degustacja#155 J.A. BACZEWSKI WHISKY

J.A. BACZEWSKI WHISKY

Austria

 

Co prawda sam określam swoją witrynę jako Single Malt Flavour Blog to od czasu do czasu pojawiają się tu ciekawe piwa kraftowe, rumy oraz whisky mieszana. Dziś więc łamię schematy po raz kolejny i zagłębiam się w austriacką whisky wyprodukowaną na podstawie przedwojennej polskiej receptury.

Whisky J.A. Baczewski powstaje w wyniku kupażowania różnych rodzajów whisky ze słodu jęczmiennego oraz ziaren innych zbóż. Dojrzewanie odbywa się w świeżych dębowych beczkach.

Nos – zbożowy i alkoholowy, trawa, orzech, dąb, liść laurowy. Kojarzy mi się z bieszczadzkim bimberkiem.

Smak – na początku pojawia się akcent nawet niezłej karmelowej słodyczy ale już za moment czuć mocne pieczenie na języku, duża dębowa goryczka, wyraźnie młode destylaty, akcenty ziołowe. Płasko i niestety nieprzyjemnie.

Finisz – krótki, gorzki i zbożowy

W trzech zdaniach: Bardzo wytrawna i agresywna whisky, która być może sprawdzi się w drinkach (ale która nie? ) lub na duuużej górce lodu. Podana jak na zdjęciu w temperaturze pokojowej jest trudna do wypicia bez grymasu na twarzy.Trzymam kciuki za dalsze projekty oparte na przedwojennej recepturze ale obecnie zostanę przy naprawdę dobrych nalewkach J.A.Baczewski. 

@ J.A. Baczewski serdecznie dziękuję za przesyłkę niespodziankę.

Zawartość alkoholu 43%, cena ok 80zł

Moja ocena 1,5/10

Reklamy

degustacja#75 TALISKER PORT RUIGHE

TALISKER PORT RUIGHE

Szkocja, Islands

talisker

Cieszę się jak małe dziecko bo znów wsiadam na ten okręt i udaję się w morską żeglugę. Po drodze przez głębokie akweny, napotykając się na wiecznie zmienną pogodę, odwiedzam Portugalię by zabrać na swój pokład beczki po winie Porto. Celem mojej podróży jest jednak Szkocja, zielona kraina, w której płynie woda życia. Dziś żegluję do Port Ruighe…

Port Ruighe to hołd oddany jednemu z najważniejszych portów na wyspie Skye – gdzie zanjduje się destylarnia Talisker. Jest to NAS, jednak spodziewać się można, że użyto tutaj destylatów dziesięcioletnich. Maturacja odbywała się w beczkach z dębu amerykańskiego oraz europejskiego, a przez ostatnie miesiące leżakowanie odbywało się w beczkach po Porto, które wcześniej zostały mocno wypalone.

Nos – pomarańcze, dojrzałe czerwone owoce, bryza morska, lekki dym torfowy, czarny pieprz, imbir

Smak – pięknie się tu dzieje! Najpierw odrobina soli morskiej, po chwili dąb z  pieprzem i na koniec słodkie porto, torf, suszone ciemne owoce i karmel

Finisz – długi, dymny i delikatnie słodki z mocnym akcentem imbiru i czarnego pieprzu

W trzech zdaniach: Od początku do końca na bogato! Znakomity balans pomiędzy akcentami morskimi a słodyczą ciemnych owoców. Talisker to jedna z tych destylarni, której butelki można kupować w ciemno. Zdecydowanie polecam Wam Port Ruighe.

Zawartość alkoholu 45,8% , cena ok 220zł

Moja ocena 7/10

degustacja#72 KAVALAN SOLIST Sherry Cask

KAVALAN SOLIST Sherry Cask

Tajwan

kavalan

Kavalan to pierwsza wytwórnia whisky na Tajwanie. Nie doszukujmy się tutaj historii rodem ze Szkocji. Destylarnia ta działa zaledwie od 2006 roku i w kilka lat zyskała uznanie wśród krytyków whisky na całym świecie, zdobywając liczne nagrody na festiwalach branżowych. Wysokie temperatury oraz duża wilgotność powietrza sprawiają, że whisky na Tajwanie dojrzewa bardzo szybko.

Opisywany Solist to single cask, który leżakował w beczkach po sherry Oloroso, nie był filtrowany na zimno ani barwiony karmelem (imponujące jeśli spojrzycie na tę barwę!)

Nos – aromat sherry zwala z nóg! jest tu gałka muszkatołowa, eukaliptus, galaretka owocowa, trochę dębu i pomarańcz

Smak – sherry, rodzynki, kawa inka, orzech laskowy i nuty drzewne

Finisz – długi, oczywiście sherry, lekko dębowy z nutą kardamonu

W trzech zdaniach: Pierwszy łyk to jak bokserski nokaut lewym sierpowym. Potęga sherry, alkohol na dobrym poziomie, znakomicie wypełnia kubki smakowe. Cóż… tanio nie jest ale.. trzeba koniecznie spróbować Kavalan Solist Sherry Cask – choćby sampla.

Zawartość alkoholu 57,8% , cena ok 700 zł

Moja ocena 7,5/10

degustacja#44 GLENFIDDICH 30yo

GLENFIDDICH 30yo

Szkocja, Region Speyside

xxx

Ktoś kiedyś powiedział, że życie mężczyzny zaczyna się po trzydziestce. Ciężko się z tym w sumie nie zgodzić. Najważniejsze zdarzenia w moim życiu miały miejsce po przeżyciu tej właśnie ilości wiosen; ożeniłem się, spłodziłem córeczkę oraz zacząłem pić znacznie lepsze whisky.

Opisywany dzisiaj trunek również świetnie się wpisuje w tę magiczną liczbę. Leżakował przez co najmniej 30 lat w beczkach po bourbonie oraz sherry oloroso i jest to edycja kolekcjonerska z 2010 roku. Sam na taką przyjemność nie mógłbym sobie pozwolić jednak mój znajomy, którego po kilku latach ostatnio odwiedziłem , ugościł mnie takim właśnie rarytasem. Chciałoby się rzec… God Bless You Maciej! 🙂

Nos –  bardzo lotna, bogaty i słodki bukiet dojrzałych owoców, wanilii i sherry 

Smak – mocne uderzenie owocowej słodyczy, jakbym miał na języku miąższ z jesiennych owoców, gruszki, jabłka, biała czekolada oraz nuty dębiny

Finisz – średniej długości, kwiatowy ze śladami dębu

W trzech zdaniach: Potężne owocowe doznanie. Nie przypominam sobie tak aromatycznej szkockiej. Pozostaw na chwilę kieliszek, a pokój wypełni się wspaniałym kwiatowym bukietem.

Zawartość alkoholu  40% , cena ok 2800zł

Moja ocena 8,5/10

degustacja#40 AMRUT Fusion

AMRUT Fusion

Indie

amrut

Kto myśli, że dobra whisky pochodzi tylko ze Szkocji czy Irlandii, jest w błędzie. W ostatnich latach coraz częściej nagradzane zostają produkcje z innych krajów. Prezentowany dzisiaj przeze mnie Amrut Fusion został uznany trzecią najlepszą whisky w 2010 roku, a Jim Murray ocenił ją na bagatela 97pkt!

Trunek ten produkowany jest w Bangalur – destylarni znajdującej się na wysokości 915m n.p.m. Latem temperatury tam panujące dochodzą nawet do 36 stopni, w zimie zaś do 27 stopni. Taki klimat sprawia, że whisky dojrzewa znacznie szybciej i po pięciu latach maturacji jest już w pełni dojrzała. 

Amrut leżakuje w zupełnie nowych beczkach z dębu amerykańskiego. Stworzony jest z mieszanki jęczmienia indyjskiego rosnącego u podnóża Himalajów z lekko torfowym jęczmieniem sprowadzanym ze Szkocji, stąd właśnie nazwa Fusion.

Nos – dąb, wanilia, kokos. Po dodaniu kropli wody ładnie się otwiera i wyczuwalne są nuty kwiatowe.

Smak – na początku ostry, jednak po chwili ukazuje się słodycz kakao i wanilii, która przeplata się z kawą i imbirem

Finisz -długi i pełny, słodka papryka i pieprz.

W trzech zdaniach: To chyba najbardziej złożona whisky z jaką do tej pory się spotkałem. Aromaty są oryginalne, smaki znakomicie się balansują a finisz świetnie rozgrzewa. Warto dodać kroplę wody by mocniej się w niej zagłębić. To była ciekawa wyprawa do Indii.

Zawartość alkoholu 50% , cena ok  180zł

Moja ocena 5/10

degustacja#37 TALISKER 10yo

TALISKER 10yo

Szkocja, Wyspa Skye 

IMG_7811

Lubicie poniedziałki ? Pewnie niewielu z Was odpowie na to pytanie twierdząco. Sam mogę zaliczyć się do grona tych, dla których podniesienie powieki po dźwiękach budzika w poniedziałkowy poranek graniczy z cudem. 

Poranek mamy na szczęście już za sobą i możemy się już zająć relaksacją na najwyższym poziomie. Z racji panujących obecnie za oknem temperatur, każdy z nas pewnie chciałby być teraz nad morzem, a ja mam na to sposób! Talisker, bo o nim mowa, w moment przeniesie Cię do Szkocji, na południe wyspy a Twoje nozdrza wypełni zapach wodorostów i morskiej wody. Poczujesz się jakbyś stał na brzegu, spokojny i zrelaksowany. Wersja dziesięcioletnia dostępna jest niemal w każdym markecie.

Nos – morska bryza, wodorosty, delikatnie słodki i korzenny, dymny.

Smak – jedwabisty, torfowy z nutą soli morskiej, słodka papryka oraz suszone owoce. Całość świetnie skomponowana i dająca wiele przyjemności.

Finisz – długi i wytrawny, mocno pieprzny i fajnie grzejący

W trzech zdaniach: To był mój drugi single malt jakiego piłem w w życiu. Teraz do niego powróciłem i ponownie mnie oczarował. Ta whisky ma w sobie coś wyjątkowego i magicznego. Tak się nakręciłem, że muszę szybko spróbować innego wypustu tej destylarni.

Zawartość alkoholu 45,8% , cena ok 170zł

Moja ocena 5/10

degustacja#36 LAPHROAIG 10YO

LAPHROAIG 10YO

Szkocja, Region Islay

laphroaig10

LAPHROAIG – tej marki nikomu nie trzeba opisywać. To klasa sama w sobie. Już od samej wymowy la’frojg w głowie gromadzą się ciężkie dymne, torfowe, morskie i wędzone akcenty.  Aromaty te, mój przyjaciel określa mianem „podkładów kolejowych” i muszę mu  przyznać, że określenie to bardzo pasuje do tego właśnie przedstawiciela regionu Islay. 

Po tym jak podczas jednej z moich pierwszych degustacji rozpływałem się nad Laphroaig Quarter Cask, dziś mam okazję opisać tak zwaną podstawkę, czyli wersję dziesięcioletnią.

Nos – bardzo intensywny zapach. Chwilę po nalaniu dym wypełnia całe pomieszczenie. Wyraźne są także morskie akcenty – wodorosty i jod.

Smak – spod mocnego dymu torfowego wyłania się delikatna wanilia, która zaraz ustępuje miejsca mocnym akcentom medycznym i dębowym. Smak jakby wędzonki obtoczonej w popiele z ogniska. 

Finisz – bardzo długi i rozgrzewający, wędzony i torfowy

W trzech zdaniach: Suuuuper łycha! Bardziej dymna od wersji QC. Uwielbiam tą intensywność  i ten torfowo-wędzony posmak pozostający w ustach jeszcze przez kilka godzin. Whisky w kategorii must have!

Zawartość alkoholu 40% , cena ok 140zł

Moja ocena 6,5/10