degustacja#293 LONGMORN 2005 The Distillery Reserve Collection

LONGMORN 2005

Szkocja, Speyside

Zapraszam Was na pyszną podróż do destylarni Longmorn by posmakować tamtejszej trzynastolatki z beczki pierwszego napełniania po sherry.

Opisywana dziś whisky została wydestylowana w marcu 2005. Proces maturacji odbywał się w beczce pierwszego napełniania po sherry. Butelkowanie z naturalną mocą miało miejsce w sierpniu 2018. Z baryłki #21952 powstały 924 butelki o pojemności 500ml. Rzecz jasna whisky ma naturalny kolor i nie była filtrowana na zimno.

Nos – skórzany, podgniłe deski, marcepan, mon cheri, mokradła, czekolada deserowa. Świetny wytrawny i brudny – charakterny nos.

Smak – wytrawny, dobrze wyważony, kompot z wiśni, tytoń, czekolada deserowa z pomarańczą, rodzynki i śliwki. Świetnie rozchodzi się po języku.

Finisz – średniej długości z dużą ilością czekolady i czerwonych owoców, także chili.

W trzech zdaniach: Młoda lecz bardzo dobrze ułożona whisky, której beczka firstfill po sherry dała wiele dobrego. Nie mylcie z modern sherry! Amatorzy płaskich i cukierkowych ulepków nie znajdą tu nic dla siebie. Whisky jest wytrawna i pięknie brudna, ma znamiona oldschoolu. Warto spróbować.

Zawartość alkoholu 61,6% , cena ok 600 zł (500ml)

Moja ocena 6/10 – 89/100

degustacja#155 J.A. BACZEWSKI WHISKY

J.A. BACZEWSKI WHISKY

Austria

 

Co prawda sam określam swoją witrynę jako Single Malt Flavour Blog to od czasu do czasu pojawiają się tu ciekawe piwa kraftowe, rumy oraz whisky mieszana. Dziś więc łamię schematy po raz kolejny i zagłębiam się w austriacką whisky wyprodukowaną na podstawie przedwojennej polskiej receptury.

Whisky J.A. Baczewski powstaje w wyniku kupażowania różnych rodzajów whisky ze słodu jęczmiennego oraz ziaren innych zbóż. Dojrzewanie odbywa się w świeżych dębowych beczkach.

Nos – zbożowy i alkoholowy, trawa, orzech, dąb, liść laurowy. Kojarzy mi się z bieszczadzkim bimberkiem.

Smak – na początku pojawia się akcent nawet niezłej karmelowej słodyczy ale już za moment czuć mocne pieczenie na języku, duża dębowa goryczka, wyraźnie młode destylaty, akcenty ziołowe. Płasko i niestety nieprzyjemnie.

Finisz – krótki, gorzki i zbożowy

W trzech zdaniach: Bardzo wytrawna i agresywna whisky, która być może sprawdzi się w drinkach (ale która nie? ) lub na duuużej górce lodu. Podana jak na zdjęciu w temperaturze pokojowej jest trudna do wypicia bez grymasu na twarzy.Trzymam kciuki za dalsze projekty oparte na przedwojennej recepturze ale obecnie zostanę przy naprawdę dobrych nalewkach J.A.Baczewski. 

@ J.A. Baczewski serdecznie dziękuję za przesyłkę niespodziankę.

Zawartość alkoholu 43%, cena ok 80zł

Moja ocena 1,5/10

degustacja#75 TALISKER PORT RUIGHE

TALISKER PORT RUIGHE

Szkocja, Islands

talisker

Cieszę się jak małe dziecko bo znów wsiadam na ten okręt i udaję się w morską żeglugę. Po drodze przez głębokie akweny, napotykając się na wiecznie zmienną pogodę, odwiedzam Portugalię by zabrać na swój pokład beczki po winie Porto. Celem mojej podróży jest jednak Szkocja, zielona kraina, w której płynie woda życia. Dziś żegluję do Port Ruighe…

Port Ruighe to hołd oddany jednemu z najważniejszych portów na wyspie Skye – gdzie zanjduje się destylarnia Talisker. Jest to NAS, jednak spodziewać się można, że użyto tutaj destylatów dziesięcioletnich. Maturacja odbywała się w beczkach z dębu amerykańskiego oraz europejskiego, a przez ostatnie miesiące leżakowanie odbywało się w beczkach po Porto, które wcześniej zostały mocno wypalone.

Nos – pomarańcze, dojrzałe czerwone owoce, bryza morska, lekki dym torfowy, czarny pieprz, imbir

Smak – pięknie się tu dzieje! Najpierw odrobina soli morskiej, po chwili dąb z  pieprzem i na koniec słodkie porto, torf, suszone ciemne owoce i karmel

Finisz – długi, dymny i delikatnie słodki z mocnym akcentem imbiru i czarnego pieprzu

W trzech zdaniach: Od początku do końca na bogato! Znakomity balans pomiędzy akcentami morskimi a słodyczą ciemnych owoców. Talisker to jedna z tych destylarni, której butelki można kupować w ciemno. Zdecydowanie polecam Wam Port Ruighe.

Zawartość alkoholu 45,8% , cena ok 220zł

Moja ocena 7/10

degustacja#72 KAVALAN SOLIST Sherry Cask

KAVALAN SOLIST Sherry Cask

Tajwan

kavalan

Kavalan to pierwsza wytwórnia whisky na Tajwanie. Nie doszukujmy się tutaj historii rodem ze Szkocji. Destylarnia ta działa zaledwie od 2006 roku i w kilka lat zyskała uznanie wśród krytyków whisky na całym świecie, zdobywając liczne nagrody na festiwalach branżowych. Wysokie temperatury oraz duża wilgotność powietrza sprawiają, że whisky na Tajwanie dojrzewa bardzo szybko.

Opisywany Solist to single cask, który leżakował w beczkach po sherry Oloroso, nie był filtrowany na zimno ani barwiony karmelem (imponujące jeśli spojrzycie na tę barwę!)

Nos – aromat sherry zwala z nóg! jest tu gałka muszkatołowa, eukaliptus, galaretka owocowa, trochę dębu i pomarańcz

Smak – sherry, rodzynki, kawa inka, orzech laskowy i nuty drzewne

Finisz – długi, oczywiście sherry, lekko dębowy z nutą kardamonu

W trzech zdaniach: Pierwszy łyk to jak bokserski nokaut lewym sierpowym. Potęga sherry, alkohol na dobrym poziomie, znakomicie wypełnia kubki smakowe. Cóż… tanio nie jest ale.. trzeba koniecznie spróbować Kavalan Solist Sherry Cask – choćby sampla.

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 700 zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#44 GLENFIDDICH 30yo

GLENFIDDICH 30yo

Szkocja, Region Speyside

xxx

Ktoś kiedyś powiedział, że życie mężczyzny zaczyna się po trzydziestce. Ciężko się z tym w sumie nie zgodzić. Najważniejsze zdarzenia w moim życiu miały miejsce po przeżyciu tej właśnie ilości wiosen; ożeniłem się, spłodziłem córeczkę oraz zacząłem pić znacznie lepsze whisky.

Opisywany dzisiaj trunek również świetnie się wpisuje w tę magiczną liczbę. Leżakował przez co najmniej 30 lat w beczkach po bourbonie oraz sherry oloroso i jest to edycja kolekcjonerska z 2010 roku. Sam na taką przyjemność nie mógłbym sobie pozwolić jednak mój znajomy, którego po kilku latach ostatnio odwiedziłem , ugościł mnie takim właśnie rarytasem. Chciałoby się rzec… God Bless You Maciej! 🙂

Nos –  bardzo lotna, bogaty i słodki bukiet dojrzałych owoców, wanilii i sherry 

Smak – mocne uderzenie owocowej słodyczy, jakbym miał na języku miąższ z jesiennych owoców, gruszki, jabłka, biała czekolada oraz nuty dębiny

Finisz – średniej długości, kwiatowy ze śladami dębu

W trzech zdaniach: Potężne owocowe doznanie. Nie przypominam sobie tak aromatycznej szkockiej. Pozostaw na chwilę kieliszek, a pokój wypełni się wspaniałym kwiatowym bukietem.

Zawartość alkoholu  40% , cena ok 2800zł

Moja ocena 8,5/10

degustacja#40 AMRUT Fusion

AMRUT Fusion

Indie

amrut

Kto myśli, że dobra whisky pochodzi tylko ze Szkocji czy Irlandii, jest w błędzie. W ostatnich latach coraz częściej nagradzane zostają produkcje z innych krajów. Prezentowany dzisiaj przeze mnie Amrut Fusion został uznany trzecią najlepszą whisky w 2010 roku, a Jim Murray ocenił ją na bagatela 97pkt!

Trunek ten produkowany jest w Bangalur – destylarni znajdującej się na wysokości 915m n.p.m. Latem temperatury tam panujące dochodzą nawet do 36 stopni, w zimie zaś do 27 stopni. Taki klimat sprawia, że whisky dojrzewa znacznie szybciej i po pięciu latach maturacji jest już w pełni dojrzała. 

Amrut leżakuje w zupełnie nowych beczkach z dębu amerykańskiego. Stworzony jest z mieszanki jęczmienia indyjskiego rosnącego u podnóża Himalajów z lekko torfowym jęczmieniem sprowadzanym ze Szkocji, stąd właśnie nazwa Fusion.

Nos – dąb, wanilia, kokos. Po dodaniu kropli wody ładnie się otwiera i wyczuwalne są nuty kwiatowe.

Smak – na początku ostry, jednak po chwili ukazuje się słodycz kakao i wanilii, która przeplata się z kawą i imbirem

Finisz -długi i pełny, słodka papryka i pieprz.

W trzech zdaniach: To chyba najbardziej złożona whisky z jaką do tej pory się spotkałem. Aromaty są oryginalne, smaki znakomicie się balansują a finisz świetnie rozgrzewa. Warto dodać kroplę wody by mocniej się w niej zagłębić. To była ciekawa wyprawa do Indii.

Zawartość alkoholu 50% , cena ok  180zł

Moja ocena 5/10

degustacja#37 TALISKER 10yo

TALISKER 10yo

Szkocja, Wyspa Skye 

IMG_7811

Lubicie poniedziałki ? Pewnie niewielu z Was odpowie na to pytanie twierdząco. Sam mogę zaliczyć się do grona tych, dla których podniesienie powieki po dźwiękach budzika w poniedziałkowy poranek graniczy z cudem. 

Poranek mamy na szczęście już za sobą i możemy się już zająć relaksacją na najwyższym poziomie. Z racji panujących obecnie za oknem temperatur, każdy z nas pewnie chciałby być teraz nad morzem, a ja mam na to sposób! Talisker, bo o nim mowa, w moment przeniesie Cię do Szkocji, na południe wyspy a Twoje nozdrza wypełni zapach wodorostów i morskiej wody. Poczujesz się jakbyś stał na brzegu, spokojny i zrelaksowany. Wersja dziesięcioletnia dostępna jest niemal w każdym markecie.

Nos – morska bryza, wodorosty, delikatnie słodki i korzenny, dymny.

Smak – jedwabisty, torfowy z nutą soli morskiej, słodka papryka oraz suszone owoce. Całość świetnie skomponowana i dająca wiele przyjemności.

Finisz – długi i wytrawny, mocno pieprzny i fajnie grzejący

W trzech zdaniach: To był mój drugi single malt jakiego piłem w w życiu. Teraz do niego powróciłem i ponownie mnie oczarował. Ta whisky ma w sobie coś wyjątkowego i magicznego. Tak się nakręciłem, że muszę szybko spróbować innego wypustu tej destylarni.

Zawartość alkoholu 45,8% , cena ok 170zł

Moja ocena 5/10

degustacja#36 LAPHROAIG 10YO

LAPHROAIG 10YO

Szkocja, Region Islay

laphroaig10

LAPHROAIG – tej marki nikomu nie trzeba opisywać. To klasa sama w sobie. Już od samej wymowy la’frojg w głowie gromadzą się ciężkie dymne, torfowe, morskie i wędzone akcenty.  Aromaty te, mój przyjaciel określa mianem „podkładów kolejowych” i muszę mu  przyznać, że określenie to bardzo pasuje do tego właśnie przedstawiciela regionu Islay. 

Po tym jak podczas jednej z moich pierwszych degustacji rozpływałem się nad Laphroaig Quarter Cask, dziś mam okazję opisać tak zwaną podstawkę, czyli wersję dziesięcioletnią.

Nos – bardzo intensywny zapach. Chwilę po nalaniu dym wypełnia całe pomieszczenie. Wyraźne są także morskie akcenty – wodorosty i jod.

Smak – spod mocnego dymu torfowego wyłania się delikatna wanilia, która zaraz ustępuje miejsca mocnym akcentom medycznym i dębowym. Smak jakby wędzonki obtoczonej w popiele z ogniska. 

Finisz – bardzo długi i rozgrzewający, wędzony i torfowy

W trzech zdaniach: Suuuuper łycha! Bardziej dymna od wersji QC. Uwielbiam tą intensywność  i ten torfowo-wędzony posmak pozostający w ustach jeszcze przez kilka godzin. Whisky w kategorii must have!

Zawartość alkoholu 40% , cena ok 140zł

Moja ocena 6,5/10

degustacja#35 Z.KOZUBA I SYNOWIE – PROLOGUE (3yo)

Z.KOZUBA I SYNOWIE – PROLOGUE (3yo)

Polska

pr

Odkąd tylko pamiętam  nakazywano mi żyć według dekalogu. Przestrzegaj dziesięciu przykazań a będziesz dobrym człowiekiem, mówiono mi. Pewnie nie wymienię dziś chronologicznie całego dekalogu jednak pamiętam, że trzecie przykazanie brzmi: ,,Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Z racji, iż dziś jest właśnie niedziela, święcę ten dzień dodając notkę smakową  pierwszej polskiej single malt whisky, której premiera nastąpiła trzy dni temu. Długo czekałem na ten moment, jest to niewątpliwie wielkie wydarzenie, którego wszyscy mamy być okazję świadkami. Prologue  to trzyletnia whisky słodowa, leżakowana w świeżych beczkach z białego dębu amerykańskiego. To edycja limitowana, powstało zaledwie niespełna 1400 butelek. 

Nos – słodka, dość ostra, lekko korzenna, miodowa z akcentem brzoskwini , suszonej trawy oraz brzozy.

Smak – gorzka, zbożowa, ze słodką nutą ananasa i miodu, orzechowa, lekko dębowa

Finisz – średniej długości, lekko pieprzny i dębowy

W trzech zdaniach: Ciekawa polska produkcja. Ta whisky posiada swoją indywidualność i ma ostry charakter. Ciekaw jestem jak by smakowała po dłuższej dziesięcioletniej maturacji. Cytując słowa piosenki Mietka Foga, mam nadzieję, że to nie będzie ,ta ostatnia niedziela” .

Zawartość alkoholu 43%, cena 140zł

Moja ocena 2,5/10

degustacja#33

THE GLENLIVET 18

Szkocja, Region Speyside

g18

Po wcześniejszych przygodach z jej  nieletnimi koleżankami w wieku dwunastu, później piętnastu lat, tym razem  przyszła pora na zapoznanie się z pełnoletnią przedstawicielką południowego Speyside. Co tu dużo mówić, z młodszymi było przyjemnie ale na kolana mnie nie rzuciły. Nie sprawiły także, że po degustacji odwróciłem się na drugi bok  by utonąć w objęciach Morfeusza… Ale dziś spotykam osiemnastkę i to ona  powinna mi dostarczyć oczekiwaną ilość owocowej słodyczy oraz zakończyć nasze spotkanie wyjątkowym finiszem.

Nos – wanilia, wiśnie, suszona trawa, pieczone jabłko

Smak – dojrzałe owoce, sherry, migdały, lekko dębowy

Finisz  – średniej długości, delikatny z posmakiem dojrzałego jabłka

W trzech zdaniach: Była znacznie lepsza od młodszych koleżanek, bardziej rozwinięta, okrągła i bogatsza. Czegoś mi jednak zabrakło…niby wszystko fajnie ale lubię bardziej zdecydowane i ostrzejsze. 

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 290zł

Moja ocena 6/10

degustacja#32

GLENFARCLAS  105

(Cask Strength)

Szkocja, Region Speyside

105

Z Glenfarclas’em spotkałem się do tej pory raz.  Był to dziesięcioletni przedstawiciel tej znanej i cenionej przez amatorów  wody życia destylarni leżącej na obrzeżach Ben Rinnes, gdzie produkuje się whisky od końca XVIII wieku.  Spotkanie to wspominam bardzo miło i wiedziałem że powrócę jeszcze do buteleczek produkowanych właśnie w tym miejscu. Buteleczek…? hmmm….. Wersja 105 sprzedawana jest zazwyczaj w pojemności 1 litra,  butelkowana jest w mocy beczki bez rozcieńczania wodą oraz nie jest filtrowana na zimno. Wiek nie jest określony na etykiecie.  Szkocka ta składa się z 10-letnich destylatów dojrzewających w beczkach po bourbonie,  finiszowanych w beczkach po sherry. Nazwa 105 odnosi się do angielskiej jednostki proof oznaczającej moc 60% . Coś czuje że będzie ogień! 🙂

Nos –  sherry, kawa, czekolada i dąb. Lotna

Smak – wytrawny, bardzo intensywny, pięknie się rozwija z każdą dodatkową kroplą wody. Ciemne suszone owoce, espresso, miód i orzechy. 

Finisz – bardzo rozgrzewa, jest długi, pieprzny i lekko dębowy

W trzech zdaniach: To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Pierwszy raz spotkałem się z taką mocą alkoholu, nie łatwo też było mi odkryć jej złożoność. Czułem się jakbym siedział w wykwintnej kawiarni zajadając torcik miodowo-orzechowy i  popijając go mocną kawą 🙂 Bardzo pozytywne ogólne wrażenie!

Zawartość alkoholu 60% , cena ok 200zł (1 litr)

Moja ocena5/10

degustacja#29 YAMAZAKI 12

YAMAZAKI 12yo

Japonia

yam

Zgodnie z Waszym życzeniem wkraczam na zupełnie dotąd dla mnie nie znane terytorium, ziemię destylarni Japońskich. Japończycy nie mają tak długiej tradycji w tworzeniu whisky jak Irlandczycy czy Szkoci, bowiem gorzelnia Suntory w pobliżu Osaki gdzie wytwarzana jest Yamazaki, powstała dopiero w 1923 roku. Nie od dziś powszechnie wiadomo, że jak już Japończycy się za coś wezmą, to doprowadzają to do perfekcji. Yamazaki 12yo była nagradzana w 2003 na The International Spirits Challenge, a także w 2009  roku na The San Francisco World Spirits Competition. Największy jednak sukces odnotowała wersja Yamazaki Single Malt Sherry Cask 2013, która w ubiegłym roku, ku zdziwieniu całej Szkocji, została ogłoszona zwycięzcą prestiżowego rankingu World Whisky Bible!

Nos – lotna, mocne owocowe uderzenie, akcenty kwiatowe, miodowe oraz ziołowe. 

Smak – nadal owocowa słodycz, świetnie wyważona i bogata. Taki alkoholowy syropek na letni wieczór. Można też wyczuć nuty wanilii i dębu

Finisz – długi, owocowy z nutami imbiru oraz delikatnej mięty.

W trzech zdaniach: Yamazaki może śmiało stawać do boju ze szkockimi gigantami. Jest ciekawa, bogata i bardzo dobrze wyważona. Nie jest mocna jednak ma swój niepowtarzalny charakter. Z przyjemnością sięgnę po kolejną pozycję z kraju kwitnącej wiśni.

Zawartość alkoholu 43% , cena ok 330zł

Moja Ocena 6/10