degustacja#294 BOWMORE 2003 CA

BOWMORE 2003 CA

Szkocja. Islay

Pijesz i widzisz te czerwone okna Nikiszowca, górniczą spuściznę i śląską gościnność. Szokujące jakże wyraźny obraz jego maluje się z każdym kolejnym jej łykiem. Niech gra i wodzi naszymi zmysłami Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, a te czerwone okna wodzą nas na pokuszenie.

Bowmore 2003 Cadenhead – Authentic Collection. „Whisky ze Śląska”.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w 2003 roku. Proces maturacji przebiegał w hogshead’dzie po bourbonie do grudnia 2014. Z beczki tej powstały 240 butelki o naturalnej mocy 58,7% ABV. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – drewno opalane torfem, węgiel, sadza, amaretto, czekolada, surowe mięso, cytrusy, olej silnikowy, eukaliptus.

Smak – dużo charakterystycznego dla Bowmore’a drewna, torfu, grillowana cytryna, boczek i poziomki, skórka grejpfruta, sezam i popiół. Ależ ja uwielbiam takie brudne whisky!

Finisz – długi, oleisty, węglowy, słodkie cytrusy, mentol.

W trzech zdaniach: Jest ciężka, brudna i oleista niczym górnik wracający z szychty, a jednocześnie dojrzała, miła i słodka jak kufel piwa wychylony przez niego po grubie. Kojarzy mi się z pięknym Nikiszem i wyjątkową śląską gościnnością. Super balans, duży wpływ „soczystej” beczki i ten niepowtarzalny węgielny klimat. Uwielbiam i polecam. Niech ten obraz zostanie tu na dłużej.

Moja ocena 6/10 – 89/100

Zawartość alkoholu 58,7% , cena ok 350zł

Robert Tyczewski – dzięki za graficzne wsparcie ! 🙂

degustacja#293 LONGMORN 2005 The Distillery Reserve Collection

LONGMORN 2005

Szkocja, Speyside

Zapraszam Was na pyszną podróż do destylarni Longmorn by posmakować tamtejszej trzynastolatki z beczki pierwszego napełniania po sherry.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w marcu 2005. Proces maturacji odbywał się w beczce pierwszego napełniania po sherry. Butelkowanie z naturalną mocą miało miejsce w sierpniu 2018. Z baryłki #21952 powstały 924 butelki o pojemności 500ml. Rzecz jasna whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – skórzany, podgniłe deski, marcepan, mon cheri, mokradła, czekolada deserowa. Świetny wytrawny i brudny – charakterny nos.

Smak – wytrawny, dobrze wyważony, kompot z wiśni, tytoń, czekolada deserowa z pomarańczą, rodzynki i śliwki. Świetnie rozchodzi się po języku.

Finisz – średniej długości z dużą ilością czekolady i czerwonych owoców, także chili.

W trzech zdaniach: Młoda lecz bardzo dobrze ułożona whisky, której beczka firstfill po sherry dała wiele dobrego. Nie mylcie z modern sherry! Amatorzy płaskich i cukierkowych ulepków nie znajdą tu nic dla siebie. Whisky jest wytrawna i pięknie brudna, ma znamiona oldschoolu. Warto spróbować.

Zawartość alkoholu 61,6% , cena ok 600 zł (500ml)

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#283 LONGROW 2007 CA

LONGROW 2007 CA

Szkocja, Campbeltown

Dawno już nie wrzucałem nic od Cadenhead’s . Trafiła się jednak wielbiona przeze mnie w każdej postaci Longrow więc postanowiłem Wam ją trochę przybliżyć. Mineralny i morski destylat plus 11 lat w beczce po Porto zazwyczaj brzmią dobrze. Sprawdźmy.

Opisywana dziś whisky została wydana przed Cadenhead’s w roku 2019 i wchodzi w skład serii Wood Range. Destylat leżakował w beczce typu Refill Port Cask od roku 2007. Powstało 708 takich butelek.

Nos – ziemnisty, morski, owoce leśne, stolarnia, skórka cytryny , trochę torfu, opona samochodowa 

Smak – przypalone mięso, popiół, żelki haribo, nie brakuje owoców malin i śliwek, skórka cytryny , masło orzechowe , galaretka pomarańczowa

Finisz – długi, dużo tytoniu i popiołu  w asyście owoców leśnych i czerwonej pomarańczy 

W trzech zdaniach: Fajna kompleksowa whisky, w której beczka nie zdominowała charakternego destylatu Longrow’a. Powoli się rozwija, potrzebuje chwili ale czekanie zostaje nagrodzone. Jest dobrze, nawet solidnie lecz bez fajerwerków. Warto rozglądnąć się za sampelkiem, zakup całej butelki w obecnej cenie nie będzie jednak dobrym pomysłem.

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 800zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#282 GLEN ELGIN 1997 GM

Są takie polecenia, wobec których nie sposób jest przejść obojętnie. Skorzystałem i odleciałem zupełnie. Glen Elgin 1997 od Gordon & MacPhail jest whisky absolutnie epicką. To taki dram, po którym nie chcesz pic nic innego by nie zepsuć sobie tego co właśnie się wydarzyło.

Opisywana dziś whisky została wydana w lutym 2018 roku przez niezależnego bottlera Gordon & MacPhail. destylat leżakował w beczkach pierwszego napełniania po sherry od roku 1997. Powstały 602 takie butelki stanowiące element serii Connoisseurs Choice – Cask Strenght.

Nos – chlebek marcepanowy, orzechy, piernik, mon cheri, panna cotta z ciepłymi malinami, amaretto, mięta. Jest solidnie, retro…ciekawe co będzie dalej…?

Smak – ojej….nie spodziewałem się..ależ tu jest głębi, beczka sherry niczym z lat 80, solidna dawka oldschool’u , dużo skóry i starego drewna, ale przede wszystkim konfitury z czerwonych owoców, czekolada deserowa z miętą, cynamon i pomarańcze. Coś absolutnie fantastycznego!

Finisz – długi, nieustający, mnóstwo czerwonych owoców, drzewo sandałowe, mentol.

W trzech zdaniach: Wyrwała mnie z butów i to tak, że szukam ich nadal po całej Polsce. Glen Elgin 1997 GM jest bogata, intensywna, doskonale zbalansowana i nie brakuje jej w zasadzie niczego. Ciężko obecnie trafić na taki profil, beczki sherry zdają się zmierzać w zupełnie innym kierunku. Ta whisky ma w sobie wszystko z lat ’80-’90. Można? Oczywiście!

Zawartość alkoholu 55,7% , cena ok 1500-1800zł

Moja ocena 7,5/10 , 93/100

degustacja#280 BRUICHLADDICH 2004 BW Grenache Blanc vs BRUICHLADDICH 2004 BW Grenache Noir

BRUICHLADDICH 2004 BW

Szkocja, Islay

Ta sama destylarnia, ten sam bottler, ten sam rok destylacji i butelkowania. Różnią je jedynie beczki po winach, w których były leżakowane. Zapraszam na porównanie dwóch Bruichladdich 2004 wydanych przez Bruhler Whiskyhaus.

Opisywane dziś whisky zostały wydane przez niezależnego bottlera Bruhler Whiskyhaus i wchodzą w skład serii A Dream of Scotland. Obydwie dzisiejsze pozycje zostały wydestylowane w 2004 roku, a także obydwie zostały zabutelkowane z mocą beczki w roku 2019. Jedna z nich leżakowała w beczce po winie Grenache Blanc, druga zaś w beczce po Grenache Noir.

Nos

GB: intensywny o delikatnej winnej kwasowości ,  moszcz winogronowy, kwiaty, cytrusy, gorzka czekolada, wypalone drewno, mokra gleba

GN: bardziej stonowany, ocet winny, ananas , ciemne winogrona, lekka ziemnistość. O dziwo znajduję tu akcenty irlandzkiej whiskey – szok 🙂

Nieznacznie wygrywa GB oferując ciut bogatszy bukiet i więcej winnych akcentów . W obydwu przypadkach alkohol świetnie ukryty. Można z nimi spędzić przy nosie dużo miłego czasu. 

Smak
GB: charakter Bru od razu czaruje, mamy tu walkę pomiędzy słodkością, a wytrawnością i żadna z nich nie chce odpuścić. Świetna równowaga, whisky jest ściągająca . Jest też gorzka czekolada i mokry tytoń..

GN: charakter Bru także na pierwszym planie, mamy tu więcej słodyczy , morele, pieczona gruszka, a także kawa zbożowa. I nadal ślad pot still, który wprowadza tu sporo zamieszania. Na szczęście tytoń i ziemnisty charakter również pozostaje.


Ponownie wskazanie na GB choć tu już znacznie bardziej aniżeli miało to miejsce w nosie . 

Finisz
GB: bardzo długi, taniczny, skórzany , tytoń

GN: długi, słodki, karmelki i mleko w tubce

Po raz trzeci GB

W trzech zdaniach: No cóż, walka okazała się nierówna choć obydwie pozycje miały takie same szanse na starcie. Grenache Blanc jest według mnie whisky bardziej ułożoną, znacznie bardziej intensywną i na każdym etapie ma więcej do zaoferowania niż Grenache Noir. Jestem totalnie rozbity…te „białe” aromaty i smaki wyczuwałem w opcji „czerwonej” i dokładnie to samo działo się na odwrót. Ktoś musiał mi podmienić sample 😉

Bruichladdich 2004 BW Grenache Blanc

Zawartość alkoholu 60,9%, cena ok 550zł (500ml)

Moja ocena 6/10 , 89/100

Bruichladdich 2004 BW Grenache Noir

Zawartość alkoholu 63% , cena ok 550zł (500ml)

Moja ocena 5/10 , 86/100

degustacja#277 GLENDRONACH 2005 Hand – Filled #1446

GLENDRONACH 2005 Hand – Filled #1446

Szkocja, Highlands

Własnoręczne napełnianie butelki w destylarni to nie lada przeżycie dla każdego amatora whisky. Trzy lata temu miałem okazję być w GlenDronach i napełniłem własną butelkę prosto z beczki #1446

Czy znalazłem się w odpowiedniej porze w odpowiednim miejscu? Chyba tak bo podstawiona wtedy beczka okazała się być bardzo udana.

Zapraszam.

Opisywana dziś whisky pochodzi z beczki po sherry puncheon #1446 , która została zalana destylatem 23.11.2005 i zabutelkowana przeze mnie 25.09.2017.

Nos dużo czekolady i rodzynek sułtańskich, serniczek z domową polewą, sporo wiśni i śliwek oczywiście, cukier puder, zakurzona drewniana skrzynka, lubczyk ogrodowy, skórzany pasek.

Smak piękna tekstura z soczystymi wiśniami, i smażonymi śliwkami, ciasto drożdżowe, czekolada, espresso, przyjemny dąb, wanilia. Piękny i intensywny język potęgujący głębię czerwonych owoców i deserowej czekolady. Super!

Finiszdługi, czerwone owoce pozostają na długą wraz z dobrą kawą i odrobiną tytoniu.

W trzech zdaniach: Od początku do końca jest intensywnie i bogato, a finisz jest fantastycznym zwieńczeniem wcześniejszych doznań. Jak na niezbyt wiekową whisky wyszło wspaniale. Fajne wspomnienia i tak samo fajna sama whisky. Trzeba tam wrócić 🙂

Zawartość alkoholu 56,1% , cena ok 900zł

Moja ocena 7/10 , 91/100

degustacja#276 BRUICHLADDICH 2009 Micro Provenance Series Bottled Exclusively For Dom Whisky

BRUICHLADDICH 2009 Micro Provenance Series Bottled Exclusively For Dom Whisky

Szkocja, Islay

Od czasu premiery Glenmorangie Loży Dżentelmenów, premiera żadnej innej whisky nie wywołała na naszym podwórku tylu kontrowersji co Bruichladdich 2009. Nie ma co jednak dłużej rozpamiętywać tego co wydarzyło się w sieci i trzeba liczyć na to, że whisky sama się obroni. Ja zdecydowanie popieram takie projekty i dziękuję za zaangażowanie ludziom, którzy przyłożyli rękę do powstania tego bottlingu. Wszak przecież whisky ma łączyć ludzi, nie dzielić, a każda taka incjatywa rozwija nasz polski rynek alkoholi starzonych.

Opisywana dziś whisky to destylat starzony przez 10 lat w beczce po francuskim czerwonym winie Merlot. Jest to oczywiście singlecask. Whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie z naturalną mocą, wydanie specjalne dla Domu Whisky.

Nosjest mineralna, morska bryza, skórka surowego ziemniaka, jagodzianka, kwaśne śliwki, dąb, agrest, żywica, leśne runo oraz opiłki żelaza

Smakpali i szczypie w język okrutnie, ciężko ją przejść bez wody, nawet dla mnie 😉 Po dodaniu wody powoli się otwiera. Whisky jest taniczna, ściągająca i wytrawna. Są kwaśne porzeczki, jagody goi, jest też żurawina i są przyprawy w postaci gałki muszkatołowej, soli morskiej i czarnego pieprzu.

Finiszjest długi i wytrawny, winny i intensywny.

W trzech zdaniach: Nie jest to whisky łatwa i potrzebuje dużo czasu. Nie jest to na pewno Netflix dram. Beczka po czerwonym winie jest dość wyraźna, whisky ma dużo tanin i czerwonych kwaskowatych owoców. Czuć tu jej młodość, która towarzyszy nam od samego początku. Jest tu tyle samo negatywnych i pozytywnych emocji, które zaskoczyły nasze podwórko w dniu premiery, jakby ktoś to wszystko upchał pod korek. Dla mnie to jednak najsłabsza pozycja z serii Micro Provenance, z którymi miałem styczność do tej pory.

Zawartość alkoholu 63,9% , cena 480zł

Moja ocena 5/10 , 85/100

degustacja#274 AUCHROISK 2010 The Whisky Cask

AUCHROISK 2010 The Whisky Cask

Szkocja, Speyside

Cały świat dziś żyje finalem Ligi Mistrzów, który odbędzie się na Estadio Da Luz. Skoro już jesteśmy w Portugalii to na ten pełen emocji wieczór wypadałoby przygotować odpowiednią whisky. Ja dziś postawiłem na Auchroisk 2010 starzoną w beczce pierwszego napełniania o Madeirze wydaną przez niemieckiego bottlera The Whisky Cask.

Jest więc solidny akcent portugalskiego wzmacnianego wina, jest numer 9 na etykiecie więc czy coś się może nie udać? Jakie macie typy na dzisiejszy wieczór i co postawicie na stole? 🙂

Opisywana dziś whisky została wydana przez niemieckiego niezależnego bottlera The Whisky Cask. Mamy tutaj destylat dojrzewający przez 9 lat w beczce po wzmacnianym portugalskim winie Madeira. Jest to whisky single cask butelkowana z naturalną mocą 59,5% ABV.

Nos – mirabelki, gofry, pieczone jabłka, budyń waniliowy, ciasto drożdżowe z kruszonką, pastylki pudrowe. Fajny kremowy bukiet bez agresywnego alkoholu.

Smak – nadal sporo mirabelek oraz wanilii. Są też krówki, bataty, tarta cytrynowa z lukrem, a także ślady dębowej goryczki. Whisky jest kremowa i oleista, nic tu nie przeszkadza. Całość bardzo subtelnie rozprowadza się po języku.

Finisz – średniej długości, umiarkowana słodycz jasnych owoców oraz pana cota.

W trzech zdaniach: Bardzo przyjemna i dobrze ułożona whisky. Wyraźny wpływ beczki po Madeirze, znakomicie ukryty alkohol, a przecież mamy tutaj niemal 60% alkoholu. Dobra robota za dobre pieniądze. Polecam!

Zawartość alkoholu 59,5% , cena ok 350zł

Moja ocena 6/10 , 88/100

degustacja#260 EDRADOUR 2008 Vintage

EDRADOUR 2008 Vintage

Szkocja, Highlands

AD598299-53F6-4D5A-A4FB-DF300EE21D3E

Lubicie Edradour? Ja tak. Niewiele miałem złych doświadczeń z tą należącą do Signatory Vintage destylarnią. Solidnie było i tym razem dlatego dziś kilka zdań o Edradour 2008 Vintage butelkowanej dla Le Maison du Whisky.

Przedstawiana dziś whisky została wydestylowana w roku 2008 i zabutelkowana dziesięć lat później dla La Maison du Whisky. Maturacja odbywała się w beczkach pierwszego napełniania po sherry. Mamy tu naturalną barwę, brak filtracji na zimno oraz butelkowanie z naturalną mocą 57,9%. Z beczki #8 powstało 515 butelek.

Nos – maliny, róża, wilgotna deska, eukaliptus, soczysta wiśnia, gorzka czekolada, aronia

Smak – ciemne wytrawne owoce świetnie skomponowane z drewnem, dużo skórkowej goryczki, która nie pozawala się za mocno rozwinąć słodkim powidłom i musowi wieloowocowemu. Nie ma tu sztucznego ulepku. Jest espresso i są migdały. Mmmm dobra jest!

Finisz – długi, wytrawny, zakurzony, soczyste czerwone owoce i kawa

W trzech zdaniach: Oj tak…Pyszna sprawa. Pięknie skomponowana whisky z oleistym ciałem o cudownej ciemnej barwie. Ładnie ściągająca i wnikająca głęboko w kąciki ust. Szukam butelki! 🙂

Zawartość alkoholu 57,9% , cena ok 550zł

Moja ocena 6/10

IMG_5082

degustacja#259 Let’s Get Ready to RAMBLER

Rambler list

Z początkiem tygodnia grupa osób pisząca o whisky (ale nie tylko) otrzymała miłą niespodziankę od Loży Dżentelmenów. Niespodzianki są zawsze miłe prawda? Tutaj nie było inaczej. W pudełku dostarczonym przez kuriera oprócz czterech Ramblerów znalazł się także list ubrany w ciepłe słowa nawiązujące do dzisiejszych, niełatwych przecież dla nas czasów. Treść zachęcała to spędzenia spokojnych kwietniowych wieczorów z Rambler’ami w kieliszku.

Pić samemu? Nie! Najlepiej pije się w gronie przyjaciół stwierdziła Agnieszka Kazimierska z Kiss Me Whisky. Słuszna myśl więc od razu zdecydowałem się ją podbić. Pomysł Agnieszki nie musiał długo czekać na akceptację Artura Brzychcy, który zaprosił nas na wspólną degustację na zoom’ie.

W czwartkowy wieczór w wirtualnym towarzystwie Krzysztofa Dynowskiego z Loży Dżentelmenów, Agnieszki i Andrzeja z e-whisky.pl , Agnieszki wraz z Kamilem Kiss Me Whisky, Piotra Stachury z Whisky My Life, Tomka i Toma z Whisky Team, Bartosza Łatasia ze Szkockiej Kraty, zasiedliśmy do wspólnej degustacji prowadzonej oczywiście przez Artura Brzychcy z Loży Dżentelmenów. Z tym prowadzeniem bywało jednak różnie ale przecież doskonale wiemy, że nawet Michael Buffer oddaje swój głos w ringu zaraz po wykrzyknięciu LET’S GET READY TO RAMBLER!

Rambler sample

Na prośbę Artura zaczęliśmy wbrew ogólnym zasadom, czyli od jedynej w tym zestawieniu whisky torfowej. Bardzo dobry pomysł, sam niejednokrotnie rozpoczynałem degustacje w ten sposób gdyż torf potrafi potęgować późniejsze doznania whisky kwiatowych i owocowych.

CAOL ILA 2008 11yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,1%)

Nos – biszkopty, tarta cytrynowa, mokre siano, bardzo subtelny torf, wanilia i toffi. Wyraźne akcenty bourbonowe, niewiele tu dymu, alkohol trochę drażni śluzówki

Smak – świeża, młoda dość alkoholowa w pierwszym zetknięciu. Jest tlące się ognisko, kawa, tytoń, skórka grejpfruta, wędzona śliwka, cytrusy i pieprz

Finisz – średniej długości z utrzymującym się tytoniem i dymem torfowym

W trzech zdaniach: któż w Polsce nie butelkował jeszcze Caol Ila? Było tego trochę i  było lepiej, także wcześniej u Loży. Bardzo spokojny bukiet, trochę przeszkadzający alkohol jednak poźniej rozwija się charakter tej lubianej przez wielu destylarni. Największą jej zaletą jest niewątpliwie jej finisz.

Moja ocena 4/10

 

Na drugi ogień poszła jedyna w tym zestawieniu whisky z beczki po sherry.

BLAIR ATHOL 2008 11yo (Refill Oloroso Hogshead 54,8%)

Nos – dużo zielonego jabłuszka, kwas chlebowy, syrop z puszkowanych brzoskwiń, kminek oraz imbir

Smak – jabłka, gruszki, biała czekolada, toffi, migdały, dębowa goryczka

Finisz – średniej długości, herbata z papają i białymi owocami

W trzech zdaniach: Bardzo przyjemny bukiet, na języku sporo owoców, bardzo pijalna ze spokojnym finiszem ale…beczka po Oloroso? Serio 11 lat?  W ciemno obstawiałbym bourbon! Nie znajduję tu ani szczypty sherry. Pomimo wszystko dość ciekawy daily dram.

Moja ocena 4/10

 

Trzecią pozycją była Inchgower 2009 czyli whisky, która na polskim podwórku narobiła już chyba więcej szumu niż Glenmorangie od Loży, a to wszystko za sprawą oceny -1. wystawionej dla tej whisky na jednym z forów. Chwila niedyspozycji czy tylko czysta złośliwość? Ciężko zrozumieć motto przewodnie autora tej oceny. Zostawmy.

INCHGOWER 2009 10yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,2%)

Nos – mydliny, drożdże, zsiadłe mleko, wanilia, ciastka zbożowe, zioła i dąb. 

Smak – kokos, pastylki pudrowe, wafle z nadzieniem waniliowym, pestki dyni, cytrusy i gałka muszkatołowa 

Finisz – krótki, maślany z cierpką pestką dyni i lekką goryczką

W trzech zdaniach: Ale zwariowana whisky! Po przejściu przez bukiet czeka nas nie lada gratka. Dzieje się dużo, smaki na języku dynamicznie się zmieniają i dostarczają szalonych bodźców. Jest to whisky wymagająca i nieoczywista. Lubię to!

Moja ocena 4,5/10

Degustację zamykała whisky określana przez Artura jako Tutti-Frutti.

MANNOCHMORE 2006 13yo (Ex – Bourbon Hogshead 57,6%)

Nos – mango, marakuja, guma turbo, pastry sour, ananas

Smak – nos przeniesiony niemal w całości na język, ponownie guma turbo, dużo marakui i mango, znów ananas, dochodzi brzoskwinia i papaja

Finisz – średniej długości, tropikalne owoce, ciasteczka maślane

W trzech zdaniach: Tropikalna dawka multiwitaminy, dobrze ułożona z przepięknym bukietem i mnóstwem owoców. Fajna rzecz, nad którą można bardzo przyjemnie spędzić wiele czasu.

Moja ocena 5/10

Podsumowanie:

To był fantastyczny wieczór obfitujący w dużą dawkę humoru ale też i skupienia. Whisky potrafiły się obronić. Zawsze możemy sugerować się opinią innych ale bez przetestowania tego na własnym gardle pozostajemy tylko w sferze domysłów.

Forma degustacji in plus – jak nie można inaczej to jakoś trzeba sobie radzić. Polecam i Wam. Loża Dżentelmenów ma w planach podobne wydarzenia.

Na koniec wszyscy jednogłośnie wyraziliśmy swoją tęsknotę za festiwalami, wspólnymi spotkaniami i rozmowami do późnych godzin. Bądźmy cierpliwi i wierzmy w moc Rodziny CS. Do zobaczenia wkrótce 🙂

#mike

Rambler kafelki

degustacja#258 GLENALLACHIE 2004 M&P

GLENALLACHIE 2004 M&P

Szkocja, Speyside

IMG_4925

W skutecznym marketingu ważne jest planowanie z odpowiednim wyprzedzeniem. Doskonałym przykładem na to jak powinno się to robić w branży alkoholowej jest M&P. Wyobraźcie sobie, że świątecznego sampla Glenallachie 2004 , whisky wyselekcjonowanej przez tego dystrybutora otrzymałem już w grudniu 😉

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w październiku 2004. Przez ponad 13 lat dojrzewała w beczce po bourbonie, a na ostatnie 20 miesięcy została przelana do beczki typu hogshead po Pedro Ximenez. Butelkowanie w ilości 332 sztuk nastąpiło we wrześniu 2019. Whisky ma naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno.

Nos – słodki i owocowy, landrynki wieloowocowe, skóra, cynamon, czekolada, amaretto, mon cheri, eukaliptus

Smak – słodki i owocowy, alkohol lekko szczypie w język, są wiśnie w czekoladzie, czarna kawa, powidła śliwkowe, imbir, płatki cini minis, trochę goryczki dębowej

Finisz – średniej długości, rozgrzewający, grzaniec wieloowocowy, imbir, cynamon

W trzech zdaniach: Niezła selekcja MP, pamietam jednak lepsze. Whisky jest przyzwoita i grzeczna, miejscami niestety zbyt alkoholowa. Brakuje mi tu szczypty szaleństwa, potęgowania smaków i aromatów. Kilka kropel wody zdecydowanie tu pomaga i nadaje whisky spójności uwypuklając jej owocowy charakter.

Zawartość alkoholu 58,5% , cena ok 630zł

Moja ocena 5,5/10

degustacja#257 CAOL ILA 2012 Simon Says Whisky

CAOL ILA 2012 Simon Says Whisky

Szkocja, Islay

IMG_4814

Życie pisze różne scenariusze, my możemy tylko czekać i czekać…Planowana na dziś druga edycja Silesian Whisky Fest z wiadomych przyczyn została przełożona. Właśnie teraz tereny Fabryki Porcelany chłonęłyby niezliczone ilości entuzjastów whisky z całego kraju, w tle unosiłby się zapach sadzy, otaczałyby nas czerwone cegły i witali serdeczni ludzie. Mam jednak dla Was coś co pod korkiem skrywa to wszystko. Nie możemy być teraz tam razem ale możemy wprowadzić ten klimat w swój krwiobieg. Dla Was wszystkich dziś Caol Ila 2012 by Simon Says Whisky!

Przedstawiana dziś whisky to drugi bottling Simona. Po bardzo udanej premierze Glenburgie przyszła pora na rozchwytywaną przez niezależnych Caol Ila. Do swojego bottlingu Szymon wybrał beczkę z 2012 roku po bourbonie Koval,  w której destylat dojrzewał ponad 7 lat. Whisky ma oczywiście naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie nastąpiło z naturalną mocą przy 59,8% ABV.

Nos – jest morska i mineralna, torf jest tu subtelny o słodszym profilu. Mamy tu tosty z masłem, oregano, grejpfruta, wanilię i tlące się ognisko. Taka moc i tak świetnie schowany alkohol? No brawo.

Smak – zaczyna się od dużej dawki torfu i węgla (!) którym od samego początku towarzyszy oleista i maślana słodycz. Jest creme brulee, trochę wędzonki, podkłady kolejowe, dużo dymu i porcja bimberku. Cytrusy schowały się na drugi plan ale za to ukazuje się mleczna czekolada z orzechami laskowymi.

Finisz – średnio – długi, węgiel, popiół, oregano.

W trzech zdaniach: Prawdziwa śląska łycha, w której nie brakuje węgla. Jej klimat idealnie wpasowuje się w region Górnego Śląska. Jest mroczna i mocno dymna ale wewnątrz zaznasz dużo słodyczy. Pewnie wielu z Was doświadczyło w swoim życiu prawdziwej śląskiej gościnności gdy szorstki z pozoru hanys okazał się przemiłym i serdecznym człowiekiem. Kilofy w dłoń i wznieśmy toast za Silesian Whisky Fest, niech ta kumulowana przez te miesiące energia ma swoje apogeum na jesień!

Zawartość alkoholu 59,8% , cena 420zł

Moja ocena 6/10