degustacja#313 BRUICHLADDICH 2009 TTOW

BRUICHLADDICH 2009 TTOW

Szkocja, Islay

Opisywana dziś whisky została wydestylowana 14.10.2009 roku i spędziła ponad 11 lat w beczce pierwszego napełniania po francuskim winie wzmacnianym Rivesaltes. Butelkowanie z naturalną mocą, bez barwienia karmelem oraz bez filtracji na zimno nastąpiło 15.04.2021. Powstały 323 takie butelki uzupełniające serię „Zagrożonych Gatunków”.

Nos – rodzynki, petrykora, daktyle, orzech, słodko-kwaśne nuty winne, beczka, mokry tytoń, laska wanilii , zacier z porzeczek

Smak – czekolada z orzechami (ta z okienkiem), rodzynki, żurawina , kakao, herbata Earl Grey, zioła 

Finisz – średniej długości, espresso, cierpkie wiśnie, chili 

W trzech zdaniach: Kto czyta moje wpisy ten wie, że takie winne słodko-kwaśne, wytrwane tematy to moje klimaty. Łatwo się przejechać na takiej beczce jednak tutaj spasowało mi wszystko. Bukiet jest najmocniejszą stroną Rysia i mógłbym siedzieć i wąchać i wąchać i….ech… 🙂 Na języku również wszystko gra i wspomniana słodycz dobrze równoważy się cierpkością i winnymi akcentami. Alkohol nie przeszkadza, whisky jest dobrze ułożona i bardzo pijalna. Finisz zadowalający, nie psuje odbioru całości. Bardzo dobra selekcja. UWAGA! Popularny gatunek półkownika został zagrożony przez Rysia! Otwierać na miłość boską!

Zawartość alkoholu 54,8% , cena 650zł

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#286 LEDAIG 2009 TTOW Cud Nad Wisłą

LEDAIG 2009 TTOW Cud Nad Wisłą

Szkocja, Islands

Chociaż nie jestem zwolennikiem umieszczania symboli narodowych gdzie popadnie i źle mi się od dłuższego czasu kojarzą podobne ruchy wykonywane przez producentów odzieży, gadżetów czy tatuażystów, to akurat w przypadku whisky bronić ma się jej profil, nie etykieta.

Postanowiłem więc sprawdzić jak wyszło sześciomiesięczne finiszowanie „Misia” w octavie po sherry.

Opisywana dziś whisky upamiętnia setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Destylat spędził niespełna 11 lat w beczce po bourbonie by później na kolejne 6 miesięcy trafić do oktavy po sherry pierwszego napełniania. Whisky ma naturalną moc, nie była filtrowana na zimno ani też barwiona. Powstało 69 butelek z czego zaledwie ponad 40 trafiło do ogólnej sprzedaży.

Nos – truskawki, siarka, zgniłe drewno, palona gazeta, tusz drukarski, ocet balsamiczny, dym

Smak – sporo torfu, zgniłe wiśnie, kwasek cytrynowy, kakao, ocet balsamiczny

Finisz – krótki w kierunku średniego, dżem truskawkowy z przewagą popiołu, dębowy

W trzech zdaniach: Po całkiem niezłej bazie moje oczekiwania nie były może wysokie ale na pewno solidne. Dotychczasowe eksperymenty z octavami po sherry zwykle Bartkowi i Rafałowi wychodziły dobrze. Niestety tutaj wypadło poniżej moich oczekiwań. Na języku przewija się zbyt dużo kwasowości, a momentami nawet zgniłych owoców. Brakuje rownież intensywności na finiszu. Szkoda bo nos zwiastuje całkiem przyjemnego drama. W moim odczuciu finisz w octavie bardzo spłaszczył niezłą podstawę.

Zawartość alkoholu 51,9% , cena 450zł

Moja ocena 4,5/10 84/100

degustacja#266 LEDAIG 2009 TTOW

LEDAIG 2009 TTOW

Szkocja, Islands

IMG_5596

Kurz po premierze powoli opada, zdjęć brunatnego w sieci też jakby mniej więc to chyba dobry moment na to by na spokojnie wstrzelić się z degustacją potocznego „misia”.

Niedźwiedź brunatny, który przez działania człowieka zagrożony jest wyginięciem otwiera serię trzech butelek, które mają nas zmusić do chwili refleksji.

Popieram ten projekt, miłuję tę grafikę i szanuję The Taste Of Whisky za lokowanie części przychodu ze sprzedaży na fundację WWF Polska.

Oczekując na wieści o Wilku Szarym oraz Rysiu Euroazjatyckim przystępuję do degustacji.

Przedstawiana dziś szkocka to kolejna propozycja serwowana przez polskiego niezależnego bottlera The Taste Of Whisky. Destylat leżakował przez 11lat w beczce po bourbonie pierwszego napełniania. Butelkowanie z naturalną mocą 54,5% , brak filtracji na zimno. Wydano 181 takich butelek.

Nos – klarowane masło, torf, anyż, olej silnikowy ale też jasne owoce w postaci brzoskwiń i mirabelek. Jest trawiasty, ziemnisty i lekko mineralny. Lubię ten ton Ledaig’a.

Smak – wiórki kokosowe, mirabelki, cytrynowe ptasie mleczko, gorzki grapefruit, torf i jabłko z ogniska.

Finisz – średniej długości, sadza, drewno, cygaro i sól morska

W trzech zdaniach: Kolejna udana selekcja. To jest taka Ledaig jaką lubię. Podczas gdy rynek zalewają przesłodzone sherrówki, okazuje się, że można znaleźć miejsce na coś co nawiązuje do klasyków. Ładne warstwy, schowany alkohol i to cytrynowe ptasie mleczko, które tak bardzo lubię. Dobrze wyceniona rzecz.

Zawartość alkoholu 54,5% , cena 399zł

Moja ocena 5,5/10 , 87/100

degustacja#253 SOUND OF ISLAY 2008 TTOW – Whisky Elements „The Peat#2”

SOUND OF ISLAY 2008 TTOW – Whisky Elements „The Peat#2”

Szkocja, Islay

IMG_4294

Uwaga leci post sponsorowany. Post promujący polskiego bottlera, za który właśnie wypisuję potężną fakturę. Otrzymałem także barter w postaci kartonu butelek i kilku sampli. Może się trochę spóźniłem bo przecież dawno już po premierze, a zakup „The Peat” trudny jest już nawet na rynku wtórym, ale może otrzymam jeszcze przynajmniej te wartości po przecinku.

My ludzie starający się popularyzować picie dobrej whisky nie robimy nic za darmo i wszystko o czym piszemy mamy narzucone z góry. Dzisiejszy opis wrzucam by dotrzymać umowy, wcale nie dlatego, że odkopałem gdzieś zapomnianego sampla, który mną wstrząsnął i naturalnie zmusił do opisu.

Z dedykacją dla nikogo…Oj a jest Was wielu!

Opisywana dziś whisky to Caol Ila, która stanowi drugi element serii Whisky Elements wypuszczonej przez naszego polskiego bottlera The Taste of Whisky. Destylat spędził 10 lat w beczce po bourbonie, by później mógł zostać przelany z mocą beczki na poziomie 59,6% ABV do 100 butelek. Barwa jest tu oczywiście naturalna, nie ma także mowy o filtracji na zimno.

Nos – morski i torfowy z wysuwającymi się na przód dojrzałymi brzoskwiniami oraz marakują. Jest limonka, dym, kardamon i szczypta soli oraz migdały.

Smak – na starcie znów brzoskwinie ale w formie soku, tego z puszki, który tak chętnie zawsze dopijamy 🙂 torf jest subtelny – głaszczący podniebienie, jest dużo popiołu a pod jego chmurą ponownie marakuja, która wcześniej wyraźnie ukazała się w bukiecie. Ponownie limonka, trochę miodu, ślad tuńczyka i gdzieś lekko schowany kokos.

Finisz – długi, dymny i torfowy z mieszanką jasnego suszu

W trzech zdaniach: Świetna i niezwykle wciągająca rzecz! Bardzo trudno odstawić kieliszek od nosa by przejść do kolejnego etapu. Tylko 10 lat, a jest pełna i oleista, bez drażniącego alkoholu czy męczącej dębowej goryczy. Trafiła do mnie z dużym hukiem i rozwaliła mi głowę 🙂 Butelki już jadą!

Zawartość alkoholu 59,6% , cena 350zł*

Moja ocena 7/10

*cena w momencie dystrybucji. Obecnie dwukrotnie wyższa na rynku wtórnym.

degustacja#216 MILTONDUFF 10 TTOW

MILTONDUFF 10 TTOW

Szkocja, Speyside 

Miltonduff10TTOW

No i doczekaliśmy się kolejnego bottlingu chłopaków z The Taste Of Whisky. Tym razem ich zamiarem było wydanie whisky – nie boję się tego dosłownie nazwać „budżetowej” – ale jednak takiej, która będzie idealną codzienną pozycją w naszym kieliszku. Coś w czym zanurzysz swój nos i usta z przyjemnością, jednak coś nie nader skomplikowanego. Coś co kupisz za ok 250zł i nie schowasz tego w szafie. Brzmi banalnie jednak wcale łatwym do zrealizowania nie jest gdy chcesz dać ludziom coś co nie jest NAS-em, nie leżakowało w beczce wykorzystanej wcześniej kilkukrotnie i przy okazji wydane zostało z mocą beczki. Czy to się udało ? Postanowiłem sprawdzić.

Premierowa whisky z serii Daily Collection to single cask (700985) którą tworzą destylaty leżakowane przez 10 lat w baryłce pierwszego napełniania po bourbonie. Nie ma tu dodatku karmelu oraz nie spotkamy się tu z filtracją na zimno. Przy butelkowaniu nie dodano też wody, tak więc mamy tu CS-a o mocy 59,7%. Wszystkie 158 wydanych butelek znalazło już swój dom 🙂

Nos – dość alkoholowo i dębowo na początku…Musi dłuższą chwilę pooddychać by ukazała dużą dawkę wanilii, kokosa, dawkę owoców moreli i ananasa oraz przyprawy ziela angielskiego i koszonej trawy

Smak – dębowa gorycz  i alkohol atakują dość mocno przy pierwszym kontakcie ale po dłuższej chwili i dolaniu wody ustępują miejsca wanilii, brzoskwini, zielonemu bananowi. Jest trochę waty cukrowej, landrynek i miodu a także szczypta białego pieprzu

Finisz – krótki, dębowy i gorzki z akcentem ziela angielskiego

W trzech zdaniach: Czas, czas i jeszcze raz czas….i woda (!) Ta whisky bardzo długo się otwiera. Skoro ma to być Daily Dram to niektórym może tego czasu na co dzień nie wystarczyć i jej odbiór może pójść w nadmiar goryczy i alkoholu zamiast w lekkie tropiki i słodycz. Dla mnie będzie to raczej coś na starter i rozbieg aniżeli codzienny dramik ale dla tych, którzy nie wyszli do tej pory poza margines oficjalnych bottlingów być może będzie pozycją bardziej atrakcyjną.

Zawartość alkoholu 59,7% , cena 270zł

Moja ocena 3/10

degustacja#203 GLENROTHES 1997 TTOW

GLENROTHES 1997 TTOW

Szkocja, Speyside

GLENROTHES 1997 TTOW

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej etykiety! Grafika zaprojektowana przez holenderską artystkę Monique Tromp-Slegers (Whisky-Arts) rozwaliła mnie totalnie. Ale o ile design ma znaczenie to najważniejsze jest jednak to co znajduje się w środku.

Zawartość butelki pochodzi z Glenrothes distillery, z premierowo wyselekcjonowanej beczki przez The Taste of Whisky wydanej  w ilości 74 sztuk na pięciolecie istnienia tej polskiej społeczności whisky.

Whisky została skomponowana z destylatów starzonych przez ponad 20 lat w beczkach sherry butt oraz finiszowanych w baryłkach octave po PX. Spotykamy się tutaj z naturalną barwą oraz brakiem filtracji na zimno. Jest to cask strenght butelkowany z mocą 56,1%

Nos – słodki i owocowy, maliny, pomarańcze, pianki murshmallow, szlifowane drewno. guma turbo, wanilia, rodzynki, eukaliptus, 

Smak – słodki i owocowy, malina, beza, wanilia, kajmak, croissant, liść laurowy, dąb

Finisz – średniej długości, tussipect(!), zioła, daktyle, dąb

W trzech zdaniach: Dobrze skomponowana, równa i przyjemna whisky. Wszystko wydaje się być na miejscu jednak dla mnie jest „za grzeczna” . Dwudziestoletnia Glenrothes + sherry butt oraz PX finisz to przecież gwarantowana bomba sherry! (..) Taka powinna być jednak coś przeszkadza się jej tutaj rozwinąć. Brakuje mi na końcu tego uderzenia, tej przysłowiowej kropki nad i. Debiut TTOW oceniam jednak za udany i z ciekawością zasiądę do #2. Trzymam kciuki za kolejne edycje.

Zawartość alkoholu 56,1% , cena ok 490zł

Moja ocena 5,5/10