degustacja#279 TOBERMORY 12 Port Pipe Finish Limited Edition 58,6%

TOBERMORY 12 Port Pipe Finish Limited Edition 58,6%

Szkocja, Isalnds

Dobrze móc spróbować czegoś przed oficjalną premierą, a jeszcze lepiej jeśli jest to Tobermory. Skoro moja opinia na temat debiutującej w październiku Tobermory 12 Port Pipe Finish jest dla M&P Wina i Alkohole tak istotna to nie pozostaje mi nic innego niż przelać to na papier.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2007 roku i początkowo trafiła do beczek refill hogshead, a następnie od czerwca 2016 roku była finiszowana w beczkach port pipe. Mamy tu naturalny kolor oraz brak filtracji na zimno.

Nos – od początku mnóstwo soczystej śliwki, marcepanu, migdałów , nowe opony , podpałka do grilla (ta w kostkach), przypieczony tost z masłem i solą.

Smakziemnista, lekko mineralna ze smażoną śliwką,  konfiturą z malin, rogalik maślany , orzechy, świeży tytoń

Finiszdługi, czerwone owoce, tytoń i zioła 

W trzech zdaniach: Wpływ beczki po Porto jest bardzo wyraźny, szczególnie da się to wyczuć w bukiecie, który mnie szczególnie ujął. Przy dość wyraźnych akcentach wzmacnianego wina również na języku, udało się pozostawić charakter destylarni. Toberek #zawszespoko i tutaj nie jest inaczej.

Dobra wiadomość jest taka, że whisky będzie dostępna w ofercie M&P już w październiku, a zła taka, że butelek będzie zaledwie 36… Chętnych zapewne będzie kilka razy więcej więc od razu rodzi się pytanie jaki pomysł na dystrybucję tej whisky ma nasz importer? Czekamy na oficjalną informację.

Zawartość alkoholu 58,6% , cena jeszcze nieznana

Moja ocena 87/100 , 5,5/100

degustacja#242 GLENALLACHIE 2006

GLENALLACHIE 2006

Szkocja, Speyside

IMG_3148

To była niewątpliwie gwiazda tegorocznego Salonu Win i Alkoholi Mocnych. Gwiazda, którą wielu chciało skraść z nieba, a okazała się odległa i niedostępna niczym ta polarna. Kto jednak trochę szczęścia miał, zdołał ją uchwycić.  Trochę czasu od festiwalu już minęło więc w ciszy i spokoju mogłem do niej podejść i sprawdzić o co tyle szumu 🙂

Zapraszam na spotkanie z Ralfy.com, a w zasadzie z jego limitowaną selekcją Glenallachie wydaną specjalnie na 10-lecie jego istnienia. Trzynaście lat w beczce po Porto, słuszna moc 59,9% ABV i ceniony nos w branży pozwalają mieć nadzieję na udaną degustację.

Opisywana dziś whisky to bardzo limitowana edycja butelkowana na 10-lecie Ralfy.com Selekcja, której dokonał Ralfy to baryłka po Ruby Porto, w której destylat spędził 13 lat. Powstało z niej 890 butelek w mocy beczki, oczywiście o naturalnym i pięknym rubinowy kolorze.

Nos – słodki, cukierkowy, pudrowy. Jest czarny bez, eukaliptus, kompot ze śliwek oraz trochę ziół i miodu. Zaczyna się naprawdę bardzo dobrze. Nie pamiętam whisky po Porto, która miała równie intensywny bukiet.

Smak – jest oleista i słodka z wyraźnym wpływem beczki po Porto. Ciemne owoce dominują, alkohol nie gryzie,  przeszkadza jednak trochę miejscami posmak śliwkowego bimberku, który znika na szczęście szybko i ustępuje miejsca malinom, dojrzałym wiśniom i kakao.

Finisz – dość krótki, owocowy i  landrynkowy

W trzech zdaniach: Słodziak z niej niesamowity. Wszystko początkowo się zgadza , bukiet i ciało są świetne – dają ogromną frajdę z degustacji. Zastanawia mnie ten wychodzący bimberek, który psuje chwilowo całokształt. Niestety finisz jest dla mnie największym rozczarowaniem – po tak pięknym wstępie spodziewałem się równie mocnego zakończenia. Generalnie mamy jednak solidnego single cask’a z wyraźnie udaną beczką po Ruby Porto, którego można było zakupić w naprawdę okazjonalnej cenie. Polecam – można na aukcjach jeszcze dorwać ostatnie sztuki w okolicach 120 Euro.

Zawartość alkoholu 59,9% , cena ok 360zł

Moja ocena 6/10

degustacja#210 BUNNAHABHAIN 2001 Murray McDavid

BUNNAHABHAIN 2001 Murray McDavid

Szkocja, Islay

Bunna2001 MM

Próbuję sobie przypomnieć…ale nie potrafię. Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie piłem whisky będącej połączeniem maturacji i finiszowania beczek Sherry i Porto. Jestem wielkim fanem obydwu wspomnianych ale czy ten mariaż może wyjść dobrze? Dla mnie to pewien eksperyment więc z wielką ciekawością sprawdzam efekt końcowy stworzony przez Murray McDavid na bazie Bunnahabhain.

Prezentowana dziś whisky została wydestylowana w roku 2001 i dojrzewała w baryłkach Sherry Butt do roku 2014 po czym została przetransportowana do Speyside i finiszowana w beczkach pierwszego napełniania po Porto. Jest to single cask o naturalnym kolorze, bez filtracji na zimno. Butelkowanie z obniżoną mocą 46% ABV. Powstało 340 takich butelek.

Nos – słodki i owocowy, rodzynki, melasa, lukrecja, kandyzowane wiśnie, dąb, cynamon i śliwki

Smak – słodki i owocowy, czerwone pomarańcze z gorzką skórką, toffifee, galaretki wieloowocowe w mlecznej czekoladzie, śliwki, tytoń, rodzynki i przewijający się cały czas w tle delikatny dym

Finisz – długi, kremowy, figi, tytoń i soczyste wiśnie z delikatną cierpkością

W trzech zdaniach:  Ta Bunna wręcz kipi soczystymi owocami. Pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi do głowy to piwniczna spiżarka pełna przetworów. Mogłoby się wydawać, że jest mdła, jednak nic bardziej mylnego, a to za sprawą przewijającego się w tle dymu, tytoniu i dębu. Balans zachowany jest tu bardzo dobrze. Świetna pozycja do codziennego picia.

Zawartość alkoholu 46%, cena ok 450zł

Moja ocena 6/10

 

 

degustacja#186 BenRiach 2005 Pated/Port Cask (2679)

BenRiach 2005 Pated/Port Cask (2679)

Szkocja, Speyside

fot. Michał Kortas

http://www.pijewhisky.pl/

Kolejna edycja Whisky & Friends już za nami. Niestety nie mogłem pojawić się na miejscu ale nawiązując do festiwalu mogę za to spędzić dziś trochę czasu z butelką ze stajni organizatora tego wydarzenia czyli M&P.

Jest to whisky wchodząca w skład 14-tej partii singlecask’ów BenRiach’a, która obejmuje siedem wypustów w wieku 9-12 lat. Dostępne są Vigin Oak (2006), first fill sherry (2005) oraz pięć edycji torfowych:  first-fill Marsala hogshead (2008), first-fill Sherry butts ( dwie różne beczki z 2007) oraz  first-fill Port pipes (2008 oraz 2005). Tę młodszą z beczki pierwszego napełniania po Porto dziś właśnie Wam przedstawiam.

Nos – torfowy i lekko słodki, alkoholowy, wiśnia z jabłkiem, miśki haribo, maliny oraz trochę dębu

Smak – torfu jest tu znacznie więcej, uderza dość mocno przykrywając chmurką dymu maliny, marmoladę pomarańczową, czeskie landrynki, czarną herbatę i dąb

Finisz – średniej długości, dymny z posmakiem czerwonych owoców

W trzech zdaniach: Nieźle zbalansowana i w miarę równa whisky. Nos jest dość alkoholowy jednak z każdym krokiem dalej jest coraz lepiej. Torf nie dominuje, raczej jest partnerem dla wyraźnych akcentów ciemnych owoców. Dobra pozycja na codziennego drama.

Zawartość alkoholu 53,1% , cena ok 400zł

Moja ocena 5,5/10