degustacja#259 Let’s Get Ready to RAMBLER

Rambler list

Z początkiem tygodnia grupa osób pisząca o whisky (ale nie tylko) otrzymała miłą niespodziankę od Loży Dżentelmenów. Niespodzianki są zawsze miłe prawda? Tutaj nie było inaczej. W pudełku dostarczonym przez kuriera oprócz czterech Ramblerów znalazł się także list ubrany w ciepłe słowa nawiązujące do dzisiejszych, niełatwych przecież dla nas czasów. Treść zachęcała to spędzenia spokojnych kwietniowych wieczorów z Rambler’ami w kieliszku.

Pić samemu? Nie! Najlepiej pije się w gronie przyjaciół stwierdziła Agnieszka Kazimierska z Kiss Me Whisky. Słuszna myśl więc od razu zdecydowałem się ją podbić. Pomysł Agnieszki nie musiał długo czekać na akceptację Artura Brzychcy, który zaprosił nas na wspólną degustację na zoom’ie.

W czwartkowy wieczór w wirtualnym towarzystwie Krzysztofa Dynowskiego z Loży Dżentelmenów, Agnieszki i Andrzeja z e-whisky.pl , Agnieszki wraz z Kamilem Kiss Me Whisky, Piotra Stachury z Whisky My Life, Tomka i Toma z Whisky Team, Bartosza Łatasia ze Szkockiej Kraty, zasiedliśmy do wspólnej degustacji prowadzonej oczywiście przez Artura Brzychcy z Loży Dżentelmenów. Z tym prowadzeniem bywało jednak różnie ale przecież doskonale wiemy, że nawet Michael Buffer oddaje swój głos w ringu zaraz po wykrzyknięciu LET’S GET READY TO RAMBLER!

Rambler sample

Na prośbę Artura zaczęliśmy wbrew ogólnym zasadom, czyli od jedynej w tym zestawieniu whisky torfowej. Bardzo dobry pomysł, sam niejednokrotnie rozpoczynałem degustacje w ten sposób gdyż torf potrafi potęgować późniejsze doznania whisky kwiatowych i owocowych.

CAOL ILA 2008 11yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,1%)

Nos – biszkopty, tarta cytrynowa, mokre siano, bardzo subtelny torf, wanilia i toffi. Wyraźne akcenty bourbonowe, niewiele tu dymu, alkohol trochę drażni śluzówki

Smak – świeża, młoda dość alkoholowa w pierwszym zetknięciu. Jest tlące się ognisko, kawa, tytoń, skórka grejpfruta, wędzona śliwka, cytrusy i pieprz

Finisz – średniej długości z utrzymującym się tytoniem i dymem torfowym

W trzech zdaniach: któż w Polsce nie butelkował jeszcze Caol Ila? Było tego trochę i  było lepiej, także wcześniej u Loży. Bardzo spokojny bukiet, trochę przeszkadzający alkohol jednak poźniej rozwija się charakter tej lubianej przez wielu destylarni. Największą jej zaletą jest niewątpliwie jej finisz.

Moja ocena 4/10

 

Na drugi ogień poszła jedyna w tym zestawieniu whisky z beczki po sherry.

BLAIR ATHOL 2008 11yo (Refill Oloroso Hogshead 54,8%)

Nos – dużo zielonego jabłuszka, kwas chlebowy, syrop z puszkowanych brzoskwiń, kminek oraz imbir

Smak – jabłka, gruszki, biała czekolada, toffi, migdały, dębowa goryczka

Finisz – średniej długości, herbata z papają i białymi owocami

W trzech zdaniach: Bardzo przyjemny bukiet, na języku sporo owoców, bardzo pijalna ze spokojnym finiszem ale…beczka po Oloroso? Serio 11 lat?  W ciemno obstawiałbym bourbon! Nie znajduję tu ani szczypty sherry. Pomimo wszystko dość ciekawy daily dram.

Moja ocena 4/10

 

Trzecią pozycją była Inchgower 2009 czyli whisky, która na polskim podwórku narobiła już chyba więcej szumu niż Glenmorangie od Loży, a to wszystko za sprawą oceny -1. wystawionej dla tej whisky na jednym z forów. Chwila niedyspozycji czy tylko czysta złośliwość? Ciężko zrozumieć motto przewodnie autora tej oceny. Zostawmy.

INCHGOWER 2009 10yo (Ex – Bourbon Hogshead 58,2%)

Nos – mydliny, drożdże, zsiadłe mleko, wanilia, ciastka zbożowe, zioła i dąb. 

Smak – kokos, pastylki pudrowe, wafle z nadzieniem waniliowym, pestki dyni, cytrusy i gałka muszkatołowa 

Finisz – krótki, maślany z cierpką pestką dyni i lekką goryczką

W trzech zdaniach: Ale zwariowana whisky! Po przejściu przez bukiet czeka nas nie lada gratka. Dzieje się dużo, smaki na języku dynamicznie się zmieniają i dostarczają szalonych bodźców. Jest to whisky wymagająca i nieoczywista. Lubię to!

Moja ocena 4,5/10

Degustację zamykała whisky określana przez Artura jako Tutti-Frutti.

MANNOCHMORE 2006 13yo (Ex – Bourbon Hogshead 57,6%)

Nos – mango, marakuja, guma turbo, pastry sour, ananas

Smak – nos przeniesiony niemal w całości na język, ponownie guma turbo, dużo marakui i mango, znów ananas, dochodzi brzoskwinia i papaja

Finisz – średniej długości, tropikalne owoce, ciasteczka maślane

W trzech zdaniach: Tropikalna dawka multiwitaminy, dobrze ułożona z przepięknym bukietem i mnóstwem owoców. Fajna rzecz, nad którą można bardzo przyjemnie spędzić wiele czasu.

Moja ocena 5/10

Podsumowanie:

To był fantastyczny wieczór obfitujący w dużą dawkę humoru ale też i skupienia. Whisky potrafiły się obronić. Zawsze możemy sugerować się opinią innych ale bez przetestowania tego na własnym gardle pozostajemy tylko w sferze domysłów.

Forma degustacji in plus – jak nie można inaczej to jakoś trzeba sobie radzić. Polecam i Wam. Loża Dżentelmenów ma w planach podobne wydarzenia.

Na koniec wszyscy jednogłośnie wyraziliśmy swoją tęsknotę za festiwalami, wspólnymi spotkaniami i rozmowami do późnych godzin. Bądźmy cierpliwi i wierzmy w moc Rodziny CS. Do zobaczenia wkrótce 🙂

#mike

Rambler kafelki

degustacja#258 GLENALLACHIE 2004 M&P

GLENALLACHIE 2004 M&P

Szkocja, Speyside

IMG_4925

W skutecznym marketingu ważne jest planowanie z odpowiednim wyprzedzeniem. Doskonałym przykładem na to jak powinno się to robić w branży alkoholowej jest M&P. Wyobraźcie sobie, że świątecznego sampla Glenallachie 2004 , whisky wyselekcjonowanej przez tego dystrybutora otrzymałem już w grudniu 😉

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w październiku 2004. Przez ponad 13 lat dojrzewała w beczce po bourbonie, a na ostatnie 20 miesięcy została przelana do beczki typu hogshead po Pedro Ximenez. Butelkowanie w ilości 332 sztuk nastąpiło we wrześniu 2019. Whisky ma naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno.

Nos – słodki i owocowy, landrynki wieloowocowe, skóra, cynamon, czekolada, amaretto, mon cheri, eukaliptus

Smak – słodki i owocowy, alkohol lekko szczypie w język, są wiśnie w czekoladzie, czarna kawa, powidła śliwkowe, imbir, płatki cini minis, trochę goryczki dębowej

Finisz – średniej długości, rozgrzewający, grzaniec wieloowocowy, imbir, cynamon

W trzech zdaniach: Niezła selekcja MP, pamietam jednak lepsze. Whisky jest przyzwoita i grzeczna, miejscami niestety zbyt alkoholowa. Brakuje mi tu szczypty szaleństwa, potęgowania smaków i aromatów. Kilka kropel wody zdecydowanie tu pomaga i nadaje whisky spójności uwypuklając jej owocowy charakter.

Zawartość alkoholu 58,5% , cena ok 630zł

Moja ocena 5,5/10

degustacja#257 CAOL ILA 2012 Simon Says Whisky

CAOL ILA 2012 Simon Says Whisky

Szkocja, Islay

IMG_4814

Życie pisze różne scenariusze, my możemy tylko czekać i czekać…Planowana na dziś druga edycja Silesian Whisky Fest z wiadomych przyczyn została przełożona. Właśnie teraz tereny Fabryki Porcelany chłonęłyby niezliczone ilości entuzjastów whisky z całego kraju, w tle unosiłby się zapach sadzy, otaczałyby nas czerwone cegły i witali serdeczni ludzie. Mam jednak dla Was coś co pod korkiem skrywa to wszystko. Nie możemy być teraz tam razem ale możemy wprowadzić ten klimat w swój krwiobieg. Dla Was wszystkich dziś Caol Ila 2012 by Simon Says Whisky!

Przedstawiana dziś whisky to drugi bottling Simona. Po bardzo udanej premierze Glenburgie przyszła pora na rozchwytywaną przez niezależnych Caol Ila. Do swojego bottlingu Szymon wybrał beczkę z 2012 roku po bourbonie Koval,  w której destylat dojrzewał ponad 7 lat. Whisky ma oczywiście naturalną barwę i nie była filtrowana na zimno. Butelkowanie nastąpiło z naturalną mocą przy 59,8% ABV.

Nos – jest morska i mineralna, torf jest tu subtelny o słodszym profilu. Mamy tu tosty z masłem, oregano, grejpfruta, wanilię i tlące się ognisko. Taka moc i tak świetnie schowany alkohol? No brawo.

Smak – zaczyna się od dużej dawki torfu i węgla (!) którym od samego początku towarzyszy oleista i maślana słodycz. Jest creme brulee, trochę wędzonki, podkłady kolejowe, dużo dymu i porcja bimberku. Cytrusy schowały się na drugi plan ale za to ukazuje się mleczna czekolada z orzechami laskowymi.

Finisz – średnio – długi, węgiel, popiół, oregano.

W trzech zdaniach: Prawdziwa śląska łycha, w której nie brakuje węgla. Jej klimat idealnie wpasowuje się w region Górnego Śląska. Jest mroczna i mocno dymna ale wewnątrz zaznasz dużo słodyczy. Pewnie wielu z Was doświadczyło w swoim życiu prawdziwej śląskiej gościnności gdy szorstki z pozoru hanys okazał się przemiłym i serdecznym człowiekiem. Kilofy w dłoń i wznieśmy toast za Silesian Whisky Fest, niech ta kumulowana przez te miesiące energia ma swoje apogeum na jesień!

Zawartość alkoholu 59,8% , cena 420zł

Moja ocena 6/10

degustacja#254 PORT CHARLOTTE VGC:01 2006

PORT CHARLOTTE VGC:01 2006

Szkocja, Islay

IMG_4150

fot. Justyna Pardyka Fotografie

Dziś Dzień Kobiet więc nie zapomnijcie o butelce wina dla swoich ukochanych niewiast.  Sami zaś jednak w poczuciu obywatelskiego spełnienia napijcie się dobrej whisky z beczki po winie. Na dziś polecam Port Charlotte 2006 VGC:01 leżakowaną w beczce po Viognier Condrieu.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w roku 2006. Destylat spędził ponad 12 lat w beczce po Viognier Condrieu. Whisky pochodzi w całości z beczki numer 2177, z  której powstało 421 butelek. Naturalna moc 57,4% , brak filtracji na zimno i brak barwienia karmelem.

Nos – brzeczka miodu, torf, chlebek marcepanowy, sernik z rodzynkami, morele, sól morska, zielony banan

Smak – sporo torfu na starcie, jest pełna i oleista, dużo popiołu ale też wyraźne zielone banany, miód, cierpkie winogrona, taniny, biały pieprz, morele i limonka

Finisz – długi, winny i cierpki, torfowy i lekko pieprzny

W trzech zdaniach: Uszy aż się trzęsą 🙂 VGC:01 dostarcza wiele przyjemności, jest wciągająca i bardzo zbudowana. Bardzo dobra rzecz – demoniczna, mająca w sobie zarówno słodycz jak i sporo wytrawnych akcentów. Wpływ beczki jest wyraźny, whisky nie jest przeciągnięta. Pijcie tę dobroć, serdecznie polecam.

Zawartość alkoholu 57,4% , cena ok 600zł

Moja ocena 7/10

IMG_4148

degustacja#252 GLEN SCOTIA 2007 Single Cask Selection Winter 2018 – Bordeaux Red Wine

GLEN SCOTIA 2007 Single Cask Selection Winter 2018 – Bordeaux Red Wine

Szkocja, Campbeltown

IMG_4142

Jest Campbeltown. Jest też maturacja przez 11 lat w beczce po Bordeaux. Jest także ocena 90/100 według kilkudziesięciu ocen na Whiskybase. Czy coś tu mogło pójść nie tak?

Opisywana dziś whisky to reprezentantka serii Single Cask Selection Winter 2018. Beczka Hogshead (17/106-2) po Bordeaux została zalana w kwietniu 2007, butelkowanie z mocą 57,9% ABV nastąpiło w sierpniu 2018.

Nos – porzeczka, ciemne winogrona, wanilia, opalane drzewo, bryza morska, mech, cukier puder i powiew dymu

Smak – oj…chemia z nutami stęchlizny i zgniłego drzewa, są orzechy i migdały, gdzieś ślady bekonu, sos BBQ, sól morska i dym

Finisz – stęchlizna, zleżałe winogrona, dąb

W trzech zdaniach: Nie tak to miało wyglądać…O ile bukiet jest niczego sobie to na języku dominuje potworna chemiczność. Co prawda whisky zyskuje nieco po odstaniu ale nadal nie jest to nic godnego polecenia. Niby od butelki za 70 EUR nie powinienem oczekiwać fajerwerków, jednak Campbeltown + Bordeaux zawsze było dla mnie gwarancją solidności. Szkoda.

Zawartość alkoholu 57,9% , cena ok 350zł 

Moja ocena 3/10

degustacja#248 BRUICHLADDICH Micro Provenance BURGUNDY vs RIVESALTES

BRUICHLADDICH Micro Provenance Series

Szkocja, Islay

Pochodzą z jednej destylarni, reprezentują serię Micro Provenance, starzone były w beczkach po francuskim winie – jedna w beczce po Rivesaltes, druga po Burgundach. Obydwie w wersji Cask Strenght z butelkowaniem na poziomie 63,9% vs 63%. Na pierwszy rzut oka wiele tu spójności, różni je jednak wiele. Zapraszam na siostrzany pojedynek pomiędzy Bruichladich 2007 Rivesaltes a Bruichladdich 2006 Burgundy.

Nos

Rivesaltes – czekoladki Mon Cheri, tytoń, mokre drewno, wanilia i lukrecja

Burgundy – ocet balsamiczny, zioła, perfumy, kostka rosołowa, gaza opatrunkowa, kwaśne wiśnie

Rivesaltes wygrywa jednoznacznie. Ładny, słodki i dobrze ułożony bukiet z nieźle ukrytym alkoholem. Burgundy jest alkoholowa, bukiet ma specyficzny i nie mogę go nazwać przyjemnym.

Smak

Rivesaltes – sezamki, wiśnie, galaretka wieloowocowa, pudding waniliowy, toffi, migdały, rodzynki

Burgundy – czereśnie, maliny, majeranek, magi, mokry tytoń i dąb

Rivesaltes lepsza ponownie ukazując ładny winny i owocowy profil. Wszystko jest tutaj spójne ze sobą. Burgundy po słabym początku pokazała wpływ beczki dodając słodyczy i wytrawności czerwonych owoców.  W tle jest jednak cały czas ten przeszkadzający niedzielny rosołek

Finisz

Rivesaltes – długi, wytrawny z dużą dawką czerwonych owoców

Burgundy – średniej długości, wytrawny z przyprawami i dębem

Klasyczny hattrick. Rivesaltes pokonuje rywala finiszując długo.

W trzech zdaniach

Spodziewałem się równego starcia jednak stało się inaczej. Pomimo, iż Rivesaltes jest młodsza o półtora roku to na każdym etapie degustacji ma więcej atutów. Od większej owocowości, przez wielowarstwowość i w końcu po lepiej ukryty alkohol. Wygrywa jednogłośnie nie pozostawiając złudzeń. 

Ogólna ocena

Bruichladdich 2007 Rivesaltes 7/10 vs Bruichladdich 2006 Burgundy 5/10

degustacja#243 BENRINNES 2006 Adelphi Private Selection by Jarek Buss – Chapter#3

BENRINNES 2006 Adelphi Private Selection by Jarek Buss – Chapter#3

Szkocja, Speyside

IMG_3228

Odkąd tylko Pan Jarek Buss rozpoczął wydawanie swoich prywatnych selekcji, w sieci zaczęło się duże poruszenie. Butelki znikały niemal tak szybko jak bottlingi BWM, a feedback po degustacjach był za każdym razem bardzo pozytywny. Nic w tym dziwnego, jest to przecież postać ceniona nie tylko na naszym podwórku. Do tej pory nie miałem jeszcze okazji spróbować Chapter#1 ani też Chapter#2.  Kto jednak mówił, że należy wszystko robić po kolei? 🙂 Dziś zatem mierzę się z Chapter#3

Chapter#3 to whisky single cask butelkowana w mocy beczki przez niezależnego bottlera Adelphi po uprzedniej selekcji dokonanej przez p. Jarka Bussa. Wybór Pana Jarka tym razem padł na beczkę pierwszego napełniania po Oloroso sherry. Destylat spędził w niej niewiele ponad 13 lat. Mamy tu oczywiście do czynienia z naturalną – piękną zresztą barwą oraz brakiem filtracji na zimno. Powstało 160 takich butelek.

Nos – słodki i owocowy, galaretki w cukrze, czereśnie, drzewo sandałowe, powidła śliwkowe, skóra, dębina i czarna herbata

Smak – wstęp jest dość gorzki, dębowy i alkoholowy jednak po chwili ujawnia się owocowa słodycz, w której prym wiodą śliwki i czereśnie. Jest też dużo brązowego cukru i mlecznej czekolady. Robi się landrynkowo, momentami nawet za bardzo. Na szczęście jest też trochę porzeczkowej kwasowości, która usiłuje kontrować ten poziom osłodzenia.

Finisz – średniej długości ze śliwką, lukrem oraz śladami dębu

W trzech zdaniach: Nie jest to ten profil sherry, który lubię najbardziej ale wielu odbiorców znajdzie tutaj zapewne mnóstwo frajdy z degustacji. Whisky na pewno jest dobrze ułożona i solidnie skomponowana – dla mnie jest jednak zbyt landrynkowa i miejscami wręcz zamulająca. Największym atutem bez wątpienia jest jej bukiet, a także gęsta i oleista struktura. Po tej krótkiej przygodzie rozglądnę się za innymi selekcjami p. Jarka, które są tak chwalone w naszej społeczności.

Zawartość alkoholu 54,6% , cena ok 600zl

Moja ocena 5,5/10

degustacja#242 GLENALLACHIE 2006

GLENALLACHIE 2006

Szkocja, Speyside

IMG_3148

To była niewątpliwie gwiazda tegorocznego Salonu Win i Alkoholi Mocnych. Gwiazda, którą wielu chciało skraść z nieba, a okazała się odległa i niedostępna niczym ta polarna. Kto jednak trochę szczęścia miał, zdołał ją uchwycić.  Trochę czasu od festiwalu już minęło więc w ciszy i spokoju mogłem do niej podejść i sprawdzić o co tyle szumu 🙂

Zapraszam na spotkanie z Ralfy.com, a w zasadzie z jego limitowaną selekcją Glenallachie wydaną specjalnie na 10-lecie jego istnienia. Trzynaście lat w beczce po Porto, słuszna moc 59,9% ABV i ceniony nos w branży pozwalają mieć nadzieję na udaną degustację.

Opisywana dziś whisky to bardzo limitowana edycja butelkowana na 10-lecie Ralfy.com Selekcja, której dokonał Ralfy to baryłka po Ruby Porto, w której destylat spędził 13 lat. Powstało z niej 890 butelek w mocy beczki, oczywiście o naturalnym i pięknym rubinowy kolorze.

Nos – słodki, cukierkowy, pudrowy. Jest czarny bez, eukaliptus, kompot ze śliwek oraz trochę ziół i miodu. Zaczyna się naprawdę bardzo dobrze. Nie pamiętam whisky po Porto, która miała równie intensywny bukiet.

Smak – jest oleista i słodka z wyraźnym wpływem beczki po Porto. Ciemne owoce dominują, alkohol nie gryzie,  przeszkadza jednak trochę miejscami posmak śliwkowego bimberku, który znika na szczęście szybko i ustępuje miejsca malinom, dojrzałym wiśniom i kakao.

Finisz – dość krótki, owocowy i  landrynkowy

W trzech zdaniach: Słodziak z niej niesamowity. Wszystko początkowo się zgadza , bukiet i ciało są świetne – dają ogromną frajdę z degustacji. Zastanawia mnie ten wychodzący bimberek, który psuje chwilowo całokształt. Niestety finisz jest dla mnie największym rozczarowaniem – po tak pięknym wstępie spodziewałem się równie mocnego zakończenia. Generalnie mamy jednak solidnego single cask’a z wyraźnie udaną beczką po Ruby Porto, którego można było zakupić w naprawdę okazjonalnej cenie. Polecam – można na aukcjach jeszcze dorwać ostatnie sztuki w okolicach 120 Euro.

Zawartość alkoholu 59,9% , cena ok 360zł

Moja ocena 6/10

degustacja#239 GLENFARCLAS 1991 The Family Cask #162

GLENFARCLAS 1991 The Family Cask #162

Szkocja, Speyside

IMG_2380

Rodzina to nie tylko ci, z którymi mieszkasz pod jednym dachem. Rodzina to ci, za którymi się tęskni jeśli ich zabraknie…albo może zabraknąć.

U mnie dziś 24-letnia Glenfarclas The Family Cask z roku 1991 butelkowana z mocą beczki na poziomie 58%.  Zapraszam.

Prezentowana dziś whisky powstała z destylatu leżakującego w Sherry Butt (beczka #162) przez okres 24 lat. Jest to Release W15 o naturalnej barwie i mocy beczki na poziomie 58% ABV.

Nos – tęgi i bogaty, mocno skórzany, piwniczny z zapachem starego drewna, eukaliptusem, śliwkami, kawą i czekoladą. Wspaniały bukiet!

Smak – głęboki i złożony, ciemne owoce, espresso, eukaliptus, czerwona pomarańcza, mnóstwo czekolady, wiśnie, rodzynki sułtanki i orzechy laskowe.

Finisz – średniej długości, kompleksowy i intensywny z akcentami palonej kawy, tytoniu i wiśni.

W trzech zdaniach: Wspaniała, złożona i wielowarstwowa whisky dostarczająca samych przyjemnych bodźców dla podniebienia. To najlepsza Glenfarclas jaką miałem okazję pić do tej pory. Od początku do końca jest jak szyty na miarę garnitur. Fantastyczna rzecz. Rozpływam się… 🙂

Zawartość alkoholu 58% ,  cena ok 1500zł

Moja ocena 8/10

degustacja#227 THE FINEST MALTS – CITY LANDMARKS cz.2

Pytaliście kiedy, czekaliście… i oto jest! Zapraszam do odsłuchania drugiej części wywiadu, w którym usłyszycie o dacie premiery CITY LANDMARKS, cenach, a także ilości poszczególnych butelek.

Oprócz przemiłej rozmowy miałem także okazję bliżej przyjrzeć się premierowej serii bottlingu TFM. Co skrywają w sobie te tajemnicze butelki ? Zapraszam na szczegółowy przegląd Secret Speyside 1994, Ivergordon 1972 oraz Caol Ila 2007!

image1

 

SECRET SPEYSIDE 1994 (24yo)

Szkocja, Speyside

Nos – tropikalny i owocowy, ananas, limonka, papaja, mleczko kokosowe, brzoskwinie oraz kwiat białego bzu. Jest także zapach cieplutkiej tarty cytrynowej oraz zielonych bananów.

Smak – soczyste tropiki, papaja, guma turbo – piękny powrót do czasów młodości, kandyzowany ananas z cukrem, mirabelki, pigwa, biały pieprz, landrynki mleczne.

Finisz – długi i bardzo intensywny, ach ta papaja przewijająca się od początku do końca…

W trzech zdaniach: Niezwykle intensywna i tropikalna whisky. Jest jak soczysty miąższ z jasnych owoców, który zaczyna mocnym kopnięciem i nie ustaje ani przez moment. Powrót do młodzieńczych lat budzi miłe wspomnienia. Fantastyczna klasyka bourbonowej beczki! Świetny balans i wielowarstwowość.

Zawartość alkoholu 49,3% , cena ok 150 EUR

Moja ocena 7/10

 

IVERGORDON 1972

Szkocja, Highland

Nos – melasa, syrop klonowy, laska wanilii, rodzynki sułtańskie, gruszka, jabłko, karmel oraz kawa z mlekiem.

Smak – syrop klonowy, czekoladki Ritter Sport z rumem i rodzynkami (mniam!) , kawa, karmel, lekko tlące się stare drewno, ciemne owoce. Olej alert! 

Finisz – średniej długości, niezwykle gładki z intensywną melasą oraz szczyptą chili. 

W trzech zdaniach: Nie jestem wielkim fanem grain’ów ale ta whisky zmienia absolutnie mój pogląd na nie. Jest bogata, bardzo złożona i na wielu płaszczyznach przypomina…rasowy RUM! Największym atutem jest jej bukiet – wspaniały!

Zawartość alkoholu 49,9% , cena ok 270 EUR

Moja ocena 7/10

 

CAOL ILA 2007

Szkocja, Islay

Nos – nastawiałem się na mocne uderzenie dymu i torfu, a są one tutaj bardzo subtelne. Pierwsze skrzypce grają cytrusy i zielone banany, budyń waniliowy, nieco jodu oraz ziela angielskiego. Jest morski piasek, a także zapach tlącego się po deszczu ogniska.

Smak – tutaj już od startu mocniejszy torf, występujący jednak w asyście bourbonowej słodyczy. Jest popiół i są ciepłe gofry znad morza, jest dąb – coś jakby wypalana świeża beczka, jest skórka cytryny, gałka muszkatołowa, wodorosty, a także babka drożdżowa i mokry sernik z brzoskwiniami.

Finisz – średniej długości, dymny i lekko pieprzny z akcentem cytrusów

W trzech zdaniach: Klasyczna Caol Ila, solidna – z wyraźnym wpływem beczki po bourbonie. Jest bardzo łatwo pijalna i dobrze zbalansowana. Kto oczekuje tutaj peat monstera ten go nie znajdzie – za to słodycz z dymem równoważy się pięknie. Pomimo, że nie umiałem wejść w nią maksymalnie (zapewne to wpływ dwóch wcześniejszych niezwykle bogatych whisky) to i tak pozostawiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Zawartość alkoholu 53,2% , cena ok 120 EUR

Moja ocena 5,5/10

 

To były bardzo miłe chwile, zarówno podczas rozmowy jak i podczas degustacji. Uprzedzam domysły – to nie jest post sponsorowany w żadnym wypadku. Całą serię oceniam jako niezwykle udaną i będę z ogromną ciekawością obserwował kolejne zapowiadane wydania.

#mike

 

degustacja#218 KILCHOMAN 2011 Red Wine Finish (Gold Polish Autumn)

KILCHOMAN 2011 Red Wine Finish (Gold Polish Autumn)

Szkocja, Islay

Kilchoman Red Wine

Co prawda jesień już za nami, ale ten kto się dobrze zaopatrzył w te butelki podczas IX Ogólnopolskiego Salonu Win i Alkoholi M&P ten przetrwa spokojnie całą zimę. Bardzo dokładnie przebadałem Kilchoman 2011 Red Wine Finish wydaną dla M&P pod nazwą Gold Polish Autumn.

Prezentowana whisky została wydestylowana w roku 2011 z natorfieniem na poziomie 50 ppm. Zabutelkowana została z mocą beczki 28.09.2018 po wcześniejszym sześciomiesięcznym finiszu w beczce po czerwonym portugalskim winie. Otrzymujemy tu naturalną barwę i brak filtracji na zimno. Powstało 201 takich butelek wydanych dla M&P Alkohole i Wina Świata.

Nos – torf, sól morska, mokre drewno, tlące się ognisko, porzeczka, żelki Haribo, nadzienie różane, wrzos.

Smak – słony i torfowy, początkowo zbyt dębowy i wytrawny ale po dodaniu dosłownie dwóch kropli wody zmienia się w kierunku słodszych i winnych akcentów z dominacja ciemnych winogron i jeżyn. Jest też marcepan, są orzechy włoskie i pączek z lukrem.

Finisz – średniej długości, torfowy, mineralny ze słodyczą czerwonych owoców i marcepanem

W trzech zdaniach: Bardzo fajnie skomponowana whisky. Nie brakuje jej torfu i mineralności  z wyraźnymi, mocnymi akcentami beczki winnej. Dobry balans i ładne oleiste ciało. Wyczuwalna jednak momentami ta charakterystyczna młodość Kilchomana. Jak dla mnie odkrycie IX Ogólnopolskiego Salonu Win i Alkoholi M&P .

Zawartość alkoholu 55,7% , cena ok 520zł

Moja ocena 5,5/10

 

degustacja#215 STRATHMILL 1975 MoS

STRATHMILL 1975 MoS

Szkocja, Speyside

Opisywana dziś whisky została skomponowana z destylatów dojrzewających przez 38 lat w hogsheadzie po bourbonie. Jest to singlecask (13047) butelkowany z mocą beczki bez filtracji na zimno i bez barwienia karmelem. Za wydanie 112 butelek tej whisky odpowiada niezależny szkocki bottler Malts of Scotland.

Nos – owocowy, dużo banana, migdały, papaja, miód, wanilia, zielona herbata, trochę starego drewna, trawy i zielonego jabłka

Smak – owocowy, tropikalny,  banan, papaja, herbatniki maślane, wanilia, przyprawy, jabłecznik, ciasto drożdżowe

Finisz – średniej długości, egzotyczne owoce, imbir i szczypta pieprzu

W trzech zdaniach: Uff… dobrze, że to był tylko duży sampel bo za cenę tej butelki można kupić conajmniej cztery inne lepsze. Bukiet jest stonowany,  whisky długo się otwiera, zdecydowanie potrzebuje powietrza.  Język delikatny i stonowany, brakuje treści i ciała. Największa jej zaletą jest jej intensywny finisz. Mogło być lepiej ale jubileuszowy wieczór przecież nadal trwa 🙂

Zawartość alkoholu 42,1% , cena ok 1400-1700 zł

Moja ocena 4,5/10