degustacja#310 GLENALLACHIE 21 – batch 1

GLENALLACHIE 21 – batch 1

Szkocja, Speyside

fot. Adam Skowron

Opisywana dziś whisky to kombinacja pięciu beczek po Pedro Ximenez napełnianych w 1997 oraz 1998 roku. Wyboru beczek oraz ich kupażu dokonał Billy Walker. Mamy tutaj naturalną moc oraz naturalny kolor. Powstało 1600 takich butelek. Jest to batch#1 więc spodziewajmy się kolejnych podobnych propozycji.

Nos – czereśnie, skóra, pomadka, drzewo sandałowe, kakao, zamsz, eukaliptus

Smak – czereśnie, powidła śliwkowe, czekoladki after eight, budyń czekoladowy, cynamon

Finisz – długi, czekoladowy, szczypta chilli, świeża mięta i imbir

W trzech zdaniach: Ciekawa i rozbudowana whisky, która nie jest zdominowana słodyczą. Smak i aromat jest wytrawny i tak właśnie lubię. Dominują oczywiście czerwone owoce jednak głównie czekolada deserowa jak i kakao nadają tu ten wytrawny ton. Bez wątpienia jest to kompleksowa i niezła rzecz, ale… za te pieniądze wybrałbym jednak dwa dobre single caski z innej gorzelni. Oj byłoby w czym wybierać. Ba! Nawet trójpak Glendronach’a 21 OB postawiłbym wyżej 🙂 Tak więc jeśli masz okazję, to spróbuj i tyle. A jeśli masz fetysz na Glenallachie to szukaj butli.

Zawartość alkoholu 51,4% , cena ok 1500zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#306 BENRIACH 2008 Exclusively Selected And Bottled for AL.CAPONE

BENRIACH 2008 Exclusively Selected And Bottled for AL.CAPONE

Szkocja, Speyside

Jak świętować to hucznie! 🙂 Al.Capone Specjaliści od alkoholu postanowili uczcić dziesięciolecie istnienia firmy serią dziesięciu indywidualnie wyselekcjonowanych trunków. Pierwszą z nich była całkiem udana Benrinnes 2010 (jeszcze o niej napiszę), druga z powodu COVID-a jeszcze nie dojechała, za to trzecią z nich przedstawiam Wam już dziś.

Torfowa Benriach starzona przez 12 lat w beczkach po Pedro Ximenez i butelkowana z mocą beczki na poziomie 60,6% ? W to mi graj! Sprawdzam.

Opisywana dziś whisky powstała ze słodu jęczmiennego suszonego torfowym dymem. Destylacja miała miejsce 28 marca 2008. Maturacja w beczkach typu puncheon po Pedro Ximenez trwała dwanście lat. Butelkowanie oczywiście z mocą beczki i bez barwienia karmelem. Z beczki numer 4051 powstały 554 takie butelki

Nos – daktyle, wiśnie, ziemistość, lukrecja, powidła śliwkowe, delikatny dym , ślady popiołu i tytoniu , gorąca czekolada 

Smak – rodzynki , mnóstwo gęstej słodyczy konfitur ze śliwek i wiśni, tusipect, eukaliptus , cukierki irysy. Całości dopełnia świetnie wkomponowany torf. Wow ależ ona jest pyszna!

Finisz – długi, eukaliptus , torf, rodzynki , orzechy

W trzech zdaniach: Jestem pod wrażeniem! Bukiet zwiastował powodzenie ale to co się wydarzyło na języku totalnie mnie uwiodło. Ta whisky jest bogata, oleista i wielowarstwowa. Alkohol pomimo dużej mocy zupełnie nie przeszkadza, a jest doskonałym nośnikiem smaku i aromatu. Piłem wiele Benriach’ow w podobnym wieku, w różnych kombinacjach słodów i beczek, jednak ta selekcja Al.Capone jest dla mnie Topem! Bardzo udana whisky.

Zawartość alkoholu 60,6% , Cena 599zł

Moja ocena 6/10 – 88/100

degustacja#302 GLENALLACHIE 2008 bottled for Kirsch Import

GLENALLACHIE 2008

Szkocja, Speyside

Glenallachie mógłbym z porcji własnych doświadczeń określić jako dość trudną w odbiorze. Przez długi czas w różnych wydaniach wyczuwałem mokrą szmatę, a sama whisky pod kątem złożoności wielokrotnie pozostawiała wiele do życzenia . Od jakiegoś czasu jednak coś się zaczęło zmieniać na lepsze i nie koniecznie trzeba za to płacić duże pieniądze.

Idealna budżetówka w mocy beczki z wyraźnym wpływem Pedro Ximenez oraz Pinot Noir? Bardzo proszę! Glenallachie 2008 butelkowana dla Kirsch Import.

Opisywana dziś whisky to kupaż destylatów z 2008 roku leżakujących przez conajmniej 12 lat w beczkach po Pedro Ximenez oraz Pinot Noir. Butelkowanie z mocą beczki, bez filtracji na zimno oraz bez barwienia. Dla chętnych raczej nie braknie bo wydano aż 4761 butelek tej właśnie whisky. Sprawdzamy.

Nos – powidła śliwkowe , amaretto, marcepan, gorąca czekolada, chili, mielone migdały, kawa

Smak – pełny , oleisty, słodycz czerwonych owoców w postaci mięsistych wiśni czereśni, mamy pestki granatu, chili, lody waniliowe z gorącymi malinami, orzechy, kawa

Finisz – średniej długości , amaretto, kokos, czereśnie 

W trzech zdaniach: Oj jest naprawdę bardzo fajnie! Whisky jest kremowa, intensywna i wielowarstwowa. Czuć w niej miejscami młodość ale użyte beczki dały tu dużo „soku” i picie tej szkockiej sprawia wiele przyjemności. Zaskakująco dobra kombinacja i bardzo udana pozycja za relatywnie niewielkie pieniądze. Super rzecz jako #dailydram. Oby więcej takich odkryć.

Zawartość alkoholu 53,9% , cena ok 300zł

Moja ocena 5,5/10 – 87/100

degustacja#292 LEDAIG 2010 Loża Dżentelmenów

LEDAIG 2010 Loża Dżentelmenów

Szkocja, Islands

Nie mam już żadnych wątpliwości. Sprawdźcie jak wyszło.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2010 i spędziła 8,5 roku w beczce po bourbonie. Na kolejne 1,5 roku whisky została przelana do beczki pierwszego napełniania po Pedro Ximenez. Powstało 250 takich butelek o naturalnej mocy 59%, niefiltrowanej na zimno i nie barwionej karmelem.

Nos – ziemnisty, torfowy, dużo tytoniu, lukrecja, wodorosty, dalej drożdżówka z kandyzowaną brzoskwinią posypana cukrem pudrem i owoce leśne. Fajny bukiet, miło spędza się z nim czas.

Smak – torf przeplatający się z dużą słodyczą czereśni i wiśni, jest wędzona śliwka i trochę boczku, tytoń i lody waniliowe z polewą z deserowej czekolady. Bardzo fajna , nieco brudna i słodka – tak jak lubię.

Finisz – długi, dymny, tytoń, czerwone owoce, wędzonka

W trzech zdaniach: Bardzo fajna Ledaig o brudnym charakterze kontrowanym przez słodycz czerwonych owoców. Whisky ma głęboki bukiet, a na języku sporo się dzieje jak na takiego młokosa. Da się wyczuć, że whisky jest młoda ale pomimo wysokiej mocy alkohol zupełnie nie drażni. Nie ma potrzeby dodawania tu choćby kropli wody. Długi finisz w beczce pierwszego napełniania po PX dał tu dużo dobrego nie zabijając jednocześnie charakteru tej specyficznej destylarni. Bez wątpienia to najlepsza RAMBLER do tej pory. Polecam! #welldone

Zawartość alkoholu 59% , cena ok 450zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#281 GLENDRONACH 1989 KINGSMAN EDITION

GLENDRONACH 1989 KINGSMAN EDITION

Szkocja, Highlands

Jesień w pełni więc pora na jesienne whisky. Idealną przedstawicielką tej pory roku jest bez wątpienia Glendronach 1989 Kingsman. Jej bukiet momentalnie wypełnia całe pomieszczenie, smak pozwala się w pełni zrelaksować przy dźwiękach strzelającego w kominku drewna, a finisz zdaje się trwać w nieskończoność.

Zapraszam na chwilę jesiennego odprężenia.

Opisywana dziś whisky została zabutelkowana w 2019 roku z okazji premiery filmu „The King’s Man: Pierwsza Misja” . Jest to kompozycja starzona od 1989 roku w sześciu beczkach po sherry Oloroso oraz finiszowana baryłkach po Pedro Ximenez. Whisky ta została wybrana przez Master Blender Dr Rachel Berry oraz reżysera, scenarzystę i producenta wspomnianego filmu Matthew Vaughna. Po pierwszej Kingsman z roku 1991 jest to ich drugi wspólny projekt . Powstały 3052 takie butelki, a ja mam przyjemność testować tę z numerem 2634. Wszystkie te butelki są pięknie zapakowane oraz ręcznie opisane.

Nos – mnóstwo soczystych wiśni,  karmelizowane śliwki w cynamonem i brązowym cukrem, kakao, zakurzona stara książka , warsztat kaletniczy. Kapitalny zrównoważony bukiet, bardzo wciągający i uzależniający.

Smak – słodki i wytrawny, dostojny,  oczywiście pierwsze skrzypce grają tu śliwki, rodzynki i dojrzałe wiśnie, pojawia się uwielbiana przeze mnie  czekoladka Malaga, są też stare konfitury które wyjadałem dziadkom zakradając się do piwnicy , deserowa czekolada, gdzieś w tle nawet eukaliptus, a także marcepan i figi.

Finisz – długi, bardzo długi, kakao, cygaro , śliwki 

W trzech zdaniach: Fantastyczna i urzekająca, dostojna i bogata whisky, z którą chciałoby się spędzać każdy wieczór. Ten bukiet….mogę napisać, że nie da się jej pić bo ciężko od niej oderwać nos i przejść do etapu badania smaku 😉 Smak…mlaskam na końcu, a to oznacza pełen sukces. Finisz…absolutnie kapitalny, trwa i trwa bez końca. Rewelacyjna whisky, niestety nie za małe pieniądze.

Zawartość alkoholu 50,1% , cena ok 5500zł

Moja ocena 8/10 , 94/100

degustacja#238 GLENDRONACH Master Vintage 1993 – 25yo

GLENDRONACH Master Vintage 1993 – 25yo

Szkocja, Highlands

IMG_2261

Dla fanów Glendronach’a rok 1993 jest czymś wyjątkowym. To w tym roku zostały wydestylowane single caski, które zdobyły serca niejednego smakosza whisky na świecie. Dla upamiętnienia tego okresu powstała 25-letnia Glendronach Master Vintage 1993 będąca selekcją samej Dr. Rachel Barrie.

Choć butelka ta trafi do specjalistycznych sklepów we wrześniu, to udało mi się spędzić z nią trochę czasu jeszcze przed premierą.

Opisywana dziś whisky została skomponowana z połączenia beczek sherry Oloroso oraz Pedro Ximenez z roku 1993 by zaprezentować i świętować ten bardzo udany rok w dziejach destylarni. Whisky ma naturalny kolor oraz nie była filtrowana na zimno.

Nos – słodki i owocowy, otwiera się ładnie ale dyskretnie, nie ma tu potężnego uderzenia sherry, do którego zwykł nas Glendronach przyzwyczaić. Nuty śliwek, wiśni, mlecznej czekolady, pralinek toffi i wanilii są wyraźne lecz nie agresywne. Pojawia się także czarna herbata oraz tytoń. Wyczuwalne są też lekkie dębowe akcenty oraz ślad imbiru.

Smak – słodki i owocowy, subtelne nuty sherry zdają się kontynuować swoją drogę. Oprócz oczywistych ciemnych i czerwonych owoców występują tu cynamon, kakao i kawa, obecne są też orzechy i dąb ze szczyptą czarnego pieprzu

Finisz – średniej długości, dość wytrawny z imbirem , tytoniem i rodzynkami.

W trzech zdaniach: Ten kto spodziewał się tu ociekających słodyczą owoców rodem z popularnych i czczonych wręcz przez fanów Glendronach’a casków z roku 1993 może być nieco zaskoczony. Jest tu znacznie więcej pikantności, a profil bardziej zmierza ku nutom wytrawnym. Słodyczy, wielowarstwowości i dobrego balansu jednak jej nie brakuje. To solidna butelka warta uwagi.

Wypatrujcie jej premiery lub pytajcie o nią na festiwalu. Może Wam się poszczęści 🙂

Zawartość alkoholu 48,2% cena ok 1300zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#197 BUNNAHABHAIN 2003 PX Finish

BUNNAHABHAIN 2003 PX Finish

Szkocja, Islay

Szkocja, Islay

Jest jak afrodyzjak, który oddziałuje na zmysły przesyłając nieprawdopodobnie miłe bodźce do Twojego organizmu. Czas staje w miejscu na chwile..

Prezentowana dziś whisky została skomponowana z destylatów leżakujących przez nieco ponad 11 lat w baryłkach po sherry drugiego napełniania po czym finiszowana była przez 3 lata w beczkach po PX. Jest to wydanie z naturalną mocą oraz kolorem oraz niefiltrowane na zimno.

Nos – słodki i owocowy, marmolada( taka z czasów PRL w plastikowym wiaderku), czereśnie, mech, mokra kora drzewna, drylowane wiśnie, tarta z budyniem, lekki powiew morskiego powietrza.

Smak – wiśnie, czekolada mleczna, wychodzą nuty tytoniu i kurzu , śliwka , palony cukier, budyń z sokiem malinowym , rodzynki

Finisz – długi, czekoladowy z wiśnią i marcepanem

W trzech zdaniach: Cudownie skomponowana whisky! Smaki są pełne, oleiste i gładkie. Zaletą jest także bogaty bukiet. Jest kompleksowa i pomimo wysokiej zawartości alkoholu wspaniale pije się ją bez wody. Odnoszę wrażenie jakby przez te 14 lat leżakowała w beczkach po PX a nie była w nich tylko finiszowana przez 3 lata. Pyszna rzecz!

Zawartość alkoholu 54,3% , cena ok 600zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#180 BenRiach 17 Pedro Ximenez

BenRiach 17 Pedro Ximenez

Szkocja, Speyside

Tylko rok do pełnoletności. Czyli wiesz, że oficjalnie nic nie możesz, a i tak to robisz celebrując swoją i tak wątpliwą dojrzałość. Czy mimo dłuższej o dwa lata maturacji BR 17 PX w stosunku do BR 15 PX, ta pozorna dojrzałość jest atutem?

Whisky ma naturalny kolor, nie była filtrowana na zimno. Do jej kompozycji użyto destylatów leżakowanych w beczkach z białego amerykańskiego dębu, finiszowanych w baryłkach po sherry Pedro Ximenez.

Nos – owocowy i słodki, śliwki, rodzynki, migdały, świąteczne ciasto, kompot wieloowocowy, lekkie nuty skórzane. Jest przyjemnie.

Smak – owocowy i słodki, podstawowe akcenty sherry, nie brakuje tu rodzynek, śliwek, strudla jabłkowego i wiśni w czekoladzie. Wszystko jednak jakoś się zlewa i szybko ulatnia.

Finisz – średniej długości, sherry, migdały, marcepan

W trzech zdaniach: W blind tastingu w życiu bym nie stwierdził, że mam do czynienia z siedemnastoletnią whisky. Po niezłym wstępie i całkiem udanym bukiecie później jest już gorzej. Whisky jakby walczyła sama ze sobą, niby chce nam dać sherry kopniaka ale robi to jakoś nieudolnie. Brakuje tu głębi i dłuższego finiszu, z którym spotkałem się w wersji 15yo. Kolejny przykład na to, że starsze wcale nie znaczy lepsze.

Zawartość alkoholu 46%, cena Ok 350 zł

Moja ocena 4,5/10

degustacja#153 BenRiach 15yo PX Sherry Wood Finish

BenRiach 15yo PX Sherry Wood Finish

Szkocja, Speyside

Nie ukrywam, że z wypustami od BenRiach mam problem. Spotykałem się z nimi w różnych wydaniach i zdarzało się, że były to edycje zupełnie nieudane, ale nie brakowało także tych solidnych, do których wracałem. Nie jest to GlenDronach, którego butelki mogę brać w ciemno dlatego zazwyczaj przed zakupem butelki BenRiach’a zapoznaje się z jej samplem. W przypadku opisywanej dzisiaj Pedro Ximenez Sherry Wood Finish skończyło się na trzech butelkach 🙂

Jest to edycja mocno limitowana dojrzewająca w baryłkach po bourbonie i finiszowana w beczkach typu butt o pojemności 500 litrów po sherry Pedro Ximenez. Whisky nie była filtrowana na zimno i ma naturalny kolor.

Nos – słodki i owocowy, dojrzałe wiśnie, rodzynki, tytoń, lekko skórzany, galaretka owocowa w czekoladzie, eukaliptus, róża.

Smak – słodki i owocowy, gładki. Na początku dębowa goryczka ale już po chwili fajne uderzenie sherry, mleczna czekolada, brązowy cukier, cynamon, powidła śliwkowe, rodzynki

Finisz – długi, wiśnie w czekoladzie oraz trochę imbiru

W trzech zdaniach: Bardzo miłe zaskoczenie. Nie spodziewałem się tak dobrze ułożonej whisky. Być może to przez wcześniejsze zupełnie nieudane spotkanie z BenRiach 12 Sherry Wood podchodziłem do tego trunku z dużym dystansem. Tymczasem zupełnie nieoczekiwanie mogę stwierdzić, iż mamy godnego konkurenta dla GlenDronach 15 Revival. Polecam!

Zawartość alkoholu 46%, cena ok 350zł

Moja ocena 6/10

 

degustacja#116 KILCHOMAN Single Cask PX Finish

KILCHOMAN Single Cask PX Finish (cask no. 254/2011)

Szkocja, Islay

kilchoman

Praca zaliczona. Ligowy mecz squasha wygrany. Dziecko wykąpane, nakarmione i ululane. Mam w końcu tą wymarzoną chwilę dla siebie. Mogę teraz usiąść wygodnie w fotelu z kieliszkiem rudej w dłoni i w pełni się zrelaksować. Dziś przenoszę się na Islay po wysokoprocentową dawkę dymu i sherry.

Opisywana dziś butelka zawiera pięcioletnie destylaty z beczek po bourbonie (destylacja 27.05.2011 – butelkowanie 11.04.2016) , które ostatnie 8 miesięcy spędziły w baryłkach po sherry Pedro Ximenez. Trunek ten nie był filtrowany na zimno i może się pochwalić naturalnym kolorem.

Nos – dymny i słodki, torf, mokra ziemia, trochę wodorostów, migdały, marcepan w mlecznej czekoladzie. Zapachniało świętami nad morzem.

Smak – duża ilość torfowego dymu oraz słodyczy w postaci rodzynek, czekolady, owocowych żelków i pierników z lukrem, a także pikantnych nut dębowych

Finisz – długi, torfowy, ze słodyczą ciemnych owoców i lekką goryczką

W trzech zdaniach: Naprawdę dużo się tu dzieje. Spotkamy tu akcenty dymne, słodkie a także gorzkie. Wszystko ładnie ze sobą współgra, a wysoka zawartość alkoholu nie daje się we znaki. Połączenie totfu i sherry godne polecenia.

Zawartość alkoholu 58%, cena ok 580zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#83 AMRUT Single Cask PX Sherry

AMRUT Single Cask PX Sherry

Indie

IMG_9394

Wiele nie trzeba, by sprawić aby Twój kieliszek zaczął się do Ciebie uśmiechać. Możesz wypić dużą dawkę alkoholu, możesz zamknąć oczy i to sobie wyobrazić lub możesz zapalić marihuanę. Każdy z tych sposobów choć dobry, to niestety mocno rozkojarzy Cię podczas degustacji. Najprostszym więc sposobem na poprawienie humoru Twojemu kieliszkowi jest wrzucenie do niego ciasteczka z minką 🙂  Jak widać na załączonym obrazku, mój sampel Amrut Single Cask Sherry lubi to!

Ta limitowana edycja rozlana zaledwie do 348 butelek leżakowała w beczkach po sherry Pedro Ximenez. Stworzona została z indyjskiego jęczmienia, butelkowana z mocą 56,5% ABV, nie była filtrowana na zimno ani barwiona karmelem.

Nos – kakao, tytoń, wiśnie, rodzynki, gałka muszkatołowa,

Smak – wiśnie, marcepan, papryczki chili, karmel, susz z owoców oraz nuty dębowe

Finisz – długi i słodki z akcentem dębu i przypraw

W trzech zdaniach: nie była to piękna przygoda jak w przypadku wcześniejszych Amrutów, z którymi miałem okazję obcować. To przeplatające się tutaj sherry sprawia wrażenie – może zabrzmi dziwnie – sztucznego niczym wiśnie w proszku. Nie mogę powiedzieć, że to zła kobieta była, jednak od Amruta oczekuję więcej.

Zawartość alkoholu 56,5%, cena ok 490zł

Moja ocena 6,5/10

1. Tragiczna 2. Mierna 3. Słaba 4. Przeciętna 5. Dostateczna  

6. Dobra 7. Solidna 8. Bardzo dobra 9. Znakomita 10. Boska