degustacja#297 A Dream Of Scotland: PORT CHARLOTTE 12 Manzanilla Sherry Cask Finish vs PORT CHARLOTTE 11 Palo Cortado Finish

Obydwie pochodzą z tej samej gorzelni, obydwie butelkowane w 2020, różni je tylko jeden rok destylacji i rodzaj beczki, w których spędziły swój okres maturacji. Zarówno jedna i druga zostały wydane przez niemieckiego niezależnego bottlera Bruhler Whiskyhaus.

Czy warto je ze sobą zestawiać? Myślę, że jest wystarczająco dużo powodów do tego by to zrobić.

PORT CHARLOTTE 12 Manzanilla Sherry Cask Finish

Szkocja, Islay

Whisky została wydestylowana w roku 2008 i spędziła 12 lat w beczce po sherry Manzanilla. Na rynek wyszły 423 butelki o naturalnej mocy, nie barwione i nie filtrowane na zimno.

Nos – mirabelka , imbir, sól morska, grejpfrut, petrykora, ananas , torf i sporo mineralności 

Smak – bardzo dużo drewna, słony karmel, dużo torfu, mokry tytoń, ślady brzoskwini

Finisz – krótki., torfowy, sporo tytoniu , orzech

Zawartość alkoholu 51,3% , cena ok 550zł

Moja ocena 4,5/10 – 84/100

PORT CHARLOTTE 11 Palo Cortado Finish

Szkocja, Islay

Whisky została wydestylowana w 2009 roku i spędziła 11 lat w beczce po Palo Cortado. Na rynek wyszło 326 butelek, nie barwionych i nie filtrowanych na zimno.

Nos – poziomki, biała czekolada, ciasto marchewkowe, mineralna, subtelny tytoń 

Smak – poziomki , jeżyny, rogaliki z nadzieniem różanym, solony karmel, torf i szczypta ziół

Finisz – średni w kierunku długiego, mokry tytoń, popiół , eukaliptus i zioła 

Zawartość alkoholu 54,1% , cena ok 650zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

W trzech zdaniach: Werdykt może być tylko jeden. PCH 11 Palo Cortado jest mięsista, intensywnie owocowa i jak na swój wiek bardzo dobrze ułożona. Daje dużo frajdy z picia, a kombinacja owoców z ziołami, torfem i tytoniem wyszła nad wyraz dobrze. Znacznie gorsza okazała się PCH 12 Manzanilla. Wpływ beczki jest niezbyt wyraźny, whisky jest dość płaska, a finisz za krótki. Niby bliskie siebie, a jednak odległe.

degustacja#198 BOWMORE 18 Manzanilla Cask

BOWMORE 18 Manzanilla Cask

Szkocja, Islay

Przed niedzielną mszą zaleca się szklaneczkę szkockiej. Skoro kapłan pije mszalne wino to i sługa powinien napić się whisky leżakującej w beczce po winie.

Dziś na kazaniu o Bowmore 18 Manzanilla Cask.

Jest to bottling z serii The Vintner’s Trilogy. Whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez conajmniej 18 lat w beczkach po wytrawnym białym andaluzyjskim winie Manzanilla. Trunek ma naturalny kolor i był filtrowany na zimno.

Nos – dym ale nie ciężki, karmelizowane jabłko, wanilia, dojrzałe pomarańcze, orzechy, kompot z agrestu, torf i popiół

Smak – dymny, torfowy i owocowy zarazem, mango, czerwony grejpfrut, migdały, orzechy, karmel, gdzieś w tle jagoda, jest też imbir i torf

Finisz – długi, pomarańcza z imbirem i narastającym torfem.

W trzech zdaniach: Subtelny dym, który narasta wplatając się jednocześnie w deserowe owocowe nuty. Świetny balans, duża klasa.Whisky jest dostojna i elegancka, złożona. Dobra rzecz!

Zawartość alkoholu 52,5% , cena Ok 570zł

Moja ocena 6,5/10