degustacja#204 JOHNNIE WALKER Blender’s Batch Red Rye Finish

JOHNNIE WALKER Blender’s Batch Red Rye Finish

Szkocja

JW Blenders Batch

Ta edycja Johnniego Walkera skomponowana została z trzech rodzajów zbóż pochodzących z niedziałającej już destylarni Port Dundas a także z whisky słodowej produkowanej przez Cardhu. Destylaty były starzone przez minimum trzy lata w beczkach pierwszego napełniania po bourbonie by ostatnie sześć miesięcy spędzić w beczkach po whiskey żytniej.

Nos – deserowy, młody, lekko żytni , początkowo drażniący, goryczkowy i „bejcowaty”  ale wychodzi po chwili słodycz, głównie w postaci wanilii i karmelu, pojawia się też charakterystyczny pieprz

Smak – gorzki, pieprzny i trawiasty na początku. Potem  pojawiają się całkiem wyraźne akcenty bourbonowe, paloność beczki, słodka kukurydza, wanilia. Jest naprawdę sporo przyjemnej słodyczy. Dodatkowo whisky ma charakter bardziej irlandzki niż szkocki. W ciemno powiedziałbym, że to pot still, a ja akurat za tą metodą destylacji nie przepadam. Fani delikatnych whisky będą na pewno pozytywnie zaskoczeni.

Finisz – płaski i krótki, słodycz przełamana kardamonem, dębem i pieprzem.

W trzech zdaniach: Nie jest to whisky wybitna jednak pamiętajmy o tym, że można ją kupić za 50zł, a w tym przedziale cenowym miażdży konkurentów. Beczka 1fill po bourbonie  w blendach to sprawa wręcz niespotykana. Dała tu dużo dobrego i to chyba głównie dzięki niej, na jakiegoś rodzinnego grilla , do drinków czy do lodu ta whisky nada się doskonale. Bardzo spodobał mi się wczorajszy komentarz Pawła pod zdjęciem na facebooku, cytuję: „gdy potrzeba grafomanii, wygrywa” . Lepiej tego nie ujmę 🙂

Zawartość alkoholu 40% , cena 50-70zł

Moja ocena 2/10

*Moja ocena w kategorii blendów do 50zł : 9/10

degustacja#195 JOHNNIE WALKER Black Label 12 Sherry Edition

JOHNNIE WALKER Black Label 12 Sherry Edition

Szkocja

JW Sherry

Uwielbiam degustacje w ciemno. Dzięki nim mogę wyostrzyć swoje zmysły smaku i węchu. To jest jak trening, dzięki któremu nabierasz doświadczenia i stajesz się coraz lepszy w tym co robisz. Taka forma praktyki potrafi Cię niejednokrotnie zaskoczyć. Nigdy nie wiesz co masz w kieliszku i tym samym nie ulegasz stereotypom.

Sprawdźcie jak mi poszło z nowością od Johnnie Walker czyli edycją wydaną obecnie na rynek australijski – Black Label 12 Sherry Edition. Ciekawe czy ten nowy produkt Diageo dotrze wkrótce także do Europy.

Nie ma obecnie jeszcze zbyt wielu informacji na temat tej whisky. Wiadomo oczywiście że jest to blend, w którym najmłodszy destylat ma przynajmniej 12 lat. Co do długości finiszowania oraz beczek sherry także nic nie znalazłem.

Nos – słodki i owocowy, miód, karmel, pomarańcz, gruszka, wanilia, dąb, cynamon

Smak – słodki i owocowy, toffi, pieczone jabłko, miód, wanilia, mleczna czekolada, maliny, trochę czarnego pieprzu

Finisz – krótki, lekko dębowy z akcentem sherry i cynamonu.

W trzech zdaniach: Ależ zaskoczenie! Siedzę i zbieram szczękę z podłogi. Whisky jest oleista i gęsta jakby miała ponad 20 lat. Jest bardzo gładka i ma solidny słodko-dębowy profil.  Co prawda nie wyczuwam tu dymnego smaczku charakterystycznego dla Black Label, jednak jest nadzwyczaj pijalna. Trochę wszystko za szybko się jednak ulatnia, brakuje także nieco mocy ale nie ma tu żadnych akcentów zbożowych i konia z rzędem temu kto w ciemno odgadł by, że jest to blend. Podczas blind tastingu obstawiałem Balvenie Double Wood i właśnie tego malta edycja ta bardzo mi przypomina. Mam nadzieję, że nowość od Diageo dotrze także na rynek polski bo jest to najlepszy Johnnie Walker jakiego dane mi było pić.

Zawartość alkoholu 40% , cena: brak dostępności na rynku europejskim

Moja ocena 4,5/10