degustacja#317 ARDBEG 8 For Disscussion

ARDBEG 8 For Disscussion

Szkocja, Islay

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w beczkach po bourbonie i sherry. Butelkowanie z mocą 50,8% , brak filtracji na zimno i naturalny kolor.

Nos – wrzos, siano, tlące się drewno, torf, lizol, szynka parmeńska, cytrusy, wanilia

Smak – przypalony boczek, torf, pieprz, majeranek, tarta cytrynowa, landrynki mleczne, brzoskwinie i miód, wodorosty

Finisz – średniej długości, dymny i torfowy, sporo popiołu i susz owocowy

W trzech zdaniach: Otrzymałem więcej aniżeli się spodziewałem. Whisky jest spójna, nie jest agresywna, wręcz gładka i bardzo dobrze pijalna. Moc na idealnym poziomie, balans zachowany, nic mi tu specjalnie nie przeszkadza. Rzekłbym nawet, że znacznie lepiej się prezentuje niż wiele innych wydań committee. Lubię i polecam.

Zawartość alkoholu 50,8% , cena ok 300zł

Moja ocena 5/10 – 86/100

degustacja#302 LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

LAPHROAIG 10 Cask Strength batch #012

Szkocja, Islay

Miłość jest wtedy, kiedy na trzeźwo też się sobie podobacie. Miłość jest też wtedy, gdy od lat jesteście niezmienni. Wreszcie miłość jest też wtedy gdy chcesz ją zabić lecz ciagle odkładasz to na jutro.

Laphroaig 10 Cask Strenght – wiecznie piękna, niezmienna od lat i zawsze w zasięgu ręki. To miłość.

Opisywana dziś whisky jest dwunastym wydaniem z serii Cask Strength. Jest to kupaż destylatów starzonych przez conajmniej 10 lat w beczkach po bourbonie, butelkowanych z naturalną mocą, nie filtrowanych na zimno i nie barwionych karmelem. Sprawdźmy czy bardzo różni się od swoich poprzedniczek.

Nos – dużo fenoli i sporo dymu, sól morska, grillowane mięso, cytrusy, jodyna, tlące się drewno, bandaże

Smak – słodki torf, wanilia, miód, syrop klonowy, glony, czarny pieprz, jodyna, tarta cytrynowa z cynamonem

Finisz – długi i rozgrzewający, orzechy, pieprz, jodyna, tytoń i dym torfowy

W trzech zdaniach: Nadal trzyma poziom do, którego zdążyła nas już przyzwyczaić. Jest jakby od lat niezmienna, powtarzalna i to jest jej siła. Whisky jest pełna, oleista i dobrze zbudowana. Alkohol fantastycznie ukryty, a wszystkie warstwy i smaki są wyraźne i występują kolejno po sobie jak w książce. Kolejny bardzo udany batch i jak zwykle uczciwy stosunek jakości do ceny.

Zawartość alkoholu 61% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#220 PORT CHARLOTTE 10

PORT CHARLOTTE 10

Szkocja, Islay

img_2389

O gustach się nie dyskutuje, jednak ja swoją opinię na temat nowego designu dziesiątki Port Charlotte wyrażę.

Masywna butelka z pięknego, ciemnozielonego, grubego szkła, z mocno tłoczonym napisem na odwrocie oraz duży i solidny korek sprawiają, że chce się tę whisky pożreć wzrokiem. Pięknie wygląda w dłoni, na półce, w zasadzie wszędzie. Wiadomym jest, że sprawą pierwszorzędną być winna jej zawartość ale czyż sam design nie sjest często elementem naszego degustacyjnego rytuału?

Kompozycja Port Charlotte także zaskakuje. Użycie beczek pierwszego i drugiego  napełniania po Jack Daniels oraz beczek po francuskim winie sprawia, że tak solidny konkurent jak Ardbeg TEN zostaje spoliczkowany mocną dymną dłonią.

Nowa Port Charlotte 10 została skomponowana z destylatów o zawartości fenoli na poziomie 40 ppm. Profil maturacji to: 1st fill American Whiskey Cask (65%), 2nd fill American Whiskey Cask (10%) oraz 2nd fill French Wine Cask (25%). Ciekawa kombinacja tym bardziej, że ponoć wskazane beczki amerykańskiej whiskey to Jack Daniels. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – dymny i torfowy, ziemnisty, medyczny i dosyć ciężki. Są wyraźne cytrusy w postaci pomarańczy i grejpfruta, jest krówka mleczna, jest wanilia, są orzechy włoskie, trochę lukrecji i dębu.

Smak – od razu mocne uderzenie słodkiego torfu w pięknej oleistej postaci. Torf dominuje nad wanilią, biszkoptami, ananasem i grejpfrutem. Jest trochę lizolu i spalonej grzanki, a nawet ślad jagód i trochę pieprzu. Wszystko cały czas pod grubą dymną kołderką.

Finisz – długi i rozgrzewający, torfowy ze słodkimi cytrusami i chili.

W trzech zdaniach: Bardzo solidna i wielowarstwowa whisky.  Jest oleista i demoniczna ale ma też sporo ze słodziaka. Wszystko pięknie ze sobą współgra sprawiając, że jakość whisky poszła w parze z udanym rebrandingiem. Polecam!

Zawartość alkoholu 50% ,  cena ok 300zł

Moja ocena 6,5/10

 

 

degustacja#209 CAOL ILA 2011 BWM

CAOL ILA 2011 BWM

Szkocja, Islay

Caol Ila BWM

Wydawać by się mogło, że za oknem mamy piękną złotą jesień, a tymczasem zima przyszła znacznie szybciej niż kiedykolwiek. Sprawcami tego zamieszania pogodowego stali się Daniel i Jurek czy BestWhiskyMarket.pl , którzy niespełna tydzień temu w katowickim Scotland Yard ukazali premierowe wydanie swojego oficjalnego bottlingu. Zima to pierwsza z czterech butelek, które razem utworzą „Four Sasons Series”. Za tę piękną i niebanalną etykietę odpowiada Lemon-Art Studio Graficzne. Takiej grafiki nie powstydziłby się zapewne sam Alfons Mucha 🙂

Zapraszam na moje wrażenia z degustacji tej oczekiwanej przez wielu whisky.

Prezentowana dziś whisky została skomponowana z destylatu leżakującego przez ponad 7 lat (10.05.2011-13.08.2018) w beczce pierwszego napełniania po bourbonie Koval. Jest to single cask (900009) butelkowany z mocą beczki na poziomie 59,5% ABV. Z tej niewielkiej 100-litrowej baryłki powstało 135 takich butelek.

Nos – mineralny, dymny i słodki. Miód, biszkopt, brzoskwinia, toffi. Torf jest subtelny, alkohol ukryty – nie drażni i  nie przeszkadza mimo sporej mocy. Z dodatkiem wody ukazuje się dużo świeżej wanilii, banan oraz anyż w tle.

Smak – początkowo mocna dębowa gorycz, której niemal nie było w bukiecie ale momentalnie zostaje ona skontrowana przez dużą porcję oleistej słodyczy i narastającego torfu. Jest sporo brzeczki miodowej i znów ten banan, wanilia a także maślane ciasteczka, krówka i lukrecja

Finisz – długi, rozgrzewający, torf, migdały i dąb.

W trzech zdaniach:  Mała może wiele! Destylat leżakujący w tej niewielkiej beczce wykonał znakomitą pracę sprawiając, że whisky nie tylko ma barwę jakby była starzona znacznie dłużej ale też jej ciało jest oleiste i gładkie. Ciężko uwierzyć w tak dużą moc alkoholu. To jak klasyk z Islay ze wszystkimi charakterystycznymi cechami dobrej baryłki po bourbonie. Na próżno tu szukać jakiejś wielkiej głębi i złożoności. Whisky jest nieprawdopodobnie pijalna i to jest jej siła. Dobrze, że pory roku tak szybko przemijają bo znak to dla nas, że już niebawem nadejdzie „Wiosna”.  BestWhiskyMarket – oklaski!

Zawartość alkoholu 59,5% , cena 350zł

Moja ocena 6/10

degustacja#198 BOWMORE 18 Manzanilla Cask

BOWMORE 18 Manzanilla Cask

Szkocja, Islay

Przed niedzielną mszą zaleca się szklaneczkę szkockiej. Skoro kapłan pije mszalne wino to i sługa powinien napić się whisky leżakującej w beczce po winie.

Dziś na kazaniu o Bowmore 18 Manzanilla Cask.

Jest to bottling z serii The Vintner’s Trilogy. Whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez conajmniej 18 lat w beczkach po wytrawnym białym andaluzyjskim winie Manzanilla. Trunek ma naturalny kolor i był filtrowany na zimno.

Nos – dym ale nie ciężki, karmelizowane jabłko, wanilia, dojrzałe pomarańcze, orzechy, kompot z agrestu, torf i popiół

Smak – dymny, torfowy i owocowy zarazem, mango, czerwony grejpfrut, migdały, orzechy, karmel, gdzieś w tle jagoda, jest też imbir i torf

Finisz – długi, pomarańcza z imbirem i narastającym torfem.

W trzech zdaniach: Subtelny dym, który narasta wplatając się jednocześnie w deserowe owocowe nuty. Świetny balans, duża klasa.Whisky jest dostojna i elegancka, złożona. Dobra rzecz!

Zawartość alkoholu 52,5% , cena Ok 570zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#197 BUNNAHABHAIN 2003 PX Finish

BUNNAHABHAIN 2003 PX Finish

Szkocja, Islay

Szkocja, Islay

Jest jak afrodyzjak, który oddziałuje na zmysły przesyłając nieprawdopodobnie miłe bodźce do Twojego organizmu. Czas staje w miejscu na chwile..

Prezentowana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez nieco ponad 11 lat w baryłkach po sherry drugiego napełniania po czym finiszowana była przez 3 lata w beczkach po PX. Jest to wydanie z naturalną mocą oraz kolorem oraz niefiltrowane na zimno.

Nos – słodki i owocowy, marmolada( taka z czasów PRL w plastikowym wiaderku), czereśnie, mech, mokra kora drzewna, drylowane wiśnie, tarta z budyniem, lekki powiew morskiego powietrza.

Smak – wiśnie, czekolada mleczna, wychodzą nuty tytoniu i kurzu , śliwka , palony cukier, budyń z sokiem malinowym , rodzynki

Finisz – długi, czekoladowy z wiśnią i marcepanem

W trzech zdaniach: Cudownie skomponowana whisky! Smaki są pełne, oleiste i gładkie. Zaletą jest także bogaty bukiet. Jest kompleksowa i pomimo wysokiej zawartości alkoholu wspaniale pije się ją bez wody. Odnoszę wrażenie jakby przez te 14 lat leżakowała w beczkach po PX a nie była w nich tylko finiszowana przez 3 lata. Pyszna rzecz!

Zawartość alkoholu 54,3% , cena ok 600zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#188 ARDBEG Corryvreckan

ARDBEG Corryvreckan

Szkocja, Islay

Nie wyMIGasz się od niej. Nawet jeśli jesteś MIGlancem to jak już ją otworzysz, wypijesz ją w MIG. Poczujesz w niej MIGdały i nie dopadnie Cię po niej MIGrena.

Zapraszam na whisky z MIG-iem w tle 🙂

Ardbeg Corryvreckan została skomponowana z destylatów leżakujących w beczkach po bourbonie oraz w beczkach  francuskiego dębu. Nie mamy tutaj deklaracji wieku, wiemy natomiast, że trunek ten ma naturalny kolor i nie był filtrowany na zimno.

Nos – dymmy i torfowy, szpitalny, lizol, tytoń, toffi, masło orzechowe, wanilia, zioła i dąb

Smak – bogaty i złożony, torf, jodyna, nuty medyczne przeplatają się z owocami pomarańczy i ananasa, jest słodki karmel i herbatniki maślane, są także słone morskie akcenty oraz dębowa goryczka i migdały. Całości dopełnia mocny dymny charakter. Bardzo kompleksowa whisky.

Finisz – długi, rozgrzewający, torfowy i wędzony, słony z akcentem cytrusów

W trzech zdaniach: Obok Uigedail i Ardboga jest to mój faworyt ze stajni Ardbega. Corryvreckan jest bardzo równa i złożona. Profile smakowe pięknie ze sobą współgrają i balansują tworząc pysznego i bogatego malta. Poza aspektami wonno smakowymi niewątpliwą zaletą jest cena tej butelki oraz jej dostępność. Kto jeszcze nie miał okazji niech się waha.

Zawartość alkoholu 57,1% , cena ok 300zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#164 OCTOMORE 07.2

OCTOMORE 07.2

Szkocja, Islay

Rodzice od małego wmawiają Ci, że alkohol to Twój wróg…natomiast Jezus głosił, że wrogów trzeba kochać…! To wszystko ma sens i nic w naszej edukacji nie jest przypadkiem. Nasz kraj przecież taki religijny…Zapraszam na degustację Octomore 07.2 , do którego mam bardzo wrogie nastawienie 😉

Octomore 07.2 to whisky skomponowana z pięcioletnich destylatów starzonych w beczkach z amerykańskiego dębu, finiszowana w beczkach po winie Syrah z francuskiej doliny Rodanu. To jedna z najbardziej torfowych whisky na rynku (208 ppm) butelkowana z mocą beczki 58,5% ABV.

Nos – dymny i torfowy, tlące się drewno, popiół, mech, eukaliptus oraz trochę miodowej i karmelowej słodyczy.

Smak – słodki i torfowy, dużo miodu oraz toffi, są także delikatne cytrusy, mięta, czerwona porzeczka i mocna kontra dębu

Finisz – długi i wytrawny z dębową goryczką oraz akcentem soli morskiej

W trzech zdaniach: To jedna z tych whisky, które znakomicie otwierają się z wodą. W tym przypadku nie żałujcie jej, ten trunek potrzebuje kilka solidnych kropel by pokazać swoje atuty. Whisky jest wielowarstwowa i mimo młodego wieku całkiem nieźle ułożona.

Zawartość alkoholu 58,5% , cena ok 550zł

Moja ocena 6,5/10

 

degustacja#106 BUNNAHABHAIN Eirigh Na Greine

BUNNAHABHAIN Eirigh Na Greine

Szkocja, Islay

bunna

Poranne niebo – tak dokładnie z języka gaelickiego możemy przetłumaczyć Eirigh Na Greine. Moje niebo niestety dziś mocno zamglone a pogoda zbytnio nie nastraja do aktywności na świeżym powietrzu. Mgła, deszcz, wiatr – klimat rodem z Islay,  przenieśmy się więc na moment na tę szkocką wyspę.

Opisywana dziś Bunnahabhain to edycja przeznaczona na sklepy wolnocłowe. Nie mamy deklaracji wieku wykorzystanych tu destylatów, które starzone były w beczkach po bourbonie jak i w beczkach po włoskich i francuskich czerwonych winach. Litrowa butelka została zakorkowana z mocą 46,3% ABV. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – świeży i początkowo dość ostry, toffi, dzika róża, goździki i imbir

Smak – pikantny, dość alkoholowy, dąb, przyprawy, morele, pomarańcze, gdzieś w tle trochę malin

Finisz – średniej długości, pikantny z akcentem czerwonych owoców

W trzech zdaniach: Alkoholowo i dość ostro. Całość ratuje po chwili całkiem przyjemny napływ owoców, który odprowadza te pikantne i mało przyjemne nuty na dalszy plan. W sklepach internetowych ceny tej butelki oscylują w granicach 260zł jednak w dobrych sklepach wolnocłowych można ją kupić za ok 160zł. Litr uznanej marki w tej cenie może skusić niejednego smakosza szkockiej.

Zawartość alkoholu 46,3% cena ok 260zł (1L)

Moja ocena 2,5/10

degustacja#36 LAPHROAIG 10YO

LAPHROAIG 10YO

Szkocja, Region Islay

laphroaig10

LAPHROAIG – tej marki nikomu nie trzeba opisywać. To klasa sama w sobie. Już od samej wymowy la’frojg w głowie gromadzą się ciężkie dymne, torfowe, morskie i wędzone akcenty.  Aromaty te, mój przyjaciel określa mianem „podkładów kolejowych” i muszę mu  przyznać, że określenie to bardzo pasuje do tego właśnie przedstawiciela regionu Islay. 

Po tym jak podczas jednej z moich pierwszych degustacji rozpływałem się nad Laphroaig Quarter Cask, dziś mam okazję opisać tak zwaną podstawkę, czyli wersję dziesięcioletnią.

Nos – bardzo intensywny zapach. Chwilę po nalaniu dym wypełnia całe pomieszczenie. Wyraźne są także morskie akcenty – wodorosty i jod.

Smak – spod mocnego dymu torfowego wyłania się delikatna wanilia, która zaraz ustępuje miejsca mocnym akcentom medycznym i dębowym. Smak jakby wędzonki obtoczonej w popiele z ogniska. 

Finisz – bardzo długi i rozgrzewający, wędzony i torfowy

W trzech zdaniach: Suuuuper łycha! Bardziej dymna od wersji QC. Uwielbiam tą intensywność  i ten torfowo-wędzony posmak pozostający w ustach jeszcze przez kilka godzin. Whisky w kategorii must have!

Zawartość alkoholu 40% , cena ok 140zł

Moja ocena 6,5/10