degustacja#220 PORT CHARLOTTE 10

PORT CHARLOTTE 10

Szkocja, Islay

img_2389

O gustach się nie dyskutuje, jednak ja swoją opinię na temat nowego designu dziesiątki Port Charlotte wyrażę.

Masywna butelka z pięknego, ciemnozielonego, grubego szkła, z mocno tłoczonym napisem na odwrocie oraz duży i solidny korek sprawiają, że chce się tę whisky pożreć wzrokiem. Pięknie wygląda w dłoni, na półce, w zasadzie wszędzie. Wiadomym jest, że sprawą pierwszorzędną być winna jej zawartość ale czyż sam design nie sjest często elementem naszego degustacyjnego rytuału?

Kompozycja Port Charlotte także zaskakuje. Użycie beczek pierwszego i drugiego  napełniania po Jack Daniels oraz beczek po francuskim winie sprawia, że tak solidny konkurent jak Ardbeg TEN zostaje spoliczkowany mocną dymną dłonią.

Nowa Port Charlotte 10 została skomponowana z destylatów o zawartości fenoli na poziomie 40 ppm. Profil maturacji to: 1st fill American Whiskey Cask (65%), 2nd fill American Whiskey Cask (10%) oraz 2nd fill French Wine Cask (25%). Ciekawa kombinacja tym bardziej, że ponoć wskazane beczki amerykańskiej whiskey to Jack Daniels. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – dymny i torfowy, ziemnisty, medyczny i dosyć ciężki. Są wyraźne cytrusy w postaci pomarańczy i grejpfruta, jest krówka mleczna, jest wanilia, są orzechy włoskie, trochę lukrecji i dębu.

Smak – od razu mocne uderzenie słodkiego torfu w pięknej oleistej postaci. Torf dominuje nad wanilią, biszkoptami, ananasem i grejpfrutem. Jest trochę lizolu i spalonej grzanki, a nawet ślad jagód i trochę pieprzu. Wszystko cały czas pod grubą dymną kołderką.

Finisz – długi i rozgrzewający, torfowy ze słodkimi cytrusami i chili.

W trzech zdaniach: Bardzo solidna i wielowarstwowa whisky.  Jest oleista i demoniczna ale ma też sporo ze słodziaka. Wszystko pięknie ze sobą współgra sprawiając, że jakość whisky poszła w parze z udanym rebrandingiem. Polecam!

Zawartość alkoholu 50% ,  cena ok 300zł

Moja ocena 6,5/10

 

 

Reklamy

degustacja#157 PORT CHARLOTTE 2007 CC:01

PORT CHARLOTTE 2007 CC:01

(8yo)

Szkocja, Islay

Bruichladdich nie zawodzi. Kolejna solidna whisky z tej gorzelni czyli Port Charlotte 2007 CC:01 utwierdza mnie w przekonaniu, że jest pewien solidny poziom, poniżej którego ta destylarnia nie schodzi. Czapki z głów!

Trunek ma naturalny kolor i nie był filtrowany na zimno. Destylacja miała miejsce w październiku 2007 roku, butelkowanie zaś nastąpiło w styczniu roku 2016. Maturacja trwała więc osiem lat, a do jej procesu użyto beczek z dębu francuskiego używanych do produkcji koniaku.

Nos – dymny i torfowy, od razu czuć tu wodorosty, kable, mokrą glebę, sól morską ale jest także karmel, grejfrut, dąb oraz wanilia. Przyjemny bukiet, zadziwiająco stonowany jak na tak dużą zawartość alkoholu.

Smak – dymny i torfowy, grillowane mięso, sos BBQ, dąb, solony karmel, brzoskwinia, pieczone jabłko, miód i migdały. Ależ ona jest dobra!

Finisz – długi i rozgrzewający, torfowy ze słodyczą gotowanych jabłek i akcentem cynamonu.

W trzech zdaniach: To nadal młoda, bo zaledwie ośmioletnia whisky. Jest jednak gładka, bardzo dobrze ułożona i zbalansowana sprawiając wrażenie znacznie starszej. Wspaniały dym i zatorfowienie na poziomie 40 ppm, spod którego wychodzi intensywna owocowa słodycz. Całość wraz z odpowiednią mocą fantastycznie ze sobą współgra. Bardzo dobry dram w bardzo dobrej cenie!

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 360zł

Moja ocena 6,5/10

Degustacja#53 PORT CHARLOTTE 10yo Heavily Peated

 PORT CHARLOTTE 10yo Heavily Peated

Szkocja, Region Islay

PORTCH1

Był taki dzień kiedy naszła mnie chęć zakupu nowej whisky. Ogólnie taki dzień mam zawsze ale tym razem nie potrafiłem się powstrzymać i zwyczajnie wsiadłem w samochód i udałem się do mojego dostawcy. Nie wiedziałem po co dokładnie tam jadę, nie miałem określonej mapy smaków ani wariantu wiekowego. Miała to być whisky do 200zł, to jedyne kryterium. Gdy dotarłem na miejsce i rzuciłem okiem na półki, mój wybór padł na przedstawiciela Bruichladdich, dokładnie tego, którego macie okazję zobaczyć na załączonym zdjęciu. Prawda że puszka zachęca do zakupu ? W taki oto sposób zostałem objęty dodatkowym przywilejem (oprócz oglądania go na zdjęciu oczywiście) mianowicie mogłem się napić.

 

Nos  – wanilia, orzech laskowy, karmel i dym z przygaszonego ogniska

Smak –  suszone owoce, karmel, dym torfowy, skórka pomarańczy, delikatnie słony

Finisz – długi, lekko wędzony   z nutami ciemnej czekolady i chili

W trzech zdaniach: Cholernie fajna whisky!  Akcenty owocowe i słodkie stanowią idealny balans z akcentami dymnymi.  Bardzo mi przypadła do gustu i na pewno będzie często gościem mojego barku. Pyszności!

 

Zawartość alkoholu 46%. Cena ok 190zł

Moja ocena 5,5/10