sampli. Może się trochę spóźniłem bo przecież dawno już po premierze, a zakup „The Peat” trudny jest już nawet na rynku wtórym, ale może otrzymam jeszcze przynajmniej te wartości po przecinku.

My ludzie starający się popularyzować picie dobrej whisky nie robimy nic za darmo i wszystko o czym piszemy mamy narzucone z góry. Dzisiejszy opis wrzucam by dotrzymać umowy, wcale nie dlatego, że odkopałem gdzieś zapomnianego sampla, który mną wstrząsnął i naturalnie zmusił do opisu.

Z dedykacją dla nikogo…Oj a jest Was wielu!

Opisywana dziś whisky to Caol Ila, która stanowi drugi element serii Whisky Elements wypuszczonej przez naszego polskiego bottlera The Taste of Whisky. Destylat spędził 10 lat w beczce po bourbonie, by później mógł zostać przelany z mocą beczki na poziomie 59,6% ABV do 100 butelek. Barwa jest tu oczywiście naturalna, nie ma także mowy o filtracji na zimno.

Nos – morski i torfowy z wysuwającymi się na przód dojrzałymi brzoskwiniami oraz marakują. Jest limonka, dym, kardamon i szczypta soli oraz migdały.

Smak – na starcie znów brzoskwinie ale w formie soku, tego z puszki, który tak chętnie zawsze dopijamy 🙂 torf jest subtelny – głaszczący podniebienie, jest dużo popiołu a pod jego chmurą ponownie marakuja, która wcześniej wyraźnie ukazała się w bukiecie. Ponownie limonka, trochę miodu, ślad tuńczyka i gdzieś lekko schowany kokos.

Finisz – długi, dymny i torfowy z mieszanką jasnego suszu

W trzech zdaniach: Świetna i niezwykle wciągająca rzecz! Bardzo trudno odstawić kieliszek od nosa by przejść do kolejnego etapu. Tylko 10 lat, a jest pełna i oleista, bez drażniącego alkoholu czy męczącej dębowej goryczy. Trafiła do mnie z dużym hukiem i rozwaliła mi głowę 🙂 Butelki już jadą!

Zawartość alkoholu 59,6% , cena 350zł*

Moja ocena 7/10

*cena w momencie dystrybucji. Obecnie dwukrotnie wyższa na rynku wtórnym.

degustacja#247 HIGHLAND PARK 1999 TWA

HIGHLAND PARK 1999 TWA

Szkocja, Islands

IMG_3879

Gdy w głowie masz mętlik i myśli ul, poczekaj aż przyjdzie królowa pszczół 🙂

Zapraszam na spotkanie z Highland Park 1999 TWA.

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w hogsheadzie przez okres 18 lat.  Destylowana w roku 1999 w Highland Park oraz  butelkowana przez niezależnego niemieckiego bottlera The Whisky Agency jest jedną z pozycji serii Ten Years TWA.

Nos – miód, wrzos, wosk, bryza morska, cytryna, koszona trawa, ziemnista

Smak – miód, kwiaty, czarny pieprz, oliwa z oliwek, chrupkie pieczywo, szczypta soli morskiej, migdały

Finisz – średniej długości, lekki dąb, wosk, migdały

W trzech zdaniach: HP 1999 TWA rozwija się z czasem, jest dość lekka i dobrze ułożona, łatwo pijalna. Fajna rzecz, spokojna i niewymagająca. Stosunek jakości do ceny nie wypada tu jednak za dobrze. Można znacznie lepiej wydać 700-800zł.

Zawartość alkoholu 51,7% , cena ok 750zł

Moja ocena 5,5/10

degustacja#234 BRAEVAL 1994 BWM

BRAEVAL 1994 BWM

Szkocja, Speyside

IMG_1529

Budzisz się wiosną, kiedy zasypiasz jest jesień, a między nimi wielokrotnie powraca zima i lato. Macie podobnie jak ja ?

„Four Seasons” to przeszłość. Nie ma więcej pór roku 😉

Jak wypada ostatnia część całej układanki Best Whisky Market? Zapraszam jak zawsze na krótką i rzeczową recenzję.

Ostatnia whisky z kolekcji „Four Seasons”  została wydestylowana w roku 1994 spędzając 24 lata w beczce po bourbonie. Jest to oczywiście single cask o naturalnej barwie, butelkowany z mocą beczki na poziomie 51,9% bez filtracji na zimno. Nasz niezależny polski bottler wydał zaledwie 166 takich butelek.

Nos – kwiatowy, trawiasty z laską wanilii, pastylkami pudrowymi, liściem laurowym, bazylią a także morelami, musem jabłkowym, ananasem i papają. Dość oryginalny jest ten bukiet. Najpierw dominują akcenty floralne, a dopiero po kilku długich minutach swoją siłę pokazują jasne owoce.

Smak – owocowy, tropikalny, dużo brzoskwini i papai, jest też mleczko kokosowe, posmak gumy turbo, a także wyraźny creme brulee z bezą. Bardzo ładnie i subtelnie wszystkie nuty rozwijają się na języku i idą z czasem w kierunku wielkiej spójności.

Finisz – długi i tropikalny, mleczne landrynki, biała czekolada oraz nieco dębu.

W trzech zdaniach: Bardzo skomplikowana whisky. Nie wszystkim może przypaść od razu do gustu. Zmienia się wielokrotnie na przestrzeni kilkudziesięciu minut – jest floralna, owocowa, momentami nawet wytrawna. Jest jak niełatwa łamigłówka – wielowarstwowa, złożona, wymagająca czasu, spokoju i dużej koncentracji. Mnie to pasuje.

Zawartość alkoholu 51,9% , cena 780 zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#231 GLEN MORAY 2004 Chardonnay Cask Finish LOŻA DŻENTELMENÓW

GLEN MORAY 2004 Chardonnay Cask Finish LOŻA DŻENTELMENÓW

Szkocja, Speyside

IMG_0834

Chwila piątkowej refleksji… i co? Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy nie opisałem żadnej whisky od Loży Dżentelmenów. Dziwna to dość sprawa bo w zasadzie poza Glenmorangie piłem je wszystkie. Nader to MasterClass’y oraz krajowe toury LD są zawsze w bardzo dobrych cenach, a dolewając oliwy do ognia, nasz prywatny polski bottler lubi dzielić próbkami swoich wyszukanych pociech. Jako że w podzięce także coś im czasem wręczę, to może zrobię opis Glen Moray 2004 w nadziei, że kiedyś i o mnie wspomni rycerz Artur na swoim kanale i nagra coś z moim samplem 😀

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2004, butelkowanie zaś nastąpiło w tym roku. Ostatnie 18 miesięcy destylat spędził w beczce po białym winie Chardonnay. Whisky pochodzi z beczki numer 99272 i ma oczywiście naturalny kolor, nie była także filtrowana na zimno. Jest to nasz krajowy bottling wydany przez Lożę Dżentelmenów.

Nos – wytrawny z przeplatającą się słodyczą białych owoców. Są tu jabłka, białe winogrona, morele. Jest avocado, sporo wanilii ale też dużo dębiny, której towarzyszy ziele angielskie powodując lekkie drapanie w nozdrzach.

Smak – początkowo słodki, znacznie bardziej niż w bukiecie. Na pierwszy plan wychodzą nuty musu jabłkowego, creme brulee,  wanilii oraz słodkich białych winogron. Po chwili jednak whisky zaczyna szczypać w język, czuć wyraźnie biały pieprz, tabasco i znów dąb. Gdzieś dalej jeszcze przewija się lukrecja.

Finisz – średniej długości, dość gorzki i dębowy, biały pieprz i nieśmiałe jasne owoce.

W trzech zdaniach: Mój debiut z finiszem Chardonnay zaliczam do udanych. Nie ma tu fajerwerków ale mamy solidną i dobrze ułożoną whisky, która zaskakuje ładnym i unikalnym bukietem. Nos jest jej niewątpliwym atutem. Na języku jest uszczypliwa, momentami alkoholowa jednak wyraźna słodycz białych owoców stara się te ostrzejsze i także dębowe nuty po cichu przykryć. Smak się broni. Finisz jest jej najsłabszą stroną.

Ciekawa edukacja i nowe doświadczenie. Dziękuję Loży za możliwość rozwijania swoich percepcji wonnych i smakowych 😉

Zawartość alkoholu 52,8% cena ok 600zł

Moja ocena 5/10