degustacja#192 GLENMORANGIE ASTAR

GLENMORANGIE Astar (2017)

Szkocja, Highlands

fot. Wojciech Stec

Glenmorangie Astar – pierwsza whisky, w której wyczułem konopie indyjskie! 🙂 Biorąc pod uwagę fakt, iż Astar po gaelicku oznacza „podróż” to mógł być to całkiem świadomy zabieg producenta 😉

Zobaczcie czy mój apetyt i humor poprawił się po degustacji 🙂

Astar została skomponowana z destylatów leżakujących w dębowych beczkach wykonanych z drzew rosnących u zbocza gór Ozark w stanie Missouri. Beczki te zostały wcześniej wypalone a następnie na okres czterech lat zostały napełnione bourbonem. Jest to NAS niefiltrowany na zimno i niebarwiony karmelem. Butelkowanie odbyło się z mocą beczki.

Nos – słodki, alkoholowy, palony cukier, limonka, kokos, lakier do włosów, miód

Smak – słodki, alkoholowy, konopie, dąb, kiwi, imbir, gruszka, brzoskwinia, wanilia

Finisz – krótki, dębowy i alkoholowy z akcentem toffi

W trzech zdaniach:Nigdy nie była to moja ulubiona destylarnia i nadal nią nie zostanie. to pierwsze wydanie spod dachu tej gorzelni w wersji cask strenght jakie miałem okazję próbować i szczerze przyznam, że spodziewałem się po niej znacznie więcej. Jest alkoholowa na każdym etapie a mocne dębowe akcenty zdradzają jej młody wiek. Plus 1 do noty ogólnej za te konopie 🙂

Zawartość alkoholu 52,5% , cena ok 350zł

Moja ocena 3,5/10

Reklamy

degustacja#166 OMAR Bourbon Single Malt

OMAR Bourbon Single Malt

Tajwan

W 2008 roku na Tajwanie powstała destylarnia Nantou. Obecnie na rynku dostępne są dwa NASy produkowane w tej gorzelni – z beczki po sherry oraz z beczki po bourbonie. Obydwie whisky możecie zakupić w Centrum Wina.

Ja dziś przyglądam się bliżej edycji po bourbonie. Czy Kavalan będzie miał w końcu godnego konkurenta?

Nos – świeży i wytrawny, kwiatowy, dużo dębu, skoszona trawa, jabłka, morele, miód i pomarańcze. Początkowo dość alkoholowy jednak jeśli damy jej 15 min w kieliszku to alkohol schodzi na dalszy plan.

Smak – słodki i dębowy, zaskakująco oleiste ciało, początek ostry, uderzenie nut drzewnych i alkoholu ale za chwilę kontra potężnej słodyczy miodu i karmelu a także jasnych owoców z przewagą jabłek i moreli a także ananasa i banana. Nie brakuje też przypraw, jest pieprz i ziele angielskie.

Finisz– średniej długości, słodowy z mocną dębową goryczką, pieprzem oraz karmelem.

W trzech zdaniach: Ta whisky potrzebuje czasu. Daj jej go w kieliszku a na pewno Cię pozytywnie zaskoczy. Dawno nie spotkałem tak dużej słodyczy z beczki po bourbonie. Jest także bardzo dużo dębu oraz momentami agresywnego alkoholu jednak wspomniana wcześniej słodycz z czasem przykrywa te minusy i whisky staje się bardzo pijalna. Ma swój unikatowy charakter i napewno ogromny potencjał. Kavalan to jeszcze nie jest jednak z zaciekawieniem czekam na kolejne wypusty tej młodej tajwańskiej destylarni.

Zawartość alkoholu 46% , cena ok 350zł

Moja ocena 3,5/10

degustacja#72 KAVALAN SOLIST Sherry Cask

KAVALAN SOLIST Sherry Cask

Tajwan

kavalan

Kavalan to pierwsza wytwórnia whisky na Tajwanie. Nie doszukujmy się tutaj historii rodem ze Szkocji. Destylarnia ta działa zaledwie od 2006 roku i w kilka lat zyskała uznanie wśród krytyków whisky na całym świecie, zdobywając liczne nagrody na festiwalach branżowych. Wysokie temperatury oraz duża wilgotność powietrza sprawiają, że whisky na Tajwanie dojrzewa bardzo szybko.

Opisywany Solist to single cask, który leżakował w beczkach po sherry Oloroso, nie był filtrowany na zimno ani barwiony karmelem (imponujące jeśli spojrzycie na tę barwę!)

Nos – aromat sherry zwala z nóg! jest tu gałka muszkatołowa, eukaliptus, galaretka owocowa, trochę dębu i pomarańcz

Smak – sherry, rodzynki, kawa inka, orzech laskowy i nuty drzewne

Finisz – długi, oczywiście sherry, lekko dębowy z nutą kardamonu

W trzech zdaniach: Pierwszy łyk to jak bokserski nokaut lewym sierpowym. Potęga sherry, alkohol na dobrym poziomie, znakomicie wypełnia kubki smakowe. Cóż… tanio nie jest ale.. trzeba koniecznie spróbować Kavalan Solist Sherry Cask – choćby sampla.

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 700 zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#70 HIGHLAND PARK Svein

HIGHLAND PARK Svein

Szkocja, Islands (Orkady)

svein

„Warriors Series” czyli 6 butelek, nazwanych  imionami wikingów z archipelagu Orkadów. Seria miała swoją premierę w 2013 roku i miała oddać cześć tymże właśnie nordyckim wojownikom. Dziś pod lupę biorę SVEINa czyli wodza wikingów, który lubił dobrą zabawę i przygodę, a przy tym był bezlitosny dla wszystkich. Niezłe połączenie co? Jeśli by przełożyć te cechy na smak whisky to powinienem spotkać tu słodkie i kwiatowe aromaty wykończone goryczką dębu i mocnym torfem.

Na etykiecie znajdziecie róg pitny, który jak głosi legenda, nasz wojownik otrzymał w dniu narodzin. Mamo! a dlaczego ja nie otrzymałem kieliszka do whisky? Wikingiem nie jestem ale napić się lubię. Przecież pierwszymi czynnościami wykonywanymi przez każdego człowieka przychodzącego na świat są: bekanie i ssanie (czyt. picie). A jednak przez całe życie słyszymy tylko ,,nie pij tyle!” i ,,nie bekaj!” ….gdzie tu logika ?

Jest to whisky bez deklaracji wieku (NAS). Większość czasu leżakowała w beczkach z amerykańskiego dębu a także przez mniejszą część czasu w beczkach po sherry z dębu europejskiego.

Nos – delikatnie dymny, lekko kwiatowy, miód. sosna i pomarańcz

Smak – początkowo gorzki, dąb, skórka pomarańczy, później trochę wanilii, cynamonu oraz suszonych owoców

Finisz – średniej długości, dębowy, słodowy, lekko pieprzny i dymny

W trzech zdaniach: Niby przywódca, niby wojownik a charakteru jednak brak. Ta whisky nie pasuje do cech, które posiadał Svein. Da się wyczuć, że jest to młoda whisky. Pierwszy raz po spotkaniu z Highland Park pozostał niedosyt…

Zawartość alkoholu 40%, cena ok 250zł (1litr)

Moja ocena 3/10

degustacja#67 ABERLOUR A’BUNADH batch No49

ABERLOUR A’BUNADH batch No49

Szkocja, Region Highland

abu

Mroźny poranek, wstałeś z łóżka o 6 rano z wiodącą myślą typu „ ten dzień należy do mnie ‘’ . Bierzesz prysznic – ciepła woda jest, pijesz kawę – mleko się nie ścięło, jesz śniadanie – pieczywo jeszcze nie jest zielone…nic nie zapowiada by cokolwiek miało Ci zepsuć ten wspaniały zimowy dzień. A jednak.. wsiadasz do auta, przekręcasz kluczyk i słyszysz przeraźliwe piłowanie. Powtarzasz czynność razy kilka, posuwasz się nawet do wyznania miłości swoim czterem kółkom…i nic…nadal nie odpala. Przekonujesz się po chwili jak bardzo możesz być zmienny w uczuciach, gdy wysiadając z auta trzaskasz drzwiami a „kurwa ty złomie!” niesie się na Twoich ustach.

Ale nie ja! W takiej sytuacji sięgam po Aberlour A’bunadh o mocy 60,1% leżakowanego w beczkach po sherry Oloroso. Podpinam klemy, a moc tej whisky sprawia, że zaledwie po chwili znów raduje się odgłosem pracującego silnika. Ty też możesz być mądry. Bądź jak Mike 😉

Nos – bardzo lotna, czekolada, sherry, suszone owoce oraz pomarańcze

Smak – bogaty, ciemna czekolada, rodzynki, imbir, konfitura wiśniowa, palony cukier i dąb

Finisz – długi, mocno czekoladowy, dębowy i lekko korzenny

W trzech zdaniach: Jest moc! Pięknie grzeje i jest w stanie postawić na nogi każdy rozrusznik. Bardzo aromatyczna i czekoladowa whisky o bogatym smaku i długim finiszu. Zdecydowanie polecam!

Zawartość alkoholu 60,1% , cena ok 260zł

Moja ocena 6/10

degustacja#44 GLENFIDDICH 30yo

GLENFIDDICH 30yo

Szkocja, Region Speyside

xxx

Ktoś kiedyś powiedział, że życie mężczyzny zaczyna się po trzydziestce. Ciężko się z tym w sumie nie zgodzić. Najważniejsze zdarzenia w moim życiu miały miejsce po przeżyciu tej właśnie ilości wiosen; ożeniłem się, spłodziłem córeczkę oraz zacząłem pić znacznie lepsze whisky.

Opisywany dzisiaj trunek również świetnie się wpisuje w tę magiczną liczbę. Leżakował przez co najmniej 30 lat w beczkach po bourbonie oraz sherry oloroso i jest to edycja kolekcjonerska z 2010 roku. Sam na taką przyjemność nie mógłbym sobie pozwolić jednak mój znajomy, którego po kilku latach ostatnio odwiedziłem , ugościł mnie takim właśnie rarytasem. Chciałoby się rzec… God Bless You Maciej! 🙂

Nos –  bardzo lotna, bogaty i słodki bukiet dojrzałych owoców, wanilii i sherry 

Smak – mocne uderzenie owocowej słodyczy, jakbym miał na języku miąższ z jesiennych owoców, gruszki, jabłka, biała czekolada oraz nuty dębiny

Finisz – średniej długości, kwiatowy ze śladami dębu

W trzech zdaniach: Potężne owocowe doznanie. Nie przypominam sobie tak aromatycznej szkockiej. Pozostaw na chwilę kieliszek, a pokój wypełni się wspaniałym kwiatowym bukietem.

Zawartość alkoholu  40% , cena ok 2800zł

Moja ocena 8,5/10

degustacja#40 AMRUT Fusion

AMRUT Fusion

Indie

amrut

Kto myśli, że dobra whisky pochodzi tylko ze Szkocji czy Irlandii, jest w błędzie. W ostatnich latach coraz częściej nagradzane zostają produkcje z innych krajów. Prezentowany dzisiaj przeze mnie Amrut Fusion został uznany trzecią najlepszą whisky w 2010 roku, a Jim Murray ocenił ją na bagatela 97pkt!

Trunek ten produkowany jest w Bangalur – destylarni znajdującej się na wysokości 915m n.p.m. Latem temperatury tam panujące dochodzą nawet do 36 stopni, w zimie zaś do 27 stopni. Taki klimat sprawia, że whisky dojrzewa znacznie szybciej i po pięciu latach maturacji jest już w pełni dojrzała. 

Amrut leżakuje w zupełnie nowych beczkach z dębu amerykańskiego. Stworzony jest z mieszanki jęczmienia indyjskiego rosnącego u podnóża Himalajów z lekko torfowym jęczmieniem sprowadzanym ze Szkocji, stąd właśnie nazwa Fusion.

Nos – dąb, wanilia, kokos. Po dodaniu kropli wody ładnie się otwiera i wyczuwalne są nuty kwiatowe.

Smak – na początku ostry, jednak po chwili ukazuje się słodycz kakao i wanilii, która przeplata się z kawą i imbirem

Finisz -długi i pełny, słodka papryka i pieprz.

W trzech zdaniach: To chyba najbardziej złożona whisky z jaką do tej pory się spotkałem. Aromaty są oryginalne, smaki znakomicie się balansują a finisz świetnie rozgrzewa. Warto dodać kroplę wody by mocniej się w niej zagłębić. To była ciekawa wyprawa do Indii.

Zawartość alkoholu 50% , cena ok  180zł

Moja ocena 5/10