degustacja#195 JOHNNIE WALKER Black Label 12 Sherry Edition

JOHNNIE WALKER Black Label 12 Sherry Edition

Szkocja

JW Sherry

Uwielbiam degustacje w ciemno. Dzięki nim mogę wyostrzyć swoje zmysły smaku i węchu. To jest jak trening, dzięki któremu nabierasz doświadczenia i stajesz się coraz lepszy w tym co robisz. Taka forma praktyki potrafi Cię niejednokrotnie zaskoczyć. Nigdy nie wiesz co masz w kieliszku i tym samym nie ulegasz stereotypom.

Sprawdźcie jak mi poszło z nowością od Johnnie Walker czyli edycją wydaną obecnie na rynek australijski – Black Label 12 Sherry Edition. Ciekawe czy ten nowy produkt Diageo dotrze wkrótce także do Europy.

Nie ma obecnie jeszcze zbyt wielu informacji na temat tej whisky. Wiadomo oczywiście że jest to blend, w którym najmłodszy destylat ma przynajmniej 12 lat. Co do długości finiszowania oraz beczek sherry także nic nie znalazłem.

Nos – słodki i owocowy, miód, karmel, pomarańcz, gruszka, wanilia, dąb, cynamon

Smak – słodki i owocowy, toffi, pieczone jabłko, miód, wanilia, mleczna czekolada, maliny, trochę czarnego pieprzu

Finisz – krótki, lekko dębowy z akcentem sherry i cynamonu.

W trzech zdaniach: Ależ zaskoczenie! Siedzę i zbieram szczękę z podłogi. Whisky jest oleista i gęsta jakby miała ponad 20 lat. Jest bardzo gładka i ma solidny słodko-dębowy profil.  Co prawda nie wyczuwam tu dymnego smaczku charakterystycznego dla Black Label, jednak jest nadzwyczaj pijalna. Trochę wszystko za szybko się jednak ulatnia, brakuje także nieco mocy ale nie ma tu żadnych akcentów zbożowych i konia z rzędem temu kto w ciemno odgadł by, że jest to blend. Podczas blind tastingu obstawiałem Balvenie Double Wood i właśnie tego malta edycja ta bardzo mi przypomina. Mam nadzieję, że nowość od Diageo dotrze także na rynek polski bo jest to najlepszy Johnnie Walker jakiego dane mi było pić.

Zawartość alkoholu 40% , cena: brak dostępności na rynku europejskim

Moja ocena 4,5/10