degustacja#307 KILKERRAN 8 (batch #5)

KILKERRAN 8 (batch#5)

Szkocja, Campbeltown

Kilkerran 8 jest jak miłość…Pierwszy łyk to magia, drugi jest intymny, a trzeci już odruchowy. Potem zwyczajnie finiszujesz.

Znowu to zrobili.

Opisywana dziś whisky to kupaż minimum ośmioletnich destylatów leżakujących w beczkach pierwszego napełniania po sherry Oloroso. Butelkowanie z naturalną mocą miało miejsce 12.01.2021. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – konfitura z wiśni,  eukaliptus, siarka, petrykora, skórzana skrzynka, magi, nafta, tytoń

Smak – kwaskowate wiśnie, palona kawa, siarka, torf, tytoń, ziele angielskie, rodzynki, marcepan, ciemne winogrona

Finisz – długi, wiśnia w czekoladzie, torf, pieprz i eukaliptus

W trzech zdaniach: Kolejna niesamowicie pijalna whisky ze stajni Glengyle. W odróżnieniu od poprzedniej ósemki (pisałem o niej tutaj ) obecna ma znacznie więcej kwasowości i siarki. Whisky nadal pięknie odzwierciedla charakter Campbeltown, jest uroczo brudna, szorstka, treściwa i nieprawdopodobnie wciąga. Ciężko się z nią rozstać. Nie próbujcie nigdy nalanego kieliszka nazwać ostatnim. Od nosa przez usta, na finiszu kończąc, bardzo dobrze prezentuje swoje walory. Łapcie póki jeszcze możecie za rozsądne pieniądze.

Zawartość alkoholu 56,9% , cena ok 400zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

degustacja#245 KILKERRAN 8 (Re-charred Oloroso Sherry Cask)

KILKERRAN 8

Szkocja, Campbeltown

IMG_3336.JPG

To miał być jeden mały rozpoznawczy dram. Skończyło się na czterech, potem na kolejnych trzech. Najnowsza Kilkerran 8yo niemożliwie wciąga…Ciężko się od niej oderwać. Zapraszam na spacer.

Opisywana dziś whisky to najnowsze wydanie stajni Glengyle. Tegoroczna ósemka dojrzewała w wypalanych beczkach po sherry Oloroso i została zabutelkowana bez rozwadniania z mocą 57,1% ABV. Powstało 15000 takich butelek.

Nos – od samego początku ton dyktują tu czerwone owoce wraz z paloną dębiną. Są słodkie śliwki i wiśnie, trochę piwnicznego kurzu, dużo dymu, tlące się ognisko, przypalony bekon. Znajduję także słodkie nuty miodu oraz wanilii. Super bukiet, szczególnie o tej porze roku idealnie komponuje się z otaczającą nas aurą. 

Smak – whisky ma wspaniałe oleiste ciało…Na wstępie wyraźny dym, i popiół, dawka świeżej dębiny i tytoniu, są rodzynki, śliwki, kawa, trochę imbiru i pieprzu. Uwielbiam takie połączenia. Pomimo wysokiej mocy whisky jest niezwykle pijalna.

Finisz – długi, dym torfowy i rozgrzewający imbir, espresso.

W trzech zdaniach: Mam słabość do Campbeltown. Mam słabość do charakteru whisky tam produkowanej, a szczególnie do tych starzonych czy finiszowanych w beczkach po czerwonych winach, tych wzmacnianych i nie. Lubię gdy pomino kombinacji styl destylarni zostaje zachowany, tak właśnie jest tutaj. Lubię też gdy za naprawdę uczciwe pieniądze otrzymujemy udaną butelkę. Wszystko mi się tu pięknie zgadza więc na jednej butelce na pewno się nie skończy. Lubię to!

Zawartość alkoholu 57,1% Cena ok 285zł

Moja ocena 6/10

degustacja#190 KILKERRAN 2004 Cadenhead Warehouse Tasting

KILKERRAN 2004 Cadenhead Warehouse Tasting

Szkocja, Campbeltown

To miała być zwyczajna rozbiegówka…wyszło jednak całkiem fajnie i równie dobrze ta whisky mogłaby zakończyć wieczór 🙂

Kilkerran 2004 CA to whisky, którą można zakupić jedynie podczas zwiedzania magazynu Cadenhead. Nie miałem niestety okazji być tam osobiście jednak dotarł do mnie ten uroczy sampelek widoczny na zdjęciu.

Whisky wydestylowana została w maju 2005 roku. Destylaty, z której została skomponowana spędziły 10 lat w beczce po porto by na kolejne 3 lata mogły zostać przelane do baryłki po bourbonie. Butelkowanie odbyło się we wrześniu 2017 roku. Jest to single cask o naturalnej barwie i mocy. Nie zastosowano tu także filtracji na zimno.

Nos – słodycz i głębia dojrzałych czerwonych owoców, marmolady, syropu klonowego, cynamonu i mięty a w tle gdzieś morski torfowy akcent. Jest mega fajnie, fantastycznie się z nią siedzi.

Smak – słodki i owocowy, śliwki, wiśnie, maliny, wszystko soczyste i bardzo dojrzałe jak kompot z babcinej piwnicy (taki słoik zachowany na specjalną okazję!). Jest trochę mięty i pięknie wkomponowanego torfu, który ujawnia się mocniej nieco później.

Finisz – długi, owocowy i torfowy z akcentem czarnej porzeczki i kardamonu.

W trzech zdaniach: Początkowo zraziła mnie dużą porcją goryczki. Postanowiłem ją więc odstawić na dłuższy czas i gdy do niej wróciłem po ok 40min na mojej twarzy zarysował się potężny banan. Whisky zmieniła się totalnie i ukazała swoje największe atuty, o których czytaliście przed chwilą w notce degustacyjnej. Fantastyczny dram!

Zawartość alkoholu 54% , cena (?)

Moja ocena 6,5/10

degustacja#114 KILKERRAN 12yo

KILKERRAN 12yo

Szkocja, Campbeltown

kilkerran

Bez wątpienia nadszedł już czas, w którym znacznie częściej sięgamy po mocniejsze alkohole. To zupełnie naturalny odruch gdyż jesienią nasz organizm nie wymaga już chmielowego chłodzenia, potrzebuje natomiast wewnętrznego ciepła. O tej porze roku, wspomniane ciepło dozuję sobie coraz częściej w postaci dymnej i torfowej. Zatem moja dzisiejsza propozycja dla Was jest idealną pozycją przejściową z whisky kwiatowych i słodkich do tych nieco cięższych. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to taki jesienny trunek dla każdego.

Kilkerran produkowana jest w gorzelni Glengyle znajdującej się w miejscowości Campbeltown. W widocznej na zdjęciu butelce znajdziecie mieszankę dwunastoletnich destylatów z beczek po bourbonie (70%) oraz sherry (30%). Słód wykorzystany do produkcji tej whisky charakteryzuje się lekkim zatorfieniem i pochodzi z jednej z moich ulubionych gorzelni, mianowicie  Springbank. Mamy tu do czynienia z naturalnym kolorem oraz brakiem filtracji na zimno. Edycja ta zadebiutowała na rynku w tym roku, wcześniej mogliście się spotkać z siedmioma wypustami Work In Progress.

Nos – cytrusy w otoczeniu dymu, limonka z cukrem trzcinowym, kiwi, ananas, mokry piasek morski, zioła

Smak – torfowy, galaretka cytrynowa, tosty z masłem, zielone jabłko, wanilia, dębowa goryczka, pieprz i odrobina soli morskiej

Finisz – wystarczająco długi, torf z nutami cytrusów

W trzech zdaniach: Siadałem do niej kilkukrotnie. Za każdym razem sprawiała mi przyjemność. O ile początkowo wydawała mi się trochę płaska, to z każdym kolejnym spędzonym z nią wieczorem znajduję w niej więcej bogactwa. Nie jest agresywna, jest dobrze zbalansowana. Taka cytrusowa pianka pokryta dymną, jesienną kołderką. Polecam!

Zawartość alkoholu 46%, cena ok 230zł

Moja ocena 6/10