degustacja#296 LEDAIG Rioja Cask Finish

LEDAIG Rioja Cask Finish

Szkocja, Wyspy

Pamiętasz te czasy gdy miałeś 10 lat? Byłeś najbogatszy na świecie, słowo „dupa” było najgorszym przekleństwem, a dzieci z sąsiedniego podwórka wydawały się jakby były z innej planety. Gdy miałeś 10 lat chciałeś zobaczyć chmurę z bliska i poskakać po niej, powiedziane „na niby” zastępowało każdą rzecz podczas zabawy, a dzieląc cukierki w klasie mówiłeś „bierzcie po dwa”.

Trochę o tych cukierkach dziś i trochę tu jest na niby.

Ledaig Rioja Cask Finish – jesteś u Pani!

Opisywana dziś butelka to whisky bez określenia wieku zestawiona z destylatów leżakujących w beczkach po bourbonie i finiszu w beczkach po winie Rioja. Ledaig Rioja ma naturalny różowy kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – torf, ziemistość, wodorosty, gotującą  się galaretka , misie haribo, kompot z rabarbaru

Smak – dużo torfu, popiołu, morskość, bekon, landrynki, rabarbar, guma balonowa

Finisz – średniej długości, torfowy i cukierkowo słodki

W trzech zdaniach: Strasznie zwariowana to whisky. Jest prosta, bez większej złożoności. Mocny torf, morskość i czeskie landrynki – w zasadzie nic więcej. Nie ma sensu szukać tu głębi, ale pije się ją jak jakiś torfowy likierowy kompocik z rabarbaru. Jest niczym drink z dodatkiem soku, a finisz w beczce po winie jest jakby „na niby”. Jeśli chcesz coś postawić na imprezowy stół to jest to idealna pozycja do niezobowiązującego żłopania. Cena wydaje się uczciwa.

Zawartość alkoholu 46,3% , Cena ok 185zł

Moja ocena 4/10 – 82/100

degustacja#292 LEDAIG 2010 Loża Dżentelmenów

LEDAIG 2010 Loża Dżentelmenów

Szkocja, Islands

Nie mam już żadnych wątpliwości. Sprawdźcie jak wyszło.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2010 i spędziła 8,5 roku w beczce po bourbonie. Na kolejne 1,5 roku whisky została przelana do beczki pierwszego napełniania po Pedro Ximenez. Powstało 250 takich butelek o naturalnej mocy 59%, niefiltrowanej na zimno i nie barwionej karmelem.

Nos – ziemnisty, torfowy, dużo tytoniu, lukrecja, wodorosty, dalej drożdżówka z kandyzowaną brzoskwinią posypana cukrem pudrem i owoce leśne. Fajny bukiet, miło spędza się z nim czas.

Smak – torf przeplatający się z dużą słodyczą czereśni i wiśni, jest wędzona śliwka i trochę boczku, tytoń i lody waniliowe z polewą z deserowej czekolady. Bardzo fajna , nieco brudna i słodka – tak jak lubię.

Finisz – długi, dymny, tytoń, czerwone owoce, wędzonka

W trzech zdaniach: Bardzo fajna Ledaig o brudnym charakterze kontrowanym przez słodycz czerwonych owoców. Whisky ma głęboki bukiet, a na języku sporo się dzieje jak na takiego młokosa. Da się wyczuć, że whisky jest młoda ale pomimo wysokiej mocy alkohol zupełnie nie drażni. Nie ma potrzeby dodawania tu choćby kropli wody. Długi finisz w beczce pierwszego napełniania po PX dał tu dużo dobrego nie zabijając jednocześnie charakteru tej specyficznej destylarni. Bez wątpienia to najlepsza RAMBLER do tej pory. Polecam! #welldone

Zawartość alkoholu 59% , cena ok 450zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#286 LEDAIG 2009 TTOW Cud Nad Wisłą

LEDAIG 2009 TTOW Cud Nad Wisłą

Szkocja, Islands

Chociaż nie jestem zwolennikiem umieszczania symboli narodowych gdzie popadnie i źle mi się od dłuższego czasu kojarzą podobne ruchy wykonywane przez producentów odzieży, gadżetów czy tatuażystów, to akurat w przypadku whisky bronić ma się jej profil, nie etykieta.

Postanowiłem więc sprawdzić jak wyszło sześciomiesięczne finiszowanie „Misia” w octavie po sherry.

Opisywana dziś whisky upamiętnia setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Destylat spędził niespełna 11 lat w beczce po bourbonie by później na kolejne 6 miesięcy trafić do oktavy po sherry pierwszego napełniania. Whisky ma naturalną moc, nie była filtrowana na zimno ani też barwiona. Powstało 69 butelek z czego zaledwie ponad 40 trafiło do ogólnej sprzedaży.

Nos – truskawki, siarka, zgniłe drewno, palona gazeta, tusz drukarski, ocet balsamiczny, dym

Smak – sporo torfu, zgniłe wiśnie, kwasek cytrynowy, kakao, ocet balsamiczny

Finisz – krótki w kierunku średniego, dżem truskawkowy z przewagą popiołu, dębowy

W trzech zdaniach: Po całkiem niezłej bazie moje oczekiwania nie były może wysokie ale na pewno solidne. Dotychczasowe eksperymenty z octavami po sherry zwykle Bartkowi i Rafałowi wychodziły dobrze. Niestety tutaj wypadło poniżej moich oczekiwań. Na języku przewija się zbyt dużo kwasowości, a momentami nawet zgniłych owoców. Brakuje rownież intensywności na finiszu. Szkoda bo nos zwiastuje całkiem przyjemnego drama. W moim odczuciu finisz w octavie bardzo spłaszczył niezłą podstawę.

Zawartość alkoholu 51,9% , cena 450zł

Moja ocena 4,5/10 84/100

degustacja#266 LEDAIG 2009 TTOW

LEDAIG 2009 TTOW

Szkocja, Islands

IMG_5596

Kurz po premierze powoli opada, zdjęć brunatnego w sieci też jakby mniej więc to chyba dobry moment na to by na spokojnie wstrzelić się z degustacją potocznego „misia”.

Niedźwiedź brunatny, który przez działania człowieka zagrożony jest wyginięciem otwiera serię trzech butelek, które mają nas zmusić do chwili refleksji.

Popieram ten projekt, miłuję tę grafikę i szanuję The Taste Of Whisky za lokowanie części przychodu ze sprzedaży na fundację WWF Polska.

Oczekując na wieści o Wilku Szarym oraz Rysiu Euroazjatyckim przystępuję do degustacji.

Przedstawiana dziś szkocka to kolejna propozycja serwowana przez polskiego niezależnego bottlera The Taste Of Whisky. Destylat leżakował przez 11lat w beczce po bourbonie pierwszego napełniania. Butelkowanie z naturalną mocą 54,5% , brak filtracji na zimno. Wydano 181 takich butelek.

Nos – klarowane masło, torf, anyż, olej silnikowy ale też jasne owoce w postaci brzoskwiń i mirabelek. Jest trawiasty, ziemnisty i lekko mineralny. Lubię ten ton Ledaig’a.

Smak – wiórki kokosowe, mirabelki, cytrynowe ptasie mleczko, gorzki grapefruit, torf i jabłko z ogniska.

Finisz – średniej długości, sadza, drewno, cygaro i sól morska

W trzech zdaniach: Kolejna udana selekcja. To jest taka Ledaig jaką lubię. Podczas gdy rynek zalewają przesłodzone sherrówki, okazuje się, że można znaleźć miejsce na coś co nawiązuje do klasyków. Ładne warstwy, schowany alkohol i to cytrynowe ptasie mleczko, które tak bardzo lubię. Dobrze wyceniona rzecz.

Zawartość alkoholu 54,5% , cena 399zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#103 LEDAIG 10yo 2004 ARTIST#5 COLLECTION by La Maison du Whisky

LEDAIG 10yo 2004 Cask#900179

Szkocja, Islands

ledaig

Artysta – osoba tworząca (wykonująca) przedmioty materialne, lub utwory niematerialne mające cechy dzieła sztuki. Artysta – twórca tym różni się od rzemieślnika – odtwórcy, że swoje dzieła tworzy w oparciu o własną koncepcję, nadając im niepowtarzalny charakter.

Warto było przytoczyć tę definicję ale o tym trochę później 🙂

Ledaig 10 to trunek który wchodzi w skład kolekcji La Maison du Whisky. Kolekcja Artist#5 została wypuszczona w roku 2015 przez jednego z najstarszych bottlerów w Szkocji – Signatory Vintage. Oprócz Pani (szacunek musi być dlatego z dużej litery) z obrazka, w kolekcji Artist#5 spotkać możemy także Caol Ila 30yo, Clynelish 20yo, Macallan 25yo, Highland Park 15yo, a także Glenlivet 40yo.

Opisywana dzisiaj whisky to edycja limitowana. Jest to single cask z beczek po sherry. Wydano zaledwie 588 takich butelek, które kryją w sobie moc 60,4% ABV. Whisky ta nie jest filtrowana na zimno ani barwiona karmelem. Spójrzcie tylko na jej barwę – wow!

ldg

Nos – bardzo lotna, bryza morska, wodorosty, mokra gleba, świeżo malowana ściana, sherry, kakao

Smak – bogaty i pełny, tytoń, skóra, trochę dymu, sherry, cynamon, figi i pieprz

Finisz – długi i dymny z akcentem świeżych pomarańczy oraz imbiru

W trzech zdaniach: Whisky, która mnie uwiodła. Jej sposób wydania mający cechy dzieła sztuki, jej niepowtarzalny charakter, pełny i bogaty smak oraz zapach sprawiają, że można ją nazwać artystą. Zdecydowanie polecam i już wypatruję kolejnej butelki z opisanej dziś kolekcji.

Zawartość alkoholu 60,4% , cena ok 550-600zł

Moja ocena 7/10