degustacja#169 LAGAVULIN 12yo (2016)

LAGAVULIN 12yo (2016)

Szkocja, Islay

Szał jarmarków ogarnął nas na dobre. Dałem się skusić i ja. Przeczuwając, że na straganach spotkam tylko grzane wino, gorącą czekoladę czy herbatę z prądem, postanowiłem zabrać na karuzelę jedną z moich dwunastoletnich córek.

Jest to już szesnaste wydanie limitowanej edycji dwunastoletniej Lagavulin 12 wchodzącej w skład Diageo Special Release. Edycja jest wyjątkowa gdyż została wydana na 200 rocznicę powstania destylarni. Destylaty, z których skomponowana została ta whisky spędziły przynajmniej dwanaście lat w baryłkach z amerykańskiego dębu a butelkowanie z mocą beczki na poziomie 57,7% ABV może tylko zachęcać do spożycia. Nie ma tu mowy o filtracji na zimno czy barwieniu karmelem.

Nos– dymny i torfowy, ziemny i morski. Są cytrusy, dąb, podkłady kolejowe, grillowane mięso. Jest także słodycz w postaci syropu klonowego oraz palonego cukru. W tle przewijają się akcenty mięty.

Smak – dymny i torfowy, tanina, palone drewno, solony karmel, słodka pomarańcz, pieprz oraz imbir. Jest dość ciężka i wytrawna. Jest znacznie mniej słodyczy niż w klasycznej edycji.

Finisz – długi, rozgrzewający, pieprzny i lekko ziołowy

W trzech zdaniach: Mam mieszane uczucia gdyż z jednej strony mogę powiedzieć, że jest to whisky kompletna, zaś z drugiej strony czuję lekki niedosyt. Miejscami na języku brakowało mi „rozwinięcia” , jakby była minimalnie nierówna. Ocena 5,75 byłaby chyba najbardziej adekwatna ale „na zachętę” zaokrąglam w górę. Tak czy siak w tej cenie jest to opcja godna do polecenia.

Zawartość alkoholu 57,7% , cena ok 370zł

Moja ocena 6/10

degustacja#147 LAGAVULIN 1995 Distillers Edition bottled 2011

LAGAVULIN 1995 Distillers Edition bottled 2011

Szkocja, Islay

Polscy siatkarze do lat 21 gromią w niespełna 60min Kubańczyków w finale MIstrzostw Świata zdobywając tytuł!!!
Z tej okazji dziś piję whisky, która destylowana była w 1995 roku, czyli wtedy gdy większość z naszych chłopaków przychodziła na świat.

Lagavulin 1995 DE butelkowana była w 2011 roku. Destylaty finiszowane były w beczkach po sherry Pedro Ximenez. Trunek ten nie był filtrowany na zimno, natomiast zastosowano tu karmel w celu barwienia.

Nos – dymny i torfowy, wióry dębowe, ropa, budyń waniliowy z cynamonem, miód, kawa, gorzka czekolada, brązowy cukier. Zdecydowanie mniej intensywny niż w standardowej 16. Zbyt wyraźne jak dla mnie nuty dębowe. To nie jest mocna strona tej whisky.

Smak – dymny i torfowy z akcentem ryb, rodzynek, pastylek pudrowych, czarnej porzeczki, jagód, miodu i espresso. O dziwo nie ma tu już w ogóle dębu, który tak dominuje w bukiecie. Whisky jest dobrze ułożona i równa.

Finisz – długi i kompleksowy z fantastyczną słodyczą ciemnych owoców i palonego brązowego cukru

W trzech zdaniach: Zaskakująca to whisky! Słaby bukiet nie zapowiada tego co będzie się działo dalej. Na języku jest znacznie lepiej, z każdym kolejnym łykiem smaki się rozwijają. Finisz to niewątpliwie najmocniejsza strona Lagavulin 1995. Beczka PX stworzyła tutaj absolutnie fantastyczne wykończenie. Powstaje pewien dylemat i otwarte pytanie: Kupiłbyś jedną butelkę Distillers Edition czy w tej cenie dwie 16yo?

Zawartość alkoholu 43%, cena ok 500-600zł

Moja ocena 5/10

degustacja#21

LAGAVULIN 16yo

Szkocja, Region Islay

lag

W końcu ją dopadłem! Lagavulin, toż to klasyk, whisky która należy do Classics Malts. Od dawna bardzo chciałem poczuć jej smak i aromat.  Oto jest, stoi przede mną gotowa na to by swoją złożonością wypełnić moje nozdrza a chwilę później popłynąć strumieniem smaków po moim języku. No dobra, trochę jestem podniecony tym faktem, nie zaprzeczę.

Lagavulin 16yo to wersja  bazowa. Jest to w pewnym rodzaju ewenement gdyż zazwyczaj wersjami podstawowymi są dziesięcio lub dwunastolatki. Wersje dwunastoletnie też są oczywiście dostępne ale w znacznie mniejszej skali a w zdecydowanie wyższej cenie. To wersje limitowane przelewane do butelek bez rozcieńczania z zawartością alkoholu na poziomie powyżej 54%.

Nos – bardzo lotna! torf, popiół, wędzonka, sherry i wanilia

Smak – eksplozja! dymny z  dębiną, suszone owoce, wanilia i pomarańcze. Wspaniały balans pomiędzy wytrawnością a słodkością.

Finisz – bardzo długi, rozgrzewa! Dym torfowy, popiół i dębina a w tle owoce, miód i sherry.

W trzech zdaniach: PETARDA! Doznania są głębokie i wyraźne. Chciałbym napisać „orgazm w moich ustach” ale zabrzmiałoby dwuznacznie.

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 240zł

Moja ocena 6/10