degustacja#230 The MACALLAN Classic Cut 2018

The MACALLAN Classic Cut 2018

Szkocja, Speyside

IMG_0815

Gdyby tak sugerować się tylko informacjami zawartymi na etykiecie The Macallan Classic Cut to winna ona bez wątpienia ścinać z nóg i kończyć degustację klasycznym upadkiem.

Dla mnie ów upadek będzie głową na stole, dla skoczka narciarskiego klasycznym telemarkiem, a taki barber zaś wziąłby się zapewne od razu za jej golnięcie, stojąc na nogach do ostatniego cięcia.

Ile profesji, tyle interpretacji 😉

Co ja się będę zresztą zastanawiał nad pochodzeniem tej serii. Lepiej sprawdzić na sobie co kryje się wewnątrz  tej butelki.

Opisywana dziś whisky to NAS dojrzewająca wyłącznie w wyselekcjonowanych beczkach po sherry pochodzących z Jerez. Producent określa ją jako edycję limitowaną, ale jak dla mnie 90000 butelek wypuszczonych na rynek to nic niezwykłego. Jest to druga edycja po tej debiutującej w roku 2017.

Nos – słodki, cukierkowy i landrynkowy, rodzynki, czekolada i wiśnie, w tle trochę pomarańczy, orzechów oraz imbiru. Jest także ślad dębu i wanilii.

Smak – słodki, dość intensywne ale wytrawne wiśnie z potęgującą ale nieprzesadzoną słodyczą czekolady i rodzynek. Pojawiają się orzechy, dość dużo imbiru i ślad cynamonu. Są także wyraźne cytrusy w postaci dojrzałych pomarańczy i cytryn. Dużo jest tu spójnych pozycji z bukietem.

Finisz – średniej długości, wytrawne owoce i dąb

W trzech zdaniach: Można krytykować Macallana za wypuszczane szroty w ostatnich latach i mocne skomercjalizowanie marki, jednak Classic Cut przypadła mi do gustu. Ma ładny bukiet i przyjemnie rozpływa się na języku. Choć mogłaby mieć dłuższy finisz to ogólne wrażenie jest niezłe. Z drugiej jednak strony, za sześć stówek można nabyć naprawdę dużo ciekawsze i bardziej złożone rzeczy. Podsumowując: fajny daily dram w nieco za wysokiej cenie. Nie ścina z nóg i nie grozi upadkiem, co najwyżej  lekkim zachwianiem.

Zawartość alkoholu 51,3% , cena ok 600zł

Moja ocena 5/10

 

degustacja#196 The MACALLAN Ruby

The MACALLAN Ruby

Szkocja, Highlands

Macallan Ruby

Macallan Ruby czyli whisky, wchodząca w skład serii 1824, która debiutowała w 2013 zastępując dotychczasowe Fine Oak i Sherry Oak. Był to ruch dość kontrowersyjny gdyż whisky tworzące tę serię  w odróżnieniu od poprzedniczek nie posiadały deklaracji wieku. Głównym kryterium wieku jest tutaj stopniowanie kolorów od złota przez bursztyn, siennę aż po rubin (Gold, Amber, Sienna, Ruby) sugerujące zawartość destylatów od najmłodszych do najstarszych.

Mam więc w kieliszku whisky o naturalnym kolorze, bez deklaracji wieku, filtrowaną na zimno oraz leżakowaną w beczkach po sherry z dębu europejskiego z Jerez.

Nos – słodki i dębowy, ciemne owoce dominują. Są śliwki, wiśnie, czerwone winogrona, figi, czekolada, tytoń, kawa oraz pianki murshmallow .

Smak – słodki i owocowy z dużą porcją wytrawnej czekolady, śliwek i wiśni. Jest beza, czeskie landrynki, brązowy cukier, tytoń , espresso oraz są orzechy.

Finisz – średniej długości, sporo dębu, ciemnej czekolady oraz trochę eukaliptusa.

W trzech zdaniach: Jest tu trochę oldschool’owego Macallana z solidną porcją ciemnych owoców ale jest także duża goryczka, która chyba nie miała się tu znaleźć aż w takiej ilości. Ruby przede wszystkim ma bardzo bogaty bukiet i to on jest niewątpliwie jej największą zaletą. Smaki są pełne i wyraźne choć trochę za szybko wszystko ucieka. Reasumując niezła whisky ale w tej cenie znajdziemy mnóstwo ciekawszych pozycji.

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 1100zł

Moja ocena 5,5/10

degustacja#97 MACALLAN 12yo Sherry Oak

MACALLAN 12yo Sherry Oak

Szkocja, Speyside

macallan

Zbliżam się powoli do świętowania jubileuszu degustacji#100, a to dopiero moje drugie spotkanie z Macallan’em. Biorąc pod uwagę, że to trzecia co do wielkości destylarnia w Szkocji, muszę uderzyć się w pierś i nadrobić zaległości. Z drugiej strony jednak patrząc, duży wcale nie oznacza lepszy i niejednokrotnie mogłem się przekonać o sile małych destylarni. Wspomniane jedyne dotąd spotkanie nie zostało przeze mnie zapamiętane zbyt pozytywnie. Wersja 10yo Sherry Oak zdecydowanie nie była najlepszą whisky jaką piłem. Dziś mam okazję sprawdzić jak leżakowany dwa lata dłużej trunek może się zmienić.

Macallan 12yo Sherry Oak starzony był przez conajmniej 12 lat w beczkach po sherry z Jerez, które wykonane zostały z europejskiego dębu.

Nosbudyń waniliowy, kandyzowane wiśnie, miód, rodzynki i jabłka

Smak – słodki i oleisty, sherry mocno uderza na początku i długo nie ustaje. Jest tu marmolada, toffi a także brązowy cukier. Mamy tu także delikatny pieprz, który fajnie balansuje tą słodycz.

Finisz – długi i rozgrzewający ze słodyczą czerwonych owoców

W trzech zdaniach: To znakomity przykład na to jak „zaledwie” dwa lata dłużej leżakowana whisky potrafi się różnić od tego samego ale dziesięcioletniego wypustu. To bardzo dobra whisky o gładkim smaku oraz dobrą dawką sherry. Solidna pozycja godna polecenia.

Zawartość alkoholu 40% , cena ok 450 zł

Moja ocena 7/10

degustacja#26

MACALLAN 10yo

Szkocja, Region Speyside

mac

Aż dziw człowieka bierze, gdy ten pomyśli, że są na tym świecie ludzie, którzy nie mają natychmiastowej chęci otwarcia nowej butelki, którą właśnie zakupili bądź dostali. A może ma to jakiś głębszy sens? W sumie to nie powinienem być tym zawiedziony , bo dzięki takim obywatelom mam okazję poznania nowych przedstawicieli szkockich destylarni. Dziś o Macallan’ie finiszowanym w beczkach po sherry.

a propos poznawania – na grillu było fajnie i skończył się dla mnie zbyt szybko 🙂

Nos – bardzo lotna, słodki i przyjemny bukiet, od razu wyczuwalna sherry, toffi

Smak – oleista,  rodzynki, figi i miód

Finisz – średniej długości, pieprzny na początku, później powraca do swojej pierwotnej słodkości

W trzech zdaniach: Piękny, bursztynowy kolor , oleista na języku. Zachęca zapachem. Jest przyjemna w smaku, jednak to spotkanie z pieprzem może nieco rozczarować.

Zawartosć alkoholu 40%, cena ok 270zł

Moja ocena 4/10