degustacja#270 VITAL SPARK 10 MBI (batch 004)

VITAL SPARK 10 MBI (batch 004)

Szkocja, Islay

B619E2A9-4E78-49C7-A090-3DB7BAFE31BD

Lubię sięgać po whisky od Meadowside Blending. Często można trafić na ciekawą butelkę w bardzo przystępnej cenie. Nie inaczej było tym razem. Prezencja również według mnie na duży plus.

Vital Spark 10 to mocno torfowa whisky starzona w beczkach po sherry i butelkowana bez rozcieńczania wodą. Co jest w środku? Oficjalnie nie wiadomo. W sieci można wyczytać wiele typów, ale żadne nie zostało oficjalnie potwierdzone. Najważniejsze, że smakuje!

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących w beczkach po sherry ponownego napełniania. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie w ilości 1891 sztuk z mocą beczki na poziomie 53,5% ABV.

Nos – torf, sól morska, kuter rybacki, opalane drewno, smary kolejowe, miód, pieprz, tlący się grill

Smak – torf, dużo torfu! popiół i sadza. Jest demoniczna na starcie ale chwilę potem przebijają się owoce, które wychodzą spod dymnej chmury. Są brzoskwinie, limonka, miód i creme brulee.

Finisz – raczej długi z solidną dawką popiołu i torfu, a także wyraźnym wypalanym dębem i pieprzem.

W trzech zdaniach: Fajna sprawa bo to dobrze skomponowana whisky. Nie jest wybitna ale niczego w niej nie brakuje. Warstwy są wyraźne, nic się tu nie zlewa, piję się ją z wielką przyjemnością. Coś dla fanów mocnego, ale nie dominującego torfu. I to wszystko za dobre pieniądze.

Zawartość alkoholu 53,5% , cena ok 220zł (500ml)

Moja ocena  5/10 , 86/100

degustacja#213 ARDMORE 2010 MBI – The Maltman

ARDMORE 2010 MBI – The Maltman

Szkocja, Highlands

IMG_1771

Prawdopodobnie ma tylu samo fanów co wrogów. Nie każdy ją lubi bo jest specyficzna i charakterna. Dla mnie jednak Ardmore niesie za sobą zawsze bardzo ciekawe doznania i jest to destylarnia nietuzinkowa. Najprostsza nawet Legacy, którą dostaniemy w markecie za 100zł jest w tej kategorii cenowej zdecydowanie w czołówce.

Dziś jednak nie będę się skupiał na podstawce, a na whisky wydanej na początku tego roku przez niezależnego szkockiego bottlera Meadowside Blending – The Maltman.

Destylaty tworzące ten trunek dojrzewały od czerwca 2010 do stycznia 2018 w beczce typu sherrybutt. Jest to single cask (3325) o naturalnej mocy oraz kolorze. Powstało 708 takich butelek.

Nos – początkowo dość alkoholowy jednak trzeba dać jej chwilę a otworzy przed nami bukiet słodkich wiśni, śliwek, marcepanu, a także podgniłego i wilgotnego drewna, popiołu, tytoniu, bryzy morskiej i lekkiego torfu

Smak – słodki i torfowy, dość alkoholowy, ciemne czerwone owoce, solony karmel, dąb, wędzony boczek, gorzka czekolada, pieprz, chili , grapefruit i tytoń i sól

Finisz – długi, rozgrzewający, sherry, tytoń, pieprz i solony karmel

W trzech zdaniach: Jest mroczna i brudna, słodka i oleista, słona i gorzka –  ma kilka różnych biegunów a jednak znajduję w niej jedną wielką i bardzo smaczną spójność. Dzieje się tu naprawdę wiele. Chwilami zbyt alkoholowa, momentami wychodzi nadmiar dębiny ale pamiętajmy, że to zaledwie siedmiolatka. Beczka dała tu wiele dobrego i jeśli lubicie taki charakter whisky to zostaniecie bardzo usatysfakcjonowani. Bardzo ciekawa rzecz – polecam!

Zawartość alkoholu 56,5% , cena ok 380zł

Moja ocena 6/10